niedziela, 27 stycznia 2013

Słowo na niedzielę.

Nie tak dawno założyłem autentyczną świnkę skarbonkę, o czym pisałem na blogu. W śwince lądują drobniaki normalnie wypychające portfel, w tym 1- 2- i 5-cio groszówki. Dziś opróżniłem świnkę i udałem się do Biedronki....




Po dokonanych zakupach położyłem przy kasie worek pieniędzy "proszę sobie odliczyć". Kasjerka nie wydawała się niczym zaskoczona, relatywnie szybko odliczyła sobie należność.

Wróciłem z reklamówkami pełnymi zakupów, co ukazuje nie tylko opłacalność zakupu w Biedronce (choć w sumie jestem bardziej za lokalnymi małymi sklepami... szkoda, że wszystkie padły!), ale i potwierdza, że bezboleśnie można odłożyć w ten sposób trochę grosza na coś ekstra (np. wymarzony kosmetyk).

Jednocześnie uświadomiłem sobie, że jednak jestem przeciwnikiem likwidacji 1 i 2 groszówek, po pierwsze dobrze, że są, bo jest co kolekcjonować :) po drugie zachodzi tu idealna sytuacja, w której wartość pieniądza jest zbliżona do wartości!

Tak powinno być! Pieniądz powinien mieć fizyczne pokrycie w kruszcu!

1 komentarz:

  1. Zgadzam się. Najśmieszniejsze jest to, że pieniądze papierowe tak na prawdę są mniej warte od papieru toaletowego (on się chociaż nadaje do czegoś więcej niż podpałka)

    OdpowiedzUsuń