poniedziałek, 2 września 2013

Szewski poniedziałek oraz segregacja sieci vol. 3

Ojciec zawsze mawiał mi - synu... jeśli będziesz chciał robić biznes nic nie rób w poniedziałki. W biznesie każdy poniedziałek to "szewski poniedziałek", czyli dzień gdzie rzeczy mają tendencję się chrzanić, ludzie mają tendencje być niemili, bezinteresownie złośliwi albo nie do końca przytomni i odwalać fuszerkę gdzie się tylko da.

Może to ma szczególne znaczenie w górniczym mieście, gdzie niedziela jest w sumie także czasem imprezowania i dawania w czajnik, ciekaw jestem jak to jest u was?



Ruszać do walki? Załatwiać co się da w ten poniedziałek? Czy wywalić nogi na kanapie przed TV i zaparzyć sobie coś pysznego? Co myślicie?

Wracając do tematu segregacji śmieci, jaki wczoraj przetoczył się przez moje blogi, wklejam filmiki podesłane przez czytelników.


Pierwszy z 2010.


Drugi z wakacji 2013, jak widać w kwestii segregacji nic się nie zmieniło.

Wobec tego po co ten cyrk?

1 komentarz:

  1. na prośbę Romana:



    "Szewski poniedziałek" wbrew obiegowej opinii wcale nie dotyczył "bólu głowy po dniu wczorajszym" :)
    W dawnych czasach szewcy (jeszcze na początku 20 w.) w poniedziałki mieli zamknięte wersztaty nie z powodu przepicia tylko dlatego, że poniedziałek był przeznaczony na końcowe przygotowanie skóry do szycia butów. Na wtorek skóra po prostu musiała być już gotowa :) Nie wiem skąd to sie wzieło (może po prostu ktoś zapoczątkował taką tradycję, a potem wszyscy tylko kopiowali), a mozę dlatego, że potrzeba było kilku dni na przygotowanie skóry; tak powiedzmy od soboty do właśnei poniedziałku...

    OdpowiedzUsuń