wtorek, 28 maja 2013

Mój pulpit na komputerze - identyczny od roku 1998... oraz coś o orientacji...

Właśnie zdałem sobie sprawę z jednego, prostego faktu. Niezależnie od posiadanego systemu operacyjnego klonuję wygląd swojego pulpitu na komputerze, który mam od roku 1998.


Niezłomnie klonuje także menu, którego używam. Twórcy systemów operacyjnych cały czas udziwniają i kombinują, użytkownicy - wbrew programistom i projektantom GUI - powszechnie dążą natomiast do jednego, standardowego układu, na którym się wychowali.


Na powyższych zrzutach ekranu macie moje biurko - sfotografowane w tej właśnie chwili. Każda próba wprowadzenia czegoś innego przez designerów systemów kończy się odrzuceniem przeze mnie ich układu, bądź przystosowaniem go do tego co oczekuję.


To samo dotyczy programów typu Office. Od dosowego AmiPro i Word 2.0 cały czas oczekuje identycznego zapewniającego maksymalną oszczędność czasu układu edytora tekstu i w chwili kiedy Microsoft zaczął kombinować ze zmienionym układem MS Office odbiegającym od klasyka - wyrzuciłem ten pakiet w cholerę na korzyść klasycznego LibreOffice, OpenOffice i AbiWord.

Jak widzicie... jestem zagorzałym tradycjonalistą, i żaden piewca nowoczesności i nowych słusznych form nie przekona mnie, ze to coś poniżej...


...jest lepsze od widoku w tym klimacie...


...ja po prostu wiem swoje i tyle! Wiem co dla faceta dobre. Za cholerę nie dam się przekonać do zmian orientacji!


Więc, niestety raczej nie załapię popierdólki w takim stylu....

A co wy o tym myślicie?

P.S.#1 Krotki artykuł o najnowszym Windows: http://lekki-linux.blogspot.com/2013/05/windows-dla.html


6 komentarzy:

  1. pulpit to Debian Linux, środowisko graficzne MATE

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprocz tego, ze ciagle "magicy od nowoczesnosci" zmieniaja strone graficzna ale jednoczesnie zmniejszaja ilosc mozliwych konfiguracji danego programu dostepnych dla uzytkownika... .

    Bodajze od 2005 pracuje nieprzerwanie na open officie i firefoxie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele zmian GUI wprowadzanych jest na siłę, by jeden z drugim uzasadnili swoją obecność w firmie

      obserwowałem kiedyś starszą osobę, po kilku szkleniach z nowego MSOffice, która i tak gubiła się w jego interface, po włączeniu OpenOffice, eeehhh, wreszcie coś normalnego

      Usuń
    2. Tu chyba tez sie kryje druga odpowiedz - po wprowadzeniu kazdych zmian, mozna zaproponowac nastepne szkolenia ;) I biznes sie kreci :D

      Usuń
  3. Też mnie takie ciągłe zmiany designu, zwłaszcza rewolucyjne, strasznie irytują i w miarę możliwości powracam do staregu układu, lub rezygnuję z programu na rzecz tradycyjnego odpowiednika. IMO największą wadą Windowsa 8 jest właśnie panel użytkownika. A muszę powiedziec, że to system, który przekonał mnie do powrotu do Windowsa z Linuxa, przynajmniej na domowym komputerze (no dobra, gry też miały coś z tym wspólnego). Win 8 jest rzeczywiście szybki i wydajny, jak na windows, na poziomie XPka, ale bez jego ograniczeń. I jak twierdzi paru ekspertów - znacznie odporniejszy na wirusy i włamania niż poprzednie odmiany winzgrozy. Ogólnie mi się od środka podoba, ale poświęciłem kilka dni aby go zmodyfikować tak, by działał zgodnie z moimi wymaganiami. A i tak musze w tym systemie używać skrótów klawiszowych (nie ma przycisku - zamknij okno/program), powrót do pulpitu wymaga dwu kliknięć (ktoś wie jak wstawić w win8 znak "pulpit" na pasku?). Ogólnie, kafelki to jedna wielka porażka. Może na tabletach to mają jakis sens, ale używam androida, z różnymi nakładkami, kafelków nie ma a używa się androida wygodnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście nie kasuje Windowsów z dysku - mam je też na wypadek (nieczęsty) by uruchomić jakiś program, którego nie ma na Linuksie w takiej wersji jak chcę (ostatnio uzywałem SUSE image studio wersja windowsowa..... czyli program do nagrywania... uwaga... Linuksa :P hahaha)...

      ...jednak od razu wydzielam drugą partycję i ładuje tam swój system, którego używam do codziennej pracy i rozrywki, na obecnym kompie klon RHEL i Debian :)

      Usuń