środa, 11 września 2013

Czego niemiecka strategia z II Wojny Światowej może nauczyć nas w biznesie?

Przez ostatnie posty zajmujemy się tym, jak historię można wykorzystać w praktyce. Nie jest to tylko durny szkolny przedmiot dodany ku umęczeniu młodych-zdolnych-wykształconych-z-wielkich-miast studiujących na "wyższych szkołach zarządzania i przynudzania" - jeśli umiesz wyciągnąć z historii konstruktywne wnioski możesz uzyskać dużą przewagę na niektórych polach.


Niemcy wygrywali na samym początku wojny nie dysponując wcale lepszym sprzętem niż alianci, co więcej sprzętu tego było mało, jak na lekarstwo, a jednak doskonała strategia dokonała swojego. Nowością była znaczna mobilność i użycie kolumn pancernych.

Wyobraźmy sobie, że po lotniczym zmiękczeniu kluczowych pozycji wroga do ataku ruszały równolegle, w pewnym odstępie od siebie, dwie, trzy kolumny wojsk. Mobilne, pancerne jednostki wbijały się w teren przeciwnika, za nimi wężykiem wlewały się mniej mobilne jednostki i piechota. W chwili kiedy kolumna natrafiała na pozycje wroga starała się skontaktować z sąsiednimi które zmieniały kierunek natarcia, zawijały się wokół przeciwnika, izolowały go i niszczyły. Ten schemat był zabójczo skuteczny aż do dalekiego Stalingradu.

Co się stało potem?

Coś zaskakującego. Coś niezrozumiałego dla każdego pasjonata wojskowości i historii. Coś skrajnie idiotycznego.

Hitler nie wyciągnął żadnych wniosków ze swoich własnych zwycięstw!

Gdy alianci przeszli do kontrofensywy, co przecież w działaniach wojennych zdarza się, tak samo jak w grze strategicznej (jak w biznesie!) Hitler wydał jeden rozkaz, powtarzany wielokrotnie do końca wojny, rozkaz z momentem wydania którego Niemcy ostatecznie przegrali. Ten rozkaz to "Ani kroku w tył!" - to rezygnacja z wszelkiej manewrowości w nowych warunkach wojennych, to strategia z czasów okopów I Wojny Światowej!

Oglądałem wczoraj program o lądowaniu w Normandii i uważam, że według wszelkiej logiki ta kampania powinna być wygrana przez Niemców, a Alianci zepchnięci z powrotem do morza, ale osobiste interwencje Hitlera w tej kampanii (ignorowanie opinii Romla) oraz ponowienie rozkazu "Ani kroku w tył!" sprawiło, że rozbicie Niemców w Normandii było dla dowódców relatywnie łatwe. Cały czas powtarzał się jeden schemat.

Hitlerowcy na ogół siedzieli na swoich pozycjach i zgodnie z rozkazem swojego wodza nie manewrowali, można ich było łatwo otoczyć i dzięki wsparciu lotniczemu zmiękczyć i zniszczyć. To samo powtarzało się wielokrotnie do końca wojny.

Niemcy byli pokonywani wedle podobnego schematu, zgodnie z którym sami wcześniej tak błyskotliwie wygrywali.

Wielki Wódz Tysiącletniej Rzeszy patrzył z niedowierzaniem na mapy sztabowe, nieustannie dodawał dwa do dwóch i zawsze niezmiennie wychodziło mu pięć. Hitler nie był w stanie odwrócić sytuacji i wyciągnąć analogicznych wniosków.

A czy Ty umiesz wyciągnąć wnioski i manewrować - w Twoim biznesie, w finansach, w oszczędzaniu, w życiu zawodowym?

Czy też siedzisz na okopanej pozycji, dajesz się okrążyć i zniszczyć?

2 komentarze:

  1. " rozbicie Niemców w Normandii było dla dowódców relatywnie łatwe"

    ...co nie zmienia sytuacji, że dla zwykłych żołnierzy alianckich była to mordęga i droga przez piekło, z ponad 200 zabitych

    jednak Niemcy nie podnieśli się po Normandii, ich straty były wyższe i nie do odrobienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *200 tysięcy zabitych
      *70 tys. ofiar wśród cywilów

      Usuń