niedziela, 2 listopada 2014

Ekstra pensja, jak ją można zagospodarować #2


Na jednym z moich blogów pojawiło się już kilka propozycji na zagospodarowanie wygranej w nowej grze losowej prowadzonej przez Totalizator Sportowy – „Ekstra pensji”. Dzisiejszy wpis będzie swoistą kontynuacją, jednak spróbujemy temat ugryźć trochę od innej strony. Spojrzeć na sprawę z większego dystansu – w tym i czasowego. Jak zainwestować te pieniądze, by uzyskać dobrą stopę zwrotu?

W tematyce związanej z zarządzaniem czasem, albo jak kto woli zarządzaniem sobą w czasie, swego czasu dość popularne było hasło „produktywni nie jedzą pianki”. Na potrzeby tego wpisu można by je sparafrazować np. „bogaci nie jedzą pianki”. Bowiem umiejętność odkładania przyjemności na później i znoszenia chwilowej niewygody dla późniejszej długiej, a nawet i trwałej, wygody jest domeną ludzi, którzy osiągają sukcesy. Może nie spektakularne, może nie takie, o których piszą w gazetach, ale te na miarę szarych Kowalskich. Dzisiaj trochę o tym, jak ekstra pensję przekuć w długoterminowy sukces. Nie przejeść wygranej, a ją odpowiednio zainwestować tak, by w przyszłości zyski były wymierne. 

Idąc po linii najmniejszego oporu – umieszczamy wygraną na lokacie bankowej / koncie oszczędnościowym

Poziom stóp procentowych jest najniższy od lat. Z pewnością nie jest to okres, w którym można na lokatach bankowych sporo zarobić. Wciąż jednak można zarobić, a to jest argument, który ciężko podważyć. Efekt kuli śnieżnej i magia procentu składanego potrafią jednak w długim okresie czynić cuda. Jeśli nie masz pomysłu, jak zainwestować ekstra pensję albo masz bardzo niską skłonność do ryzyka, ta opcja jest dla Ciebie optymalna. Przynajmniej na początku, kiedy jeszcze Twoje obycie ze światem produktów finansowych i ogromem możliwości inwestycyjnych nie jest jeszcze na najwyższym poziomie. Lokaty i konta oszczędnościowe nie są novum na polskim rynku i pewnością długo z niego nie znikną. Jednak warto jeszcze raz podkreślić, to dobry krok na start. Im dalej w las, im więcej pieniędzy zaoszczędziliśmy, tym więcej wiedzy na temat zarządzania domowym budżetem i ścieżek inwestycyjnych powinniśmy posiadać. To trochę jak z jazdą samochodem, im więcej koni pod maską, tym lepsze umiejętności powinien posiadać kierowca. Przecięty Kowalski wsiadając do bolidu F1, wcisnąwszy gaz do dechy, wylądowałby na pierwszej bandzie. 

Jeśli nie wiesz w co inwestować, zainwestuj w siebie


Mówią, że wiedza to do potęgi klucz. Moim zdaniem nie tyle akademicka wiedza, co jej praktyczne zastosowanie połączone z elastycznością wobec zmian, jakie niesie życie i koniunktura gospodarcza. Myślę, że już mało kto dzisiaj wierzy w to, że spędzi w jednej firmie, w jednym zawodzie całe swoje życie. Nie teraz, nie w tak dynamicznie się rozwijającym się świecie, nie w przypadku tak dużej, międzynarodowej konkurencji. Świadomość zachodzących zmian, gotowość do wywrócenia swojego życia zawodowego to jedno. Drugie, to część praktyczna. Słowem, nabywanie nowych umiejętności. Oczywiście, można dać się zamknąć na długie wieczory w bibliotece, ale dużo bardziej efektywne okazują się być kursy i szkolenia prowadzone przez praktyków. Ludzi, którzy potrafią odsiać ziarno od plew, mówić prosto o skomplikowanych sprawach i pokazywać możliwie ścieżki zawodowe. Wszystko tak ładnie brzmi, ale swoje kosztuje. Dobre szkolenie kosztuje niemałe pieniądze, kilka a nawet i kilkanaście tysięcy złotych. Czy gra jest wobec tego warta świeczki? Moim zdaniem tak, pod warunkiem, że masz jakiś plan na siebie, że nie działasz po omacku, łapiąc wiele różnych srok za ogon. Inwestycje w siebie z reguły mają bardzo wysokie stopy zwrotu. 

Bądź sobie sterem, żeglarzem, okrętem – załóż własną firmę

Koszty prowadzenia biznesu w Polsce do najniższych nie należą, nie ma co się oszukiwać. Jednak mając co miesięczne, pewne zasilenie konta w wysokości 5000 złotych, dużo łatwiej przychodzi człowiekowi podjęcie ryzyka i rozpoczęcie własnej działalności. Może niekoniecznie wymyślając koło na nowo, ale np. wchodząc w franczyznę. Okazuję się, że odkładając jedynie dwie ekstra pensje, można założyć biznes. Mając 10000 złotych można poznać „know how” wielu firm (http://biznesoweinfo.pl/franczyza-mniej-niz-10-tysiecy-lista-firm/). W zależności od branży koszty wejścia prezentują się na innym poziomie. Stosunkowo nisko kapitałochłonna jest np. branża e-commerce czy zarabianie na stronach internetowych. Tutaj na strat może wystarczyć nawet jedna ekstra pensja, być może nawet coś z tego jeszcze zostanie. Założenie własnej firmy oczywiście wiąże się z kosztami finansowymi, jednak co warto wziąć pod uwagę, to koszty psychologiczne. Z pewnością można zanotować spadek stresu w momencie, gdy na nasze konto wpływa 5 000 złotych miesięcznie w ramach wygranej, a my cały swój czas możemy zainwestować bez wyrzutów sumienia w firmie. 5 000 złotych to naprawdę daje już jakieś poczucie stabilności finansowej w razie W.



Czy w przypadku tych 3 strategii zobaczysz efekty po 3 miesiącach? Raczej nie. Jeśli jednak wszystko dobrze pójdzie, zobaczysz je jakiś czas później. A temu będzie towarzyszyć uczucie dokonania dobrej lokacji ekstra dochodów wpływających co miesiąc na konto.

P.S. Zapraszam:

 

1 komentarz: