piątek, 9 listopada 2012

Moje kosmetyki #2 - Dezodoranty: Korsarz Arctic, Playboy London

Kontynuuję dziś przegląd szafki z kosmetykami, jako osoba racjonalnie oszczędzająca mam zimne i racjonalne podejście do takich rzeczy jak marka i lans, o czym mogliście się przekonać już nie raz. Skład kosmetyków, który posiadam odzwierciedla to podejście.

Dziś kolejna porcja informacji.

1. Korsarz Arctic - jest to seria bardzo tanich kosmetyków z niższych półek supermarketów i tu powiedzmy sobie prawdę, Wśród tanich kosmetyków dużo jest totalnego szajsu, który wykręca nos, natomiast możemy to znaleźć prawdziwe perełki, albo przynajmniej przyzwoite produkty, do takich należy seria Korsarz Arctic.


Dezodorant kosztuje około kilku zł, zgodnie z opakowaniem otrzymujemy zapach chłodny i odświeżający. Nie spodziewajmy się po tej cenie mega atrakcji, zapach jest bardzo poprawny, nawet miły, ale dość płaski - odświeża, maskuje dobrze zapachy które chcielibyśmy zamaskować (np. okolice treningu, czy awaryjne odświeżenie się). Byłoby dobrze, aby np. moi starsi sąsiedzi używali choćby takich tanich kosmetyków, a tak przez 15 minut czuję który sąsiad przeszedł przez klatkę schodową.


2. Dezodorant Playboy London to już wydatek rzędu minimum kilkunastu zł, ale oczywiście kupiłem go w jakiejś promocji wiązanej , w której cena spadła poniżej 10 zł. Zapach przesuwa się bardziej w stronę słodyczy, czuję w nim delikatny kwiat i korzeń, ale nadal to jest wyraźna męska nuta, jest dość świeży - nie jest przy tym zbyt słodki, tak jak np. typowe kosmetyki z serii Diesel - to kolejny Playboy, który zdaje egzamin. W sam raz na jakieś wyjście na miasto. Jest ok.

Jak widać nie potrzeba wielkich wydatków i mega marek, aby zachować osobistą higienę, a oszczędzanie nie oznacza żulostwa i chodzenia w oparach smrodku różnego pochodzenia.

I jeszcze jedna sprawa - na stronie Blogi konsumenckie - katalog macie całą kolumnę poświecona zdrowiu i urodzie - zapraszam.

1 komentarz: