czwartek, 17 stycznia 2013

Admin R-O kończy karierę w internecie!

No i w końcu przyszedł taki dzień, że Admin R-O kończy karierę w internecie! Nic nie trwa wiecznie i pewne rzeczy muszą się zmienić.
A oto powód mojej decyzji, najprościej jak tylko można:


Zauważyłem, że wiele osób nie wie, lub nie domyśla się, że słowo Admin to nie jest nick, czy pseudonim internetowy, ale po prostu popularny w środowisku skrót od słowa Administrator. Admin R-O nie jest nickiem, jest po prostu opisem Administrator Racjonalnego Oszczędzania.

Z pierwszego powodu osób posługujących się podpisem Admin w necie jest wiele i widzę, że zaczynam być z nimi mylony, utrzymywanie formy Admin R-O także jest nieprecyzyjne, ponieważ zajmuję się szeregiem innych rzeczy niż choćby R-O.

Nie zależało mi nigdy na robieniu mega-lansu wokół mojej osoby, czy wymyślanie sobie dziubaśnych nicków, więc dzisiaj nick Admin R-O kończy karierę w internecie i będę się podpisywał po prostu imieniem.

11 komentarzy:

  1. A ja myślałem, że to już koniec tego bloga ;)

    Pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, przyznaję się trochę żartobliwego lansu w tym poście jest

      jasne, że to nie koniec bloga - to dopiero początek :)

      Usuń
  2. Uff, ale dobrze, że zostajesz Remku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostaje i jeszcze długo planuje gościć na bloggerze :)

      Usuń
  3. Czyli rozumiem, że po prostu będziesz się inaczej podpisywał? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się z Tobą nie zgadzam. :)

    Piszesz.

    "Nawet dla tych kilku odwiedzin więcej, które możesz zanotować lub z powodu takiego żartobliwego charakteru notki. Nie każdy to rozumie. Poza tym, tego typu tytułami można więcej stracić niż zyskać,"

    Czyli co?

    Zakładamy, że moja rezygnacja z blogowania to dla ludzi wielki news i przyciągnie rzesze użytkowników do czytania tego posta?

    Trochę w to wątpię, bo w świecie blogów nie jestem żadną personą czy wielką osobistością. Jestem tylko zwykłym skromnym użytkownikiem bloggera. Szaraczkiem.

    Jestem kolesiem który ma prawo sobie zażartować z tego wszystkiego, nawet z własnej osoby i nicka w necie. :)


    Jeśli Ty uważasz mnie za "kogoś" to tylko mogę powiedzieć, że mi bardzo miło.


    W żarcie tym (wyszedł lepiej czy gorzej) jest oczywiście odrobina prawdy, bo nie raz już zastanawiałem się naprawdę nad rezygnacją z blogowania. Ostatnio także. Nie jest to tak słodki i wdzięczny temat, jakby się niektórym czytelnikom mogło wydawać. Zdecydowałem się zostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi mi o to, czy jesteś jakąś wielką personą czy nie. Chodzi mi o to, że masz duże grono stałych Czytelników. Ludzie Cię czytają, lubią i chętnie tutaj przychodzą (czego efektem jest liczba wizyt, komentarze). A tu nagle piszesz, że odchodzisz (po czym w notce dajesz do zrozumienia, że żartowałeś).

      To tak samo, jak w reklamie pleja, gdzie gostek przychodzi pyta się o tablet, a babka mu mówi, że nie ma. Klient zmierza do wyjścia odprawiony z kwitkiem. A po sekundzie kobieta odpowiada, że żartowała.

      Jakoś tak... nie bardzo mi to wygląda.

      Oczywiście, blog jest stroną, w której autor może pisać, o czym zechce w dowolny sposób. Wiadoma sprawa. Ale trzeba pamiętać, że czytelnicy też mają swoje prawa i oni czuć się czasem zniesmaczeni.

      Zwróć jednak też uwagę na fakt, że jak wchodzisz na portale onetopodobne i widzisz jakiś tytuł, a po kliknięciu tekst jest o czymś innym, to też możesz poczuć się lekko poirytowany. Dlatego poniekąd rozumiem człowieka powyżej. Co prawda nie wiem, po co napisał, że wyrzuca Cię z RSS (mógł to zrobić bez informowania Ciebie), ale to już nie mnie oceniać :).

      Tak jak jednak pisałem, ja rozumiem tego typu żarty, ale nie wszyscy muszą to interpretować w ten sposób, w jaki Ty byś chciał :).

      A co do rezygnacji z blogowania, wskaż mi kogoś, kto prowadzi ileś tam lat bloga i nie miał chwili zawahania?

      Usuń
    2. kry, rozumiem twój wywód, ale popatrz jaką to ma logikę - popatrz na swoje własne słowa - to cię najbardziej przekona

      "To tak samo, jak w reklamie pleja, gdzie gostek przychodzi pyta się o tablet, a babka mu mówi, że nie ma. Klient zmierza do wyjścia odprawiony z kwitkiem. A po sekundzie kobieta odpowiada, że żartowała."

      OK. Ja piszę w tytule że odchodzę. Ktoś się napala i cieszy że ja odchodzę. Po czym wchodzi na posta i się rozczarowuje, że Admin jednak zostaje.

      No zobacz - to taka analogia. Klient Playa nie dostaje nowej komóry, a kolo pokroju Inwestora Fin nie dostaje satysfakcji, że ja bloga zamykam.


      tak by to odczytywać można

      Usuń
    3. Wybrnąłeś z sytuacji, ale pozostanę przy swoim :).

      Swoją drogą, już z innej beczki, zauważyłem, że ktoś Ci musiał mocno zajść za skórę ze spamem, że zdecydowałeś się na zatwierdzanie komentarzy.

      Usuń
    4. dokładnie tak było

      i to nie tylko ze strony spam-botów, kilku agentów z blogosfery, blogów, stron o zarabianiu w necie, kontach, itp. także przegięło pałę

      akceptuję delikatną wzajemną promocję w gronie autorów, ale tu są także granice

      mówię dość i wiem, że to się niektórym nie spodoba, co więcej - mam nadzieję, że to się niektórym nie spodoba

      Usuń