piątek, 20 września 2013

Te okropne korporacje... odrobina psychologii i PRu.

Niedawno jeden z autorów chwalił się tym, że w przeszłości zajmował stanowisko kierownicze i zarządzał kilkoma ludźmi, jednak w praktyce sprowadzało się to do tego, że kluczowe czynności wykonywał on po prostu sam, bo tak było szybciej i sprawniej. Łochy (podwładni) zatrudnione po znajomości poza rutynowymi czynnościami nie bardzo umiały, ani dały się przyuczyć do myślenia. Łoś pozostanie łosiem.

Dlaczego mnie to nie dziwi?

Jakiś czas temu mój inny znajomy - typowy pracuś i zadaniowiec wyleciał z korpo. Zastanawialiśmy się dlaczego i szybko doszliśmy.

Pracuś robił rzecz najmniej efektywną w korporacji - dużo pracował!

Każdy łoś, mróweczka i łasiczka pod słońcem wie, że w korpo nie chodzi o to by cały czas pracować. Większość swojego czasu w korpo powinieneś spędzić na budowaniu sobie pleców, sojuszy, knucie, wymyślanie nieistniejących problemów, z którymi przy poklasku swoich popleczników będziesz dzielnie walczyć, prewencyjne obrabianie tyłka "przyjaciołom" oraz budowanie swojego PRu.

Pracuś tego nie robił, bo myślał, że jego praca przekona wszystkich o jego wartości. Błąd.

Pracusie i społecznicy na stanowiskach kierowniczych w końcu wylatują z korporacji, albo dziękują sami za współpracę i zakładają własne firmy, bo nie pasuje im korporacyjna ściema i międzyludzki syf.



Co Wy o tym myślicie?


4 komentarze:

  1. Nie mogę sobie wyobrazić, że mógłbym pracować w korpo, sama myśl budzi u mnie przerażenie. :)
    Trzeba chyba mieć odpowiednie predyspozycje psychiczne aby być zwykłym trybikiem w maszynie.
    Dla mnie najważniejsza w pracy jest wolność, możliwość podejmowania decyzji, niezależność, możliwość dysponowania swoim czasem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pracowałem 9 lat nie polecam....powyższe zgadza się w 1000%.... odszedłem sam...miałem dość tych baranów.... ten kto nie pracował ten nie wie jak korporacja jest w stanie zrobić ludziom wodę z mózgu...

    OdpowiedzUsuń