niedziela, 9 czerwca 2013

Zamknięcie supermarketów w niedziele - dla kogo korzystne?

Niedawno na Korzystnych Zakupach nagrywałem audycję o zakazie handlu w niedzielę, w której wykazałem, że pierwszą grupą ofiar planowanego przez polityków zakazu będzie nie kto inny jak pracownicy supermarketów.

Ja rozumiem, że moja znajoma Pani Basia, klnie ile wlezie na niedzielne zmiany, Tomek z magazynu nie może spędzić niedzieli z rodziną, a Krzysiek z ochrony z dziewczyną dopiero spotka się w tygodniu. Jednak na ewentualnym zamknięciu handlu wielkopowierzchniowego w niedzielę w pierwszej kolejności ucierpią właśnie oni... co jak co... kosztów nie weźmie na siebie kierownictwo... co to... to nie....

Wysłuchajcie z resztą tamtego nagrania.



Jednak jeśli planowane zamknięcie supermarketów będzie miało miejsce, i będzie podobne do obecnego zamknięcia supermarketów w wybrane święta zyska drobny handel, zyskają sklepiki osiedlowe, które w tych okresach zbijają prawdziwe kokosy. Właściciele wtedy odbijają sobie suche dni między świętami.

W czasie ostatniego święta na moim osiedlu kolejka za piwem i gorzałką ustawiła się na 20-25 osób wychodząc poza sklepik. Biedronka była zamknięta.

Święta z zakazem handlu to prawdziwe eldorado dla właścicieli małych sklepów i zakaz handlu wielkopowierzchniowego w niedzielę może dać bodziec do odrodzenia handlu i drobnej przedsiębiorczości - oczywiście kokosy zaczną zbijać także stacje benzynowe, jednak gdyby poszła ustawa aby stacjom benzynowym nie przyznawać koncesji na handel alkoholem?

Według mnie na stacji benzynowej powinien tankować tylko samochód, a nie także jego właściciel!

5 komentarzy:

  1. Nasi sąsiedzi ze wschodu, zachodu i południa masowo przyjeżdżają na zakupy właśnie w niedzielę.
    Jasne że zarabiają na tym przede wszystkim markety, jednak płacą VAT i sprzedają głównie polskie produkty spożywcze. Przy okazji korzystają też inne sklepy w centrach handlowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w sumie wątpię, by goście z okolic przygranicznych jechali do Polski do małych sklepików osiedlowych

      oni chcą marketów i galerii

      i kto ucierpi na zakazie handlu w niedzielę?

      Usuń
  2. Jestem zdecydowanie przeciwny jakimkolwiek ograniczeniom w godzinach otwarcia sklepów. Czasy PRL już minęły i jak mam ochotę na coś, czego nie mam w lodówce, to powinienem spokojnie móc kupić to nawet w niedzielę o 22. Tak działa wolny rynek. Jego blokowanie jest nieakceptowalne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Geoarbitrażem. Ponadto, może osiedlowe sklepiki zyskają, ale straci dużo więcej osob... pracę. Nie ma pieniędzy na emerytury, a tu trzeba będzie z kasy państwa wysupłać jeszcze na kilkadziesiąt tysięcy zasiłków dla bezrobotnych.

    Co do stacji, na benzynie zarabiają najmniej, więc jeśli kierowcy mieliby tam tankować tylko auta, to marże na benzynę musiałyby być dużo wyższe, czyli znowu oberwałoby się nam po kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie można zakazać handlu w niedzielę. Fakt, dla wielu to dzień wolny od pracy, jednak ten przepis spowoduje lawinę zwolnień. I nie ma co słuchać argumentów, że jeśli ktoś chce sobie kupić spodnie, to może to zrobić także w poniedziałek. W wielu rodzinach istnieje (nie zawsze dobry) zwyczaj wypadu do supermarketu w niedzielę. Rano kościół a wieczorem świątynia kapitalizmu. Mamy XXI wiek i wolny rynek, więc nie można go w ten sposób ograniczać

    OdpowiedzUsuń