poniedziałek, 20 maja 2013

Czy można brać pieniądze od znajomych za drobne prace i przysługi?

Kolega "Wolnymbyć" w poprzedniej dyskusji o Chatce Hobbita rzucił bardzo ciekawy temat z dziedziny "racjonalnego oszczędzania", a mianowicie czy można za wykonane drobne prace lub przysługi brać pieniądze od znajomych.

Według Kolegi psuje to relacje między ludźmi, według mnie jak najbardziej nie psuje, co więcej pomaga je utrzymać na dobrym poziomie.

Jako przykład podałem mój dawny post o karierze znajomego z mojego miasta, rodzinnego informatyka. którym jest także Kolega: TUTAJ.

Zerknijcie ponownie, wysnujcie własne wnioski. Weźmy przykład tzw. fachowców, pracowników fizycznych robiących tzw. fuchy po godzinach, kładzenie kafelek, malowanie ścian, regipsy... w świecie fachowców, a z uwagi na liczne remonty ten świat musiałem poznać, nikomu do głowy nie przyjdzie coś takiego jak praca za darmo!

Jak się zatem załatwia sprawy z rodzina i znajomymi? O ile fachowiec nie robi remontu własnej matce lub babci - kasuje honorarium za swoją pracę. Oczywiście inna jest cena dla swoich, inna jest cena dla reszty klientów - takiej właśnie zasady trzymają się tzw. fachowcy. Fachowcy często przyjmują za swoje usługi walutę barterową, standardem jest alkohol i drobne przysługi, ale baza rozliczenia pozostaje oparta na realnych pieniądzach.

Otóż NIE uważam, by inteligent był czymś gorszym od fachowca, a praca inteligenta mniej wyczerpująca niż praca tynkarza, czy murarza!!!

Dlaczego ja mam się gorzej cenić niż osiedlowy Jarek-Od-Regipsów? Niedoczekanie! Włożyłem we własną edukację mnóstwo wysiłku, nieprzespane noce, pieniądze, pot i łzy... więc co z tego, że moją pracę 'mniej widać' od postawionej ścianki działowej?

Powiem wam, że między innymi dzięki kontaktowi ze światem blogosfery (także agencji reklamowych próbującym wjeżdżać na ambicję i korzystać za frajer z pracy autorów blogów) zupełnie zmieniłem postrzeganie własnej pracy i aktywności i po prostu zacząłem żądać za moją pracę wynagrodzenia. Przy czym niekoniecznie finansowego, ale także barterowego (worek eko-ziemniaków jest dla mnie taką samą waluta jak PLN, skoro i tak je spożywam) - jednakże zawsze pozostaje to bardzo konkretnym, namacalnym wynagrodzeniem.


Rozgrzebując wątek eko-ziemniaków, polecam po "koleżeńsku" facebookową stronę Zdrowa Żywność Lubin, gdzie zamieszczam dużo materiałów dot. eko-żywności.

Generalnie jednak całkiem otwarcie przeszedłem na konkretne rozliczenia barterowo-usługowo-finansowe z całym moim otoczeniem i dostrzegłem pozytywne rezultaty tego kroku.

- wizerunek konkretnego gościa, który dokładnie wie czego chce
- klarowne i czyste, bezkonfliktowe układy "w realu"
- większy szacunek otoczenia (ludzie, nawet bliscy, nie szanują tego co dostają za darmo)
- wizerunek gościa zawsze dotrzymującego umów (nie muszę dodawać, że poparty realną pracą)

Po prostu wszystko jest "czyste" i przyjemne jeśli jest poparte konkretnymi rozliczeniami, a koleżeńskie układy oparte na emocjach i nie wiadomo czym (oczekiwaniu wdzięczności?), lubią kończyć się burzliwie i nieprzyjemnie.


P.S. Zupełnie nie związane z tematem, ale polecam:

Trening pracoholika – czy bardzo krótki, ale intensywny trening ma sens?

10 komentarzy:

  1. ...czy muszę dodawać, że robiąc wszystkim usługi za friko, Twoja domowa skarbonka pozostaje po prostu pusta?

    ...a rachunki należy opłacić w terminie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie że powinieneś brać pieniądze od znajomych za drobne usługi. To świadczy jaki masz szacunek do samego siebie. Jeśli uważasz się za człowieka wykształconego, z dużą wiedzą, musisz brać pieniądze. Przecież ciebie kosztowało dużo żeby tą wiedzę zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś nie brałem, miałem urwanie głowy każdy coś tam chciał żeby mu naprawić w kompie, przejrzeć system itd. Kiedy zrobiło się to męczące wprowadziłem opłaty i od tego momentu wszystkim komputery zaczęły chodzić bezawaryjnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. artur xxxxxx21 maja 2013 07:34

    Ja dla świętego spokoju zwyczajnie odmawiam znajomym i sąsiadom drobnych przysług, ale za to polecam fachowca z mojej branży, którym je wykona tanio i dobrze. Oczywiście przeważnie ich to nie interesuje, tanio to w końcu nie za darmo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. artur xxxxxx21 maja 2013 07:42

    Jeszcze tylko drobna uwaga moim skromnym zdaniem. Czym innym są nasze usługi, za które powinniśmy się domagać wynagrodzenia, a czym innym zwykłe przysługi międzyludzkie, za które branie pieniędzy jest nie etyczne, np. przypilnowanie dziecka sąsiada, czy też podwiezienie kogoś, gdy mu się popsuł samochód, przypilnowanie domu i podlewanie roślin podczas urlopu. Za takie zwykłe ludzkie czynności branie kasy to q-stwo, a nie którzy nasi rodacy tego nie rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w artykule mowa jest o usługach/przysługach jednak - w pewnym aspekcie zawodowych

      a co do drobnych "innych" - już to dokładnie wyjaśniłem kilka postów wcześniej: http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2013/05/blogowanie-komercyjne-czy-blogowanie.html

      czyli - sąsiadowi zepsuło się auto i trzeba pomóc - ruszam i się nie zastanawiam!

      jednak jeśli z jednej, czy drugiej sąsiedzkiej podwózki robi się regularne robienie za szofera 150km dzień w dzień - trzeba jednak ustalić zasady komercyjne

      Usuń
    2. Dokładnie to chciałem napisać, Artur. Podwiezienie kogoś na przykład na dworzec PKP i żądanie za to kasy, choć wcześniej sami potrzebowaliśmy takiej pomocy, to co najmniej granie nie fair.

      Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś prosiłby mnie o przeprowadzkę moim samochodem do innego miasta, to poproszę taką osobę o zwrot paliwa. A jeśli miałbym dla kogoś wykonać konkretną pracę, którą wykonuję zawodowo i która zajmuje mi dużo czasu - powinienem za to policzyć konkretną stawkę, choć niekoniecznie tak wysoką, jak klientom. Przecież nie pójdę do znajomego informatyka i nie powiem mu: stary, w firmie chcą za założenie sklepu internetowego 1500zł bo trwa to tydzień, zrób mi to za dwa piwa.

      Przysługi międzyludzkie to jedno, prace "w rewanżu" to drugie, a wykonywanie normalnej pracy to jeszcze co innego.

      Usuń
  6. Za moje usługi dla znajomych najczęściej rozliczam się w barterze :).
    Mam taki fajny układ ze znajomym prawnikiem. Ja mu tłumaczenie praktycznie zawsze i o każdej porze, on mi za to korekty tłumaczeń na polski, a czasem nawet mnie reprezentuje w sądzie.
    Kiedy trzeba wystawić fakturę, bo wchodzi w grę inni klient, robimy to oboje nawzajem.
    Czasem jakiś krótki list czy mail dla znajomego, dosłownie parę zdań robię dla sportu. Ale ogólnie większość ludzi prosi mnie o takie przysługi dla swojego pracodawcy, który za swoje z kolei usługi bierze konkretne pieniądze, więc nie widzę powodu, żebym miała i ja pracować za darmo w takich przypadkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz - a sytuacja typu: znajomy prosi cię o "zerknięcie" na tekst - no to tylko pół strony przecież, to tylko taki list, no dla ciebie to pewnie nic...

      ...okazuje się finalnie, że masz pół strony A4 naciapanej drobnym maczkiem, w dodatku specjalistyczny, na którym się urobisz na max...

      nie - w branży tłumaczeniowej zdecydowanie nie warto wykonywać pracy za darmo, na drobne "nieformalne" usługi "dla pracodawcy" trzeba po prostu wprowadzić jakąś mini stawkę "dla swoich", ale jednak $ i finał

      efekt podobny jak u ILikeAir

      Usuń
  7. Moje wlasne doswiadczenia potwierdzaja to o czym pisze Autor... .

    Oprocz tego, jak juz sie przejdzie na rozliczenia gotowkowe, to okazuje sie, ze nagle sami mamy wiecej czasu (bo juz nikt nam z duperelami nie dzwoni). Bo ja sie okazuje, ze nasza "taksowka" nie jest za darmo, to juz i chetnych jest coraz mniej ;) .

    Uslugi calkowicie bezplatne (choc i tak oparte na barterze) pozostana w relacjach dzieci-rodzice (ale to juz inna sprawa).

    No i najwazniejsza sprawa - dzieki takiemu podejsciu pozbywamy sie (w miare szybko!!) wszelkiej masci PASOZYTOW. Ci ludzie ciagle wymagaja cudzej pomocy i atencji - sami z siebie innym niewiele (lub wrecz nicii) nie dajac... . Taka postawe utrwala dodatkowo polityka panstwa, wspierajacych zmarginalizowanych oraz potrzebujacych... . :(

    OdpowiedzUsuń