niedziela, 5 lutego 2017

Firma za granicą, opieka prawna...


Ostatnio w wielu dyskusjach ze znajomymi prowadzącymi własne firmy pada kwestia - “Co myślisz o założeniu firmy w Czechach, na Słowacji, albo w UK?”.  Założenie firmy za granicą, kiedy wciąż się mieszka w Polsce nie zawsze jest optymalnym rozwiązaniem i zdecydowanie nie dla każdego. Jestem sceptyczny wobec wszelkich ofert typu “Oszczędź na ZUSie - prowadź formalnie działalność za granicą - pracuj dalej w Polsce”.


Pierwszy problem pojawia się jeśli posiadamy fizyczne  biuro w Polsce i przyjmujemy klientów, np. jeśli chodzi o jakieś usługi albo prowadzimy działalność handlową. Pomyśl jak w razie kontroli wytłumaczysz się co do tego, że ta firma działa np. w Czechach.


Drugi problem to kontrole i dociekliwość samego ZUSu. Zasadniczo sprowadza się to do jednego - ZUS wymienia informacje z innymi krajami członkowskimi UE i weryfikuje Polaków - płatników angielskiego, czeskiego, czy innego systemu ubezpieczeń społecznych. Masz firmę w UK, no problem, jednak jeśli mieszkasz i działasz w Polsce to gdzie jest Twoja polska składka emerytalna?


W praktyce trzeba mieć rezydencję za granicą i morze papierów, by udowodnić, że rzeczywiście firma działa w UK, że jesteś rezydentem zagranicznym, itp. W praktyce weryfikacja ZUSu jest nie do przejścia i nie jedna osoba dostała już pokaźny rachunek do zapłacania. No ale przecież kancelaria prawna zapewniała, że wszystko jest OK i cała procedura jest bezpieczna.


Ten przykład pokazuje jak grząską materią jest prawo, przepisy, rozmaite interpretacje. Firma średniej wielkości (a wiele małych także) już nie jest w stanie sobie poradzić bez zaufanego prawnika, który przefiltruje takie “genialne oferty” jak “oszczędź na ZUS”, wyjaśni treść pewnych zawiłych dokumentów, umów franczyzowych, umów najmu, itp. (tutaj polecam: Obsługa prawna firm Wrocław).




Wracając do tematu firmy za granicą. Mieszkam na Dolnym Śląsku, odległość do Czech z np. Wrocławia jest na tyle akceptowalna, by pokusić się o otwarcie dodatkowego, powtarzam - dodatkowego - nie zasadniczego oddziału firmy, który mógłby przejąć pewne operacje, które swobodnie można przekazać za granicę. Wspomniany ZUS w Czechach jest także (choć trochę niższy), podatki także trzeba opłacać, ale bardziej “cywilizowany” jest cały system i podejście urzędu do człowieka, pomijając już kwestie takie, jak możliwość większych odpisów od firmowego samochodu, niż w Polsce. Wcale nie dziwi na Dolnym Śląsku obecność luksusowych aut na czeskich, czy słowackich “blachach”...


Czy przeniosę swoją firmę za granicę? Na pewno w dalszej przyszłości firma w Czechach jest dla mnie realna. Kupno samochodu firmowego i możliwość odpisanie pełnego VAT sama z siebie pokryje dodatkowe koszty i całą fatygę, z resztą zajmie się tym wyspecjalizowana czeska (nie polska) kancelaria prawna….


Temat do podjęcia. Pozdrawiam ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz