wtorek, 15 października 2013

Mountain Tea, czyli górska herbata z Krety. Dziennik pokładowy.

Siedzę właśnie przed komputerem i piję Mountain Tea, używam angielskiej nazwy, ponieważ nie slyszałem, aby pijał ją ktoś w Polsce - w Grecji jednak jest to popularny napitek.

Mountain Tea w smaku jest dośc neutralna, lekko ziołowa, ale na Krecie posmakowałem mieszanki z nieco bardziej ostrymi i aromatycznymi ziołami więc teraz do kubka herbaty dodałem sobie kilka ziaren czerwonego pieprzu.

Co Wy na to? Ma ktoś jakiś swój patent na pyszną mieszankę herbacianą? 

Swoją drogą polecam:

Co warto kupić w Grecji (na Krecie) i przywieźć do Polski?



A co do naszych ostatnich tematów blogowych. Kolega Roman, z którym odbyłem już nie jedną pogawędkę poza blogami, uważa, że niektóre moje posty wydają się typowymi zapychaczami bloga.

Czy Kolega Roman ma racje? Uważam, że w pewnym aspekcie ma - jednak jest to aspekt autora prowadzącego tematyczny portal, czy wortal specjalistyczny. Np. poświęcony pewnym pysznym trunkom :)

Kiedy nastawiamy się na specjalizację - na prowadzenie portalu (to nic, że postawionego na jakimś silniku blogowym) kazdy artykuł musi być dopracowany i na poziomie.

Ja dalej się upieram jednak co do istoty bloga, a ja się staram wracać do czystej, pierwotnej istoty bloga (blog, to akronim od web log) czyli czegoś w stylu pamiętnika, czy wręcz "dziennika pokładowego" i tutaj nie tylko nie wypada się silić na mega złożone artykuły (oczywiście dobrze jeśli takie wpisy też są), o ile autor w danym dniu nie może tego zrobić, ale wręcz nie wolno robić z bloga, czyli ze swojego dziennika pokładowego, wielkiego show i olimpiady na siłę.

Kilka osób powiedziało mi, że lubi moje blogi za to, że nie pitolę się, jeśli coś jest nie tak, tylko uczciwie mowię co myślę, za autentyzm. Chyba coś w tym jest, co?

Myślę, że dobry dziennik, pamiętnik powinien zawierać autentyczne wpisy - nawet jeśli autor w danym dniu chce napisać zaledwie 3-4 akapity, czy nawet kilka zdań - powinien napisać, nie przejmując się wskaźnikami Google czy innymi PRami.

Ale chyba kolega Roman najlepiej wie jak wygląda dziennik pokładowy? Może to aktualnie jeszcze inne pojecie?


P.S. Mój blog wypączkował z innego rasowego i pełnokrwistego 'web loga', którego autor się nie cacka, tylko mowi co myśli, mianowicie: http://boskawola.blogspot.com/ 

3 komentarze:

  1. "Kolega Roman" opisał tylko stwierdził fakt :)
    Bez oceniania :)
    Roman

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi w tym poście?
      Czy oznacza że ta "Mountain Tee" jest tańsza niż zwykła tea jaką kupujemy w zwykłym sklepie teaowym?
      Ile można zaoszczędzić, jeśli ktoś pije 5 filiżanek dziennie?

      Usuń
    2. Nie, to po prostu specyficzne zielsko, które widać na obrazku - coś zupełnie innego niż zwykła herbata, tylko wpadłem na pomysł jak ją wzbogacić - np. ziarenkami czerwonego pieprzu.

      Ale podaleś mi przy okazji fajną myśl - wziąć i sprobować zrobic tak ze zwykłą "tea"

      a odp. dalsza

      Dobra... Roman.. dobra... już wyszło szydło z worka, że jesteś profesjonalistą w blogowaniu, więc kto jak kto - ty możesz akurat "stwierdzać fakty"

      Usuń