piątek, 29 listopada 2019

Dlaczego wolę nie używać automatycznych kiosków do zamówień w fast-foodach

Tak, korzystam z fast-foodów. Staram się jednak by to nie było regularne, a jeśli już to dbam o to, by jedzenie było mniej niezdrowe, np. urozmaicając dania sałatkami. Nie to jest jednak tematem wpisu. Dziś chodzi mi o kioski do automatycznych zamówień. Wolę z nich nie korzystać i w dalszych punktach powiem dlaczego.


Pierwszy powód to mniejsza szybkość zamówienia, jeśli chcę coś niestandardowo. O wiele szybciej powiedzieć o sprawie sprzedawcy, niż przeklikiwać się przez dziesiątki opcji. Nie dziękuję.


Szybciej jest zapłacić zbliżeniowo, albo gotówką, oczywiście nie dotyczy to przypadku, kiedy przy zwykłej kasie są kolejki, ale nie to jest głównym problemem...


Kioski do automatycznych zamówień są wg mnie na ogół zasyfione, mówiąc delikatnie, zatłuszczone paluchami dziesiątek klientów. Być może ktoś z obsługi fast-foodów o to dba, jednak jakoś nigdy nie zauważyłem osoby z obsługi przecierającej je jakąś ścierką ze środkiem dezynfekującym. Nie mam ochoty dotykać ekranu po kimś, kto wcześniej dłubał palcem w nosie, czy drapał się po... powiedzmy po uchu.

W sezonie grypowym takie kioski to rozsadnik wirusów i bakterii. Dotykamy tego palcami, potem w fast-foodach nasze jedzenie jemy tymi samymi palcami? Czy już wiesz do czego zmierzam?

Wg mnie nie warto korzystać z tych punktów, a jeśli już to potem przemywać ręce jakimś płynem czy żelem odkażającym, który tak czy inaczej warto kupić na czas podróży...

Co Ty o ty myślisz? Skomentuj!

P.S. A tak w ogóle to najlepsze jest domowe jedzenie!

Śledź z cebulką w oleju

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz