czwartek, 27 lutego 2014

Pełna kontrola portfela: jak uporządkować domowe finanse?


 
Prowadzenie prywatnej ewidencji przychodów i rozchodów to dla jednych oczywistość, dla innych zaś czarna magia. A świadomość tego, ile i na co wydajemy to pierwszy krok do wygospodarowania w domowym budżecie oszczędności. Sprawdź, czy wykorzystujesz cały potencjał swoich zarobków.
 
Dobry księgowy nie ufa nikomu…
nawet samemu sobie, dlatego podsumowując domowy budżet opieraj się na paragonach i wyciągach bankowych. To bardzo ważne, by odnotowywać wszystkie wydatki, ze szczególnym uwzględnieniem tych codziennych i najmniejszych, bo właśnie w nich często kryją się nieplanowane koszty. Codziennie zapisuj, na co i ile wydałeś, unikniesz w ten sposób niewyjaśnionych deficytów i może odkryjesz tajemniczą czarną dziurę swoich finansów.
Analizuj i interpretuj
W XXI wieku warto przenieść domowy budżet z zeszytu do komputera. Na podstawie danych z jednego i kilku miesięcy możesz stworzyć wykresy i słupki, które uporządkują Twoją wiedzę na temat wydatków. Do podstawowych analiz nie trzeba wielkich umiejętności ani drogich programów komputerowych. W najprostszym arkuszu kalkulacyjnym możesz zobaczyć, jak kształtowały się Twoje wydatki na przestrzeni całego okresu, ze szczególnym uwzględnieniem początków i końców miesięcy, momentów tuż po wypłacie, weekendów, a nawet pór roku. Warto też analizować wydatki pod kątem ich kategorii, np.: rachunki, jedzenie, środki czystości, kultura, rozrywka, wyjazdy, itp.
Wyciągaj wnioski
Jeżeli na Twoich wykresach pojawią się niespodziewane skoki i wyróżniające się kategorie, warto się zastanowić, jakie są ich przyczyny. Być może znaczna część Twoich wydatków związanych z jedzeniem to nieplanowane „małe co nieco” w godzinach pracy - zabranie z domu jabłka albo kanapki pomogłoby Ci oszczędzić kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Może dojdziesz do wniosku, że najnowsza książka ukaże się wkrótce w formie e-booka i będzie tańsza niż jej papierowe wydanie, albo stwierdzisz, że wybierając się na weekendowe szaleństwo lepiej wyjąć z portfela połowę gotówki, a kartę zostawić w domu? Najlepiej samemu ocenić, które z codziennych wydatków są dla nas najbardziej nieuzasadnione i jak najszybciej wykreślić je z domowego budżetu.
Określ, na co chcesz przeznaczyć pieniądze
Kiedy już wykryjesz źródła niepożądanych wydatków, zastanów się nad celami i marzeniami, na które chciałbyś przeznaczyć swoje dochody. Z myślą o upragnionych wakacjach, nowym samochodzie albo niezbędnym remoncie, regularne oszczędzanie będzie wydawać się o wiele bardziej znośne. Dobrym pomysłem jest utworzenie tzw. oszczędności celowych – trzymanych na oddzielnym koncie lub w popularnym „słoiku”. Takie działanie daje zaskakujące efekty motywacyjne.
Inwestuj nadwyżki
Z powodu inflacji trzymanie pieniędzy pod materacem nie jest najlepszym pomysłem na oszczędzanie. Jeżeli chcesz pomnażać swoje środki, pomyśl o tym jak możesz bezpiecznie je zainwestować. Lokaty i obligacje skarbowe to niewielki, ale pewny zysk. Warto też przyjrzeć się funduszom inwestycyjnym. Bez względu na to, gdzie ulokujesz środki, trzymanie ich z dala od bieżącego konta i portfela może je uratować przed niespodziewaną konsumpcją.
Więcej na temat domowych finansów znajdziesz na:


niedziela, 16 lutego 2014

Blogerska tajemnica - czyli jak ożywić bloga. Garść aktualności.

Jestem ostatnio mocno zapracowany, mimo to staram się, aby na blogach się coś działo. Jak mi się to udaje? Chcecie poznać mój sposób?



Kiedyś w dobie głównej aktywności tutaj traktowałem bloga jako codzienny pamiętnik i możliwość nieskrępowanego wygadania się, co skutkowało w ekstremalnych przypadkach nawet dwoma postami - oszczędnościowymi pomysłami dziennie. Siłą rzeczy jednak przy takim tempie publikacji, części Czytelników, którzy na blogi zaglądają rzadziej część treści umykała. Dlatego teraz na nowych hostingach stosuje inną metodę:

O ile coś nie jest pilne i nie odpowiada na bieżące pytania Czytelników używam tzw. zaplanowanych postów. Oznacza to, że jeśli zdarzy mi się luz czasowy i wena twórcza, mogę napisać post "na zapas".

Stosuję coś takiego np. przygotowując cykl minipostów o diecie na bogu sportowym, który znajdziecie tutaj: http://dlafaceta.biz/category/dieta-zdrowie/

Mini-posty i pomysły oszczędnoścowe w ten sposób publikuję także na miniblogu, gdzie np. możecie przeczytać mój "najnowszy" wpis ze schedulera: 

Ile prądu zużywa odkurzacz – jaki jest koszt odkurzania? Oszczędny odkurzacz.


Na bieżąco - dzisiaj - był pisany natomiast post na blogu głównym, ponieważ mimo większego planowana, dalej cenię sobie spontaniczność i bieżący kontakt z Czytelnikami:


piątek, 7 lutego 2014

Praca zdalna - szansa dla osób niepelnosprawnych.

Witam Serdecznie, dziś na blogspotowym adresie, wciąż bardzo chętnie przez Czytelników odwiedzanym i czytanym, chciałbym Was zaprosić na bardzo ciekawy wpis gościnny Asi - osoby dla której wraz z grupą autorów wspieramy akcję 1% podatku. Po lewej stronie macie bannerek, na który można kliknąć i zapoznać się z informacjami na temat akcji...
...tymczasem zapraszam do lektury.

Przez cały czas, odkąd skończyłam szkołę średnią sądziłam, że nigdy nie będę pracować. W końcu tak poważna choroba osłabiająca nie tylko mięśnie nóg, ale także rąk, karku, kręgosłupa nie pozwala na takie funkcjonowanie, jakim cieszy się zdrowy człowiek. Jednak ambicja - której mam z lekka w nadmiarze - zmuszała mnie do szukania pracy mimo wszystko.
Nie miałam żadnych wymagań i oczekiwań, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że bez studiów nie mam większych szans na znalezienie czegokolwiek - wszyscy wiemy, że wykształcenie wyższe oraz dwuletnie doświadczenie są wymagane w dzisiejszych czasach na każdym kroku.
Ale! Po dłuższych poszukiwaniach i wysyłaniu aplikacji, któregoś listopadowego dnia dostałam telefon w celu poinformowania mnie o dalszych procedurach rekrutacyjnych. Odwiedziłam lekarza neurologa, lekarza medycyny pracy, lekarza okulistę (wszak praca przy komputerze) oraz notariusza, zgromadziłam wszystkie niezbędne dokumenty i już mogłam przejść do bardziej stresującej, aczkolwiek wygodniejszej, bo odbywającej się w domu, części zdobywania pracy.
Rozmowa rekrutacyjna z dyrektorem przeszła płynnie za pomocą Skype, wyszukałam kilku adresów i miejsc w ramach "przystosowania do pracy" i... zostałam zatrudniona na stanowisku Analityka Internetowego w firmie Łmeat - Łuków.
Przez pierwszych kilka dni mój strach sięgał zenitu, zanim zobaczyłam, że to co robię jest co prawda męczące, ale przystosowane do moich możliwości fizycznych.
Aby rozpocząć dzień pracy muszę wykonać trzy czynności: zalogować się w programie monitorującym czas pracy pracownika, wysłać pod odpowiedni adres ze służbowego konta mailowego wiadomość o treści "rozpoczęcie pracy 08:00 - Joanna Czapla" i ustawić Skype na "dostępny".
Praca, którą wykonuję polega na wyszukiwaniu informacji w sieci na temat produktu, który aktualnie zleca mi pracodawca i takie zlecenie może trwać od kilku do kilkanastu miesięcy. Natomiast w innej firmie, do której jestem przydzielana trzy razy w tygodniu ze względu na zapotrzebowanie pracowników dostaję codziennie rano plik z około 140-200 pozycjami-produktami do sprawdzenia ich cen w trzech różnych sklepach ze sprzętem RTV i AGD.
Odpowiedni kod produktu kopiuję, sprawdzam parametry, zgodność liter i cyfr, obliczam rabat cenowy i w odpowiednich rubrykach programu Excel wpisuję wszystkie trzy ceny, braki, podaję linki i godzinę wyszukania produktu. Po "zrobieniu" całego pliku załączam go do odpowiedniego programu - aby został ślad po mojej pracy, wysyłam go również ze służbowego maila koordynatorowi i po wylogowaniu się z programów i wysłaniu na maila wiadomości z treścią o końcu pracy o godz. 15:00 mogę uznać dzień za zakończony.
Mimo, że stawka za pracę dla osób niepełnosprawnych w większości przypadków nie przekracza najniższej krajowej, to i tak jestem szczęśliwa, że ją mam. 
I zaskoczona. 
Bo to dowodzi, że czasem niemożliwe staje się możliwe.

P.S. Admin ponadto zaprasza na stronę koleżanki:
ACZkolwiek - kocham życie! adres: http://illuminatif-jeanne.blogspot.com/

środa, 5 lutego 2014

PITy i aktualności. Jak nie stać w kolejce z PITem.

Pierwsza sprawa na dziś to PIT oraz rozliczenie 1% podatku. Zdecydowałem poprzeć się kampanię reklamową na rzecz Koleżanki Asi, która naprawdę potrzebuje naszego wsparcia i liczę także na Was.

Po lewej stronie bloga zobaczycie banner z odnośnikiem do akcji. O ile jeszcze nie wysłaliście swoich PITów zapraszam do zerknięcia i przeczytania o co chodzi.

Brat PIT?

Przy okazji. Czy trzeba z PITem stać w długich kolejkach? Nie! Można je wysłać przez internet albo za pośrednictwem Poczty Polskiej. Poczta Polska nie jest zwykłą firmą wysyłkową, to instytucja o statusie urzędu państwowego i wysłanie PITa listem poleconym (czyli z potwierdzeniem nadania) ma taką samą moc prawną jak dostarczenie go w okienku podawczym Urzędu Skarbowego.

Przy okazji, co nieco aktualności na nowym blogu:

Wybrać mieszkanie czy dom? Część 1.

 

Czajnik elektryczny – ile kosztuje zagotowanie wody – czy warto go używać?

 

Jak zamówić Aero2. Część 1. Bezpłatny mobilny internet w 7 krokach.