sobota, 19 października 2019

Lampa ratunkowa - dobra inwestycja

Hej ekipa, dzisiaj drobny zakup do auta zrobiony z Andrzejem z grupy preppersów. Tego typu zakupy uważam za dobrą inwestycję we własne bezpieczeństwo. Nie tylko zakup gaśnic, ale także wszelkich urządzeń ratowniczych, awaryjnych, itp.

Zastanówmy się! Wielu z nas potrafi wykupić różne ubezpieczenia, majątkowe, na życie albo NNW, jednak czy nie lepiej jest zainwestować w realne sprzęty, które mogą ochronić nasze życie, mienie czy zdrowie?



Na obrazku latarka ratunkowa - czyli, przecinak do pasów, zbijak do szyb alarmowych, tryb latarki (taki sobie) oraz tryb migającej lampy sygnalizacyjnej (bardzo fajny), stopka magnetyczna do karoserii. Koszt 19 zł w supermarkecie razem z bateriami dobrej klasy. 

Kilka uwag praktycznych:

  • Zbijak do szyb - w razie konieczności wybicia szyby trzeba tłuc w narożnikach, nie w centrum. Wybicie szyb i dotarcie do poszkodowanych nie jest łatwe.

Alternatywnie - nóż ratunkowy z przecinakiem do pasów i zbijakiem do szyb

  • Ostrze do cięcia pasów - to także jest trudne w praktyce, nie jest łatwo przeciąć pasy nawet ostrym nożem, trzeba zachować spokój. Poczytać więcej na ten temat.
  • Dzisiaj pokazane urządzenie i sygnalizacja - to jest jedynie jakiś składowy element i nie wyczerpuje tematu. Jeździsz w trasy, prowadzisz auto, zainteresuj się szerzej tematem - to jest wiele elementów składowych. Zabezpieczenie awarii, miejsca wypadku, posiadanie kamizelek odblaskowych w liczbie kilku, apteczka (najlepiej nie jedna), środki łączności, powiadomienie służb, CB radio, procedury takie jak omawiany ostatnio w mediach korytarz życia...

Zachęcam do zaznajomienia się z tematem. Pozdrawiam!

niedziela, 13 października 2019

Zainwestuj w... gaśnicę do domu!

Tak, zainwestuj w gaśnicę! To bardzo dobry zakup! Zobacz ile rzeczy zupełnie niepotrzebnych kupujemy do domu i wydajemy na to ciężko zarobione pieniądze, gadżety, rzeźby, statuetki, obrazki, ceramiczne ozdoby, które nam się szybko znudzą... na to zjawisko usłyszałem kiedyś bardzo fajne określenie "durnostojki".

Czy raz na jakiś czas nie można by kupić czegoś naprawdę sensownego? Kolega Andrzej zaproponował mi kupno gaśnicy. To dosyć przydatny zakup jeśli rozważymy kwestię bezpieczeństwa w domu, można powiedzieć - to jest takie nisko-kosztowe ubezpieczenie na życie.


Na zdjęciu jest gaśnica pianowa 9 l, kosztowała 208 zł oraz mniejsza proszkowa 110 zł 4 kg. Nie będę dziś robił wykładu na temat kategorii gaśnic, ponieważ dopiero wchodzę w temat. Kolega poleca mi jednak zakup - gaśnica gastronomiczna kat. A, B, F do kuchni oraz dodatkowo pianową A, B... o tym pewnie jeszcze porozmawiamy.

Dlaczego chcę gaśnice do kuchni? Prawie wszystkie (mini)pożary w moim życiu zaczęły się właśnie w kuchni przy używaniu kuchenki gazowej. Kolejny to zapalenie się elementów wyposażenia pokoju od świecy.

W ogóle pożary czy nawet mniejsze zapalenie się elementów wyposażenia to niebezpieczeństwo, z którego nie zdajemy sobie sprawy, które wydaje się nam abstrakcyjne, jednak zwykły telefon zostawiony na noc na ładowarce potrafi się sporadycznie zapalić - jeśli zajmą się jakieś elementy PCV w domu, wykładzina, plastiki czy nawet ramy plastikowych okien - opary nas mogą szybko zabić. Są bardzo toksyczne. To także temat do kolejnej dyskusji. 

Posiadanie gaśnic daje w ogóle jakąkolwiek szansę to opanować, zanim ogień zacznie szaleć na całego, oczywiście do kompletu przydałyby się jeszcze czujniki dymu.

OK, na dziś na tyle. Pozdrawiam!

P.S. Swoją drogą, moim kolejnym zakupem będzie dobrze wyposażona, wisząca apteczka.

Polecam:

Strategiczny zapas gotówki w bilonie 1, 2 i 5 zł



sobota, 12 października 2019

Dolina Jezierzycy - Uroczysko Wrzosy







Hej! Dzisiaj kolejna "oszczędnościowa" wycieczka dolnośląska. Oszczędnościowa, ponieważ w dość kameralne miejsce, pozbawione tłumów oraz "atrakcji" wyciskających portfel. Ty też nie siedź w domu w taką pogodę ;-) Rusz się ;-)

Polecam też:

Zamek Grodziec









Park Krajobrazowy Dolina Jezierzycy, Rezerwat "Uroczysko Wrzosy" (Grzyby zebrane oczywiście poza obszarem rezerwatu, a śmieci zabrane ze sobą do domu.)

A Ty co mi polecisz do zwiedzenia? Pisz! ;-)

piątek, 11 października 2019

Monety srebrne

Jak wspomniałem kiedyś jestem sceptycznie nastawiony do artykułów siejących panikę dot. pieniądza klasycznego (rządowego) i lobbujących za niezwłocznym kupnem srebra i złota - szczególnie, jeśli przy takim artykule widnieje wszystko mówiący przycisk kierujący do sklepu internetowego ze srebrnymi monetami.




Powyżej jedna za srebrnych monet w moim skromnym posiadaniu.

Fakty
Oczywiście nie da się ukryć kryzysu finansowego a wysokie ceny metali nie są tajemnicą. Nie rzucałbym się jednak na paniczny zakup srebrnych monet i złota teraz. Myślę że ci, którzy na tym zyskali najwięcej, swoje monety kupili przed zawirowaniami finansowymi.

Okazja
Sam zakupiłem kilka monet parę lat temu. Od tego czasu zwracam jedynie uwagę na okazje, ot taka jak poniżej: Jakiś czas temu w monopolowym, pewien pan usiłował zapłacić za 200ml alkoholu przedwojenną 10 złotówką. Nalegał, pani nie chciała przyjąć. W dużym skrócie: ja tą 10 złotówkę z chęcią mu wymieniłem po kursie 1 zł z III RP : 1 zł z II RP. Ta moneta ma 75% srebra. Muszę to jeszcze zweryfikować, zwłaszcza jeśli chciałbym ją odsprzedać w przyszłości.

Myślę, że trzeba szukać właśnie takich okazji - np. dobrze jest poinformować rodzinę, o swoim zainteresowaniu metalami - i w razie czego przyjąć od nich monety lub biżuterię po cenie trochę wyższej niż w lombardzie, ale nadal korzystnej. Jakby nie patrzeć - dobro zostanie w rodzinie.

Przy mega-okazjach uważać na oszustwa, których na fali zainteresowania metalami jest coraz więcej. Może zatem dość bezpieczne są te przedwojenne 10-złotówki? Bite w czasach kiedy nikomu do głowy nie przychodziło fałszowanie srebrnych monet.

W co inwestować?
W rzeczy, które są niedoceniane przez inwestorów, ale mają solidne podstawy jeśli chodzi o wartość (szukajcie, szukajcie!). W przydatne w razie kryzysu umiejętności (ok znasz 2 języki - a czy umiesz np. naprawić elektrykę?). Warto inwestować w sprzęt i materiał, tj. narzędzia do pracy, solidny, wydajny i energooszczędny sprzęt domowy. Warto inwestować w siebie, w zdrowie własne i rodziny.

Przygotuj się do kryzysu finansowego. 5 wskazówek


Generalnie - nie zarabia się na tym, w co gorączkowo inwestuje cała reszta drobnych inwestorów. (Chyba, że jako pośrednik.)

Uspokój się zatem np. z zakupem złotych monet (jest wg. mnie górka), na spokojnie, bez podniecenia inwestycyjnego, przemyśl zakup srebrnych monet (jest wg. mnie ciekawa relacja cen złota do srebra), a może zacznij na początek od czegoś takiego:

Strategiczny zapas gotówki w bilonie 1, 2 i 5 zł


Pozdrawiam! Skomentuj na FB!

czwartek, 10 października 2019

Strategiczny zapas gotówki w bilonie 1, 2 i 5 zł

Rozpocząłem właśnie (ponownie) mini plan zgromadzenia strategicznego zapasu gotówki w domu, w formie bilonu. Na pierwszy rzut oka dziwne, niepoważne, gromadzenie drobniaków? Kojarzy się to oczywiście ze słojem który wielu z nas ma w domu, słojem pełnym "żółtych" groszówek i 10-groszówek, których często nie ma jak efektywnie wydać...

Nie, dziś nie ten temat... Ja tu mówię o słoju lub kasetce z bilonem 1, 2 lub 5 zł. W zależności od naszego celu, planu, stopnia zabezpieczenia kasetki.  

Jaki to ma sens?

Ogólnie trzymanie jakiejś gotówki w domu ma sens. Karta bankowa może czasem nie działać, aplikacja banku może mieć awarię (mój bank ostatnio przez 2 dni), konto bankowe może zostać zablokowane w celu egzekucji (np. przez pomyłkę urzędnika z ZUSu), możemy paść ofiarą hakera i stracić pieniądze z konta...

Co zrobisz w takim przypadku? Jak nagle zapłacisz za zakupy spożywcze, kilka litrów paliwa, bilet komunikacji miejskiej, itp.?!

Kontrargumentem do trzymania gotówki w domu jest ryzyko włamania. Między innymi dlatego jednak fajny będzie tu projekt zapasu gotówki w bilonie.

Weźmy najprostszą metalową kasetkę przyśrubowaną do szafki, półki, ściany - oczywiście wirtuoz łomu sobie z tym w końcu poradzi, jednak jeśli będą w niej np. monety 1 zł w dużej ilości... włamywacz będzie mozolnie przesypywał je do skarpety? No średnio. Włamanie to ekspres, cyk, szybki wjazd, szybkie przerycie najpopularniejszych skrytek w domach Polaków, ogarnięcie "grubej" gotówki wciśniętej między bieliznę a podkoszulki w szafie  i szybkie wycofanie... też temat do dłuższej dyskusji. 

Argument trwałości. Bilon jest bardziej odporny na czynniki zewnętrzne. Zalanie, (częściowo) pożar, gryzonie. Przez 20 lat miałem w domu zalanie, 2 małe "opanowane" pożary, 2x wizytę szczura. Papierowy banknot jest bardziej narażony na uszkodzenia. To fakt.

A na czas większego kryzysu może sprawdzą się....


Monety srebrne


Połączenie ze zwyczajem oszczędzania. Możemy nauczyć się odkładania z codziennych zakupów pewnej części reszty 1, 2 lub 5 zł, zależnie od naszego planu. 

Praktyczność rozwiązania. Monety 1 zł będzie najłatwiej zbierać, będą też najbardziej "upierdliwe" dla potencjalnego złodzieja (1000 zł to 5 kg metalu), ale i nieco bardziej uciążliwe dla nas do wydania w sytuacji kryzysowej. Monety 5 zł z kolei ładnie "akumulują" wartość. Wyjście na awaryjne zakupy spożywcze bez karty płatniczej, za to z portfelem pełnym 5-złotówek - to naprawdę żaden problem - sprawdź to nawet dziś, jeśli masz ochotę. 


Podsumowując...

Elektronicznego pieniądza nie możemy być do końca pewni. Przyda się zawsze jakaś gotówka w domu w razie "W". Ja proponuję połączyć dziś kilka rzeczy w jednym. Żelazny zapas gotówki, nawyk oszczędzania drobnych sum - czyli monet 1-5 zł. Zapas gotówki o podwyższonej odporności na fizyczne zniszczenie, ponadto upierdliwy dla potencjalnego włamywacza, bo 1000x1zł=5kg metalu...


wtorek, 8 października 2019

Zamek Grodziec

Zamek Grodziec. Dolny Śląsk. Nic dodać, nic ująć. Piękna złota jesień i Kraina Wygasłych Wulkanów. Polecam zwiedzić - miłośnicy zamków będą zachwyceni. 

Jedna uwaga z moich dotychczasowych wypraw do Grodźca. Tam bardzo często są imprezy zamknięte, plany filmowe, itp. - przed wyjazdem należy zawsze zadzwonić na telefon podany w internecie i upewnić się, że zamek danego dnia jest dostępny. Wstęp 12 zł. Za parking nie płaciłem - parkowałem u stóp wzgórza.

Polecam lekturę:

Przygotuj się do krótkiego wypadu turystycznego














A jakie Ty masz propozycję na dolnośląską wycieczkę? Skomentuj!

czwartek, 3 października 2019

Przygotuj się do kryzysu finansowego #3. Przygotuj się do utraty pracy

Na pewno nie będzie to miłe co dziś piszę, ale to prawda. W czasie kryzysu o wiele łatwiej stracić pracę

Uwaga!

Praca na etacie wcale nie jest wtedy o wiele bardziej bezpieczna niż własna działalność, choć może się taka wydawać. W czasie kryzysu nawet duży pracodawca może nagle upaść i twoja "na pewno i nie ma mowy, że padnie" firma może ci podziękować za współpracę. 

Posada urzędnicza, w sektorze publicznym, państwowa, itp. także może być niestabilna w czasie kryzysu. Czy to pierwszy raz w czasie zawirowań rząd przeprowadzał jakąś reformę samorządową czy organizacyjną? Ile to kobiet blisko wieku emerytalnego potraciło pracę np. przy likwidacji gimnazjów i dotychczas nie może się odnaleźć na rynku pracy?


Po pierwsze. Nie panikuj, nie dramatyzuj, nie uprawiaj czarnowidztwa... Ten wpis jest nie po to by straszyć, ale by teraz usiąść na spokojnie i przemyśleć starannie, co by było gdyby w trakcie kryzysu się "posypało" i jak wtedy z minimum stresów spaść na cztery łapki. Zatem...

Ogranicz zadłużenie, wydawaj mniej niż zarabiasz, naucz się oszczędzania. Pisałem o tym we wpisie

Przygotuj się do kryzysu finansowego #2. Ogranicz konsumpcję i zapożyczanie się


Buduj sobie powoli rezerwę finansową na wypadek nagłego zwolnienia i konieczności pokrycia  jakiegoś źródła pierwszych życiowych wydatków (czynsz, energia, żywność).

Już teraz monitoruj rynek pracy w swojej branży, rozglądaj się za możliwościami zmiany firmy, bądź na czasie, reaguj na zmiany i otwierające się możliwości.

Wybadaj możliwość zmiany miejsca zamieszkania w przypadku utraty pracy. My w Polsce lubimy się przyspawać do jednego miasta i płakać w razie zwolnienia, podczas gdy 150 km dalej może być ta praca dostępna w pewnej obfitości. 

Inwestuj w siebie i swój rozwój zawodowy, o czym wspomniałem także we wpisie...

Przygotuj się do kryzysu finansowego. 5 wskazówek


Bądź gotów/gotowa na przekwalifikowanie i zmianę zawodu. Kto powiedział, że przez całe życie będziesz się zajmować jedną czynnością?

Bądź gotów/gotowa na tymczasową pracę nawet poniżej kwalifikacji. Z obserwacji wiem, że nawet "psychologicznie" lepsza jest "słabsza" praca, niż pozostawanie w stanie dłuższego bezrobocia. 

Zbuduj własne scenariusze... i jeśli chcesz - podziel się tym z nami w dyskusji ba blogu i FB.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 września 2019

Apple za 5000, czy flagowiec z Androidem za 3000 zł. Powierzchowna analiza przypadku

Sytuacja o której piszę jest prawdziwa "podwójnie". Brzmi to dziwnie, ale tak to najwyraźniej można ująć. Po pierwsze z dyskusją na ten temat zetknąłem się niedawno w internecie (lektura jakiegoś forum w czasie podróży), po drugie ostatnio przynajmniej raz zaistniał podobny dylemat w moim towarzystwie. Podane w tytule sumy mogą się różnicować o około 50-100 zł.  Procentowo to nieistotne dla całości rozumowania.

Punkt pierwszy. Odwieczna "rywalizacja" między Applowcami i Androidowcami. Ten temat... to oklepane. Zjawisko stare jak świat... kiedy się to zaczęło? Commodore vs Atari, Amiga kontra IBM PC? To sobie dziś darujemy.

*Czy chcesz wiedzieć gdzie jest moje miejsce w konflikcie fanbojskim iPhone vs Android? Odpowiedź znajdziesz w dalszej części wpisu.


Ten wpis nie jest miejscem na wojenkę emocjonalną w stylu Commodore kontra Atari (kto to jeszcze pamięta...?) tylko finansowe zerknięcie na decyzję zakupu. To jest rozumowanie z punktu widzenia zwykłego użytkownika, takich jest najwięcej. Nie z punktu fana marki. 

Z punktu widzenia zwykłego użytkownika zatem...

Apple jest ładnym sprzętem, flagowce z Androidem także są ładne. Jedne i drugie mają fajne aparaty, bajery, dodatki, design i rozwiązania techniczne. Bywa tak, że w jakimś aspekcie Apple jest fajny - ma ładniej dopracowaną aplikację XY, w drugim aspekcie Android jest fajny - ma więcej pamięci RAM, lub miejsca na dane. Z punktu widzenia fanów dyskusja na temat wyższości jednej marki nad drugą nigdy się nie skończy z prostego powodu, każdy ma inne potrzeby i gust. Głęboka analiza różnic i wyższości jest zasadniczo bez znaczenia. To po prostu "podobny temat".

Ryż z marchewką... Wow! It's amazing!

Dla mnie i dla wielu moich znajomych sytuacja wygląda tak. Naszych telefonów używamy do dzwonienia, SMSowania, czasem pojawi się na nich nawigacja, komunikator internetowy, popularna społecznościówka do chwalenia się zdjęciami kotleta lub dziubka przy lustrze w kibelku. Scrollowanie jakiś plotek i pierdół by zabić czas, kiedy gdzieś czekamy. Z poważniejszych rzeczy - aplikacja banku... potem długo, długo nic wartego uwagi...  następnie jakaś genialna aplikacja typu "symulator kozy".


Obserwuję znajome grono użytkowników Androida oraz Apple. Poważniejsze zachowania się zasadniczo nie różnią. Przynajmniej dla 95% populacji.

Dobra bierzemy się za przypadek zakupu.

Tomek kupił flagowca z Androidem za 3000 zł i uzasadnia słuszność swojego zakupu porównaniem parametrów technicznych.

Paweł kupił iPhone Apple za 5000 zł i uważa, że jest to dobry zakup, co uzasadnia parametrami finansowymi.

To jest blog poświęcony finansom, dlatego przyjmując, że technikalia zależnie od stopnia "fanbojstwa" mogą być mniej lub bardziej zmienne, zerkam na argumenty finansowe, które są obiektywne

Sytuacja z Apple jako inwestycją, jest taka, że ten sprzęt trzyma wartość. Po analogicznym okresie użytkowania Paweł może odsprzedać swój model za cenę ok. 3500 zł i szukać nowego sprzętu Łatwo możemy policzyć, że strata wartości Apple wyniosła około 30%. Bardzo dobrze, w sensie procentowym.

Flagowiec z Androidem gorzej trzyma wartość. W omawianym przypadku Tomek z kolei może sprzedać flagowca po bardzo podobnym okresie jedynie za cenę około 1500 zł. Procentowo wypada to słabiej, to 50% strat.

Tego typu kalkulacje mogą być istotne szczególnie dla młodych osób które często wymieniają telefony, albo dla fanów technologii (takich jak ja).

Z drugiej strony.

Inwestycja startowa to w jednym przypadku 5000, w drugim 3000 zł. Mamy tu aż 2000 zł różnicy na sprzętach, które - jak wykazałem wyżej - spełniają bardzo podobne funkcje. 

Dlaczego tak podkreślam te 2000 zł? W przypadku znalezionym w internecie, jak i w przypadku z mojego otoczenia miałem do czynienia z osobami młodymi. Uczącymi się, na dorobku, rozpoczynającymi dopiero karierę zawodową.

Procentowo "konfrontację" wygrywa Apple, jednak tutaj z punktu widzenia blogera oszczędnościowego muszę zwrócić uwagę na kluczowy aspekt. Za sprzęt nie płacę procentami, ale pieniędzmi. W przypadku z mojego towarzystwa młode osoby wzięły drogie telefony na raty, czyli z mojej perspektywy nie kupiły ich za własne pieniądze, zapożyczyły się, zaciągnęły zobowiązania, które będą na nich ciążyć.

Finansowo "konfrontację" wygrywa Android.


Na miejscu młodej osoby za oszczędzone 2000 zł kupiłbym raczej "rzecz" w stylu: kurs języka angielskiego, kurs prawa jazdy, jakiś kurs obsługi technicznej z jakimś certyfikatem (zaczął jakieś uprawnienia typu: energetyczne, technologiczne, inspektorskie). 

Na moim miejscu, osobiście, za oszczędzone 2000 kupiłbym już lepiej jakiś inny sprzęt, choćby tablet z fizyczną klawiaturą (Samsung albo Apple iPad z modemem 4G), albo po prostu sfinansował sobie kilka weekendowych wycieczek.


*Tutaj moje obiecane prywatne ustosunkowanie się do konfliktu iPhone vs Flagowiec z Androidem:

Mimo obecnego (nad)używania smartfona, coś mi tu nie leży. Nie chodzi tu o wybór między postawionymi opcjami, po prostu nie leży mi ogólnie smartfon jako urządzenie. Nie wykluczam powrotu do wzmocnionego telefonu klawiszowego "dla survivalowca". Platformą zatem nie będzie dla mnie żaden z wymienionych kandydatów a najpewniej KaiOS lub jakiś trzeci system wewnętrzny producenta. Telefon zawsze będzie najwygodniejszy do dzwonienia, do mediów i poważnej pracy mobilnej natomiast mały, przenośny laptop z modemem GSM (LTE). Dobrze się czuję na wszystkich głównych platformach w tej klasie urządzeń, przy czym najlepiej na systemie Linux.

Polecam też wpis:

Kupić tańszy czy droższy smartfon?

Jakie Ty masz zapatrywania? Napisz!

Przygotuj się do kryzysu finansowego #2. Ogranicz konsumpcję i zapożyczanie się

Ostatnio pisałem o przygotowaniu do kryzysu finansowego, zerknij sobie na poniższy link:

Przygotuj się do kryzysu finansowego. 5 wskazówek


Jak widzisz mocno naciskam na ograniczenie zadłużenia osobistego w przeddzień kryzysu. Jednak jak to zrobić, o ile nie wygrasz w Lotto, albo nagle nie odziedziczysz jakiejś drogiej nieruchomości (którą można szybko spieniężyć). No nic... pozostaje powolne ograniczanie naszego zadłużenia, jednak aby to zrobić trzeba zachować zasadę.

Wydawaj mniej niż zarabiasz!

Aby dojść do tego celu są dwie proste drogi. Droga nr 1 to zwiększenie zarobków (o tym później), droga nr 2 to jest ograniczenie konsumpcji i zapożyczania się.

Nie kupuj nic za pieniądze, których fizycznie nie masz. No oczywiście mowa także o dostępnych pieniądzach na koncie, jednak nie w formie debetu, czy limitu karty kredytowej, z czego wynika następne stwierdzenie:

Najpierw oszczędź - potem kup. To złota zasada mądrze prowadzonych gospodarstw domowych od zawsze. Pożyczanie na procent, czyli lichwa, łatwo drenuje nasze kieszenie w czasie "zawirowań", o czym wiedzieli już nasi przodkowie. Warto czerpać z mądrości pokoleń.

Nie daj się nabrać na raty zero procent. Nawet te raty zero także trzeba spłacić! To także zadłużenie. Zadaj sobie pytanie co się stanie, jak nawet tej raty nie będziesz w stanie spłacić, ponieważ nagle stracisz pracę. Czy to możliwe? Niestety to zawsze możliwe, dlatego...

Buduj sobie pakiet oszczędności, a nie pakiet obciążeń i zadłużenia!


Ogranicz konsumpcję ponad potrzeby. Obetnij konsumpcję, która nie wynika z realnych potrzeb, ale z wydumanych i fałszywych przesłanek - np. chęć przypodobania się znajomym i sąsiadom. Czy na pewno potrzeba ci drogiego, prestiżowego samochodu? Czy każde wakacje muszą być wykorbione i okraszone milionem egzotycznych zdjęć na FB czy insta? Czy na pewno potrzebujesz telefonu za 5000 zł, skoro tak naprawdę codziennie używasz zestawu aplikacji, dla których telefon za 700 zł wystarczy w nadmiarze. To jest szereg trudnych pytań, na które warto sobie samemu odpowiedzieć. Co tak naprawdę kupujesz "dla siebie", a co dla lansu i "dla innych".

Pozdrawiam!


sobota, 28 września 2019

Przygotuj się do kryzysu finansowego. 5 wskazówek

Dzisiaj kilka szybkich wskazówek na przygotowanie się do kryzysu finansowego. Zasadniczo w temacie realności potencjalnie nadchodzącego kryzysu "wszystko już powiedziano"... przecież nawet wuj Adam przy niedzielnym rosole u babci Marysi siorbnął wymownie, otarł resztkę makaronu i kilka kropli rosołu z wąsa i powiedział "będzie kryzys". Z takim autorytetem nawet ja nie będę dyskutował...


OK. Żarty żartami, ale teraz na poważnie.

Jak osobiście przygotować się na kryzys? Kilka wskazówek.

1. Rozważ pozbycie się kredytu hipotecznego o zmiennej stopie procentowej. Dlaczego? Z uwagi na to jak mogą zmienić się twoje raty oraz/lub sytuacja finansowa w czasie kryzysu. Być może np. posiadasz dodatkową nieruchomość (działka budowlana, domek letniskowy), którą można sprzedać i szybciej spłacić kredyt.

2. Jeśli powyższe rozwiązanie jest niemożliwe spróbuj spłacać kredyt szybciej. Czy jest możliwość nadpłaty części kapitałowej kredytu w Twoim banku? Jeśli tak to spróbuj płacić nieco większą ratę.

3. Jak widzisz nie jestem zwolennikiem pozostawania w jakimkolwiek zadłużeniu w okresie kryzysu. Nie zadłużaj się. Zastanów się, czy zamiast obciążać się kredytem na wiele lat nie lepiej jeszcze trochę powynajmować mieszkanie (zachowując większą mobilność zawodową/geograficzną), unikaj drogich zakupów branych na raty.

 4. Naucz się oszczędzania (nie skąpstwa), trudno w jednym punkcie streścić wszystko o czym piszę od lat jednak postaram się, otóż - zawsze wydawaj mniej niż zarabiasz i utrzymuj odpowiednią rezerwę finansową.

5. Inwestuj w siebie. Zdobywaj nowe kwalifikacje i uprawnienia zawodowe. Ucz się. Spróbuj jakiejś małej dodatkowej działalności gospodarczej (na początek tzw. działalność nierejestrowana). Chodzi o to by nie być w 100% zależności od obecnego pracodawcy. W kryzysie sytuacja zawodowa może się zmienić.
 
c.d.n.

Na dzisiaj wystarczy ;-) Do tematu wrócimy w kolejnych wpisach. Zapraszam do rozmowy na FB.

czwartek, 26 września 2019

Przygotuj się do krótkiego wypadu turystycznego

Ostatnio pisałem o częstych krótkich wycieczkach w teren, czy do bliskich miejscówek jako alternatywy w stosunku do drogich "wykorbionych" wakacji zagranicznych. Tak! Brak dużych pieniędzy do wydania na podróże nie musi oznaczać siedzenia w domu i frustracji. Nie siedź przed telewizorem marząc o drogiej wycieczce zagranicznej, już teraz rusz w pobliski teren. Doświadczenie w okresach moich kryzysów finansowych pokazało mi, że można odbyć satysfakcjonującą mini-podróż do fajnych miejsc w okolicy. Pobliskie wzgórza, lasy, góry... to naprawdę nie musi wydrenować nam budżetu. Może być fajnie, naprawdę fajnie!


Jednak do wypraw w teren warto się przygotować, mowa tu zarówno o kwestiach finansowych jak i kwestiach bezpieczeństwa, zagadnieniach "survivalowych". Poniżej kilka moich wskazówek, które na pewno nie wyczerpią tematu, ale raczej będą stanowiły wstęp do dyskusji. 

1. Na lokalną wycieczkę przygotuj sobie prowiant. Obiady i przekąski w miejscach turystycznych potrafią kosztować całkiem dużo. Jestem daleki od odmawiania sobie posiłku w lokalnej, regionalnej restauracji czy schronisku górskim, ale czy zawsze musimy z niego korzystać. Prowiant, kanapki, kawa przygotowane we własnym zakresie pozwolą zaoszczędzić dużo. Kawa w dowolnym miejscu to przynajmniej kilka zł dla jednej osoby, sama kawa dla małej grupy to może być już dolny zakres sumy kilkudziesięciu zł. Kawa ze słodką przekąską dla małej grupy może dojść okolicy 100 zł. Jeśli weźmiesz przekąski własne i kawę w termosie będzie to kosztować 10-20x mniej. 

2. Parkowanie. Przy popularnej miejscówce parking może kosztować do kilkudziesięciu zł (w dolnych granicach), czasami wystarczy zaparkować 300m dalej zupełnie za darmo. Czy za kilkadziesiąt zł nie da rady zrobić krótkiego dodatkowego spaceru. 

3. Napoje. Weź ze sobą przewidywaną ilość napojów na trasę oraz "nieprzewidziany" zapas, np. awaryjne 0,5l wody na głowę. Z doświadczenia wiem, że zawsze napojów/wody brakuje na wycieczkach. O ile szczęście dopisze to dokupi się wodę i kolorowe napoje np. w schronisku przepłacając kilkakrotnie. Jeśli nie to robi się już niefajnie. Ostatnio na szlaku w Górach Izerskich spotkałem grupę umęczonych "turystów" w stylu Janusze w klapkach i Grażyny w japonkach, którzy dopytywali się czy po czeskiej stronie jest jakiś sklep i można kupić coś do picia i zjedzenia. Niestety nie było... 

4. Mapy. Weź sobie te kilka darmowych map z okolicznych ulotek. To koszt równy zero. Naładuj telefon na max. przed wycieczką i najlepiej choć najtańszy power bank dodatkowo. Dowolna aplikacja do nawigacji, mapy Google, widok satelitarny, nawigacja... to jakimś trafem przydaje się częściej niż potrzeba. Typowy mieszczuch lubi tracić orientację nawet w łatwym terenie i pójść w tę ścieżkę, co nie trzeba. Ja myślę, że jestem dość wyćwiczony w nawigacji i podświadomie czuję teren/kierunki, ale nawet ja miałem niejedną zagwostkę praktyczną, którą rozwiązała nawigacja!

5. Sprzęt i wyposażenie. Zorganizuj sobie sprzęt i wyposażenie na wycieczki. Lepiej nosić niż prosić. Nie mówię tu o jakimś wielkim survivalu, ale spróbuj przewidzieć co się może przydać w terenie. Kompas, power bank, papierowa mapa, lub jej wydruk - jak już pisałem - może jakiś scyzoryk, zapałki, papier toaletowy, chusteczki higieniczne, woda utleniona i plaster, dodatkowa zmiana bielizny (przepocony podkoszulek kiedy wieje.... ahhh, skarpetki, itp.), dodatkowy przeciwdeszczowy i przeciwwiatrowy "ortalion", choćby najtańsza kurtka z marketu.  Ostatnio jak byłem w górach w ciągu kilkudziesięciu minut pogoda z błękitnego nieba i słońca zamieniła się w ziąb i burzę z piorunami...

6. Gotówka. Weź ze sobą jakieś pieniądze.  Akurat w terenie telefon lubi się rozładować i płatności nie będą działać. Jak ci się zdarzy przejść na "bliską zagranicę", czyli czeska strona - roaming, net i aplikacja banku z wymianą walut się jakimś cudem nie załączy. W lokalnym sklepiku na zadupiu czy restauracji/barze/schronisku akurat terminal do kart płatniczych się "zawiesił" i tylko gotówka (kilkadziesiąt zł, trochę koron czy eurasków) pozwoli ci jakoś funkcjonować...


Ok. starczy tego pisania, dyskusję rozwiniemy w komentarzach czy na FB. Na koniec trochę prywaty i polecenie linku dla wyszukiwarek angielski lubin

Lektura kolejna:

Urlop - długi czy krótki?


Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji!



poniedziałek, 16 września 2019

Urlop - długi czy krótki?

Urlop - temat rzeka. Nie da się oczywiście w krótkim wpisie podczas przerwy w pracy (co właśnie robię) opisać zbyt wielu zagadnień związanych z urlopem, skupię się zatem na jednej kwestii oraz wrzucę Wam kilka zdjęć z mojego ostatniego wyjazdu w góry (poniżej).

Urlop długi czy krótki? Powiem tak. Bywałem zarówno na urlopach bardzo długich, nawet trzytygodniowych oraz mikro-urlopach trzydniowych, często okazywało się, że po takim mega urlopie byłem w sumie jakiś lekko zmęczony (fizycznie, psychicznie), natomiast po takim krótkim wypadzie całkiem zregenerowany, pozytywnie zresetowany i gotowy do wytężonej pracy. Po prostu różnie bywało. W sumie nie wiem od czego to zależy, natomiast dlaczego zamiast jednego drogiego mega urlopu w ciągu roku nie rozplanować sobie częstych, ale krótkich, intensywnych wyjazdów regeneracyjnych?

Oczywiście pojawia się tu kwestia dystansu oraz ceny takiego urlopu. Urlop krótki z założenia powinien być w bliższej lokalizacji (nie chcemy go spędzać głównie w samochodzie) oraz może być tańszy, niż "wykorbiony" długi urlop, przez co też bardziej dostępny. Ja w tym roku raczej nie mogę sobie pozwolić na długi urlop zagraniczny, natomiast jak najbardziej takie krótsze wypady max. kilkudniowe jak najbardziej... kilka moich ostatnich wpisów to właśnie zdjęcia z nich...

To bardzo pozytywne i naprawdę pomaga osiągnąć "cel urlopowy", czyli pozytywny reset i zastrzyk energii. Finansowo jest to w zasięgu ręki osoby nawet mocno oszczędzającej ;-)

...tymczasem wracam do pracy... tak... dzisiejszy wpis jest bardzo krótki... jak mówiłem ;-D









P.S. Polecam fanpage: https://www.facebook.com/AngielskiOnLineHarvard/

Do lektury natomiast...

Przygotuj się do krótkiego wypadu turystycznego



środa, 31 lipca 2019

Zrób własny kompot #2. Śliwki

Jak już wiecie promuję przygotowywanie własnych zdrowych i oszczędnych napojów zamiast kupowania kolorowej "chemii" ze sklepu, o czym mogliście się przekonać we wpisie pt.

Zrób własny kompot - nie kupuj napojów ze sklepu


Dzisiaj wariant śliwkowy.


A tutaj część finalnego efektu.



Takie buteleczki można sobie zabrać na miasto, w podróż i do pracy. Ostatnio zachciało mi się pić na mieście i w pierwszym z brzegu kiosku zapłaciłem za napój ok 4.50 zł...

Jestem daleki od tego by sobie żałować czegoś na wycieczce, na mieście, w trasie, jednak jeśli jest możliwość biorę raczej swoje napoje, prowiant, kawę w termosie czy kubku termicznym, Bo po co przepłacać, zwłaszcza, że to co sam zrobię jest o niebo lepsze niż kupowane gotowe produkty....

Pozdrawiam!

Jeśli masz swoje własne sposoby na oszczędzanie - pisz w komentarzach na FB.

Moja grupa FB:  https://www.facebook.com/groups/660575410678940/

sobota, 27 lipca 2019

Gniew, miasto, zamek, zdjęcia...

Dziś w ramach promowania (oszczędnych) podróży po Polsce polecam Wam zamek w Gniewie oraz samo miasto. Polecam na chwile zjechać z trasy A1 wiodącej do Trójmiasta i zrobić sobie dłuższy przystanek. Fajny, niepowtarzalny klimat, fajna pogoda i piękne widoki... czego chcieć więcej....











A czy Ty mi polecisz jakieś ciekawe miejsce na weekendowy wypad? Napisz w komentarzach na blogu lub FB!