Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Jogurty i ich skład

Grafika
Jak pisałem poprzednio poszukuję produktów wysokobiałkowych i lekkostrawnych. (Nie mam na razie jeszcze specjalnej ochoty na odżywki białkowe.) Naturalnym kandydatem jest nabiał, a szczególnie łatwo wchodzące jogurty. Jednak sprawdzenie składu popularnych jogurtów sprawia, że włos się jeży. Cukier, aromaty, syropy glukozowe, barwniki, żelatyna, itp. Słowem jeden wielki bajzel - jakieś odpady mleczarskie - a nie wartościowe jedzenie. Same węglowodany, a wolę aby było ich mniej (moim zdaniem lepiej kiedy energia pochodzi z tłuszczów). Egzamin zdają jedynie jogurty naturalne: Skład jogurtu Dr.Oetker, który właśnie wsuwam: Białko 4,4g, Laktoza 5.0g, Tłuszcz 3,0g, żywe kultury bakterii. Jogurt ten ma zwiększoną ilość białka przez dodanie białka serwatkowego. Jeśli chcę jakiegoś smaku - do jogurtu sam mogę dodać np. odrobinę kakao, albo kawy rozpuszczalnej.

Przygotowanie ciecierzycy, czyli cieciorka bez gazów.

Grafika
Jak widzicie ostatnio u mnie na blogu sportowo, zdrowo i motywacyjnie - jednak same dobre chęci i ćwiczenia nie wystarczą. Zacząłem też poszukiwać potraw zdrowych, dietetycznych, o dużej ilości białka i składników odżywczych (no i ma się rozumieć oszczędnych!!!). Nie mówię "nie" suplementom, ale do wspomagania siłowni preferuję naturalne jedzonko, niż full wypas odżywki białkowe i różne suplementy (aczkolwiek lubię suple z naturalnymi sterolami roślinnymi zamiast koksu). Na pierwszy ogień idzie ciecierzyca, ale wiadomo - strączkowe powodują gazy, a ja nie chcę robić konkurencji dla Putina :> Jak przygotować cieciorkę, aby nie robić z domu gazowni? Z pomocą przyszedł Henryk z bloga Droga Minimalisty (linki - prawo i w dół strony) oraz kilka postów tu i tam. Cieciorkę odmoczyłem ponad 24h, 2-3 razy zmieniając wodę i płukając ją przed gotowaniem. W trakcie gotowania pilnowałem garnków (od razu poszły 2 gary hurtem - kto jak kto, ale ja lubię także oszczędzać czas) i

Wydatki na siłownię i suplementy - ile to kosztuje

Grafika
Od jakiegoś czasu, jak pisałem, jestem w klimatach sportowych. Mój cel treningowy to głównie poprawa samopoczucia, nabranie większej energii do pracy oraz zrzucenie kilku kilogramów. Jeśli urośnie coś w bicepsie także się nie obrażę. Siłownia to dla mnie nie nowość, od lat studenckich co jakiś czas się tam pojawiam i znikam. Tak czy inaczej jest to jedna z moich ulubionych aktywności fizycznych. Nie jest to jednak przyjemność tania, choć można ćwiczyć w domu i sprytnymi sposobami urządzić sobie namiastkę siłowni. W tym miesiącu było już coś na ten temat - TUTAJ . Dziś co nieco o kosztach tej zabawy. Znajomy, który nie bawi się w żadne oszczędzanie, ani kombinowanie w stylu własnej siłowni tak jak ja, wyliczył, że siłownia kosztuje go minimum 300 zł miesięcznie. Obserwując z boku można powiedzieć, że jest to uzasadniona inwestycja. (Lepsza forma, wygląd, zdrowie.) 200 zł to opłaca za pełny karnet i dojazd. 100 zł to minimum, które znajomy wydaje na suplementy, czyli zioła, witaminy,

Piwo, brzuch piwny i post

Grafika
Mimo odrobiny ruchu jaki sobie zafundowałem patrzę na siebie po lecie, zdejmuję koszulkę i Vin Diesel z trylogii Riddicka to zdecydowanie to nie jest. Zrobię sobie eksperyment i na jakiś czas robię post od piwa, testowe 10 dni już jakiś czas temu wytrzymałem, co jest znakiem że z tym uzależnieniem najwyraźniej sobie poradzę. Jakoś tak jest, że po mocno browarniczym lecie brzuch zarysowuję się bardziej niż należy :) I rzeczywiście, jakoś się składa tak, że piwosz zawsze ten brzuchol ma wiekszy. Jeśli będzie okazja i ochota na towarzyski wypad, spróbuję raczej jakiejś wytrawnej gorzałki, ewentualnie wytrawnego wina. Co prawda na to się nie zanosi, ale... :) Zobaczę jakie efekty to przyniesie - na pewno oszczędzi się trochę kasy, bo używki swoje kosztują - tymczasem wracam do robienia brzuszków - co od jakiegoś już czasu uskuteczniam :) Pozdrawiam :)

Oszczędzanie w filmie - Trylogia Riddicka

Grafika
Dziś o 22.20 jest okazja obejrzeć w TVP1 film Pitch Black (a jeśli nie możecie - polecam "wypożyczyć"). To produkcja rozrywkowa z gatunku Hard Core SF z elementami thrillera i horroru. Dlaczego piszę o Pitch Black, poza tym, że jestem fanem serii. Otóż nieczęsto zdarza się w filmie, że relatywnie "oszczędnie" nakręcony, średnio-budżetowy film okazuje się dużym sukcesem oraz owocuje jeszcze lepszą kontynuacją - kinem w wielkim formacie na full wypas. Z reguły jest tak, że sequele dobrego, wysokobudżetowego filmu są po prostu jak odgrzewane kotlety - po prostu nie "ten tego". Tu jest inaczej. Pitch Black doczekał się kontynuacji w stylu Animatrix o tytule: The Chronicles of Riddick: Dark Fury / Kroniki Riddicka: Mroczna Furia oraz filmu pełnometrażowego zatytułowanego po prostu: The Chronicles of Riddick / Kroniki Riddicka. Trylogia Riddicka już jest zaliczana do klasyki SF i otrzymuje wysokie pozycje we wszystkich rankingach. To rozrywka "pe

Rezygnacja z komunikatorów internetowych, GaduGadu, Skype...

Grafika
Od dłuższego czasu ale udaje mi się skutecznie unikać zjadaczy czasy w stylu Skype lub GG - oraz serwisów wymienionych w tytule. Moje kontakty towarzyskie załatwiam przez telefon lub mail. Jedyną aktywnością społecznościową, którą sobie zafundowałem jest ten blog. Dlaczego? Bo po jakimś czasie zbiera się człowiekowi tona kontaktów i każdy chce się przywitać i zamienić kilka słów, zupełnie bez celu, dla zabicia czasu (albo człowieka kusi, by samemu pozawracać głowę innym, nawet jeśli jest w trybie ukrytym, bo zawsze to przyjemniejsze niż zmusić się do pracy). No tak - Skype oraz telefonia internetowa, itp. jest potrzebna do pracy - chodzi mi jednak o pokusę używania Skype jako komunikatora do zbijania bąków, a nie ekwiwalentu telefonu/maila/wiadomości SMS. Tyle, że czasem trudno to oddzielić - trzeba samozaparcia. Dlatego ja wolę jednak mail i telefon także do celów zawodowych. Niestety! Taka decyzja pochłonęła kilka typowo internetowych kontaktów - nie wszystkie relacje daje

Przepis na wątróbkę drobiową - oraz polemika z autorem bloga Boska Wola

Grafika
Wątróbka drobiowa należy do potraw tanich, łatwych w przyrządzeniu, a jednocześnie pożywnych i smacznych - jest znacznie delikatniejsza niż wątroba wieprzowa. Jak przyrządzamy wątróbkę? Po pierwsze zakupioną wątróbkę myjemy zimną wodą, po drugie wykrawamy kawałki tłuszczu, żyłek i ścięgna, bardzo uważamy na pozostałości dróg żółciowych oraz na ewentualny woreczek żółciowy, który się co jakiś czas trafi - należy starannie i delikatnie wyciąć. Smażymy wątróbkę od razu z pokrojoną cebulką, ew. odrobiną czosnku i ziołami, ale solimy dopiero pod koniec smażenia. Ponieważ wątróbka drobiowa jest delikatna, i to zarówno wątróbka indycza jak i kurza, olej który dodamy ma znaczenie - ostatnio przyrządzałem wątróbkę na rewelacyjnym smalcu gęsim a dzisiaj na obiad na oliwie z oliwek z pierwszego tłoczenia, więc rewelacyjnie przeszła tym smakiem. Są różne szkoły co do długości smażenia i jego intensywności - ja smażę na średnim ogniu w początkowej fazie nakłuwając wątróbki widelcem - nie str

Zamiennik - tusz do drukarki atramentowej

Grafika
Właśnie zdałem swoje sprawę, że od około 10 lat posiadam (między innymi) tą samą drukarkę Canon typu BJC-2100 / BJC-2000. Aktualnie, od paru lat używam jej w wariancie drugim (tylko tusz czarny) na tym samym kartridżu regenerowanym płynem do czyszczenia głowic. Ten pikselowaty pop-art przypomina mi moją pierwszą drukarkę igłową. Nostalgia :) Trochę się czasem upaćkałem przy napełnianiu tuszem, więc zwykle robię to ostrożnie, w starych ciuchach, w miejscu, gdzie ewentualne rozlanie nic nie napsuje, ale mimo wszystko cieszę się niemal darmowym wydrukiem. W większości używam już drukarek laserowych (tam zabawą z tonerami zajmuje się już specjalista), ale mimo wszystko dość często używam tej starej maszyny podpiętej do jednego z komputerów na wydruki robocze. Skoro działa i jest nie do zdarcia, kiedy w międzyczasie zajechałem już ze 2 maszyny, dlaczego nie korzystać?

Mini AC / Minicasco - czy warto brać, czy nie?

Grafika
Skoro już o samochodach mowa warto podjąć kwestię ubezpieczeń. Generalnie ja mam zasadę unikania ubezpieczeń, gdzie tylko możliwe, natomiast np. w kwestii samochodu zadaje sobie pytanie: Czy ewentualna utrata auta, lub znaczna szkoda odbije się w radykalny sposób na moich finansach, czy tez nie. Ponieważ mój obecny samochód jest dość drogi jak na moje ostatnie możliwości finansowe, stwierdziłem, że ubezpieczę samochód w maksymalnym zakresie (co niestety kosztowało), natomiast poprzedni samochód, w mojej ówczesnej sytuacji finansowej nie stanowił radykalnej części moich aktywów, dlatego nie ubezpieczałem go. Zyskując w ciągu lat do kilku tys. zł na niezapłaconych ubezpieczeniach. (Nie zamierzam podawać szczegółów dot. moich finansów, chciałbym wam jedynie przybliżyć tok mojego myślenia.) Natomiast od jakiegoś czasu na rynku pojawiły się oferty Minicasco / mini AC, które są o wiele tańsze niż klasyczne, pełne AC. Po krótkim przegooglowaniu znalazłem porównanie Minicasco PZU, MINI AC M

Potrawy oszczędne i nietypowe

Grafika
Po ostatnim poście o ryzykownych potrawach w restauracji mam ochotę na post i rozmowę o potrawach nietypowych, niecodziennych a jednocześnie takich, które nie zrujnują naszego budżetu. Oszczędna potrawa z Ekwadoru - czyli świnka morska "na dziko". Z tego co słyszałem (relacja z pierwszej ręki od koleżanki), to tamtejszy substytut kurczaka. Do pierwszej grupy zaliczyłbym jedzenie, którego sam jeszcze nie próbowałem przyrządzać: ślimaki winniczki, jarzębina, kłącza tataraku, słonecznik bulwiasty oraz inne potrawy ze stron i publikacji o jedzeniu nietypowym, ekstremalnym, survivalowym (może wy macie jakieś pomysły, a co najważniejsze DOŚWIADCZENIA? jeśli tak piszcie). Ostatnio nad morzem. przypomniawszy sobie dawne lektury, zajadałem się ze smakiem owocami róży , co wzbudziło kolosalne zdziwienie i konsternacje wśród osób które były ze mną (na zasadzie: on sobie robi z nas jaja). Druga grupa to dla mnie potrawy, które już próbowałem i najczęściej przyrządziłem własnorę

Jedzenie w restauracjach - czego nie zamawiać.

Grafika
Na życzenie czytelnika publikuje kilka zasad - pochodzą one od kolegi, który osobiście pracował w branży. Niektóre hardkorowe historie, którymi się ze mną dzielił nie nadają się na bloga, od niektórych autentycznie co wrażliwsi z was by się powymiotowali. Zatem do dzieła, tak kulturalnie jak się da: 7 zasad krytycznych: Pierwsza zasada - nie zamawiamy "dania dnia", "szef kuchni poleca", żadnych "promocji", itp. To szczególnie te dania, które są wypisane kredą lub markerem na tablicy, niezależnie od wydrukowanej stałej karty. Czy muszę pisać o co chodzi? Czy jesteście na tyle obeznani, aby już wiedzieć? :) Druga zasada - generalnie uważamy na wszelkie mięso. Jednak absolutnie nie jemy nic mielonego, miksowanego, itp. Nie jemy żadnych gulaszy, a choćby przykładano nam pistolet do głowy, nie jemy sosu bolońskiego (!!!) ani żadnego sosu z drobno pokrojonym mięsem. Od czasu jak regulacje UE zabroniły skarmiania świń resztami - zjawisko kreatywnego wykorz

Frytki nad morzem - smażenie frytek - wymiana oleju

Grafika
Nad morzem, chcąc przekąsić coś na szybko, kiedy zabrane zapasy prowiantu skończyły się przedwcześnie (woda wzmaga apetyt) kupiłem sobie kilka razy frytki. Po powrocie do miasteczka jednak miałem okazję towarzyską porozmawiać z osobą, która w smażalni kiedyś pracowała. Komentarz był jednoznaczny - wiesz, jak naprawdę nie musisz - to nie jedz tych frytek przy plaży. Dlaczego? Zapytałem. Otóż "przepisowa" wymiana oleju we frytkownicy w smażalniach to fikcja literacka. Ponieważ właściciele na ogół "oszczędzają" a z drugiej strony frytki chłoną mnóstwo oleju - po prostu uzupełnia się ubytki - czyszcząc całość kiedy zbierze się już tyle posmażalniczego syfu, że uniemożliwia to dalszą pracę frytkownicy. Oczywiście nie myślę, że wszyscy właściciele robią coś takiego - ale z drugiej strony nie mam czasu na poszukiwanie zaufanego lokalu metodą prób i błędów - będę musiał albo zasięgnąć języka, albo brać na plażę więcej własnego prowiantu (przypuszczam że wyjdzie taniej

Długość ma znaczenie - mój sprzęt - CB-radio

Grafika
To tak naprawdę kolejny z postów o tym na czym oszczędzać nie warto. Racjonalne oszczędzanie to nie jest żulenie każdego grosza za wszelką cenę - tylko mądre wydawanie pieniędzy. Taka optymalizacja efektów do poniesionych nakładów. Mój sprzęt - Uniden 510XL - dobry do mniejszego miasta i na prowincję (95 % moich tras). Z racji braku zmniejszania czułości anteny w metropolii sprawuje się gorzej. Rzecz dotyczy CB-radia, coraz popularniejszego w kraju i prób oszczędzenia na zestawie CB przez kierowców. A więc tak: można rzeczywiście zaoszczędzić przez zakup prostszego technologicznie radia bez dziesiątek przełączników, ale nie ustępującemu markowemu sprzętowi w podstawowych funkcjach. Mamy zatem np. taki Uniden robiony na tych samych podzespołach co kultowy President - ale robiony wedle filozofii KISS (Keep it Simple, Stupid!). Mi to pasuje. Antena President 1,5m, magnesówka - powiedzmy szczerze - długość ma znaczenie! Element na którym nie zaoszczędzisz - to antena. Kiedy obserwu

Młode foczki na plaży oraz mój patent plażowy

Grafika
Dziś się parę godzin wyplażowałem z rodziną nad Bałtykiem - pogoda była w kratkę, ale było całkiem przyjemnie - były naprawdę niezłe fale - fajnie się w nich kąpało. Wszędzie ostatnio widzę tabliczki "uwaga foka", ale niestety foki jeszcze nie widziałem. Mój patent plażowy jest następujący - zamiast kupować modne ostatnio namioty plażowe - kupiłem po prostu chińskie 2 osobowe iglo z supermarketu za 30 zł. Namioty plażowe, które widzę są wybajerzone, mają skomplikowane konstrukcje (te lepsze - markowe - szczególnie) oraz system linek zabezpieczających przez wywianiem. Wygląda to ładnie, ale z tego co widzę - te namioty to w większości (95%) po prostu "muszle" bez zamykanego frontu. Chiński namiot za grosze okazał się funkcjonalny. Ale na prawdziwe obozowanie wziąłbym coś lepszego. Chińczyk jest zbyt duszny. W moim chińskim namiocie iglo front mogę sobie zrolować, albo i nie - jest to znacznie wygodniejsze - wszyscy się np. dyskretnie przebraliśmy na zatoczone

Siłownia w domu - czyli kolejny dzień urlopu

Grafika
Pogoda do bani nie przeszkadza mi w bardzo udanym spędzaniu urlopu. Dziś wystawiłem sobie na podwórze starą ławeczkę szwagra i zrobiłem parę ćwiczeń na klatę (w deszczu, bo w deszczu, ale deszcz był ciepły). Jutro popracuję nad kolejnymi patentami na ćwiczenie (na ile posiadany sprzęt pozwoli). Oczywiście przypominam, że nie jestem "profesjonalistą", po prostu mam ochotę się czasem rozerwać i zrelaksować a ćwiczenia siłowe (choć nie tylko) bardzo mi w tym pomagają. Mam nawet własną amatorską mini-siłownię (i ambicję by używać jej częściej). Jak widać na załączonym obrazku dobra forma fizyczna to krew... pot... i łzy. Zgodnie z obietnicą polecam post kolegi na temat prostego (i oszczędnego finansowo) ruchu fizycznego: http://drogaminimalisty.blogspot.com/2011/05/ruch.html Oraz link do niezłego patenciarza, który ćwiczy w domu bez sprzętu (i tym samym ekstra wydatków): http://www.youtube.com/user/RozkrutM#p/a/u/2/qNF2AZKOYX8 I na koniec głębsza analiza tematu siłown

Przejście na sieć komórkową Play - 5 zł na rok?

Grafika
Stało się. Tuż przed wyjazdem na urlop zmieniłem sieć na Play. Nie! To nie jest post promocyjny - wprost przeciwnie. Zostałem wielokrotnie ostrzeżony przez znajomych aby nie pchać się w żaden abonament w Play, ani w żadną umowę na internet z powodów prawych i finansowych. Mi ich zdanie wystarczy. Nie chcę powtarzać zasłyszanych opowieści, więc jeśli chcecie wiedzieć o co chodzi poszukajcie w necie i na forach. Natomiast jak najbardziej dobre opinie krążą o bezabonamentowym telefonie na kartę, bodajże Play Fresh. Taką też opcję przeniesienia wziąłem, chociaż dziewczyny w salonie dwoiły się i troiły abym wziął abonament i ultrawypasioną komórkę za złotówkę. Brały mnie pod włos ambicjonalnie (nowy lepszy sprzęt), kiedy nie pomogło, wdzięczyły się i uśmiechały zalotnie (nie wiem czy zaimponował im mój NIP i REGON czy mają to po prostu nieźle przećwiczone ściemnianie chłopa), deklarując że w każdej chwili mogę zmienić zdanie, zadzwonić i porozmawiać. Albo chociaż przyjść i pooglądać nowoś

Trening bez siłowni - oszczędnie i minimalistycznie

Grafika
Jedne z najlepszych metod na odstresowanie się to ponoć wódka, papierosy oraz ćwiczenia fizyczne (a w kryzysie będzie potrzeba tyle odstresowana, że ho ho). Tego pierwszego mam już w którymś z kolei dniu urlopu dosyć, mimo że zachowuję umiar boli mnie ostatnio głowa już po małej ilości. Papierosy, owszem, relaksują, ale po wypaleniu zaledwie kilku papierosów i cygaretek w towarzystwie mam jakiś niesmak i czuję się jakiś zwalcowany i osłabiony. Cóż miałem ochotę trochę "pofajczyć", przypomnieć stare dobre studenckie czasy, ale to zdecydowanie nie dla mnie na dłuższą metę. Nie, papierosom już dziękuję. Pozostaje zatem trening. Może nie będę (od razu :P) jak ten Conan Barbarzyńca z obrazów Borisa Vallejo, ale na pewno się dobrze zrelaksuję! Jak na racjonalnie oszczędzającego przystało trening musiał być minimalistyczny. Muzyka, twarde łóżko i pufa, drewniana podłoga i kilkunastokilogramowy hantel musiał wystarczyć (urlop i brak mojego sprzętu). Udało mi się zrobić 3 rodzaj

Szybki prysznic - czy leniwa kąpiel w wannie?

Grafika
To jest odwieczne pytanie osób zastanawiających się nad oszczędnością wody. Odpowiedzcie mi zatem - Co wy wolicie? Co uważacie za bardziej oszczędne? Trudna decyzja - szybki prysznic czy leniwa kąpiel? Może ta fotka pomoże :) Dla mnie najoszczędniejszym czasowo i jeśli chodzi o zużycie wody patentem jest szybki prysznic - co więcej borę go w tzw. wariancie pustynnym - dla niektórych to ekstremalna oszczędność - ale to dla mnie najwygodniejsze. Krótki natrysk, zakręcam wodę, namydlam się płynem pod prysznic, po czym odkręcam wodę i spłukuję. Ekspresowo jestem czysty, odświeżony i gotowy do boju. Z kolei kąpiel w wannie może mieć działanie terapeutyczne - olejki... sole... dodatki pro-zdrowotne... Natomiast przyznaję, że kąpiel w wannie pełnej ciepłej wody odpręża, regeneruje i działa dobrze na psychikę - borę ją sporadycznie - ale jeśli już to idę na całość i staram się aby była "z bajerem" - czyli np. jakiś olejek aromatyczny itp., albo worek soli kłodawskiej - kamien

Współwłasność - kłopotliwe wspólne korzystanie z nieruchomości

Ponieważ ten blog nazywa się "racjonalne oszczędzanie", a nie "oszczędzanie za wszelką cenę" napiszę dziś o rzeczy, na której oszczędzać zdecydowanie nie warto jeśli kupujemy lub wynajmujemy nieruchomość. Uwaga! Post został przeredagowany i przeniesiony na: http://oszczedzanie.info.pl/blog/wspolwlasnosc-lub-wspolny-wynajem-nieruchomosci-problemy/

Jazda samochodem i relaks

Grafika
Kiedy rozmawiałem z pewną miłą dziewczyną o moim ostatnim artykule na temat zalet posiadania samochodu zwróciła mi uwagę na jeden argument za, a mianowicie na to, że jazda samochodem bardzo ją relaksuje. Owszem, mnie też taka jazda relaksuje - zwłaszcza jeśli jadę trasą którą lubię, niezbyt ruchliwą i w swoim własnym towarzystwie. Sam. A jak to jest z pasażerami? Generalnie jeśli zabieram w drogę teściową i kobietę to nie trzeba włączać radia, jest talk show na żywo, najnowsze plotki i komentarze. Otworki gębowe im się nie zamykają. Jeśli zabieram więcej osób z rodziny i jest pełne obładowania auta to mam 150% normy w generacji zbędnych szumów i treści. Generalnie jeśli kogoś interesuje dlaczego i kiedy Monika odessała sobie cellulit i czy ma już gacha czy jeszcze nie, albo czy Kuba Wojewódzki jest gejem, czy jeszcze nie - to może być nawet ciekawe. Gorzej jest kiedy pasażerowie zaczynają konkurować o swoją pozycję z nawigacją i CB-radiem, czyli po prostu mam na karku 2-3 kier

Umiejętności personalne, negocjacji, itp. - inwestycja na kryzys

Grafika
Od początku istnienia tego bloga zwracam uwagę na "inwestycje alternatywne" jako na element, którym warto się zainteresować. Niemal od początku mieliście okazję prześledzić moje przemyślenia na ten temat, w tym przemyślenia na temat handlu, sprzedaży przedmiotów używanych, itp. Wasze uwagi były i są dla mnie cenne, bo albo bezpośrednio uświadomiły mi np. że na portalu takim a takim można zarobić, albo zainspirowały mnie do nowych pomysłów - np. ostatnia dyskusja o LED-ach zainspirowała mnie do zbudowania systemu w firmie, na którym oszczędzimy bardzo ładną sumkę (tak nawiasem takie rzeczy to główny realny zysk z prowadzenia tego bloga). Jest jednak druga strona medalu - nie wystarczy umieścić kilku ogłoszeń tu i tam - nie wystarczy zachęcić ciekawym produktem - trzeba UMIEĆ sprzedać, trzeba umieć zagadać klienta, umieć negocjować cenę - tak aby nie dać się stargować do śmiesznej kwoty (co non stop próbują robić internetowi poszukiwacze okazji). Myślę, że istotną częścią

Wypadek na trasie - drzewa przy drogach

Grafika
Przypominam sobie, że jakiś czas temu na łamach bloga negatywnie wypowiadałem się o nasadzaniu drzew przy drogach. Jestem bowiem, za stopniowym zastępowaniem drzew przydrożnych żywopłotami. Oczywiście większość osób komentujących nie zgodziła się ze mną (czyżby wpływ powszechnej nagonki ekologów?). Artykuł przeniosłem na adres: http://miejski-survival.pl/blog/wypadek-na-trasie-drzewa-przy-drogach-i-bezpieczenstwo/

Jak automaty do kawy opróżniają nasz portfel

Grafika
Ostatnio jestem raczej zapracowany i zajęty, może nie widać tego po dużej ilości wpisów na blogu, który spełnia dla mnie także funkcję relaksacyjną, taką odskocznię od rutyny. Poza tym blogiem i komentowaniem na zaprzyjaźnionych blogach już nie używam GG, Skype ani innych zjadaczy czasu. Kontakt ze znajomymi jest osobisty lub telefoniczny. Tak czy inaczej w ostatnim czasie ciężko mi się np. solidnie przygotować do dalszej podróży - trochę to zmęczenie pakowaniem, trochę lenistwo i wygodnictwo. W końcu wszystko można kupić na miejscu i po drodze. Obserwuję jednak to, że tytułowe automaty do kawy opróżniają mój portfel - szybciej niż by się wydawało. Kawa na stacji benzynowej to wydatek minimum kilku zł, a schodzi ich kilka w trasie przez całą Polskę, stacyjny hot dog tak samo. I tak dalej. Drogi jest zazwyczaj "dopał". Np. 3-4 tabletki z guaraną i kofeiną kosztują ok. 7 zł (i tak wychodzi "taniej" niż zaśnięcie za kółkiem), te same tabletki kupiłem wczoraj w skl

Jak poradzić sobie z łysieniem.

Jako nastolatek miałem bujną czuprynę, czasem zbyt bujną i żyjącą własnym życiem, bo co rano każdy włos sterczał w inną stronę, na co z reguły pomagało jedynie mycie głowy, lekkie żelowanie, po czym suszenie, aby głowa nie wyglądała jak jakiś sklejona żaba. Gdzieś koło 20-tki zacząłem jednak zauważać, że ta czupryna się przerzedza. I co tu robić? Odpowiedź znajdziecie tutaj: Jak poradzić sobie z łysieniem.

W co inwestować w czasie kryzysu

Grafika
Ten post jest oczywiście zainspirowany drożejącym Frankiem szwajcarskim , złotem, itp. Wielu z nas zadaje sobie pytanie co do inwestycji finansowych na najbliższy czas. No cóż - na pytanie o finanse odpowiem tak - często podążając za tłumem drobnych inwestorów w praktyce tracimy. Kiedy malutcy kupują - zysk najczęściej realizuje ktoś inny. Ponownie zatem chciałbym zwrócić uwagę czytelników na inwestycje pozafinansowe. Jeśli waluty zaczną drożeć, być może czeka nas także coraz wyższy poziom cen dóbr importowanych. Na razie jednak w sezonie letnim obserwujemy raczej wyprzedaże, przeceny, handel stoi - więc ceny nie mają jak rosnąć. Ale z pewnością ruszą do przodu, kiedy otworzy się sezon handlowy. Być może to jest właśnie czas, aby nie patrzeć na szalejące wskaźniki ekonomiczne, ale ruszyć na zakupy. Zainwestować w dobrej jakości narzędzia i maszyny, które będą nam przydatne w przyszłości, zainwestować w nasz warsztat pracy (niekoniecznie mechaniczny), doinwestować biznes (co właś

Zbieranie puszek, zbieranie butelek - bezczelni żule i menele

Grafika
Szczególnie w sezonie letnim jestem często zaczepiany przez żuli, szczególnie pod sklepami monopolowymi oraz marketami w mojej okolicy. "Szefie - daj 50 groszy - ten upał mnie wykańcza" to jeden z ostatnich tekstów. Czasem daje, jak mam dobry humor, ok wiem, że się nie powinno, ale jakoś ostatnio kilka razy obdarowałem meneli. Dochodzę jednak po przemyśleniu, że są oni bezczelni i rozbestwieni. Już kiedyś pisałem, że z uwagi na bliskość pubu i monopola muszę sprzątać puszki i butelki na terenie mojej posesji (a właściwie wynajętej) - taki obowiązek gospodarza - puszki wystawiam koło mojego śmietnika skąd są zabierane przez zbieraczy. Sam aktualnie do skupu puszek nie noszę, dla tych kilku zbierać nie warto - a nie zbieram swoich z braku miejsca w kuchni i coraz częstszego picia lokalnego piwa w butelkach wymiennych. Z pozostawionych butelek czasem korzystam, np. jeśli chcę kupić np. słynny "Lwówek Książęcy" w sklepie przecznicę dalej, gdzie mnie dziewczyny nie

Podświetlane kasetony reklamowe, numer domu, tablice...

Grafika
Dzisiaj krótka praktyczna obserwacja, jako że jestem po zadaniu opisanym w tytule. Jak najskuteczniej i najtaniej podświetlić obiekt reklamowy? Miałem do dyspozycji tablice wykonane profilaktycznie z mlecznej plexi, zatem możliwe do użycia w dwóch systemach - podświetlenie wewnętrzne i zewnętrzne. Wstępnie w terenie były testowane dwa rozwiązania, co więcej z użyciem różnych metod oświetlenia. I co następuje. Najlepszy i najtańszy efekt obserwuję instalując zewnętrzne światło na wysięgniku. Zaledwie kilkuwatowa świetlówka energooszczędna, odpowiednio ustawiona, jest w stanie odpowiednio oświetlić obiekt widoczny nawet ze 100m. Znacznie większa moc światła ustawiona za teoretycznie przepuszczalną dla światła plexi, nie daje w połowie takiego efektu. To samo dotyczy oświetlenia w naszych domach - im więcej kloszy, przysłon i kombinatoryki, tym mniej wydajne jest nasze oświetlenie. Czyżby najlepiej zatem oświetlała goła żarówka - zapewne - ale rozwiązanie oświetleniowe musi jakoś w