wtorek, 28 października 2014

Parkowanie pod blokiem i supermarketem. Obicia.

Ostatnio podejmuję coraz więcej samochodowych tematów i na pewno bedzie jeszcze wiecej postów na ten temat. Powód jest prosty, myślę o nowym aucie, pytam fachowców, analizuję, dobieram właściwe rozwiązania jeśli chodzi o koszty i oszczędności, ostatnio pisałem dla Was...

Samochód – kilka drobnych oszczędności w sezonie jesiennym.


...a teraz zastanawiam się nad sensownością zakupu samochodu (nowego? lepszej marki?), który i tak parkuję pod blokiem, a który służy także do wyjazdow po zakupy. Czy warto kupować nowe, ładne i wypieszczone auto?

Pokażę Wam stan mojego samochodu po kilku latach parkowania pod blokiem, w mieście i pod marketami.


Powiekszcie sobie i zobaczcie, karoseria to jedno wielkie obicie na obiciu...


Syf, gnój i dziadostwo... nikt nie myśli o innych, ludzie otwierają swoje drzwi jak świnie tłoczące się w chlewie. Ponieważ Ford Focus jak na swoją klasę jest całkiem szeroki łatwo w nim o obicia i zarysowania parkingowe.


Oczywiście zdarzają się inne przygody parkingowe... tutaj ktoś nie umiał wykręcić i mi zarysował i wgniótł zderzak i kawalek karoserii. Takich drobnych uszkodzeń jest dużo.

Pytanie jak do tego podejść. Kiedy byłem na Ibizie czy Majorce zauważyłem, że tam ludzie sie czymś takim nie przejmują i nawet w nowszych i lepszych samochodach mają na luzik, jednak biorąc pod uwagę wydane pieniądze mnie to lekko wnerwia...

Co wy na to?


19 komentarzy:

  1. takich zarysowań i obić chyba nie da się uniknąć, ja osobiście uważam, że najlepiej kupić taki samochód, którego nie będzie szkoda zarysować :) samochód powinien być przyjemnością - a nie powodem do złości i frustracji po najmniejszej kolizji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. widzisz, samochód w Polsce jednak jest wciąż dobrem luksusowym, chodzi choćby o to, że każdy taki zestaw obić, wgnieceń, itp. obniza wartość auta w odsprzedaży - ubezpieczenia są tak skonstruowane, że tego się nie opłaca zgłaszać bez utraty zniżek

    jasne, kupić taki saochód, którego nie bedzie szkoda - jednak tańszy i starszy pojazd nie będzie aż tak niezawodny na długiej trasie jak coś nowszego - do jeżdżenia tylko po mieście może i warto kupić jakiś złom, ale.... własnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chodzi mi o to, żeby kupować od razu złom, ale samochód, którego nie będzie szkoda. Jednym nie będzie szkoda limuzyny, a innym samochodu średniej klasy. Wszystko zależy od naszego podejścia do sprawy. Wiadomo przecież, że samochód nie jest inwestycją ze stopą zwrotu - tak czy siak po kilku latach straci na wartości. Poza tym samochód dzisiaj raczej już nie jest dobrem luksusowym - ponad połowa dorosłych w Polsce posiada własne auto.
    Poza tym - jeśli chce się kupić droższe auto - warto zainwestować w porządne ubezpieczenie, tak żeby opłacało się zgłaszać - ja zawsze zgłaszam każdą szkodę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To są naprawdę denerwujące sytuacje. Na szczęście pod blokiem zdarzyło mi się to tylko raz, a parkuję od wielu lat. I pani była na tyle uczciwa, że zostawiła swoje namiary. Za zarysowanie zderzaka dostałem 700 zł odszkodowania. Gorzej jest w centrach handlowych. Tam często jest mało miejsca na parkowanie. Po kilku przygodach staram się parkować daleko od wejścia, gdzie nie parkują inni i nikt nie stuknie drzwiami.


    Może jakąś kamerkę by zainstalować? Czy to coś da?

    OdpowiedzUsuń
  5. dalaś mi fajną myśl, aby dokladnie przejrzeć warunki ubezpieczenia, czy opłaci się zgłaszać takie drobne szkody

    nie ukrywam, że chciałbym nabyc troche nowsze i troche lepsze auto i wypracowana zniżka przyda mi się

    dzieki za komentarze

    OdpowiedzUsuń
  6. no własnie, moje tempo życia jest otatnio takie, że średnio jest czas na zastanawianie się - z reguły człowiek się cieszy jeśli w ogóle znajdzie miejsce parkingowe - u mnie w mieści, mimo że nie jestesmy gigantyczną metropolią - nie jest to aż takie oczywiste

    kamerka to dobra myśl, jednak typowy rejestrator w aucie nic tu nie da, zatem własny monitoring auta o którym trzeba będzie pamiętać... hmmm. przypuszczam, że po n-tym nastawieniu kamerki w końcu człowiek zapomni, do nastepnego uderzenia auta...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie to też niestety spotyka a wystarczy tylko bardziej uważać. Kiedyś przypadkowo przechodząc między autami pewna pani specjalnie uderzyła drzwiami w inny samochód mówiąc dumnie "to go nauczy parkować normalnie". Stał idealnie w kopercie.

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest już złośliwość i perfidia, niestety zamiast się cieszyć z cudzego sukcesu (lepszego, nowszego samochodu sąsiada) wolimy mu dowalić, jeśli nie dosłownie, to chociaż drzwiami naszego złoma w jego nowe autko

    Polska...

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem samochód można traktować na dwa sposoby: pierwszy z nich to rzecz z której się korzysta - wtedy obicia i zarysowania nie są najmniejszym problemem (byleby zadbać o konserwację, aby rdza nie złapała blach). Drugi sposób traktowania samochodu to traktowanie go jak "zimną miłość" - czyli dopieszczanie każdego elementu i regularne mycie wraz z woskowaniem. Taka opcja w moim odczuciu sprawdzi się jeśli mamy naprawdę niepowtarzalne, wymarzone auto. W przypadku "zwykłego" samochodu nie ma sensu przesadzać z dbałością o niego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Problem powinno rozwiązać obłożenie samochodu do wysokości okien blachą ryflowaną.

    OdpowiedzUsuń
  11. accept
    Dnia 28 października 2014 22:57 "Disqus" <notifications@disqus.net> napisał(a): Settings   A new comment was posted on Racjonalne OszczędzanieTomasz BełzaMoim zdaniem samochód można traktować na dwa sposoby: pierwszy z nich to rzecz z której się korzysta - wtedy obicia i zarysowania nie są najmniejszym problemem (byleby zadbać o konserwację, aby rdza nie złapała blach). Drugi sposób traktowania samochodu to traktowanie go jak "zimną miłość" - czyli dopieszczanie każdego elementu i regularne mycie wraz z woskowaniem. Taka opcja w moim odczuciu sprawdzi się jeśli mamy naprawdę niepowtarzalne, wymarzone auto. W przypadku "zwykłego" samochodu nie ma sensu przesadzać z dbałością o niego :)5:57 p.m., Tuesday Oct. 28  Reply to Tomasz Bełza     Moderate this comment by emailEmail address: tomaszbelza@gmail.com | IP address: 91.189.217.181Reply to this email with “Delete”, “Approve”, or “Spam”, or moderate from the Disqus moderation panel.     You're receiving this message because you're signed up to receive notifications about activity on threads authored by rwks.You can unsubscribe from emails about activity on threads authored by rwks by replying to this email with "unsubscribe" or reduce the rate with which these emails are sent by adjusting your notification settings.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem lepiej kupić auto 2-3 lsetnie lekko uszkodzone. Zajac się naprawami rejestracja a za pol roku sprzedac z zyskiem lub bez straty. Nowe auto to strata po wyjechaniu z salonu a z zachodu lekko uszkodzone to zysk. Uwierz mi na słowo robię tak od 4 lat

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż, ja podejście do własnego samochodu mam bardziej francusko-włosko-hiszpańskie niż polskie...
    I mi zarysowują i na zarysowuję (taki lajf jak mówią starzy indianie).
    Jeśli są to drobiazgi to macham ręką i jadę. JEśli stwierdzam (do tej pory trzy razy tak było), że komuś zrobiłem większe "kuku" to wówczas czekam na właściciela lub jeśli czekać nie mogę, zostawiam wizytówkę za wycieraczką...
    A inni wobec mnie? No cóż :) Bywa różnie wszelako kilku miało odwagę cywilną zachować sie podobnie do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak sie zastanowic, to zadne moje auto w ciagu 14 lat nie zostalo obite czy zarysowane przez osoby trzecie. Jedyne co mi sie przydarzylo, to ktos zaparkowal w moim grillu i sprytnie zamaskowal uszkodzenie, ktore odkrylam po 3 miesiacach na myjni wysokocisnieniowej. Za pozno, zeby szukac sprawcy. Od tego czasu, wzdluz chodnika, parkuje tylem do innych aut zaparkowanych za mna/ przede mna i parkuje na krancu.

    Przy parkowaniu obok siebie, na wszelakich parkingach, zawsze szukam miejsca parkingowego z duza iloscia miejsca, na krawedzi, przy plocie, tak zeby moc otworzyc dlugie drzwi i wyjsc swobodnie z samochodu i tak, zeby wyeliminowac obicie drzwi przez kogos innego.

    Do lokalnego supermarketu jezdze samochodem po 18.00, jak parking jest pusty, w innych sklepach parkuje w odleglej czesci parkingu.



    Parkowanie obok drogich samochodow jest rowniez dobrym wyjsciem, bo ich wlasciciele zwykle sa delikatniejsi i nie wala drzwiami w sasiadow.

    OdpowiedzUsuń
  15. no widzisz, ale tu jest już mała "żonglerka" - nie zaparkuję tu, nie zaparkuje tam, tutaj mi moga obić... takie myślenie

    a przecież przede wszystkim auto ma służyć do użytku i to ono ma być dla nas, a nie my dla niego

    czasem mam wrażenie, że tylko ja się staram nie obić sąsiednego auta na parkingu, eeehh

    a przy okazji - witaj Richmond na mmoim blogu ponownie - dawno Cię nie bylo

    OdpowiedzUsuń
  16. To kwestia przyzwyczajenia. Ja i tak musze szukac miejsca parkingowego z duza ilosc wolnego z boku, zeby wysiasc. Trzeci samochod z kolei z dlugimi drzwiami ...

    Jakos przestalam czytac polskie blogi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś miałem identyczne odczucia i to nie tylko w stosunku do samochodu, ale do każdego nowego sprzętu AGD, mieszkania po remoncie, mebli, ciuchów itd. Krew mnie zalewała, jak po miesiącu od starannego malowania widziałem ślady brudnych rąk na ścianie lub rysę na ekranie dwumiesięcznego laptopa. Samochód (kupiony jako 10-letni) też myłem, pieściłem, serwisowałem w Norauto itd. Ale to było złe podejście, bo skupiałem się na przedmiocie, a nie na funkcjonalności. A przy okazji wydawałem mnóstwo kasy na pedantyczne poprawki, ulepszenia i zabezpieczenia. A to tylko rzeczy!

    Trzeba oczywiście dbać o to, żeby nie dochodziło do poważnych uszkodzeń, ale resztę trzeba traktować jako tzw. ślady używania i machnąć na nie ręką. Obudowa komputera jest stworzona do tego, żeby się rysowała, powłoki malarskie się brudzą, samochód w Polsce (zwłaszcza w miastach) jest zakurzony po każdym deszczu, a rysy i obicia na karoserii są nie do uniknięcia w przypadku korzystania z samochodu jako wózka na zakupy.

    Dla polepszenia sobie humoru popatrz na samochody firm usługowowych (np. budowlanych, remontowych). One traktują je jako swoje narzędzie pracy. ;-) Moim zdaniem to dobre podejście (oczywiście dopóki uszkodzenia i brud nie stają się niebezpieczne).

    OdpowiedzUsuń
  18. A wystarczylo by po prostu gdyby kazdy szanowal cudza wlasnosc. Jakos ja nikomu nie obijam. Dlaczego innych na to nie stac? A lubie miec zadbane auto i szlag mnie trafia jak ktos nie szanuje mojej wlasnosci

    OdpowiedzUsuń