środa, 14 sierpnia 2013

Samodzielne serwisowanie samochodu? Czy to wciąż możliwe?

Pamiętam czasy, kiedy wiele osób samodzielnie serwisowało swoje samochody. Pierwszy samochód, którym jeździłem to był Polonez Caro gdzie majsterkowicz-amator nie bojący się wyzwań mógł śmiało wykonać samodzielnie wiele napraw i spraw serwisowych.


W czasach studiów kolegowałem się z właścicielem i jednocześnie miłośnikiem Opla Astry, niestety nie pamiętam jaki to był model, ale skarżył się on, że jeszcze w obecnym modelu potrafi sam wiele rzeczy zrobić, a kiedy zmieni auto na nowe (bo jednak chciałby nowsze) będzie skazany na serwis i mechaników - z przeskokiem na któryś model z kolei pewne rzeczy stały się zbyt skomplikowane.

Jeśli w kolejnej mutacji Forda muszę rozmontować pedał gazu, i jakieś plastiki, by dostać się do głupiego filtra kabinowego, a do filtra oleju - podstawowej rzeczy w aucie - nie ma praktycznie dojścia bez demontażu dwóch elementów, to jest jakiś obłęd...

W tej sekundzie nie pamiętam o jakim modelu mówił kumpel na treningu, ale w którymś z nowych francuzów u znajomych do zmiany żarówki trzeba demontować część przednich plastików... to staje się chore...

Wygląda na to, że producenci celowo tak projektują rozwiązania, by skazać cię na serwis - najlepiej autoryzowany

Wydaje mi się, że powoli kończy się era domowych mechaników, wraz z postępującym złomowaniem starszych maszyn...

Co Wy o tym myślicie?

18 komentarzy:

  1. Moim zdaniem, warto jest kupić sobie podręcznik, jak naprawiać dany model.
    Zawsze kiedy miałem samochód miałem też książkę.
    Kiedyś chciałem sprzedać wszystkie moje książki i okazało się że najłatwiej jest sprzedać właśnie te dotyczące napraw samochodów. Nie wiem czy w j. polskim są takie książki dostępne, ale można kupić w angielskim, nie ma problemu.

    OdpowiedzUsuń
  2. IMO serwisowanie samochodu we własnym zakresie jest pozbawione sensu, chyba że ktoś to naprawdę lubi. Same narzędzia kosztują kupę kasy, wypadałoby mieć podnośnik, koniecznie garaż i to ogrzewany, do tego potrzeba sporo wiedzy, czasu i mnóstwo zacięcia.
    Usługi nieautoryzowanych warsztatów są natomiast u nas tanie, mechanicy słabo zarabiają.
    Dla przykładu: taka podstawowa czynność jak wymiana amortyzatora czy sprężyny wymaga podnośnika, ściągacza aby zdjąć sprężynę ze zdemontowanej kolumny, narzędzi pneumatycznych aby to wszystko rozkręcić, co najmniej 3h roboty dla doświadczonego amatora. Trzeba więc zainwestować sporo kasy, napracować się, ubrudzić, zdobyć wiedzę, ponieść ryzyko, że coś pójdzie nie tak, podczas gdy usługa taka kosztuje 100-200zł. Warto?
    Jeżeli ktoś uważa, że mimo wszystko tak, to proponuję aby policzył ile wydaje na usługi (nie części) warsztatów samochodowych rocznie, a jakie koszty musi ponieść aby sam je wykonać, łącznie ze straconym czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy możesz mi powiedzieć dlaczego założyłeś, że to "czas stracony"? ;)
      Roman

      Usuń
    2. Dlatego, że to czas nie poświęcony na pracę zarobkową, odpoczynek, czy rozwój osobisty, tylko na czynność, którą można zlecić innym.

      Usuń
    3. Rozumiem, wszelako czy nie sądzisz, że nauka czegoś nowego (ot, choćby wymniany klocków hamulcowych we własnym samochodzie) nie może być czasem owego "rozwoju osobistego"? Zdobywasz nową umiejętność, siłą rzeczy w pewien sposób poszerzasz swoje możliwości...
      Nie znaczy oczywiście, że jeśli umiesz coś robić to musisz to robić, ale masz wówczas możliwość wyboru czy zrobisz sam czy też zlecisz...
      Z własnego doświadczenia powiem Ci również, że taka "praca" (czasami naprawdę cieżka fizycznie) potrafi być formą odpoczynku lub/i jeśli pracujesz z razem z dziećmi, doskonałą formą spędzania czasu z nimi...
      Roman

      Usuń
  3. Dlatego nie kupuję nowych samochodów :)
    Znaczy jak najbardziej mogę nowy kupić pod warunkiem wszelako, że będzie wyglądał i działał dokładnie jak Citroen XM. Jeśli to uda się producentowi spełnić, mogę kupić "nówkę" :)
    Lubimy wraz z córką grzebać w naszej rodzinnej "flocie" i dlatego kupując samochód (lub motocykl) brałem pod uwagę do tej pory w jakim stopniu jest "samonaprawialny"...
    Roman

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a poleciłbyś jakieś samonaprawialne albo latwonaprawialne konkretne przykłady?

      Usuń
  4. U mnie samonaprawianie skończyło się niestety w latach 90. Teraz nie jestem w stanie wymienić żarówki. Mam natomiast niedaleko człowieka z warsztatem mieszczącym się w garażu koło domu i on mi proste naprawy tanio wykonuje np. wymiana żarówki lub dwóch za 10 zł (widziałem jak on to robi i nadal bym tego nie powtórzył). Jeśli jest coś czego ten człowiek nie może zrobić, bo nie ma odpowiedniego sprzętu, to przynajmniej oceni, co trzeba zrobić, żeby mnie w "poważnym" warsztacie nie oszukali.

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślisz, że dlaczego wspomniałem o Citroenie XM? :)
    A poza tym Audi 80 B3, Volkswagen Polo 6N
    To moje doświadczenie...
    Roman

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisz nam Remigiuszu ile wydajesz na naukę?
    Mnie to kosztuje 25 dolarów na miesiąc w lynda.com.
    Czy znasz tańsze i lepsze miejsca?
    Podziwialiśmy twoją nową wordpressowską stronę.
    Zbudowana na Boilerplate, bardzo profesionalnie. Zastanawiam się, skąd czerpiesz swoją wiedzę d tworzenia tak zaawansowanych szablonów?
    Przecież nie kupujesz książek na Helionie? Masz tańszy dostęp do wiedzy? Pewnie nie kupujesz kursów takich polskich gwiazd jak: Oniszczuk, Danielewski, Torkowski, Kołodziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, jeśli możesz to podpisuj się jakoś, nawet pod komentarzem zgłaszanym jako Anonim

      w Polsce można znaleźć kurs językowy w cenie zbliżonej do podanej, natomiast wiedzę staram się czerpać z wielu źródeł

      Pozdrawiam,

      Usuń
  7. Remigiuszu, dobry pomysł miała ta anonimowa osoba.
    Powiedz nam ile wydajesz na wiedzę.
    Proszę, nie pisz już o tym nieszczęsnym angielskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa artykuły o nauce języka na różnych blogach to nie jest jakiś wielki nawał treści - bardziej się obawiam, że tematyka samochodowa może się znudzić czytelnikom.

      :)

      Co do prośby o wydatki na wiedzę - postaram się przemyśleć to i być może umieścić w którymś z postów.

      Usuń
  8. Ten Wordpressowy blog to demonstracja wiedzy.
    Niewielu webmaster#w ma taką wiedzę.
    Na koniec wszystko zepsułeś i dałeś Disqusa.
    Skąd pomysłz tym Disqusem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na blogu Oszczedzanie.info.pl Disqus został wyłączony

      gdzieniegdzie ten system jeszcze testuje, owszem, ma on swoje duże zalety, w szczególności na blogosferze anglojezycznej - ma także parę wad - szczególnie dla Polaków jest czymś nowym (trudniejszym)

      podsumowując, nie uważam "outsourcingu" pewnych modułów, np. linków wewnętrznych, czy systemu komentarzy, za psucie stron www - wszystko zależy od potrzeb webmastera i zastosowanej techniki

      Usuń
  9. Remigiuszu, o czym mówisz?
    Boilerplate jest międzynarodowy. Nikt nie patrzy w kodowanie.
    Nie ma techniki, jest tylko Boilerplate.
    Jako jeden z nielicznach używasz właśnie Boilerplate.Inni robią sobie Divy jak chcą. Nigdy tego nie mogłem zrozumieć.
    Dla mnie Disquss nie pracuje, nie mam tam konta. Tak samo jak większość internuatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem inaczej - skoro się nie podpisujesz trudno mi w jakikolwiek sposób prowadzić z Tobą dyskusję i jednocześnie z innymi Anonimami

      podpisujcie się - to nie boli


      do Disquss nie trzeba mieć żadnego konta by się wypowiadać, jest opcja guest/Nazwa/url, przynajmniej w moich Disqussach - w przypadku autorów nie dopuszczających tej opcji wystarczy dowolne inne konto FB lub G+

      generalnie w przypadku stron anglojęzycznych uważam to za bardzo dobre rozwiązanie

      Usuń