sobota, 25 sierpnia 2012

Świeradów Zdrój... koszty wycieczki, ceny.

Pogoda w kratkę i różne rodzinne perypetie sprawiły, że dziś wylądowaliśmy w Świeradowie Zdroju, 'lądowanie' okazało się szczęśliwe, więc dziś napisze parę słów o tym miejscu.

Pierwotny plan to był nocleg w Szklarskiej Porębie, w dość komfortowym apartamencie, który wypatrzyła Kobieta (i który mamy już wypróbowany) przy dolnej stacji wyciągu, cena łączna do 200 do 250 zł za noc gwarantuje, że zawsze znajdzie się dla nas miejsce (kto normalny jest skłonny tyle zabulić za nocleg?). Doskonale wiem, że są lokalizacje tańsze, ale czasem bardziej racjonalne jest ulec presji otoczenia i zafundować bliskim trochę zbytków i luksusu (to taka moja racjonalność na 80% jak kol. z Boskiej Woli, inspirator powstania bloga R-O, mi raczył niedawno słusznie przypomnieć).

Ku zaskoczeniu (i z pomocą wczorajszej burzy) Kobieta stwierdziła 1) że za taką kasę to Ona woli sobie coś kupić. 2) że nie chce się jej pakować nas na nocleg, skoro pakowanie na jednodniowy wyjazd jest 'lżejsze'.

Proszę bardzo - dla mnie machnięcie ok. 220 km w dwie strony to jest pikuś. Wydatek rzędu 6-7 litrów ON w jedną stronę. Słabo jeżdżę po górach, więc raczej muszę liczyć miejskie zużycie paliwa.

W Świeradowie Zdroju od razu zajechaliśmy pod dolną stację kolei gondolowej, zaskoczył mnie bezpłatny parking, wow, nieczęsty ewenement w górach, bilet na 3 osoby w dwie strony kosztował mnie ca. 47 zł.

Na górze mała rundka na Stóg Izerski, kilka kroków w te i i wewte i wylądowaliśmy w schronisku. Głodni jak skurczybyk. Przepyszne kopytka z kapustą zasmażaną za 13 zł, krokiet z barszczem (pikantną samoróbką) za 11 zł i kopyta bez kapusty za 10 zł. Drogo? Niekoniecznie, nizinne ceny razy ca. 2 to nie ewenement w schroniskach. Transport i logistyka w górach to małe piekło każdego dostawcy, więc naprawdę nie jest to jakieś szczególnie zdzierstwo. Co jak co, stare schronisko na Stogu, na moje oko ponad 100-letnie miało swój klimat, którego nie miała nieco sterylna restauracja przy stacji górnej.

Powrót na dół, do miasta przeparkowanie (bezpłatny parking bez stref, wow!) i wizyta w ładnym i klimatycznym wysokogórskim miasteczku z ładną ulicą główną, park zdrojowy, przyległości, pawilon zdrojowy, sklepy...


Kubek (plastikowy) wody zdrojowej za 1 zł. Woda lekko gazowana, lekko słonawa, lekko zalatująca siarą, wedle Kobiety obrzydliwa, wedle mnie - dobre lekarstwo na kacora (nie! oczywiście nie miałem kaca, ale wiem co na niego dobre) i uzupełnienie minerałów...

Mieliśmy szczęście, mój obecny zaprzyjaźniony 'fachman' pomagający mi w pracy robi też regularną fuchę w Świeradowie i poinformował mnie o imprezie "Lata z Radiem" - impreza full wypas, chociaż 5 zł za 6 minut zabaw dzieciaka w jakimś małpim gaju to zdzierstwo, ale czego nie robi się dla pociechy...

Kawa z mlekiem i lody za 8 zł łącznie na głównej Świeradowskiej promenadzie to także pikuś...

Pogoda niespodziewanie okazała się dobra, w pewnym momencie zaczęliśmy żałować, że nie załapaliśmy jakiegoś noclegu w okolicy, ale totalnie nieprzygotowanie na to oraz coraz bardziej korkujące się miasteczko (rozkręcająca się impreza Polskiego Radia), sprawiły, że wylądowałem wkrótce w domu, w swoim własnym łóżku, klepiąc na netbooku kolejny post i popijając Noteckie Jasne za ok 2,20 + kaucja (to samo piwo, dokładnie, pod nazwą Karkonoskie vel. Izerskie vel. Walońskie vel. cośtam... już tych marek nie pamiętam... jest dostępne w schronisku za 5-6 zł) ale jako legalistyczny kierowca nie funduję sobie browca w środku wycieczki, kalkulując że mi promile spadną do legalnego poziomu po zejściu w doliny.... po prostu PIŁEŚ - NIE JEDŹ!!! Bardzo prosta reguła prawdziwego mężczyzny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz