niedziela, 5 stycznia 2014

Postanowienie noworoczne 2014? A jakże inaczej... sport! Pięć argumentów za siłownią / fitnessem?

Mimo iż trochę czasu ostatnio poświęcam na siedzenie przy komputerze (w tym dostosowanie blogów do urządzeń mobilnych) udało mi się w nowym roku zaliczyć już dwa treningi i ambicja jest, aby pilnować regularności i przykładać się do sprawy, może trochę bardziej gorliwie niż w roku 2013.


Kiedyś do wszelkiej maści fitnessu i siłowni miałem stosunek jak na wyżej wymienionym zdjęciu, natomiast obecnie ten stosunek się zmienił i nie mówię to jako autor coraz popularniejszego bloga sportowego http://dlafaceta.biz/ (moja druga pasja po blogach finansowych).

Oczywiście, bieganie jest za darmo - wystarczy ubrać trampki i jakieś dresy i hejka. Na co czekać? po co płacić za siłownię?!

 ....a jednak tak naprawdę kupując karnet na siłownię zyskujemy kilkukrotnie.

1. Zyskujemy możliwość korzystania ze sprzętu sportowego często wartego do kilkuset tys. zł - wyobraź sobie, że za 10 -15zł, możesz przez 2h jeździć luksusowym autem wartym kilkaset tys.? Czy to nie korzystny zakup?

2. Zyskujemy (na mojej siłowni) opiekę trenerów wliczoną w cenę, a ich wiedza i prowadzenie planu treningowego się często bardzo przydaje.

3. Jesteśmy w fajnym towarzystwie ludzi zmotywowanych, aby ćwiczyć (motywacja to podstawa).

4. Uniezależniamy się od kaprysów pogody, można pedałować na stacjonarnym, czy korzystać z bieżni, orbitreka, itp. kiedy się tylko chce.

5. Wykupienie karnetu z góry na jakiś czas motywuje do wykonania planu. Nie pójdę - karnet/kasa przeleci? Strata także motywuje do działania.

To na tyle w nowym roku :) Więcej o moich noworocznych blogowych podbojach można przeczytać tutaj, na głównym blogu:

Higiena osobista Polaków. Ile średnio wydajemy na higienę i kosmetyki?


zapraszam także na:




1 komentarz:

  1. Świetny wpis. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli dodam Cię do mojej listy najlepszych blogów o giełdzie - najlepszeblogiogieldzie.blogspot.com. Będzie łatwiej znaleźć Twój blog. Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń