poniedziałek, 27 maja 2019

Co dalej z Huawei po rezygnacji z Androida?

Temat nieco technologiczny, ale także związany z oszczędnymi zakupami "elektronicznymi". Otóż wielu znajomych (także czytelników) zastanawia się co dalej będzie z ich sprzętami popularnej marki Huawei po rezygnacji z Androida oraz zablokowania dostępu do usług Google?

No więc tak. Wszelkie moje poszukiwania informacji w anglojęzycznej blogosferze pokazują, że będzie dobrze. Po pierwsze już sprzedane egzemplarze telefonów i tabletów będą miały dalej wsparcie i aktualizacje bezpieczeństwa, natomiast usługi Google powinny działać na JUŻ sprzedanych maszynach (a jeśli nie to też nie problem, o czym zaraz...).

Po drugie Huawei rozwinie swój własny system operacyjny i własny sklep z aplikacjami, dla nowych telefonów, z możliwością uruchamiana aplikacji Android, ale już bez usług Google, co NAPRAWDĘ nie jest problemem... jeszcze moment i już wyjaśniam...

Po trzecie przez perturbacje marketingowe będzie można kupić zapewne sprzęt nowy lub używany Huawei po znacznie niższych cenach... co misiaczki lubią najbardziej ;-) 


No dobra, a teraz rdzeń dzisiejszej wypowiedzi, czyli brak ewentualnych usług Google.

Tak naprawdę nie są one niezbędne.

Osobiście "wychowałem" się informatycznie w świecie bez Google. Ekspansja Google, to w sumie okres ostatnich kilku lat i nic więcej.. Nie robi to na mnie mega wrażenia Wciąż istnieje dużo usług alternatywnych do "monopolisty". 

Jeśli chodzi o główną pocztę, to mam ją poza Google, tutaj serwisów e-mail, jest multum. Jeśli chodzi o nawigację to jest kilka dość dobrych systemów alternatywnych. Sam używam Yanosika, na komputerze często używałem Targeo i sobie do tego z chęcią wrócę, do auta mam na dnie szuflady jeden z polskich systemów nawigacji z ofertą legalnej aktualizacji i sobie w ciągu miesiąca go odgrzebię i zainstaluję w nowym aucie wraz z leżącym obok CB-radiem.

Na mojej komórce używam w 99% przeglądarki Firefox a główną wyszukiwarką jest od jakiegoś czasu DuckDuckGo, w zapasie jest Opera, także z DDG.GG

Sytuację braku usług Google doskonale przerobiłem na telefonie z systemem mobilnym Windows 10. To mój zapasowy smartfon. Działa na nim kilka usług alternatywnych, a jedyną usługą Google (oczywiście oficjalnie niedziałającą na smartfonie z Windows 10) jest YouTube, którego spokojnie używam sobie przez przeglądarkę internetową. (Naprawdę całkiem OK używa się YT na smartfonie np. przez Firefoksa czy Edge).

Na telefonie dla mnie ma dobrze działać modem LTE, przeglądarka internetowa, aparat fotograficzny... całą resztę można załatwić inaczej i to bez mega wysiłku. Fajnie aby działał "łotsap", jednak jeśli kogoś nie ma w kontaktach tamże, to przecież używa się SMSów. Praktycznie każdy ma ponadto FB albo, mniej popularnego, ale jednak... Twittera z jego własnym messengerem. 

Jeszcze raz, brak usług Google przerabiam na zapasowym smartfonie, nie ma tragedii, a nawet jest przez to ciekawiej. Google to żadna wartość dodana, bardziej wkurza nachalną personalizacją reklam niż niesie unikalną wartość. Każdy z nas ma poza tym jakiś tablet, laptop, zapasowy telefon innej firmy, gdzie w ostatecznym, "najczarniejszym" scenariuszu dla Huawei Google będzie działać. Jeśli Google fizycznie by zablokowało urządzenia Huawei to od czego są autorskie aplikacje różnych fanów IT i geeków wykorzystujące jakieś serwery proxy (np. de facto Opera z ich wbudowanym VPN).

Jeśli dobry smartfon Huawei, czy innego producenta nie błogosławionego przez monopolistę z USA, będzie np. 3x tańszy niż inny wiodący sprzęt z Androidem, kupię go w następnej kolejności ignorując Google bez żalu. Nawet obecnie czasem żałuję, że kupiłem niedawno nowy smartfon z Androidem, zamiast kupić jakiś nieużywany "leżak" magazynowy z Win10 o najwyższych parametrach (ale bez Google) za symboliczną cenę, tylko, że pewnie ten smartfon pójdzie do rodziny na "prezent" za jakiś czas, a ja kupię coś znacznie tańszego, ale kilka razy lepszego (tyle, że bez Google). 

Tyle na dziś. Ten artykuł nie jest sponsorowany przez, żadne chińskie marki i inne H*, bo nie jestem fanem tej marki, po prostu patrzę realistycznie na smartfonową rzeczywistość  i naprawdę polecam rozejrzeć się w świecie poza Google. Taki świat istnieje i ma się dobrze.

Pozdrawiam!


sobota, 25 maja 2019

Oszczędzaj na napojach w lecie - własna lemoniada

Wracam z tematem, który już podejmowałem na FB. Kiedyś bardzo dużo pieniędzy wydawałem na wszelkiej maści napoje kolorowe, aby nie było tak zupełnie niezdrowo, były w tym wolumenie zakupów także różne soki. Na stole w kuchni stał obowiązkowo jakiś sok, czy kolorowy napój oraz plastikowe butelki z wodą. 

Oczywiście napoje kolorowe ze sklepów aż tak drogie nie są, kiedy popatrzymy na cenę na półkach, jednak tu 2 zł, tutaj 4 zł, tam 5 zł i tak się zbiera... a ile razy napijemy się w ciągu upalnego dnia, w pracy, podczas wyjazdu gdzieś.


Od pewnego czasu jednak preferuję własne, oszczędne lemoniady. Jak to robię? Kilka kawałków cytryny, szczypta imbiru, kilka liści mięty z własnej hodowli, (opcjonalnie trochę cukru).


Napoje przygotowane na zdjęciu to około 2,5 litrów lemoniady. Dzban na stół plus trzy butelki na wynos. Wliczając wszelkie koszta, imbir, zioła, itp. koszt całości to max 1,50 do 2 zł. Jeszcze korzystniej wychodzi zaparzenie sobie np. herbaty z miętą do buteleczek "na wynos".

Małe oszczędności kumulują się w duże sumy ;-)


poniedziałek, 20 maja 2019

Mięta z supermarketu i inne "świeże" zioła, czy to ma sens?

...i tak i nie. Zioła w doniczkach z supermarketu to lekka ściema. W sumie coś jakbyśmy kupowali np. ciętą bazylię, czy miętę i w domu włożyli to do kubka z wodą, z tym, że tutaj postoi kilka dni dłużej, po czym i tak zwiędnie. To z reguły nie są prawdziwe zioła doniczkowe, ale "sztuczne" produkty z upraw hydroponicznych. Opłaca się to średnio, lepiej kupić po prostu suszone zioła... chyba że...

...wybieramy roślinę jędrną, świeżą, dobrze wyglądającą. Następnie ścinamy duży procent liści i zużywamy je od razu, np. tutaj do miętowej herbaty, a jeśli mamy bazylię, itp. to od razu, tego samego dnia do kroimy do zupy. Po prostu znaczny procent zielonej masy w stosunku do bryły korzeniowej musi zostać ograniczony. Następnie od razu, tego samego dnia resztę rośliny przesadzamy do większej doniczki. Wtedy roślina na 75% przetrwa, odżyje i będzie stale dostarczała nowych liści, np. do kolejnych herbat czy potraw.

Powodzenia!