poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Zdrowe napoje z czasów dzieciństwa

Obserwuję dzieci i młodzież w pewnym szerszym otoczeniu i porównuję czasem jej warunki życiowe z tym, co było w czasie mojego dzieciństwa - za ostatnich lat komuny i pierwszych lat tzw. transformacji ustrojowej - a były  to, co tu dużo mówić, lata chude.

Mimo to, trudne warunki materialne w Polsce wymuszały pewne zachowania i rozwiązania, które po prostu były (są) dla nas dobre i zdrowe. Weźmy pod uwagę choćby napoje.

Dzieciaki teraz na ogół męczą rodziców o pieniądze, ojciec chce mieć spokój daje piątaka i dzieciaki lecą do sklepiku po butlę coli. Przysysają się do tej pepsi/coli a tam sama chemia i syf. Kwas fosforowy, barwniki, syntetyczne rakotwórcze słodziki albo taka ilość cukru rozpuszczona w jednej butelce, która kiedyś całej rodzinie starczyła na tydzień... i oby to był tylko cukier, bo na ogół jest to syrop glukozowo-fruktozowy GMO od którego doświadczalnym myszom jądra zanikają.

Za siermiężnej komuny było inaczej. Chciało się poczuć jakiś inny smak niż czarna herbata z esencji, od której czasem już usta wykręcało, trzeba było wsiąść na rowery, pojechać kilka kilometrów w upale w las, na ugory i miedzę, jak już się dojechało, trzeba było narwać ile wlezie dawno zdziczałych gruszek i jabłek (w większości zbyt kwaśnych i twardych by je zjeść) po drodze jakieś dzikie śliwki czy mirabelki.

Wariant luksusowy był wtedy gdy jakiś znajomy zaprosił na działki i pozwolił zerwać, albo gospodarz pozwolił urwać z ogrodu.



Gdy wróciło się do domu mama, babcia albo ugotowała kompot, przysładzając odrobinę cukrem, albo pozwoliła taki kompot ugotować samemu. Stał potem na stole w kuchni taki duży porcelanowy dzban pełen kompotu, przybiegało się z dworu i osuszało kubek do cna - wyjadając często pozostałości owoców.

Gdy mówię o czymś takim teraz - dla niektórych brzmi to jak jakieś opowiadanie Fantasy albo post-apokaliptyczne SF, ale taka była rzeczywistość kiedyś. Nie było aż tyle chorób i otyłości u dzieci, cukrzyc, alergii, problemów z kręgosłupami i innych cywilizacyjnych dolegliwości.

Ale teraz mamy dobrobyt i nowoczesność, co za szaleniec by teraz kompot z dzikich jabłek robił... obłęd... co ten Remigiusz tu wypisuje!!! ;-)

Polecam: 

Co pić podczas upałów i jak oszczędzić na napojach?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz