poniedziałek, 14 października 2013

Tablica magnetyczna w domu. Pomysł na opanowanie chaosu.

Mam biuro poza domem, jednak sierpień i wrzesień były dla mnie tak zajęte, że zrobiło mi się chcąc nie chcąc ponownie home office, czyli takie niby biuro w domu.

Według mnie home office to jak z tym przepasionym chomikiem.... ani to świnka... ani to morska. Nie da się...

Ani się spostrzegłem jak szafka i lodówka zamieniły się w pin-board pełen poprzylepianych kart, wycinków, żółtych karteczek. Totalny chaos.



Wczoraj wieczorem się wkurzyłem poszedłem do Tesco i kupiłem największą dostępną tablicę magnetyczną za ok. 30. zł - tablica ma to do siebie, że mogę tam także przyklejać żółte karteczki z notatkami.

Bajzel organizacyjno-estetyczny od razu zelżał. W nieco mniej eksponowanym miejscu, aczkolwiek doskonale dla mnie widocznym wylądowały wszystkie sprawy.


I jeszcze jeden aspekt - nie mogę przyzwyczaić się do wirtualnych karteczek, sticky notes na pulpicie, organizerów, Google Calendar i innych aplikacji do zarządzania sprawami.

Papier, papier i jeszcze raz papier. Potrzebuję kartek, tablic, rozrysowania sobie diagramów i schematów fizycznie, długopisem na kartkach A4, potrzebuję dużego papierowego plannera formatu A4 i tyle...

A jak wy się organizujecie?
Czy przerabiacie home office tak jak ja teraz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz