niedziela, 30 czerwca 2013

Blogowanie o oszczędzaniu jest stratą czasu - uzasadnienie.

Moi drodzy, jestem już z Wami od 2,5 roku i piszę o oszczędzaniu, choć staram się podejmować także szerokie spektrum tematów. Od początku staram się także w miarę obiektywnie i krytycznie spoglądać na blogowanie samo w sobie, jako czynność o nieuniknionym wpływie na życie autora, pracę, czas wolny, blogowanie bowiem pochłania spory kawałek czasu.

Z mojej perspektywy, patrząc na sprawę zimno, obiektywnie, bezemocjonalnie blogowanie o oszczędzaniu jest stratą czasu, bilans ekonomiczny bloga samego w sobie jest negatywny.




Często podejmuję temat bezpośredniego zarabiania na tym blogu (blogach), rozmowy z reklamodawcami, szczególnie tzw. agencjami, relacjom na polskiej blogosferze. To z czym się często spotykam to mieszanina ludzkiej głupoty, zawiści, zazdrości, intryg czy zwykłego oszustwa. Niewątpliwie na blogosferze łatwo spotkać ludzi, którzy zbudowali w internecie swoje drugie fikcyjne życie i ukrywają swoja prawdziwą naturę. Te negatywne zjawiska występują po wszystkich stronach. (Na szczęście ten fakt robi na mnie coraz mniejsze wrażenie.)

Na pewno racje ma Kol. Piotr który kiedyś stwierdził że (profesjonalne?) blogowanie jest dla osób silnych psychicznie. (Piotr z sukcesem prowadzi bloga Konto i Lokata, na który serdecznie zapraszam.)


Na pewno racje ma jedna z koleżanek - komentatorek, która stwierdziła kiedyś, że jeśli myślisz o zarabianiu na (osobistym) blogu to lepiej wyłącz komputer i idź pozbierać puszki po okolicy. Wyjdziesz na tym o wiele lepiej.

Patrząc na zimno, praktycznie i bezemocjonalnie - praktycznie każda czynność na styku mojego życia internetowego-blogowego-zawodowego jest o niebo korzystniejsza niż spędzanie czasu na blogu. Moja roboczogodzina w każdym możliwym przypadku jest więcej warta, niż spędzona na polskiej blogosferze na pisaniu esejów. W ostateczności, od biedy, gdybym został bezrobotnym, niech będzie to roboczogodzina bardzo pożytecznej społecznie i ekologicznie czynności jaką jest zbieranie puszek :P


No i pojawia się kluczowe pytanie - po co w ogóle blogować?


P.S. Na moim nowym blogu Oszczędzanie (koniecznie go odwiedź - on różni się trochę od Racjonalnego Oszczędzania!) możecie się wkrótce spodziewać nowego artykułu o zakupie używanego samochodu. :D


sobota, 29 czerwca 2013

Prosty myk na oszczędzenie 400-700 zł i akwarystyka. Polecenia na dziś.

Dziś polecam dwa wpisy na moich blogach. Z oszczedzanie.info.pl czeka mnie jeszcze trochę pracy, nie do końca jestem zadowolony z kilku elementów technicznych (i w dalszym ciągu proszę was o info w sprawie disqus vs. klasyczne komentarze, bo na kilku pobocznych blogach dalej mam disqusa).

Jak oszczędzić ucząc się języków obcych. Prosty pomysł dzięki któremu zyskasz 400-700 zł przez 2 miesiące.

 

Akwarystyka – hobby dla stuprocentowego faceta!


Co do tematu graficznego dwa koncepcyjne blogi (przypominam że staram się przemigrować z bloggera na WordPress) są inne.

Oszczedzanie.info.pl jest minimalistyczny, oparty na moich własnych modyfikacjach i zmianach kodu tematu domyślnego WordPressa, DlaFaceta.biz to blog oparty na gotowym temacie MaxMagazine, czyli coś a'la magazyn internetowy, jak sama nazwa mówi.

Lubicie bardziej minimalizm (jako styl), czy taki bardziej krzykliwy temat? Co o tym myślicie?


piątek, 28 czerwca 2013

Autor na żywo po raz kolejny! Pieniądze z reklamy!

Hej, zapraszam Was na kolejną audycję na mp3 dostępną z krótkim komentarzem pod linkiem...

Jeszcze raz o reklamie - post w mp3.

(a bezpośrednio: http://www.supershare.pl/?d=F7D271E92)

...a skoro o reklamie mowa.

Chciałbym serdecznie podziękować Koleżance od Hodowli Koni Cygańskich, której banner możecie zobaczyć po prawej za wsparcie bloga. Zobaczcie - to naprawdę fajna strona!


Wsparcie od Was - czytelników/reklamodawców pozwala mi rozwijać bloga i wspomagać innych autorów współpracujących. Nie robimy tu kokosów, to jest blog w 100% hobbystyczny zarabiający tylko (w porywach) na koszy własne, a każdy grosz jest mądrze wykorzystany! Dzięki i pozdrawiam!



czwartek, 27 czerwca 2013

Rośnie mi konkurencja... czyli kolejny nowy blog o oszczędzaniu.

Kiedy zaczynałem blogować o oszczędzaniu w styczniu 2011 temat ten był dziewiczy - nie znalazłem w sieci żadnego innego bloga typowo o oszczędzaniu pieniędzy - tymczasem przez te 2,5 roku powstało trochę blogów o tej tematyce...


Czego to jest objawem? Czy tego, że ten temat wciąż jest jeszcze dziewiczy, czy też pewnych zmian społeczno-ekonomicznych które zaszły w Polsce. Mistrzostwa piłkarskie w 2012 były wielką imprezą, za którą przez lata jeszcze przyjdzie nam płacić jako społeczeństwu... czy była to sensowna inwestycja, czy nie okaże się w przyszłości... a może także wreszcie doszedł do nas tak podnoszony w mediach temat kryzysu?

Wracając do tematu pragnę polecić konkurencyjny blog Oszczędzanie pieniędzy, który założył kolega Piotr - osobiście ten blog podoba mi się, układ jest czysty i klarowny, co usiłuję osiągnąć w moim nowym wordpressowym blogu, o którym pisałem wczoraj a informacje oszczędnościowe przedstawione w sensowny sposób.

Co mogę powiedzieć - miło mi koleżeńsko konkurować w tak doskonałym towarzystwie - a was zapraszam na blog Kolegi!!!

środa, 26 czerwca 2013

Nowy blog oraz... jak upiec tanie ciasto.

Dwa ciekawe tematy jednocześnie. Najpierw kwestia migracji, a właściwie kontynuacji bloga. Moje pierwsze wordpressowe próby cechował pośpiech i chęć jak najszybszego przeskoczenia na nową platformę, okazało się to jednak falstartem, zaliczyłem ciężkie boje z Google i w efekcie na jakiś czas pozostałem na bloggerze.

W moim obecnym projekcie wordpressowym stawiam na bardziej spokojne, zdecydowane działanie i jak najbardziej utrzymam dotychczasowy adres RO jako solidną bazę do rozwoju oraz w pełni funkcjonalne archiwum. Oznacza to, że przez jakiś czas będę prowadził dwa blogi i stopniowo przechodził na WordPress.

Co do drugiego tematu zapraszam was na artykuł Baby ze wsi na nowym blogu - jestem mocno obciążony pracą administracyjną (także zawodową pracą informatyka w związku z nowymi kontraktami) i post Koleżanki w jakiś sposób mnie odciąża, co więcej stanowiąc rewelacyjny materiał oszczędnościowy.... mniam.

ZAPRASZAM TUTAJ! Tanie Ciasto.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Oszczędzanie na dzieciach - plac zabaw

"Kilku kumpli i patyk albo dwa, zbudujemy dom, w którym mieszkać się da" - tak śpiewają bohaterowie przygód Prosiaczka i Puchatka.

Tak naprawdę więcej nie trzeba - chętne do zabawy dziecko i równie chętny do pomocy rodzic, plus... odpadki, które zgodnie z nowoczesnymi trendami poddamy recyklingowi.


Szczęśliwe dziecko, które ma dla siebie obszerne podwórko, z miejscem do kopania piłki, do jeżdżenia rowerem. Nie zawsze tak bywa, jednak warto się rozejrzeć. W większości lokalizacji są kąciki, które można wygospodarować dla dzieci, choćby z przestrzeni publicznej, w porozumieniu z sąsiadami.

W naszym przypadku okolica nie była zachęcająca - wokół domu duży parking, zastawiony autami, w których łatwo coś uszkodzić piłką, czy lotką. Jednak znalazł się skrawek terenu na tyłach, za murowanym śmietnikiem - zachwaszczony do niemożliwości, a więc najwyraźniej niepotrzebny nikomu.


Przekopaliśmy, wypieliliśmy chwaściory, częściowo spaliliśmy zalegające od dwóch lat gałęzie wycięte z okolicznych krzaków i żywopłotów.

Aby nie tracić pieniędzy i nerwów, gdy komuś przyjdzie do głowy wyładować emocje na naszych sprzętach lub przeciwnie - zaprzyjaźnić się z nimi i zabrać je do domu, postaraliśmy się, by koszt był naprawdę minimalny.

Mianowicie kupiliśmy kilkadziesiąt gwoździ i kawał liny. Która zresztą została zaraz "postarzona" za pomocą wtarcia w glebę. Wyniosły te zakupy ok. 15 zł.

Linę zawiesiliśmy między trzema drzewami i zrobiliśmy najprostsze możliwe huśtawki. Na jednym kawałku liny zawisła stara opona, na drugim kijek - na obu siada się tak samo - wkładając je między nogi. Wytrzymują również ciężar dorosłego.


Z okolicznego lasu przywieźliśmy w bagażniku karpę po wykopanym drzewie i dwa kloce. Do karpy przybiliśmy płytę meblową i mamy stolik, a kloce wkopaliśmy i zrobiliśmy ławeczkę ze starej półki.

Wywlekliśmy jeszcze stary tapczan i nasypaliśmy do niego piachu z pobliskiej nieczynnej żwirowni (piach można też wyprosić na najbliższej budowie, nie trzeba go przecież dużo). Tak powstała piaskownica.

Na nieczynnej studzience kanalizacyjnej pyszni się miejsce na ognisko, a na porzuconym betonowym słupie telefonicznym - rampa z resztek płyt OSB po jakimś remoncie - do wbiegania, skakania i wyścigów autek-resoraków.

Dorwaliśmy jeszcze rozklekotaną, niepotrzebną drabinę aluminiową - przecięliśmy ją na pół i skręciliśmy mocno śrubami górę, by powstała wygodna drabinka do wspinania.

I już było co robić!

Ale na tym się nie skończyło - udało się nam przesunąć dwa słupy równolegle, więc rozbiliśmy tapczan i powstała dwa razy większa piaskownica, mieszcząca dwa razy więcej cudnego piachu. Ach, dzieciaki z niej teraz wyjść nie chcą, mogą się kłaść, chodzić na bosaka, budować autostrady i tunele...

Wyciągnęliśmy też kupioną niemal dwa lata temu zjeżdżalnię (używaną, za ok. 100 zł prawie dwumetrowy ślizg) i łańcuchem przymocowaliśmy do betonowego słupa, by sobie "nie poszła".
Ale tak naprawdę - zjeżdżalnia nie była już potrzebna.

Huśtawki, rampa i ta piaskownica - dzieci mogą siedzieć tam cały dzień i nawet jak tata próbuje je wieczorem przekupić bajką na komputerze - nie ma chętnych!

Placyk zasłonięty jest od ulicy płotkiem z patyków i gałęzi (powiązanych w wiązki i umocowanych do poprzecznych żerdzi), ale już ciekawe buzie do nas dotarły i towarzystwo czasem się powiększa. Mimo iż ma do wyboru profesjonalny plac, za grube unijne pieniądze, w dalszej okolicy :)

I jeszcze pod płotem znalazło się miejsce na grządkę z fasolką szparagową, rzodkiewką i pomidorkami, o których sianiu była notka nieco wcześniej. A podkład muzyczny zapewnia sama natura :D


Jak zrobić samemu plac zabaw dla dzieci? Odpowiedź jak widać jest prosta - wykorzystać wszystko, co dostępne i co tylko wyobraźnia podpowie, a dzieciom - znów to powtórzę - nie trzeba drogich sprzętów i zabawek do szczęścia.  Można kupić gotowce za 300-3000 zł, ale cóż za satysfakcja?

Zapraszam do dzielenia się pomysłami na tanie, samorobne urządzenia do zabawy, chętnie jeszcze coś dobuduję! Jak macie u siebie?


_________________________________________________
Inne posty z cyklu Oszczędzanie na dzieciach:

sobota, 22 czerwca 2013

Płuca dla Justyny

Hej, z tej strony Kamil, z siłowni Pro-Activ, tym razem zwracam się do Was nie w sprawie konkursu sportowego u Remigiusza, tylko w sprawie ważniejszej:
Mam prośbę moglibyście wspomóc Justynę ??? Choruje na ciężką chorobą i potrzebuje przeszczepu płuc w Wiedniu. To jest FAKT naprawdę Justyna (koleżanka mojej narzeczonej) potrzebuję POMOCY. 
Liczy się każda złotówka !!! Prosiłbym Was o wsparcie!! Klikanie "lubię to" jest miłe ale jeszcze milsze będzie jak byście wspomogli finansowo w miarę swoich możliwości. Nie muszą to być duże kwoty liczy się każda złotówka !! Dziękuję Kamil :)
https://www.facebook.com/PlucaDlaJustyny
Nr rachunku dla Justyny:
51 1240 1994 1111 0010 5166 3028
z dopiskiem „Justyna Piotrowska”
Fundacja Świat z Uśmiechem
ul. Kopernika 6
56-400 Oleśnica
www.PlucaDlaJustyny.pl
 

piątek, 21 czerwca 2013

Czy chrześcijaństwo popiera oszczędzanie oraz gromadzenie pieniędzy... i dlaczego tak.

W jednej z dyskusji na blogach minimalistycznych ktoś rzucił mi i kolegom z branży oszczędnościowo-minimalistycznej, że postępujemy wbrew religii chrześcijańskiej, która jakoby brzydzi się gromadzeniem dóbr doczesnych i oszczędzaniem. Nie za bardzo pasuje mi taka interpretacja filozoficzna.


Ponieważ chrześcijaństwo póki co jest fundamentem tożsamości europejskiej zastanowię się dziś nad tym tematem.

Pierwsze co sobie przypominam to Biblia - Stary Testament oraz historia Józefa z Egiptu.

Józef dzięki swoim zdolnościom proroczym przewidział 7 lat tłustych i 7 lat głodu w Egipcie i w przylegającym obszarze Bliskiego Wschodu. Podczaszy faraona, a następnie sam faraon Egiptu wzięli przepowiednie Józefa na poważnie i uczynili go rządcą/namiestnikiem Egiptu.


Józef przez 7 lat, w imieniu faraona, oszczędzał, gromadził nadwyżki zapasów, a kiedy przyszło 7 lat ostrego nieurodzaju i problemów Egipt był na to doskonale przygotowany.

To jest jedna z pierwszych historii biblijnych kładąca nacisk na pracę, oszczędzanie, pomnażanie i gromadzenie majątku.

Warto oszczędzać, gdyż wtedy możemy się przygotować na chwile, kiedy pieniądz będzie naprawdę pilnie potrzebny.

A co Ty Czytelniku/Czytelniczko o tym myślisz?


P.S. Rozwijając wątek tradycjonalistyczny - link:

Tradycyjna rybka w piątek - pstrąg. Jak kupić swieżą rybę. jak rozpoznać rybę nieświeżą.

środa, 19 czerwca 2013

Mężczyzna musi być agresywny. Dlaczego? ...Także o upadku Europy.

Powiem wam co przytrafiło się w moim mieście niedawno. Dwójka rosłych młodocianych w stanie nietrzeźwym zrobiła sobie 'spacer buszmena' na trasie od supermarketu na osiedle. 'Zbierali' hurtowo co popadnie, portfele, komórki, biżuterię, atakowali przechodniów, dopadli mężczyznę, który szedł z dziewczyną, itp.

Co w tym dziwnego, nie takie rzeczy dzieją się na mieście.... otóż dziwne jest to, że dokonało się to w biały dzień, na trasie młodocianych było wielu świadków, przechodniów...

Z zeznań ofiar wynika, że nikt nie zareagował, nie zareagowało wielu mężczyzn na tej "trasie hańby". Już nie mówię o zwykłym zadzwonieniu na policję... bo ludzie... także "MĘŻCZYŹNI" na niedzielnym spacerze, nie robili nawet tego, odwracali głowę...

Nie mówię tu o zgrywaniu bohatera i parciu w pojedynkę na dwójkę przestępców! Nie było reakcji tych kilku chłopów na deptaku, słuchajcie, chodźcie, cuzamen do kupy... razem ich zatrzymamy, chwycić nie wiem, kije z ogrodzenia czy dragi z pobliskiej budowy. Zrobić porzadek.

To przestępcy powinni siedzieć teraz w szpitalu, nie ofiary poranione nożem.

Czy dziwią was w tym świetle sytuacje takie jak poniżej? Umundurowana ochrona dworca nie robi nic... no bo przecież oni są asertywni, wyważeni, agresja nie jest rozwiązaniem.... (dalej wierzycie w te bzdury, że agresja nie jest rozwiązaniem? czy można pokonać przestępców delikatną perswazją i wyważeniem?)



Mówimy o spokoju, tymczasem aby osiągnąć pokój trzeba być gotowym do wojny. Trzeba mieć armię agresywnych mężczyzn, gotowych bić się za ojczyznę, w obronie slabszych. Agresywnych ale ZDYSCYPLINOWANYCH. To prawda znana od zawsze.

Ale w Polsce tych pożądanych macho jest coraz mniej!

Mężczyzna musi być agresywny, musi walczyć, musi starać się być gierojem, wojownikiem, zdobywcą... mężczyzna nie może być asertywną ciotą, wychowanym na kulturze nieagresji, papce ideologicznej rodem z GW.

Wedlu mnie mężczyzna musi zakląć, krzyknąć K***A kiedy trzeba. Czyli wtedy kiedy trzeba ostro zareagować. (Jednak w żadnym wypadku NIE WOLNO używać słowa K**A mówiąc o walorach atrakcyjnej kobiety!)

Mężczyzna musi kiedy trzeba pieprznąć komu trzeba. Zaatakować.

Jednak skąd wiadomo kiedy? Skąd wiadomo kiedy agresja jest słuszna i dobra? A kiedy jest pospolitym rozbojem?

Tutaj wchodzi religia i klasyczne wartości, którą postępowcy wychowani na tzw. asertywności i wyborczej papce tak zaciekle zwalczają!

Tak to przykazania z lekcji religii: Nie kradnij, nie zabijaj, szanuj bliźniego swego.... które sprawią, że jako mężczyzna - sprzeciwisz się rozbojowi i obronisz "bliźniego swego".

Postępowcy jednak drwią z religii chrześcijańskiej (systemu wartości regulującego zachowania), drwią z patriotyzmu (czynnika stadnego - solidarnie spajającego grupę mężczyzn) promują tzw. asertywność, nieagresję (wychowują pokolenie biernych zniewieściałych mężczyzn)...

Moje drogie Panie, które oburzacie się na moje poglądy. Moi drodzy dyskutanci, którzy bagatelizujecie czynnik chrześcijaństwa w kulturze Europy...



Róbcie tak dalej... a za nawet kilkanaście lat... jeszcze za waszego życia... przyjdą agresywniejsi od naszych zniewieściałych europejskich mężczyzn... muzłumańscy mężczyźni i zaprowadzą swój własny porządek, zakutaja was siłą w czadory, zamkną w ścianach domu i utracicie swoją europejską wolność do wyrażania poglądów!*


Taki arabski przystojniak nie waha się ani chwili skrzyknąć braci i kuzynów i bronić swojego - zaprowadzić porządku i prawa (oczywiście ich islamskiego prawa) czy walczyć! I on finalnie zdobędzie Europę!

Polscy, europejscy mężczyźni, boją się, odwracają głowy kiedy źle się dzieje, nie umieją być agresywni, wychowani w koedukacyjnych szkołach z dziewczynkami, na kulturze nieagresji, nie umieją obronić słabszych, co widzimy z przykładu w moim mieście, co widzimy na filmiku z dworca. Wychowanie anty-religijnie nie tym bardziej wpaja bierność i zobojętnienie... eeh...

Nie do ciebie drogi kolego - czytelniku należy przyszłość Europy! Ona należy do tego młodego przystojniaka na zdjęciu!*


*chyba, że będziemy działać na rzecz klasycznych wartości, patriotyzmu oraz wspierać u mężczyzn męskie postawy, honor, obronę słabszych, rycerskość oraz chęć zdobywania i działania!

wtorek, 18 czerwca 2013

Najtańsze miasta świata

TripAdvisor niedawno przeprowadził porównanie kosztów pobytu w miastach znajdujących się na liście TripIndex. obliczania kosztów nocy w wielu miastach na całym świecie ze swoich miast TripIndex. Badanie to polegało na ustaleniu kwoty, jaką zapłaci para za pobyt przez jeden dzień i noc noc w każdym z miast. Para zamieszkała w czterogwiazdkowym hotelu, pili koktajle, zjedli dwudaniowy obiad z butelką wina, i pojechali taksówką na obiad, 3,2 km w jedną stronę.

TripIndex to lista kluczowych miast w witrynie TripAdvisor z 49 krajów wytypowanych na podstawie największej liczby międzynarodowych przyjazdów turystycznych. Dane pochodzą z badań przeprowadzonych przez United Nations World Tourism Organisation (UNWTO).

Wyniki badania była dla mnie miłym zaskoczeniem. Moje ulubione miasto, czyi Kapsztad w RPA został mianowany dziewiątym, najtańszym miastem świata. Tak jak spodziewałem się, Oslo, Paryż i Nowy Jork uznano za najdroższe miasta świata, jednak nie spodziewałem się że Warszawa i Kapsztad w RPA należą do najtańszych miast.

Szokująca jest rozbieżność cen. Przykładowo, za dwudaniowy obiad w Oslo dla dwóch osób zapłacimy 341 USD. Za tą cenę możemy mieć 4 takie obiady w Kapsztadzie.
Za cenę obiadu w Oslo, można spędzić dwie noce w czterogwiazdkowym hotelu w Kapsztadzie.

Z badań wynika, że Azja jest najtańszym kontynentem, Europa jest najdroższa, ale niektóre miasta europejskie - takie jak Sofia, Warszawa i Budapeszt są bardzo tanie. Nawet tańsze niż miasta w Azji.
W Oslo nigdy nie byłem, jednak, nie sądzę że porównuje się do Kapsztadu, zaliczanego do najpiękniejszych miast świata. W dodatku pobyt w Kapsztadzie jest 3 razy tańszy niż w Oslo.
Teraz już wiem jak planować moje przyszłe wakacje.

Tabelę kosztów pobytu możemy porównać z listą miast, które zdaniem TripAdvisor każdy turysta powinien zobaczyć chociaż raz w życiu.

W dniu 04.05.2011 ogłoszono w listę najlepszych miejsc na świecie, które każdy turysta powinien zobaczyć. Zdaniem TripAdvisor, Kapsztadjest najlepszym na świecie celem podróży i pokonał tak silnych konkurentów jak Londyn i Nowy Jork. TripAdvisor jest największym na świecie serwisem podróżniczym i nagrody nadawane są w oparciu o miliony bezstronnych opinii wysłanych przez podróżnych na TripAdvisor.

Oto lista wymarzonych przez turystów miast:

1 Kapsztad, Republika Południowej Afryki
2 Sydney, Australia
3 Machu Picchu, Peru
4 Paryż, Francja
5 Rio de Janeiro, Brazylia
6 Nowy Jork City
7 Rzym
8 Londyn
9 Barcelona,
10 Hong Kong
11 Kyoto, Japonia
12 Queenstown, Nowa Zelandia
13 Jerusalem, Izrael
14 Siem Reap, Cambodia
15 Prague, Praga
16 Wenecja
17 Buenos Aires, Argentina
18 Ko Phi Phi Don, Tailandia
19 Honolulu, Hawaje
20 St. Petersburg,
21 Florencja, Włochy
22 Grand Cayman
23 San Francisco, California
24 Petra / Wadi Musa, Jordan
25 Las Vegas, Nevada 



Autorem artykułu jest właściciel strony Kapsztad.com 

Czy kogoś tu pogrzało w dekiel? Kolorowanka dla dzieci!

Na dziś uznałem, że interwencji konsumenckich na Korzystnych Zakupach dosyć, właśnie znęcamy się tam nad pewnym produktem...

Delma extra Z MASŁEM.... ale numer!!!


...jednak właśnie jak kot z worka wyskoczyła kolejna sprawa konsumencka.

Ostry tytuł z mojej strony jest celowy i zamierzony, uwierzcie że mocno hamuję się teraz w słowach bo tych baranów którzy poniższy produkt spreparowali pieprznął bym zdechła rybą w ryj.

Po prostu jak dla mnie nie ma komentarza. Myślę, że jestem dość wyzwolonym człowiekiem i jak na swoje wychowanie bezpruderyjnym, jednak to co wam pokażę poniżej mnie ścięło.





Mamy kolorowankę dla małego dziecka.


Mamy kotka do pomalowania, a poniżej!!!


W pierwszej chwili wyrwałem kartkę w celu wyrzucenia, stąd wygląda jak wygląda - jednak domownicy zasugerowali mi bym to opublikował!

Sorry... to jest chore, to jest kolorowanka dla dzieci.

Jak coś - macie wizerunek książeczki, macie dane popularnego wydawnictwa - sprawdźcie sami!

sobota, 15 czerwca 2013

Higiena meżczyzny#2, czyli korporacyjny macho... Jak nie zamienić się w korpo-skunksa?

Wczorajszy artykuł gdzieniegdzie (tam gdzie był szerzej omawiany) wzbudził konsternację i reakcje odrzucenia... jak to... nieprawda... autorowi się coś zdaje!


Oj nie zdaje się moi drodzy, nie zdaje się zdecydowanie i mimo wszystko zamierzam kontynuować temat, na szczęście tak jak jednak z koleżanek komentujących prawie w ogóle nie poruszam się komunikacją zbiorową i przynajmniej tu mam dobrze.


Czy myślicie jednak, że mój artykuł dotyczył typowego Wiesława z goła klatą jak na zdjęciu w poprzednim artykule, czy Zdzisława pomykającego PKSem po robocie (i po setce stabilizującej) do swojej stęsknionej Krystyny? Nieee, nie tylko!



Stykając się ze światem korporacji na co dzień stwierdzam, że problem higieny mężczyzn jest także obecny tam, choć nieco w innym wymiarze, w wymiarze dyskretnym, choć równie irytującym...


....korporacyjni machos i desperados także potrafią "zajechać PKSem"...

Dlaczego? Czego unikać by nie zamienić się w korpo-skunksa?


- jedzenie, po trzykroć jedzenie!

Jedzone w czasie przerw kanapki z mielonką, a w lokalnym barze pracowniczym flaki, wątroby wieprzowe, pangi i tilapie z azjatyckich hodowli "ściekowych", itp. to jeszcze nic... pośpieszne żywienie się hot-dogami na stacjach i wołowymi hamburgerami w McŚmieciu... Hot-dog to najczęściej mięso oddzielone mechanicznie, czyli taka... delikatnie mówiąc kupa...

...a jak pachnie kupa?

Żywiąc się w opisany wyżej sposób będzie ci śmierdział oddech, a twój pot nabierze aromatu gnojowicy z wzorcowego PGRu.

Tu nie pomogą markowe perfumy! Pomyśl o swojej diecie.


- alkohol dnia poprzedniego

Jak pachnie człowiek 'dzień po' każdy wie... ale o dziwo pachnie się gorzej po ekskluzywnym wieczorze z czerwonym wytrawnym, oliwkami i wykwintnym francuskim serze. Masakra!

Jeśli ci się zdarzy coś takiego - obfity poranny posiłek - by zapchać te wyziewy oraz obowiązkowy prysznic! Jeśli jest szansa na drugi prysznic po południu, czy w przerwie - wykorzystaj go!


- antyperspirant nie boli, poza wydzielinami po spożyciu słabego jedzenia, zapitego alkoholem na wyjeździe służbowym... pot sam z siebie powoduje namnażanie się bakterii, które w efekcie potęgują smrodek, nawet najprostszy antyperspirant z supermarketu może zrobić różnicę. Oczywista sprawa, ale warto pamiętać.


- papierosy... dla nie palących po prostu śmierdzą, z mojej strony nigdy nie mogłem się przekonać do kontynuowania relacji z palącymi dziewczynami, rzeczywiście... intymne momenty z taką... to jakby całować popielniczkę. Chyba to działa w druga stronę i nie mówię już o bliskich relacjach, ale po prostu o pracy w jednej firmie... Czy słyszałeś o e-papierosach?


- sport... maszyna jaką jest organizm faceta lubi dobrą regulację, a nie ma jej bez uprawiania sportu po godzinach, bez ruchu i dbania o siebie. Dla faceta najlepszy jest dobry wycisk, pozbycie się stresu, toksyn z organizmu... a potem można wskoczyć pod prysznic i pędzić jak taki wysportowany, pachnący macho do swojej ukochanej...


- dobre perfumy... no jasne... fajne perfumy znacznie poprawiają nasz zapach i wizerunek, ale jeśli nie spełnimy powyższych warunków, to jakbyśmy psikali adidasem ufajdanego w błocku kundla w nadziei na poprawę sytuacji...


Podsumowując... nie będziemy w pracy pachnieć niczym James Bond (o wyglądzie już nie mówię), jeśli będziemy wciągać na lunch kebab z czosnkiem, palić papierosy, źle się prowadzić "zdrowotnie" i nie uprawiać sportu...


...zatem bierzmy się za siebie... wygląd, męska higiena, sport... pogoda sprzyja :)


P.S. W kwestii ostatniego zagadnienia... jeśli jeszcze ktoś nie zaglądał - polecam swój blog mesko-sportowy: http://silownia-fitness.blogspot.com/ i jego wordpressową kontykuację http://dlafaceta.biz/.

piątek, 14 czerwca 2013

Higiena mężczyzn... nie jest z tym w Polsce dobrze...

Kilka ciepłych dni przekonało mnie, że coś takiego jak higiena mężczyzn to temat trudny. My sobie tu nie raz dyskutowaliśmy, czy markowe perfumy, lub wody po goleniu to jest to, do czego powinniśmy dążyć, czy jest to ściemą korporacyjno-marketingową i czy nie lepiej po prostu po goleniu używać taniego, bezwonnego spirytusu salicylowego, czy supermarketowej wody typu "fresh"...


Tymczasem dla większości mężczyzn to jest temat nie czego używać, ale by w ogóle używać!!!

Prawdą jest bowiem to, że jak moja teściowa mawia... chłopy śmierdzą!

Zapach większości mężczyzn mijanych na ulicy to przetrawiona wódeczka lub piwo, sfermentowany pot, wyziewy z ust po potrawach typu żurek lub flaki, woń zawilgoconego tytoniu, stęchlizna... długo by wymieniać.

Kosmetyki niemarkowe może nie biją rekordów trwałości, ale są wśród nich - czy to popularnych tanich marek, czy to supermarketówek (marek własnych) dostępnych w każdej sieci naprawdę przyzwoite produkty, które mogą zamienić przeciętnego obwiesia ziejącego przypaloną wątróbką z baru mlecznego w (prawie) Jamesa Bonda....

Właśnie to sprawdziłem na zakupach: pasta do zębów dobrej jakości w popularnym supermarkecie kosztuje ok. 2,30 zł, szczoteczka do zębów full wypas (podróbka Colgate) 2,30. Płyn do płukania ust, mocna mięta to 3,99 zł w popularnej sieci kosmetycznej, miętowe gumy do żucia 1,99, płyn po goleniu (świeży zapach typu sport) 3,99, dezodorant Bond Waterworld 4,99 (bądź co bądź bardzo poprawny zapach "fresh"), pasta do golenia 2,49 zł, maszynki do golenia marketowe już od kilku zł za komplet kilku maszynek.... mydło to grosze... i tak dalej.

Łączny koszt męskiego zestawu higienicznego full wypas spokojnie zamknie się w 0,7 wódki... w czym jest zatem problem... bo nie w pieniądzach w zasięgu przeciętnego pracownika czy emeryta...

Panie wykazują większe skłonności aby dbać o siebie, a mimo wszystko... ich chłopy śmierdzą... i ten problem dotyczy dużej części meskiej populacji!

Co na to moi czytelnicy, a przede wszystkim czytelniczki? Co o tym myślicie? Jak zmienić ten smutny fakt obleśności przeciętnego polskiego mężczyzny?

czwartek, 13 czerwca 2013

Jak zdobyć pracę, blędy w rozmowie kwalifikacyjnej.

Dzisiaj audycja skierowana do osób, które chciałyby dostać pracę i jednocześnie oszczędzić sobie frustracji związanych z porażką na rozmowie kwalifikacyjnej.

Sprzeczne wizje dalszej współpracy?

Przytoczenie nieudanej rozmowy kwalifikacyjnej
- handlowca
- marketingowca
- asystenta 

Czego zabrakło z punktu widzenia pracodawcy... i jak skutecznie sfinalizować rozmowę o pracę.

http://www.supershare.pl/?d=723F5CD82

Nie jestem dziś zadowolony z kompresji pliku mp3 na supershare.pl, proszę nie słuchać nagrania na pełny regulator. Z uwagi na brak czasu i uchwycenie najważniejszych informacji nie będę jednak nagrywał/ustawiał ponownie.

Nagranie kieruję TYLKO do grona osób zainteresowanych zagadnieniem znalezienia pracy/lepszej pracy - nie dla szerokiej publiki. Przekazy drugiego typu będę raczej umieszczał w formie pisemnej.

Tematykę pracy - szczególnie pracy na własny rachunek podejmuję także na blogu: Założenie Firmy

wtorek, 11 czerwca 2013

Wojna oszczędnościowa na blogu!!! Kto wygra tą potyczkę?

No i mamy... spokój nie może trwać wiecznie! Wojna! Pojedynek! Dwóch amatorów "oszczędzania" postanowiło stanąć twarzą w twarz i w końcu pokazać kto jest lepszy w tematyce oszczędzania. Niestety: wygrać może tylko jeden!


Kto  stanie do walki w tym męskim pojedynku? Kto pokaże nam swoją oszczędnościową twarz? Oto moi zawodnicy:

Kubuś Puchatek - supergwiazda filmów dla dzieci i bohater książek. Ma rzesze fanów płci obojga, jest popularny, jest kultowy.

Królik - gwiazda kreskówek i książek, postać drugoplanowa, ale to wciąż wysoka liga i mocny zawodnik!


Runda 1:

Kubuś wysuwa się na prowadzenie, to lider, to główny bohater, kasiora z honorariów spływa mu bez wysiłku... normalnie high life.

Królik jako postać drugoplanowa dostaje także drugorzędne honoraria, stara się bardzo, ale pozostaje w cieniu Kubusia, irytacja nic tu nie pomoże, Kubuś wygrywa w tej materii.


Runda 2:

Szansę wyrównują się, przychodzi wypłata, Kubuś opija się świeżo zakupionym miodem i ma totalną labę...

Królik łyka zaledwie szklankę i widząc, że nie starczy do pierwszego zabiera się czym prędzej do racjonalnego oszczędzania i robienia interesu. po godzinach Królik robi w ogrodnictwie i handlu żywnością.


Runda 3:

Królik wychodzi na prowadzenie, racjonalne oszczędzanie się opłaciło, biznes przynosi profity. Kubuś już przehulał całą wypłatę na miód... w końcu nie wytrzymuje poddaje się... przychodzi do Królika pożyczyć miód!


Finał:

W pojedynku racjonalnego oszczędzania wygrywa bezdyskusyjnie Królik... i zgarnia całą pulę nagród!!!

Kubuś mimo początkowej przewagi finansowej, opierdzielał się, nie oszczędzał, wszystko co miał przepił, aż w końcu przyszedł do Królika pożyczać... leserstwo i nieróbstwo się nie opłaciło.... klapa finansowa.

Jedyna nadzieja Kubusia w tym, że wkrótce oglądniecie kolejny odcinek i znów coś sypną z honorarium z Disney Junior... i jakoś to będzie...


poniedziałek, 10 czerwca 2013

mPorażka, czyli o nowej szacie graficznej mBanku... i o samej ofercie mBank

Tytuł zdradza moje nastawienie do zmian graficznych na stronie mBank, oraz do zmian interface użytkownika. mBank to porażka na całej linii i nie pomogą tutaj kolorowe okienka i logo. Dlaczego tak myślę?

mBank jest nielojalny

Po pierwsze jako długoletni klient mBanku z niechęcią obserwuję przeróżne promocje tej instytucji. Właściwie są one nastawione tylko na nowych klientów, a pomijają lojalne osoby takie jak ja...  czy nie powinno być odwrotnie? W świecie poważnego biznesu premiuje się kontrahenta za lojalność!

mBank ma beznadziejne promocje

Jak wygląda typowa "promocja" mBank?  

Dostaniesz dodatkowy procent X, pod warunkiem wpływu sumy Z w czasie A, jednakże pod warunkiem utrzymania stanu konta nie mniejszego niż G i nie wyższego niż K pomniejszone o kwotę Z...

Promocje i oferty mBanku są konstruowane niczym zagadki matematyczne. Matematyka jest królową nauk, jednak wydaje mi się, że pokolenie, które masowo zakładało konta w mBank to już nie zadufane w sobie pryszczaki z pierwszych lat studiów ekonomicznych, dostające dreszczy emocji przy rozwiązaniu trudnego zadania z mikroekonomii. To już w tej chwili profesjonaliści, którzy chcą prosto, jasno i na temat.

W życiu profesjonalisty nie ma czasu na kombinacje! Albo mamy określony procent na koncie, albo nie mamy i finał.

Kiedyś mBank zdobył rynek prostotą oraz innowacyjnością oferty w jednym. Dziś mBank zgubił się w tym wszystkim i panicznie szuka własnej tożsamości.

mBank wprowadza niepotrzebne zmiany w interface

Pamiętacie jak pisałem o interface na komputerze. Wielu znanych mi profesjonalistów do dziś utrzymuje na komputerze wygląd a'la Windows 2000 Professional, ponieważ jest klarowny, przejrzysty, minimalistyczny - zapewnia wysoką produktywność. Wszystko jest tam gdzie powinno.

Dotychczasowy interface mBanku był, co by nie mówić, szybki, relatywnie przejrzysty, prosty, minimalistyczny i zapewnia jako taką produktywność. Nie potrzeba mu zmian, nie potrzeba nawiązań do Facebooka...

...mBank czy Pudelek.pl? Kto wygra to starcie?

strona startowa mBank jest porażką!

...to chaotycznie wklejone obrazki, gdzie popadnie, bez ładu i składu... zamiast widocznego okna logowania atakują mnie tony bzdetów...

...jeśli to miało być nawiązanie do Facebooka, do społeczności klientów mBank, to nie wyszło... na Facebooku mam 10x bardziej przejrzysty układ i porządek...

...z resztą ja nie wchodzę na mBank by podziwiać czyjeś zdjęcia rozsypane bez ładu i składu...

...chcę wejść na konto firmy, sprawdzić kluczowe przelewy, załatwić swoją sprawę... a jeśli chcę to zrobić na prowincji przez łącze mobilne, chce szybkiego (w aspekcie ładowania się i produktywności) oraz czystego interface...

...chcę 100% bankowości bez popierdólki! mBank w tym aspekcie przegrywa!

P.S.

To jest pożądany wygląd okna logowania, czysty, szybki, klarowny:


Powyższy interface potraktowany AdBlockiem, ideał funkcjonalności, wszystko pod ręką, aktualności i komunikaty banku tam gdzie trzeba, szybkość...


Poniżej nowe okno logowania - kolorowy chaos - projekt graficzny na poziomie gimbusa...


...Jacyków nową twarzą mBanku? Hmm... :P

niedziela, 9 czerwca 2013

Wieczorny podcast...

Witajcie, do argumentów niechętnych formie audio/mp3 na blogu... ustosunkowuję się... jakby inaczej... w formie audio/mp3 :)


W czasie nagrania poruszam tematy:

- o waszych komentarzach dot. audycji mp3
- o studiach autora i pracy w czasie studiów
- o podejściu młodych ludzi do pracy
- o dziewczynie i kolegach autora podczas studiów
- o edukacji, studiach i pracy - na co się orientować
- o kierunku rozwoju bloga Racjonalne Oszczędzanie
- o przenosinach bloga na nowy adres
- o finansowym podejściu do bloga
- o warunkach progowych współpracy z autorem
- o tym, że można zrobić imprezę za 50 zł (oszczędną... ale jednak)
- o tym czy autorzy blogów są śliniącymi się jeleniami?
- przyszłość audycji mp3 na blogu

Do wysłuchania nagrania zapraszam tutaj: http://www.supershare.pl/?d=0BE888CE2

Zamknięcie supermarketów w niedziele - dla kogo korzystne?

Niedawno na Korzystnych Zakupach nagrywałem audycję o zakazie handlu w niedzielę, w której wykazałem, że pierwszą grupą ofiar planowanego przez polityków zakazu będzie nie kto inny jak pracownicy supermarketów.

Ja rozumiem, że moja znajoma Pani Basia, klnie ile wlezie na niedzielne zmiany, Tomek z magazynu nie może spędzić niedzieli z rodziną, a Krzysiek z ochrony z dziewczyną dopiero spotka się w tygodniu. Jednak na ewentualnym zamknięciu handlu wielkopowierzchniowego w niedzielę w pierwszej kolejności ucierpią właśnie oni... co jak co... kosztów nie weźmie na siebie kierownictwo... co to... to nie....

Wysłuchajcie z resztą tamtego nagrania.



Jednak jeśli planowane zamknięcie supermarketów będzie miało miejsce, i będzie podobne do obecnego zamknięcia supermarketów w wybrane święta zyska drobny handel, zyskają sklepiki osiedlowe, które w tych okresach zbijają prawdziwe kokosy. Właściciele wtedy odbijają sobie suche dni między świętami.

W czasie ostatniego święta na moim osiedlu kolejka za piwem i gorzałką ustawiła się na 20-25 osób wychodząc poza sklepik. Biedronka była zamknięta.

Święta z zakazem handlu to prawdziwe eldorado dla właścicieli małych sklepów i zakaz handlu wielkopowierzchniowego w niedzielę może dać bodziec do odrodzenia handlu i drobnej przedsiębiorczości - oczywiście kokosy zaczną zbijać także stacje benzynowe, jednak gdyby poszła ustawa aby stacjom benzynowym nie przyznawać koncesji na handel alkoholem?

Według mnie na stacji benzynowej powinien tankować tylko samochód, a nie także jego właściciel!

sobota, 8 czerwca 2013

Podcasty kontra pisanie postów. Czy warto nagrywać podcast?

Wczoraj zapytałem o to czy Czytelnikom pasuje forma dźwiękowa moich postów i wśród komentarzy na "Racjonalnym Oszczędzaniu" i na "Drodze do Prostego Życia" usłyszałem także argumenty negatywne co do takiej formy. Są one oczywiście dla mnie zrozumiałe... blog jest jakby nie patrzeć formą tekstową, rozumiem argumenty o niemożności wysłuchania... argument o przeglądaniu bloga w przerwach w biurze przy współpracownikach...

...jednakże... argumenty o tym, że ktoś nie zamierza poświęcić czasu na wysłuchanie, że inna osoba nie zadała sobie trudu kliknąć przycisku Play i oświadcza, że nie zamierza... nie bo nie... generalnie razem z komentarzami w innych miejscach, a także obserwacjami z życia poza-blogowego, taki wniosek:

Wszyscy teraz gdzieś pędzą, na niczym się nie mogą skupić, nie mają czasu dla siebie, na drobne przyjemności, nie mają czasu na nic.

Wysłuchanie wymaga czasu i uwagi... poświęcenia chwili i bliższgo kontaktu z autorem. Posty na blogach, artykuły w prasie, ulubione portale, można przelecieć powierzchownie... pewnie pomijając wstęp i zakończenie.

Może w przyszłej komunikacji będzie dominować forma obrazkowa? Szybki rzut okiem o co chodzi, obrazek, drugi... minimum tekstu... dwa, trzy kluczowe zagadnienia, wiemy o co chodzi... i gonimy dalej z treścią... zupełnie jak ten hamburger w fast-foodzie... same obrazki i skróty na Facebooku.


Może kierunkiem przyszłości jest komiks-blog? Może zacznę dla was rysować?

piątek, 7 czerwca 2013

Pisać posty czy nagrywać audycje?

Zastanawiam się nad forma publikacji na blogach, ostatnio eksperymentowałem z nagraniami audio i jestem do tego pozytywnie nastawiony.

Głosu radiowego zdecydowanie nie mam, ale przecież nikt za dostęp do tych nagrań, nie każe czytelnikowi płacić, więc skoro jest wygodnie i za friko, dlaczego nie skorzystać? Zwłaszcza, że nagrane informacje są dość praktyczne i przydatne.

Na http://zalozenie-firmy.blogspot.com/ publikowałem nagrania dot. kariery absolwentów, szukaniu praktyki/pracy i startu z nową firmą.

Na http://wystarczy-mniej.blogspot.com/ opublikowałem, jako autor gościnny, nagrania dot prostoty i minimalizmu oraz pozbywania się reklam z netu.



Kolejnym aspektem całej zabawy, jest to, że mogę sobie ten mój nie-radiowy głos poćwiczyć, tak jak bohaterka powyższego klipu, kto wie... może stanę się zwierzęciem medialnym i będą z tego jakieś profity (i dużo zabawy oczywiście).

czwartek, 6 czerwca 2013

wtorek, 4 czerwca 2013

Oszczędzanie czy narzekanie?

Kilka słów o oszczędzaniu i posiadaniu nadmiaru wolnego czasu? Kolejny post w formie audio w ostatnim czasie - zapraszam:


http://rwks.wrzuta.pl/audio/8YE63Yo35i4/glos-0034

Omawiany link: Założenie Firmy

Pomysły na założenie własnej firmy. Afryka...

Nie aktualizowałem Założenia Firmy jakiś czas i wyleciało ono z agregatorów, ...no cóż, tego bloga tematycznego prowadzę głównie dla siebie i dla malej grupy osób zainteresowanych (młodych ludzi na starcie kariery, freelancerów, osób poszukujących pracy)... tak czy inaczej, dla tej wąskiej grupy osób polecam kolejne nagranie...

http://zalozenie-firmy.blogspot.com/2013/06/poczatki-kariery-zawodowej-autora-kto.html

Jeśli Cię nie dotyczy tematyka i nie jesteś zainteresowany/a zupełnie nie zapraszam, nagranie jest długie, zawiera dużo szczegółów o biznesie, szukaniu pracy i założeniu własnej firmy i na pewno Cię, drogi Czytelniku/Czytelniczko nie zainteresuje, na 99% to nie jest nagranie dla Ciebie (publikuję zachętę do oglądnięcia jedynie z powodów 'agregatorowych')....

Jeśli jesteś spoza tematów biznesowych polecam raczej sponsorowany post turystyczny na RM:

Wycieczka do Parku Krugera. RPA - Afryka.

 


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Jak założyłem firmę 'z niczego'.

Zapraszam na moje nagranie o początkach mojej kariery zawodowej.

Nagranie audio o jednym z pierwszych "biznesów" autora bloga. Jak "z niczego" wystartować z firmą. 


Zakaz handlu w niedzielę.

Dziś zapraszam Was na nagraną przeze mnie audycje w MP3. Będziecie mieli okazję posłuchać jak wypowiadam się o handlu w niedzielę. Audycję opublikowałem na blogu Korzystne Zakupy.


Wbrew różnym przeciwnościom staram się aby ten blog (oszczędnościowy blog roku 2012) żył i przetrwał w swoim pierwotnym zamyśle. Brakuje mi wsparcia dla tego bloga, brakuje czasu, brakuje autorów gościnnych (skutecznie zastraszonych przez tzw. "hejterów" ...ja dobrze wiem, że sukces K-Z nadal boli wiele osób)

...mimo wszystko w moich zwyczajach nie leży poddawanie się i zamierzam ten mój podblog tematyczny prowadzić dalej...

...tyle gadania ...a teraz zapraszam do wysłuchania:

niedziela, 2 czerwca 2013

Wspomnienia autora: Jak wyglądaly moje praktyki studenckie. Praca za darmo?

Jestem po lekturze artykułu na blogu kolegi Rafała na Karierze Rentiera, który traktuje o pracy za darmo młodych ludzi. Dyskusję o sensowności pracy za darmo pozostawiam na później, natomiast napisze wam kilka słów o tym jak wyglądała praca za darmo/praktyki w moich czasach studenckich, w okolicach roku 2000....

...reszta opowieści tutaj: 

Moja pierwsza praktyka zawodowa.



P.S. Polecam:

Reklama bez skrępowania, czyli kolejna myśl o reklamach na blogach minimalistów.