środa, 19 marca 2014

Praca jako agent ubezpieczeniowy.

Kiedyś pisałem, że w pierwszych latach kariery pracowałem jako agent ubezpieczeniowy. Rozkręcałem się całkiem ładnie w porównaniu do kolegów i koleżanek i nawet osiągnąłem dość szybko niezłe wyniki, kwalifikujące mnie do awansu i serii szkoleń dla obiecujących agentów...

...co to były za szkolenia? Sprzedaż, telemarketing, wywieranie wpływu i inna psychomanipulacja... i wiecie co? Mimo że wszystko zapowiadało się dobrze, po tych szkoleniach zacząłem nie za bardzo czuć się z tą pracą... dlaczego? Bowiem ja byłem kandydatem do pracy, który naprawdę wierzył w to wszystko, w sens ubezpieczeń i uczciwość korporacji, w ich ważną rolę w ekonomicznym ekosystemie, wierzyłem w świat szklanych biurowców i brylowania w szykownym garniturze.... ehhh...


Kojarzycie Pudzianowskiego? Na pewno... on kilka razy w różnych talk-show bardzo fajnie odpowiedział na pytania o niedozwolony doping... jak?

...każdy zawód ma swoje sekrety zawodowe... lekarze mają swoje sekrety zawodowe... księża mają swoje sekrety zawodowe... strongmani i kulturyści także mają swoje sekrety zawodowe... więc w ogóle co to za pytanie... zostawmy je i przejdźmy do innego tematu...

...otóż branża ubezpieczeniowa i agenci ubezpieczeniowi także mają swoje sekrety zawodowe, oj i to jeszcze jakie sekrety.... jeden z nich wyjawiłem właśnie na blogu głównym...
...nic dziwnego że spotkał się z szybką reakcją strony zainteresowanej :-)

Niedawno także na głównym blogu podejmowałem temat job interview i pytań o wady....
Moją ewidentną wadą utrudniającą mi pracę w korpo i pewnym zakłamanym schemacie jest szczerość do bólu i skłonność do wywalenia kawy na ławę... Czytelnicy, którzy znają mnie z realnego świata doskonale to wiedzą. Nieprawdaż?

Ale może ta wada w świecie autorów blogów jest zaletą? Może to czyni mnie całkiem poczytnym autorem, kto wie :-) Tak naprawdę to Ty Drogi Czytelniku / Droga Czytelniczko o tym decydujecie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz