Inwestycja w nieruchomość dla młodego faceta? Mieszkanie wynajmuj, kupuj inne aktywa!

Niedawno ze znajomymi dyskutowaliśmy o najlepszej inwestycji w nieruchomości dla młodego faceta "na dorobku" i dzisiaj kilka wniosków z dyskusji po wpisie:

Inwestycje w nieruchomości nie mają przyszłości #1

Myślę, że ten wpis bardzo pomoże wielu młodym mężczyznom o nieco zbyt idealistycznym nastawieniu do życia. Ty też zrób coś dobrego - poleć ten wpis młodszym Kolegom! My, ambitni mężczyźni musimy sobie pomagać! 

Młodych Kolegów, których problem może rzeczywiście dotyczyć proszę jeszcze o jedną rzecz. Wyluzujcie przed dalszą lekturą. OK, męski układ! Uśmiech na max i bez spiny. Jest tu trochę żartów oraz ironii, bo taka jest konwencja bloga, ale opisane problemy są jak najbardziej istotne dla 36-50% z Was. No dobra... OK... lecimy...

Po pierwsze prawie każdy młody facet ma pewien atawizm, mindset, postępowanie wdrukowane przez społeczeństwo. Jakie?! Takie, że...

Ty młody mężczyzno musisz być samcem alfa na swoim własnym terenie! Zatem wypada kupić mieszkanie! Twoim celem życiowym, zawodowym, inwestycyjnym jest przede wszystkim kupno własnego M

I rzeczywiście celem takiego młodego mężczyzny jest zarobić, wziąć kredyt i kupić mieszkanie, ten wymarzony kawałek własnego miejsca na Ziemi, czy jak to tam można nazwać. Tylko co często następuje dalej? Otóż wujkowie, cioteczki, dziadkowie np. przy wigilijnym stole zaczynają te wszystkie drobne uszczypliwości, sugestie i porównywanie Twojej młodej osoby do innych, tak charakterystyczne dla polskich rodzin...

No a Ty już jakąś dziewczynę masz? Kiedy planujesz się ustatkować? Kuzyn Marek z Poznania to na wiosnę będzie już ślub brał, a ta jego narzeczona to prawdziwy anioł, wiesz no...

I tak nasz młody bohater, podkręcony i naciskany przez otoczenie, że już czas na "ustatkowanie się" w zasadzie "losuje" sobie partnerkę na którejś z nocnych imprez, albo "zbliża się" do koleżanki z sąsiedniego oddziału firmy na jakiejś imprezie integracyjnej. Poznają się i zaczyna się cała zabawa - dziewczyna, mieszkanie razem (oczywiście w mieszkaniu naszego Kolegi), potem ewentualnie jakieś dziecko, a jak dziecko to trzeba ślub (oczywiście bez rozdzielności majątkowej, bo po co). No i wreszcie wujek Janusz przy kolejnej wigilii przetrze swój wąs ubrudzony barszczem i z wyrazem aprobaty skinie głową... 

No brawo Młody Człowieku, wreszcie jesteś na dobrej drodze życiowej... No w sumie ja w Twoim wieku to już drugie dziecko miałem... eehhh.... kiedyś to było...

Polecam:

Podstawowe błędy facetów w relacjach z kobietami. Jak uniknąć toksycznej kobiety?

Tylko teraz ja - autor - wtrącę swoje 3 grosze do naszej historii. Czyżby to wszystko było takie cukierkowe?


Niestety w Polsce mamy średnio około 36% rozwodów w relacji do liczby nowo zawieranych małżeństw. Oczywiście to tylko średnia, ten wskaźnik w miastach jest o wiele wyższy.  Patrząc na moje miejskie otoczenie dochodzę do wniosku, że szansa na wykolejenie się pociągu pod tytułem "małżeństwo" wynosi około 50%.

Polecam:

Rozwód - sytuacja awaryjna! #1

Rozwód - sytuacja awaryjna ! #2

No dobrze, ale co wtedy z mieszkaniem młodego inwestora?

Tutaj naprawdę zaczynają się cyrki, dylematy i dramaty. Najgorzej jest, jeśli nasz młody inwestor był na tyle nierozsądny, że nie wziął ślubu z rozdzielnością majątkową. Niestety nawet w jakimś bliskim otoczeniu mam kilku Panów, którzy wzięli grube kredyty na mieszkanie albo wymarzony dom dla swojej żony, harowali większość zawodowego życia na 2 etaty by jak najszybciej spłacić kredyt, łącznie z sobotami i często świętami i teraz mieszkają "na hotelu robotniczym", w jakiejś wynajętej kawalerce, albo "grzecznościowo" u rodziny...

Niestety prawo w Polsce jest w praktyce zawsze po stronie kobiet. Mężczyzna zawsze jest na przegranej pozycji. Naprawdę - warto mieć tego pełną świadomość!

Co sugeruję młodemu mężczyźnie zamiast kupowania własnego mieszkania dla młodej rodziny - czyli pakowania się na zardzewiałą minę z okresu II wojny z 50% szansą że wybuchnie i urwie Ci obie nogi z połową dolnej części pleców?

Polecam:

Czy wynajmować czy kupić mieszkanie na kredyt? Pytania ułatwiające podjęcie decyzji.

Rozdzielność!

Po pierwsze - jeśli jeszcze nie pomyślałeś o rozdzielności majątkowej - to pomyśl i zrób to. Nie ważne, że ukochana ma minę na kwintę a przyszła teściowa już Cię zaczyna nienawidzić (w sumie i tak zacznie, więc co za różnica kiedy?). Po pierwsze zabezpiecz swój interes w jakiś stopniu - a dopiero potem pchaj się w amory.

Niestety jest wiele sytuacji, że nawet rozdzielność majątkowa Ci nie pomoże, bo być może Twoja ukochana w przyszłości odstawi taką szopkę, że i tak wylądujesz "pod mostem" mimo formalnego prawa własności do zajmowanego przez Was mieszkania. Sorry, taki mamy klimat... znaczy się... prawo (po nowelizacji w roku 2020).

Zatem jeszcze raz - zadbaj o swój interes. Jeśli Twoja dziewczyna tego nie akceptuje - zmień dziewczynę!

A może zamieszkamy u Ciebie Kotku!

Najwygodniej by to nasza wybranka miała własne mieszkanie, a Ty się tylko do niej wprowadzasz. Powiedzmy, dorzucasz się do czynszu, czy wspólnie składacie się na kupno nowej pralki i zmywarki, ale zasadniczo to nie jest twoje mieszkanie. 

Niestety, ambicjonalnie nie jest to wymarzona sytuacja dla mężczyzny i wielokrotnie słyszałem od różnych znajomych, z których mała część tak właśnie kohabituje, relacje o kłótniach i przykre dla chłopaków słowa "pakuj walizki i wynoś się!". 

Oczywiście potem kobiety przepraszają, kładą uszy po sobie i jest tekst w stylu "Miśku, ja naprawdę to tylko w nerwach powiedziałam", ale mimo wszystko jest to niekomfortowe dla faceta..

...niekomfortowe, ale bardzo rozsądne. W sytuacji awaryjnej rzeczywiście pakujesz walizki i masz to gdzieś. Nie Twoje mieszkanie, więc sąd Ci niczego nie zabierze, ambicjonalnie boli, ale Twój portfel pozostaje relatywnie nienaruszony!

Wspólne wynajęcie mieszkania

Jedna z najrozsądniejszych rzeczy, które można zrobić. Wynajmujecie mieszkanie wspólnie i po sprawie. W ostatnich latach wielu ludzi kupiło i wyposażyło mieszkania pod wynajem, to z reguły rozsądni inwestorzy i dobrzy właściciele, więc jako najemca masz spore szanse trafić na bezproblemowago człowieka. 

Wielu ludzi kwestionujących wynajem narzeka na brak możliwości głębszych zmian, architektonicznych,  remontów, czy zwykłej możliwości przemalowania ścian np. na różowo, ale wynajem to nie wyrok, mieszkanie można zmienić na większe, w innej lokalizacji, z tęczowymi ścianami, itp. Rynek nieruchomości jest duży.

Tutaj mieszkanie jest nie Twoje, chwilowo może pojawiać się ambicjonalny dyskomfort, często na wynajmowanym trzeba stosować w życiu pewien minimalizm, ale naprawdę da się. 

W przypadku rozstania, rozwodu, itp. sprawa jest bardzo czysta. OK, stracisz w praktyce jakieś odstępne i kilka stów za które księżniczce kupiłeś zmywarkę... i ¡hasta la vista

Oczywiście jeśli pojawiło się dziecko, to już inna bajka, ale wciąż lepiej, byś miał pieniądze, których księżniczka nie może Ci łatwo przechwycić.

Ale przecież rata kredytu to prawie jak czynsz za wynajem, to nierozsądne...

No właśnie tak Ci doradzi typowy wuj Janusz, ale tylko do chwili, gdy kuzyn Seba, jego pierworodny i duma rodziny nie wyląduje na bruku przez rozwód. No i wtedy będzie materiał na lata biadolenia przy wigilijnym stole, jaki to Seba biedny...

...a trzeba było się prawnie zabezpieczyć i w kredyty nie pakować!

Ale co... ja mam wynajmować? Ja?!!

Tak! Naprawdę nie uważam, że koniecznie trzeba bazować na kredycie i być "niewolnikiem" banku, można wynajmować. Czynsze są tylko o kilka procent wyższe niż raty kredytów, a uwaga, często porównując czynsz i ratę kredytu popełniamy kardynalny błąd i nie liczymy np. amortyzacji nieruchomości, zużycia technicznego - funduszu remontowego, zużycia elementów wyposażenia mieszkania, itp..  Kolejny błąd: w ogóle nie bierzemy pod uwagę wkładu własnego w kredyt, a potem mocno argumentujemy w dyskusjach na rzecz kredytu! (Jakbyśmy byli na etacie marketingowca banku!) Po przeliczeniu wszystkiego może się okazać, że przepłacamy 1-2% realnie za wynajem. Zbyt małe koszty by brać na siebie ryzyko kredytu.

W co zatem zainwestować?

W cokolwiek, co przyniesie jakiś dodatni strumień finansowy, który skompensuje czynsz za wynajem mieszkania. Na gorąco dwa, trzy pomysły - w mieście gdzie jest deficyt miejsc parkingowych i garaży można zainwestować w garaż (sztuk kilka), albo - UWAGA nie wiem czy wiedziałeś o tym - zainwestować we własne miejsce parkingowe (mikro-nieruchomość z osobną księgą wieczystą), takie garaże i miejsca można potem podnajmować.

Kolejny pomysł - kupno małego lokalu usługowego, w ciekawej lokalizacji, który możesz podnajmować np. jakiejś kosmetyczce, czy barberowi (aczkolwiek tutaj uważaj na niektóre nieruchomości komercyjne, typowo biurowe, bo możesz popłynąć).

Cytuję Kolegę:

Patrzę na ceny w Pruszczu... Mieszkanie 300 tys. a za wynajem masz max 1600... Pawilon handlowy 130 tys. a za wynajem 2400.

Ewentualnie kupno mikrokawalerki na wynajem dla studentów, pracowników (jednak naprawdę tak małej, by się nie dało w niej mieszkać z żoną, partnerką).

Podsumowując

Myśl - Drogi Kolego - zabezpiecz się na przyszłość, bo życie płata różne figle...

Natomiast jeśli do tego momentu dotrwała w lekturze jakaś Pani to mówię: Koleżanko, nie bierz wpisu do siebie, nie podchodź osobiście do treści zawartych w artykule, mniemam, że Ty jesteś uczciwa i masz dobre intencje wobec swojego mężczyzny, więc zawarte tu przypadki zachowań Twoich mniej "szlachetnych" koleżanek nie dotyczą Ciebie. Pozdrawiam!

Polecam do przedyskutowania:

Inwestycje w nieruchomości nie mają przyszłości #1

Oraz...

Myślę, że inwestycje w nieruchomości komercyjne-biurowe to ślepa uliczka

Także polecam:

Cykl poświęcony nieruchomościom. Zakup nieruchomości, wynajem mieszkania.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polsat cyfrowy - multiroom - problemy i pozorna oszczędność?

Pomysł na tani regał w stylu "Tetris"

Oszczędna dieta - oszczędne żywienie - 200 zł na osobę na miesiąc. Jak przeżyć tanio?