piątek, 22 listopada 2013

Dbanie o własny wizerunek? Czy warto walczyć o swoje prawa w Polsce. Wpis szczególnie dla autorów blogów.

Andrzej właśnie do mnie pisze (cytat za zgodą autora):

Te twoje posty o plagiatach zaczęły mnie już męczyć. Na pewnym poziomie nie pasuje tego pisać. Często odwiedzam kilka innych blogów, (...) czołowych blogerów, ale nigdy nikt nie pisał o plagiatach.

Myślisz że ich nie kopiują? Ich też kopiują, mnie kopiują, ciebie kopiują, ale o tym nie powinno się pisać. 


Jako bloger powinieneś zadbać o swoją reputację (...) Dlatego inni blogerzy o tym nie piszą i tym się nie zajmują.


Moja odpowiedź, uważam, powinna dotrzeć do czytelników, szczególnie tej starej, oryginalnej wersji bloga.

(...)
Ja mam zamiar walczyć z tym, dlaczego? Sam pisałeś, że dla pewnych ludzi nie ma w Polsce miejsca! Zastanów się dlaczego? Brak poszanowania prawa, obyczaju, wszechobecna korupcja, złodziejstwo, oszustwo.

Chcesz biernie przyglądać się temu ze słonecznej Afryki? Przyglądaj się - ja mieszkam w Polsce i się temu biernie przyglądać nie będę.
(...)

Moi drodzy, właśnie rozmawiałem o moim chorym dziecku z pielęgniarka. Pielęgniarka wie, że jestem autorem i mi się pożaliła. Ona mając nastoletnie dzieci zdecydowała się na emigrację na Wyspy Brytyjskie. Dlaczego? NFZ i ZUS budują sobie pałace, wyczerpująca i niebezpieczna praca pielęgniarki w publicznym szpitalu daje jej środki ledwie na przeżycie, natomiast wedle jej wyliczeń, przyszła emerytura nie pozwoli jej na przeżycie.

W tym kraju tak jest. Narzekamy na polityków, złą pogodę, wrednego sąsiada, który życzy nam źle - a nie umiemy wziąć spraw w swoje ręce i obronić swoich własnych interesów.


Epoka dobrego wujka Remigiusza się na blogach skończyła. Mam zamiar walczyć o swoje prawa, jako blogera, autora, twórcy. 

Jeszcze niedawno co niektórzy dogadywali, krytykowali, kpili ze mnie, robili hejty, masowy spam na moich blogach. Dziś kolejne firmy rozmawiają ze mną - chcą negocjować, dogadują się, nie spamują - twarda i konsekwentna postawa zrobiła swoje. Zyskuję coraz więcej poważnych partnerów, porządni ludzie zaczynają interesować się moją treścią. Niektóre efekty już widać.

Zachęcam Was do walki o swoje prawa, walki z SEO-spamem, kradzieżą treści, osobami oszukującymi autorów. Ja wygrywam.



„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.”







6 komentarzy:

  1. Fajnie że wybrałeś Remigiuszu bohatera narodowego RPA. Popieram wybór tego motto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na dzień dzisiejszy 14 kopii artykułów sportowych mojego autorstwa skopiowanych żywcem z mojego serwisu zostało usuniętych przez administratorów.

    Kolejne 2 z nich czekają na usunięcie zgodnie z deklaracją właścicieli stron, w poniedziałek po powrocie do pracy informatyków.

    na te 16 plagiatów, był tylko jeden problem z forum sportowym, o którym była mowa wczoraj

    stoi za mną prawo, zwyczajowe zasady netykiety, wreszcie firma współpracująca z blogiem dla faceta oraz silownia-fitness


    jeszcze jedna myśl:

    "Na pewnym poziomie nie pasuje tego pisać."

    Jakim poziomie?!

    Jestem na poziomie autora blogów - hobbysty - nie rzuciłem pracy dla blogowania, nie mam założonej Sp. z o.o. na tego bloga, nie udzielam się w TV. Pracuję, zajmuję się rodziną, Żyje.

    ilu z Was - autorów jest także na moim poziomie?

    Mimo to moje prawa jako autora mają być respektowane - i są już coraz częściej respektowane przez podmioty komercyjne - trzeba tylko okazać zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Remigiuszu, prawdę mówiąc, my się boimy. Cały czas słyszy się że ta czy owa strona została zablokowana przez Google. Może nie jest to na stałe, bo po wyjaśnieniu, takie ręczne działania są z reguły zniesione, ale obserwuję wielką złośliwość pewnych ludzi i biznesów.
    Portale są niesłusznie zgłaszane za naruszenie praw, dodawane są do nich tysiące linków, są kopiowane, tak jak to było w twoim przypadku.
    Moja strona ma setki odwiedzin w miesiącu ze stron pornograficznych w Rosji.
    Sprawdziłem, na tych stronach nie ma linka. Google linków takich nie podaje, jednak wejścia są. Pytałem wielu speców, nikt nie potrafi mi tego wyjaśnić. Wiem że strony znajomych też mają podobne problemy. Kiedyś byłem bombardowany mailami z Rosji o wymianę linkami. Oferowali mi miejsca na takich link farach, dlatego linkami nie zamieniałem się. Podejrzewam że jest to odwet za to, albo konkurencja coś zrobiła. Mam też kilka skróconych adresów, których nie zakładałem. Jak widzisz, też mam problemy i nawet nie wiem jak z tym walczyć, bo nikt nie ma takiej wiedzy. Nawet nie wiem, czy takie wejścia ze stron w Rosji są dla mnie szkodliwe, czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że w przypadku zawartości sportowej to właśnie część moich linków, mimo że daty publikacji sięgają początków roku 2002, jest zablokowana przez Google, a nie strony "złodziei".

      Toczę dwa postępowania w Google o łącznie 6 artykułów w ten sposób "uziemionych".

      Wygrałem już jedno odwołanie o całą zablokowaną domenę.

      Ustawiłem też oficjalne uznanie autorstwa Google na swojej treści na blogspocie.

      W Webmaster Tools jest gdzieś narzędzie do zrzekania się linków - poszukaj o tym. Wedlug mnie wejścia bez linków nie powinny szkodzić jednak.

      Usuń
    2. No tak, ale dlaczego wchodzą?
      Wygląda że tak zaprogramowany jest serwer, ma spis stron i odwiedza je kilka razy w miesiącu.
      Każda taka wizyta zostawia ślad w logfiles, czyli link do strony pornograficznej. Pocieszamsię że pajączki nie mają dostępu do tych linków. Może jest to rodzaj reklamy? Jeśli ktoś szuka porno, i widzi w statystykach adresy, może ich odwiedzać.
      To może być tak samo jak reklama wielkich firm. Niby reklamy ignorujemy, ale kiedy przyjdzie do zakupu, okazuje się że te miejsca już w jakiś sposób znamy.

      Usuń