wtorek, 10 września 2013

Co robi Napoleon na blogu o oszczędzaniu oraz szaleństwo Adolfa Hitlera?

Mój poprzedni post o Napoleonie i jego wyprawie na Rosję nieuchronnie musi prowadzić do postu o przegranej Hitlera na froncie wschodnim II WŚ. Z tym, że wyprzedził mnie Kolega z Boskiej Woli, znakomicie demaskując postać, która tu i ówdzie, mimo swej nieudolności i przegranej budzi szacunek - na post o Adolfie - tchórzu zapraszam tutaj do kolegi. Na razie z przyczyn czasowych większego postu u mnie nie będzie, natomiast krótkie wyjaśnienie:


W dużym skrócie po co pojawił się post o Napoleonie i wojnie na blogu oszczędnościowym? Nikt nie zgadł, w każdym razie nikt nie napisał o tym w komentarzach. Tak jak i kampania Napoleona, tak kampania Adolfa zakończyły się dla nich klęską z prostego powodu. Brak odpowiedniej logistyki i właściwego przygotowania do wojny!

Ostatnio kilku blogerów podchwyciło temat "opuszczania strefy komfortu" w życiu i w pracy - dla wielu z was oznacza to jedno - zostawienie etatu i zaangażowanie się w działalność gospodarczą!

Czy jednak wiecie, że 90% nowo założonych firm pada w ciągu 1-2 lat?

Czy zmotywowani twórczym wpisem na którymś z blogów nie nakręcacie się trochę na "opuszczenie strefy komfortu"? Czy może zostawić ciepłą, ale mało ambitną posadkę i rzucić się w wir biznesu? Czy może ruszyć w karkołomną wyprawę na Moskwę... najlepiej za przykładem jakiegoś guru mówiącego o "opuszczaniu strefy komfortu"?

Czy jesteście na to gotowi?

Zarówno Napoleon i Hitler byli gotowi.... korekta.... byli przekonani, że są gotowi do swoich szaleństw i utwierdzało ich w tym otoczenie. Przegrali.

A czy ty jesteś przygotowany przed rzuceniem się w wir "opuszczania strefy komfortu"?

4 komentarze:

  1. Powiem tak, nigdy do końca nie będziesz gotowy do nowej działalności. Urzędy i przepisy postarają się, żeby zaskakiwać Cię o wiele częściej, niż to logiczne.
    Ale z pewnością warto być przygotowanym na to, że nie będzie się od razu zarabiało kokosów, że trzeba regularnie odprowadzać podatki i ZUSy, żeby się w tym nie pogubić. Jak już się to pojmie, reszta - czyli własna działalność - to pesteczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zwykle masz racje, jako tzw. "prakyk", to prawda "nigdy nie będziesz gotowy do własnej działalności"

      jednak są ludzie, którzy rozpoczynają coś, bardziej nakręceni np. szkoleniem gdzie mówiono o "wychodzeniu ze strefy komfortu", bądź jakimś wpisem na blogach (interpretując go po swojemu) czy książką znanego guru od motywacji...

      ale my to wiemy - rzeczywistość potrafi zaskakiwać - no nie? nawet tzw. "prakyka"?

      ale i tak podstawą jest dobre przygotowanie i baza (no. np. Twoje wykształcenie, kontakty, doświadczenie, sprzęt, biuro, logistyka...)

      i znów się pojawia pytanie - jak z przygotowaniem do biznesu?

      Usuń
  2. Michael Jordan nie dostał się do szkolnej drużyny koszykówki, na zgrupowaniach nosił kolegom ręczniki. A Walta Disneya wyrzucono z pracy z powodu "braku wyobraźni".

    Sukces we własnej działalności jest rzeczą wątpliwą i bardzo dobrze w tym wpisie poradzono, by to dobrze przemyśleć. Ale jak ktoś się mimo to uprze: niech się nie poddaje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, nie ma się co poddawać, trzeba iść naprzód

      ale zimny realizm się przydaje

      Usuń