czwartek, 9 stycznia 2014

Oszczędny transport przyszłości - rowerowe autostrady.

Zaczęło się ponad wiek temu między Pasadeną a Los Angeles, był to jeszcze czas przed rozkwitem motoryzacji, a popularnym środkiem transportu był właśnie rower. Transport osobowy między dwoma kalifornijskimi miastami był tragiczny...


Znaleźli się jednak wizjonerzy, którzy zaproponowali budowę kilkunastokilometrowej rowerowej, ultranowoczesnej jak na tamte czasy, autostrady między dwoma miastami, konstrukcja rozpoczęła się. Zbudowano pierwszy, dwukilometrowy odcinek.


Drewniana kładka zbudowana na estakadzie. Jak na tamte czasy myśl rewolucyjna, radykalnie skracająca czas podróży.


Co się jednak stało z rowerową autostradą? Domyślacie się, Debiut masowej produkcji Forda T sprawił, że w miejscu pierwotnych planów powstała zwykła droga.


Pomysł natomiast wraca co jakiś czas. Oto wizja rowerowej autostrady na estakadzie nad liniami kolejki podmiejskiej w Londynie. Miałoby to zrewolucjonizować transport miejski i dostępność centrum miasta.


Z drugiej strony wizja pieszo-rowerowej kładki w San Francisco... albo czegoś bardziej przyziemnego.


Sympatyczne rozwiązanie w czasie złej pogody. Tak czy inaczej, widzę coraz więcej ludzi jeżdżących na rowerach... skoro tak ładną wiosnę mamy tej zimy :)

Wizję infrastruktury gonią coraz to nowe pomysły na rowerowe pojazdy przyszłości.


Czemu nie, wygląda to ciekawie, gdyby takie pojazdy miały wspomaganie elektryczne (a wiemy że to nie problem) - mamy całkiem sympatyczny transport przyszłości.

Tymczasem, codzienność zaskakuje już teraz, o czym możecie przeczytać na moim wordpressowym miniblogu:

Niebywała „oszczędność” przy budowie autostrady A1. Staw Moczury. Knurów.



2 komentarze:

  1. Przestali jeździć na rowerach tylko autostradami i zrobili się monstrualnie grubi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy artykuł. Sam ostatnio sie zastanawialem dlaczego we Wrocławia budując AOW nie zrobiono ścieżki rowerowej. Takie autostrady świetnie dają rade w Szwecji, Danii, do 50 km odległości w sam raz.

    OdpowiedzUsuń