Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2011

W co inwestować latem 2011?

Grafika
W srebro, w złoto? W sztabki czy też może biżuterię? To dopiero pytanie! Trudno nie zauważyć faktu, że w internecie panuje niesamowita moda na srebro i złoto. Blogów nakręcających negatywnie do pieniądza papierowego i namawiających do kupna metali jest multum. Czy ma ta moda solidne podstawy, czy nie - tym problemem zajmować się w tym poście nie zamierzam. Zauważam tylko jedno - duża część z tych blogów posiada program partnerski ze sklepem handlujących złotem i srebrem. Dlaczego mnie to nie dziwi? Nie dziwi mnie tez zupełnie, dlaczego moje komentarze wyrażające sceptycyzm do bezmyślnej inwestycji w metale z reguły "poprzepadały" albo "zniknęły" prawie wszędzie, poza blogiem "HansKlos", którego autor rozsądnie odniósł się do sprawy. Spokojnie, tylko spokojnie... Ponieważ w internecie szerzy się plaga "czytania bez zrozumienia", która mnie dosyć drażni, wyjaśniam ponownie, że pisząc to co piszę - NIE zniechęcam kogokolwiek do inwestycji w

Maca razowa - prosto, tanio, zdrowo i bezpiecznie.

Grafika
No to teraz znów posypią się komentarze, że jestem Żydek ! No bo jak, prowadzi bloga o oszczędzaniu, promuje posiadanie własnego "geszeftu" a na dodatek zajada macę. No nie! Maca to już definitywny dowód! Co więcej ta maca wydaje się koszerna! Zaraz się jeszcze okaże, że jestem siostrzeńcem red. nacz. A. Szechtera! A tak na poważnie. Ten żydowski wynalazek to rewelacyjna, praktyczna i oszczędna rzecz. Trwałość tego pieczywa jest właściwie nieograniczona. Macę preferuję w wersji spolszczonej, razowej, kupowaną w Kauflandzie za 1,99 zł. Na obrazku powyżej. W poprzednim poście była mowa o zakażonych warzywach w Hiszpanii. To jest bardzo poważny problem, i trzeba będzie raczej unikać Hiszpańskich warzyw, ale na co dzień spotykam się raczej z innym. Lecę w nieznane, do jakiegoś dziwnego kraju, nie wiem jakie restauracje są dobre, gdzie jedzenie jest zaufane. Czy czeka mnie Zemsta Montezumy? Czy nie? Tak wiem, wiem - dużo ostrych papryczek i lokalnej wódki, spoko, ale to drugi

Warzywa z Hiszpanii, z Niemiec - Czyżby nie było ryzyka w Polsce?

Grafika
Każdy zapalony warzywożerca w Polsce (czyli np. ja) wie już co się dzieje w Niemczech w związku z zakażonymi warzywami z Hiszpanii. Natomiast któryś raz z kolei słyszę w mediach, że w Polsce nie ma żadnego ryzyka. Czy my jesteśmy jakimiś owcami i kretynami, aby wmawiać nam każdą bzdurę w TV? Ryzyko jest. Właśnie obliczyliśmy ze znajomym sklepikarzem, że aby hiszpańskie warzywa ze sklepów po niemieckiej stronie granicy znalazły się w naszym lokalnym warzywniaku jako polskie (Polak potrafi!) potrzeba max. 3 godzin! W tyle spokojnie dojeżdżam autostradą do Drezna. W zależności od punktu docelowego odległość należy liczyć w godzinach. Kontrole graniczne są sporadyczne i wyrywkowe. Pojawia się problem wielokrotnie dyskutowany na tym, oraz kilku blogach (podlinkowanych na dole) - na pobliskich wsiach w mojej okolicy niemal nikt nie hoduje własnych warzyw - to brudne, czasochłonne i nieopłacalne. Mało kto hoduje choćby własne kurczaki. Polska wieś nie wykonuje już masowo drobnej produkc

Koszyk rowerowy na zakupy

Grafika
O majowym ruchu na świeżym powietrzu niedawno pisałem (kliknij tutaj) , natomiast niedawno czytałem także wpis o ruchu na blogu o minimalizmie ( zobacz tutaj ). W każdym przypadku mowa o rowerze jako o dobrym patencie na ruch. W komentarzach na moim blogu jedna z blogowiczek deklaruje, że do roweru jest przyklejona i nie spuszcza go z oka na chwilę - mówi dokładnie to samo co jedna z moich znajomych. Znajoma swój rower bierze zawsze ze sobą - jeśli jedzie do przyjaciół - wnosi rower do ich domu / na balkon, itp. Chciało się mieć nowy, elegancki rower - to trzeba teraz cierpieć. :) Ja to rozumiem, słabość do rowerów też mam, jednak ja używam roweru raczej praktycznie - z tego powodu preferuję posiadanie mniej lub bardziej starych rowerów i ich realne używanie w życiu codziennym. Mój rower zakupowy ma co prawda najtańszy zamek szyfrowy, ot aby jakiś menel, lub żartowniś go nie zabrał, ale nikt normalny go nie ukradnie. O zabezpieczeniu jest artykuł w moim archiwum . Co do użytku p

Jaki zapach / kosmetyk jest najbardziej wydajny i oszczędny?

Grafika
Przez jakiś czas ostatnio testowałem trzy kosmetyki używane mniej więcej w porównywalny sposób i w analogicznym okresie tak, że mogę porównać ich wydajność i opłacalność. Co więcej jest to mniej więcej ten sam typ zapachu - raczej słodkie, kwiatowe i przyprawowe. Myślę, że to zestaw w sam raz na recenzje. Testowane produkty były to: - czerwony Diesel, woda toaletowa (cena od 40 do 100 zł w internecie - skąd te rozbieżności?) - Old Spice Whitewater - dezodorant w sprayu (cena w okolicach 15 zł w perfumerii) - Old Spice klasyczny - sztyft (cena w okolicach 15 zł w perfumerii) Zapach: - Czerwony Diesel okazał się dla mnie zbyt słodki i apetyczny, co ja jestem jakieś ciasteczko, które można zjeść? Do pracy bym się tym raczej nie wyperfumował. - Jeśli mowa o pracy, Whitewater to zdecydowanie najlepszy z testowanych zapachów jeśli mówimy o kosmetyku do pracy, na spotkania, itp., czuć charakter serii Old Spice, ale jest świeży i daje energię, w sam raz do biura, itp. - Old Spice to

Co robić w razie utraty pracy? Część 6. Zanim cię wyleją z pracy.

Grafika
To co napiszę teraz w oczywisty sposób wynika z poprzednich postów. Nie wkłada się wszystkich jajek do jednego kosza. Tak samo nie warto uzależniać całych naszych finansów od jednego etatu. Więcej pracy. Jeśli jesteś etatowcem - staraj się robić coś jeszcze. Po dniu pracy masz zapewne jeszcze dużo wolnego czasu, nawet jeśli jest dużo obowiązków domowych pozostają jeszcze wieczory, weekendy i mnóstwo zajęć, którym można oddawać się mniej lub bardziej dorywczo. Są także stanowiska, gdzie wymiar pracy jest jeszcze niższy niż 8h dziennie - np. nauczyciele, albo stanowiska gdzie praca jest na tyle lekka, że po dniówce mamy jeszcze pełno energii - np. sprzedawcy w salonie luksusowych mebli nieopodal - ich dniówka to max. 2h jakiejkolwiek pracy, 6h siedzenia na GaduGadu. Wariują z nudów w tej pracy - to przyznają sami. Tutaj aż się prosi, by zająć się dodatkowym małym biznesem. Grunt, że jak się chce można robić zawodowo coś jeszcze. Co więcej skoro podstawowy etat już jest można odda

Co robić w razie utraty pracy? Część 5. Kilka zdań które zdyskwalifikowały konkurencję na rozmowie kwalifikacyjnej.

Grafika
Jak już wiecie bywałem po dwóch stronach barykady - zarówno jako pracownik jak i pracodawca. Obecnie mam dużo kontaktów wśród pracodawców - jednym z nich jest mój szwagier. W środowisku szwagra, na 2gim końcu Polski krąży historyjka o jednym z lepiej zarabiających handlowców w okolicy. Gość kilkoma słowami wymiótł konkurencję podczas "job interview". Normalnie Rambo wśród kandydatów. Koleś przedstawił swoje kwalifikacje, itp. wszystko ok, ale w sumie nic szczególnego, ot - jeden z wielu kandydatów. Ponieważ firma była mała - rozmowa była bezpośrednio z szefem. Po wstępnej prezentacji i przejściu do wymagań finansowych poszło jakoś tak: Szef: Jakie są Pańskie oczekiwania co do zarobków. Kandydat: Takie, że już od jutra będę pracował u Szefa za darmo! S: Czy to jakiś żart? K: W żadnym razie mówię poważnie. S: Eeeeee. Normalnie szok co Pan mówi. Żartuje Pan. Nikt nie pracuje u nas za friko. K: Nie ma problemu. Załatwi się dziś z księgową jakieś 1/4 czy 1/8 etatu. Jakie

Co robić w razie utraty pracy? Część 4. Pracuj za darmo.

Grafika
Niedawno pisałem o długotrwale bezrobotnej dziewczynie , która szukała pracy. Wtedy nie byłem do końca obeznany z sytuacją - teraz jednakże wypytałem się i wiem, że spaliła rozmowę kwalifikacyjną wygórowanym jak na praktykantkę żądaniem finansowym. (Mimo, że dla większości komentujących mój artykuł - i tak niskim! Ale...) Praca za michę i zagrychę Popatrzmy na przykład Krzycha z poprzedniego postu. On nie mógł dostać żadnej pracy, jednak za namową żony zaczął robić coś co dla wielu z nas wydaje się absurdem. Zaczął pracować za darmo - bo jakże można nazwać remonty u rodziny wykonywane za przysłowiową michę i zagrychę. Remont mieszkania kolegi był już robiony za jakąś symboliczną stawkę, kilka sześciopaków i rozliczenia koleżeńskie (ty pomożesz mi - ja tobie). Potem przyszedł już prawdziwy pieniądz. Terminujesz - uczysz się Mówi się ponoć, że inteligentny człowiek jest w stanie nauczyć się fachu (prostego, fizycznego) w ciągu pierwszych intensywnych dwóch tygodni. Przy przekwali

Co robić w razie utraty pracy? Część 3 - Kto nie maszeruje ten ginie.

Grafika
Pan Krzychu i jego firma robiła mi parę remontów, kiedy jeszcze funkcjonowałem w wielkim mieście. Krzychu całkiem sprawnie (finansowo) funkcjonował jako majster i fachman, a najciekawsze jest to, jak Krzychu dorobił się własnej firmy , co prawda luzackiej i mocno alkoholowej, ale o dziwo wykonującej swoją robotę w miarę przyzwoicie i tanio - na tyle, że z chęcią korzystałem z jej usług. Pan Krzychu wyleciał z pracy w fabryce, na maszynie - mniejsza o genezę wylotu na zbity pysk - i zasilił szeregi bezrobotnych. Załamka, solidne zapicie porażki z kumplami, wytrzeźwienie, zgłoszenie w pośredniaku, zasiłek, nuda, bieda, tania wódka. Żona Krzycha jednak nie dała mu długo siedzieć bezczynnie - mimo iż to zupełnie nie jego fach - kazała mu (resztką finansów, kasą z zasiłku, groźbą pozbawienia przyjemności małżeńskich) zrobić remont kuchni w domu, potem już sam Krzychu wziął się za odnowienie łazienki. Remont się jako tako udał, więc następna poszła łazienka teściowej, balkon wujka, miesz

Co robić w razie utraty pracy? Część 2. Upadek na 4 litery.

Grafika
Kiedyś obserwowałem siostrzeńców bawiących się na wysokim fotelu. Jeden z nich zrypał się, bęc, i spadł na swoje cztery litery. Było dużo płaczu. Następnego dnia drugi z nich zabrał się za ujeżdżanie fotela, tyle że pod fotelem podścielił sobie dużą poduchę. Skoro małe dzieci potrafią wyciągnąć wniosek z obserwacji sytuacji innych osób - to dlaczego nie potrafi go wielu z nas? A w szczególności ci pracujący na etacie - z pewną wypłatą kolejnego 10-go. (Fotel moich siostrzeńców także wydawał się miękki i stabilny.) Poduszka finansowa Skoro zapewne prędzej czy później czeka nas finansowy upadek na 4 litery należy sobie przygotować poduszkę finansową. Wszelkie oszczędności do zrobienia to temat który będzie tu jeszcze nie raz poruszany. Oszczędności, szczególnie lokowane w metalach szlachetnych, są dość modne w kręgu blogów na mojej liście. No tak, ale szanowni panowie autorzy raczej nie "oszczędzają" :) oni "inwestują". Ja dziś zaproponuję co innego - stworzyć

Pewna praca na etacie. Czyżby?

Grafika
Owszem, praca w policji lub praca w wojsku jest może w miarę pewna. Oczywiście o ile jesteś funkcjonariuszem - mundurowym. Przy reszcie sytuacji dot. etatu dla zwykłego Kowalskiego o całkowitej pewności nie może być mowy. Nie byłbym nawet do końca pewny etatu przy funkcjonariuszach mundurowych straży miejskiej, gminnej, itp. Jeśli się w czymś mylę - sprostujcie mnie. O tak, może lekarze specjaliści - ci zawsze sobie poradzą... ale miało być o przeciętnym pracowniku. Ktoś musi pomagać Donkowi i Bronkowi pałować kibiców. Ci panowie mają pewny etat. Cały post przeniosłem na nowy blog: Założenie firmy - Pewna praca na etacie.

Ostrzeżenie dla czytelników - firma Orange!

Grafika
Na chwilę odbiegam od wiodącego tematu, aby ponownie przestrzec czytelników przed zakupem telefonu komórkowego/abonamentu/pre-paid z umową w firmie Orange. W szczególności przed zakupem tego numeru jeśli człowiek chce wykorzystać komórkę co celów poważnych - np. do używania w firmie - tym samym rozpowszechnienia numeru - ważnego dla mnie numeru. Firma Orange nie zapewnia mi jakiejkolwiek ochrony przed SMS-owym spamem, mimo zgłoszeń, próśb, gróźb do biura obsługi, itp. Moja komórka dzwoni co chwilę, SMSy od samego Orange spamerów mieszają się z wiadomościami od ważnych dla mnie osób. Telefon z miesiąca na miesiąc coraz częściej dezorganizuje mi pracę - zamiast pomagać. Co chwilę dosłownie dowiaduje się, że mogę wgrać najnowszy utwór Lady Gaga z konkursie o najdłuższą 'antenę' w gaciach, SMSować za grosze, włączyć erotyczne wibracje, itp. Co chwilę dzwonią do mnie konsultanci z biura obsługi Orange namawiając mnie do kupna lepszej komórki, zmiany abonamentu, kupna 40 minu

Przeprowadzka na wieś i praca w necie - post 2

Grafika
Widzę, że wasze komentarze co do poprzedniego posta są bardzo trafne, więc na razie jeszcze wstrzymam się z analizą problemów psychologicznych pracy zdalnej, itp. Napiszcie o swoich doświadczeniach - myślę, że warto obalić pewne mity co do pracy przez internet. To autentycznie jakiś kaprys losu, ale tuż po napisaniu ostatniego postu wpadło mi kilka biurowych spraw do wykonania na zasadzie pracy w domu/pracy przez internet. Siłą rzeczy (kasa jest potrzebna) musiałem podjąć sprawę, mimo, że od dawna tego raczej unikam. Mój (ponowiony) wniosek: Nie, nie i jeszcze raz nie. Będę się starał jeszcze skuteczniej uciekać od koncepcji home office. A po ewentualnej wyprowadzce na wieś? Patrzcie poniżej. Na zachodzie popularne staje się przerabianie domków ogrodowych na małe biura. Jeśli nie znajdę biura do wynajęcia w pobliżu - choćby gabinetu lub klasy w wiejskim domu kultury/szkole, itp. To czym prędzej stawiam sobie choćby kontener biurowy w ogrodzie, taki jaki mają inżynierowie na

Wyprowadzka na wieś - praca zdalna przez Internet

Grafika
W komentarzach pod ostatnim wpisem poruszona została kwestia pracy zdalnej przez Internet po rzekomej wyprowadzce na wieś. Nie jest to także pierwszy opis problemów w takiej pracy, o którym czytałem. Boungler wymienił głównie problemy techniczne - słabe łącze, daleko na pocztę, problem z kurierem, listonoszem, przerwy w zasilaniu... Tyle, że dla mnie to nie są kluczowe problemy - to są raczej wyzwania . To jest technika i logistyka, które można w końcu polepszyć. Tak się składa, że mam za sobą doświadczenia w pracy zdalnej, doświadczenia w pracy przy komputerze w domu, doświadczenia w pracy przy papierach i dokumentach w domu. I powiem wam jaki jest najgorszy problem pracy w domu - na ogół nie do rozwiązania. Niezależnie czy to wieś, miasteczko, mniejsze miasto na prowincji czy metropolia. To jest RODZINA i osoby bliskie! A konkretniej relacje z nimi w związku z Twoim wyborem i ich podejście do Twojej pracy. Nie mówcie, że z rodziną można się dogadać w tej kwestii. Nie można.

Kresowa Zagroda - przeprowadzka z miasta na wieś.

Grafika
Dziś chciałbym ponownie poruszyć kwestię wyprowadzki na wieś. Temat jakiś czas temu był poruszany na kilku zaprzyjaźnionych blogach. U mnie tutaj: http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/01/przeprowadzka-na-wies-czesc-1.html Nasza polska wieś! Raj, idylla i sielanka. Czyżby? To nie jest takie proste. Chciałem dziś poruszyć kwestie psychologiczne, zachowania mieszczucha i adaptacji w nowym środowisku. Tyle, że ktoś już to zrobił przede mną - i to bardzo dobrze. Polecam archiwalny artykuł na blogu Kresowa Zagroda, do którego przeczytania serdecznie zapraszam. http://kresowazagroda.blogspot.com/2011/01/przykazania-dla-mieszczucha-na-wsi.html

Czy zbieranie puszek to wstyd?

Grafika
Statystyki pokazują, że to jedno z pytań dość często zadawanych przez osoby wchodzące na mojego bloga z google.pl, skoro tak - wypada abym w końcu odpowiedział co myślę. Otóż wstydziłbym się wyciągać puszki ze śmietników. Nie cierpię smrodu śmieci. Nie uważam to za zbyt przyjemną ani higieniczną rzecz. To jest rzeczywiście wstyd. No chyba, że chodzi o zabranie do skupu puszek, które mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych wystawiają w reklamówkach na płot, czegoś takiego bym się nie brzydził, jeśli byłbym w potrzebie. Absolutnie nie wstydzę się jednak zbierania i zaniesienia do skupu puszek "swoich własnych". Rodzinne imprezy, wakacje, napoje energetyczne, cola - w mojej rodzinie raczej nie pije się mocnych alkoholi, jeśli już to piwo - więc i puszek się trochę nazbiera. Aktualnie wystawiam je koło śmietnika. Nie wstydziłbym się także zbierania i sprzedaży puszek ze swojej posesji lub z jej otoczenia - w ramach obowiązku utrzymania czystości narzuconego przez miasto -

Markowe akcesoria turystyczne - ja jestem jakiś "inny"!

Kilkanaście lat temu poszedłem z kumplem na zakupy. Szukałem małego plecaka w góry potrzebny mi był także polar - 200. Znajomy, obyty w środowisku, zaciągnął mnie od razu do sklepu "Alpinus". No polar fajny, plecak super patrzę na cenę, hmmm, średnio. Mówię kumplowi, że trzeba jeszcze poszukać w innych sklepach. Kumpel patrzy na mnie jak na kosmitę i mówi, że nie ma co szukać gdzie indziej, w "środowisku" liczy się ostatnio tylko Alpinus. Normalny człowiek teraz już nie pokazuje się na szlaku albo w schronisku w byle czym. Nie te czasy. Polar Odprawiłem kolegę i mimo wszystko zerknąłem do pobliskiej galanterii oraz do nowo otwartego sklepu Campus. To był debiut Campusa na rynku, według opinii kolegi - żenująca podróba Alpinusa i obciach na szlaku. W Campusie kupiłem polar z tego samego patentowego materiału - 40% taniej niż identyczny w Alpinusie. Sprzedawca wyjaśnił, że cena jest taka a nie inna tylko z powodu patentowego zamka - po prostu nie da się z niego zro

Drogie markowe perfumy w środowisku biznesowym...

Grafika
...w jakim środowisku? Chyba na wiejskim weselu nowobogackich, którzy chcą zaimponować jeden drugiemu. Wszystkim, odpicowanym autem, garniturem za kilka tysięcy, wylaniem na siebie tony perfum. Prostactwo, kicz... Problem leży w tym, że tak zwane drogie markowe perfumy są często po prostu zbyt mocne - zbyt skoncentrowane. Zamiast przyjemnego zaznaczenia swojej obecności zapachem uzyskujemy dość chamskie narzucenie swojej obecności otoczeniu - a pamiętajmy - nie każdemu nasz zapach musi się podobać. Fashion Victim - czyli Ofiara Mody. Nie jeden młody i ambitny zrobił sobie krzywdę, wylewając na siebie za dużo perfum w np. w czasie rozmowy kwalifikacyjnej - a przecież według dziewczyny ten zakup to miała być "dobra inwestycja". Czy taki "Inwestor" nie pomyślał, że kolejna osoba ziejąca Fahrenheitem, Czarnym Adidasem lub zapachem tego typu po prostu już wywołuje mdłości u HR-owca? ( Taka była szalona moda na te ciężkie zapachy jak ja rozpoczynałem karierę - co dr

Zabezpieczenie alufelg w naszych autach.

Grafika
Osobiście jestem zwolennikiem kołpaków i tradycyjnych felg stalowych - muszę jednak przyznać, że alufelgi wyglądają po prostu dobrze. Może moje przekonanie wynika z niechęci zastania mojego auta na cegłach pewnego pięknego poranka? Na blogu antykradzieżowym chciałbym przypomnieć kwestię ochrony alufelg przed złodziejami: ZAPRASZAM! http://zabezpieczenie.blogspot.com/2011/05/jak-zabezpieczyc-alufelgi-przed.html Jakby nie patrzeć - ładne koła dodają uroku nawet staremu trampkowi :)

Płyn po goleniu 'after shave' - jeszcze tańsze golenie.

Grafika
Ostatnio w artykule o męskich kosmetykach jeden z czytelników poradził aby jako wody po goleniu używać taniej whiskey - zapach alkoholu się szybko ulatnia, a pozostaje miły drzewny, luksusowy aromat. Whiskey, nawet ta słabszego gatunku, dojrzewa w końcu drewnianych beczkach. Unikamy też stosowania zbędnej chemii. Pomysł mi się bardzo spodobał - choć jak znam życie w moim przypadku część trunku zostałaby zdegustowana, a nie użyta jako kosmetyk. Jestem łakomczuchem, przyznaję. Zmodyfikowałem pomysł do moich realiów, kupiłem po prostu do testów tani spirytus kosmetyczny - jedna butelka zwykłego spirytusu oraz jedna spirytusu z aloesem. Koszt butelki to 2 zł. Spirytus kosmetyczny jest dość słaby - to ok. 60-70% alc. ale jak na płyn po goleniu całkiem mocny. Już teraz wiem, że aby zbytnio nie wysuszać skóry jeszcze rozcieńczę to wodą mineralną do poziomu odpowiadającemu płynowi po goleniu. Powiedzmy, że koszt buteleczki płynu po goleniu "własnej roboty" - czyli spirytus, aloe

Przyszłość autostrad - Peak Oil, ceny ropy i spirala zadłużenia

Grafika
Nadmierne kupowanie, a w tym przypadku, budowanie na kredyt przy skrajnie niesprzyjających warunkach ekonomicznych (Peak Oil) może skończyć się w jedyny możliwy sposób - źle. To dotyczy naszych domowych finansów, ale dotyczy to także nowo budowanych autostrad. Firmy obsługujące autostrady w Polsce będą plajtować w przyszłości, przechodzić z rąk do rąk przy mnóstwie nadużyć finansowych a w końcu zostaną w pełni przejęte przez Skarb Państwa. Budżet skarbu Państwa jednak przestanie wytrzymywać ponoszenie nadmiernych kosztów utrzymania infrastruktury drogowej. Skończy się tak jak obecnie w niektórych stanach USA - rząd zrezygnuje z utrzymania niektórych dróg jako asfaltówek (nie usłyszycie o tym we wiadomościach w TVP! ale proponuję wpisać hasło 'gravel road', przykładowy wynik: LINK ) . Najpierw tak jak w przypadku USA z wielu dróg lokalnych (gminy, powiaty), następnie pójdą w odstawkę pojedyncze jezdnie dwupasmówek i autostrad. Nasze piękne autostrady będą kiedyś wyglądać jak

Działaj według możliwości - Autostrady, Peak Oil, Przyszłość

Grafika
Weźmy przykład młodego ojca rodziny, pasjonata motoryzacji. Rodzina niezamożna, na minimalnych czy niższych-średnich zarobkach. Mężczyzna jednak nie może wytrzymać ambicjonalnie, presja kolegów, otoczenia, i kupuję na raty wypasioną brykę za minimum kilkadziesiąt tysięcy zł. Duma i prestiż Raty, mimo iż obliczone przez bank na możliwości rodziny są jednak mocno odczuwalne, powodują rezygnację z wielu innych wydatków. Zaniedbywane są więc wydatki na wakacje dla dzieci, edukację, remont mieszkania, zdrowie, itp. Ubezpieczenie i koszty serwisowania nowego samochodu dobrej marki są bardzo wysokie. Finansowo rodzina ledwo dyszy, ale wszyscy są dumni z markowego wozu dobrej klasy. Pucują go co sobotę, podjeżdżają w niedzielę pod kościół, w podziwie znajomych... W mniejszym lub większym natężeniu podobne zjawisko w polskich rodzinach występuję. Jednak czy takie postępowanie jest rozsądne? Drogi krajowe Analogiczne zjawisko także obserwuję w skali kraju jeśli chodzi o politykę drogową

Mieszkanie w bloku - oszczędność miejsca

Mimo iż obecnie mam teoretyczną możliwość mieszkania w domku na wsi to jednak z powodów rodzinnych i zawodowych mieszkam w mieście w typowym mieszkaniu w bloku. Plany na przyszłość są inne, jednak pomijając wizje i marzenia wypada się wygodnie urządzić tu i teraz. Jaki jednak zasób będzie najcenniejszy w 54 metrowym mieszkaniu? Przeczytaj dalej: Mieszkanie w bloku – oszczędzanie miejsca

Samochód elektryczny - cena

Grafika
Krótko i na temat - obłęd. I na tym podsumowaniu w sumie mógłbym zakończyć posta. To jest cała odpowiedź na wszelkie pytania ekologów i pasjonatów dlaczego powszechnie nie jeździmy elektrykami. Ceny nowych EV zabijają każdego poza naprawdę napalonym i bogatym hobbystą. I co z tego że eksploatacja jest tania, i co z tego że max kilka zł za 100 km? Za kilkadziesiąt tys. zł różnicy mam tyle benzyny, części, opłat i wszechobecnego serwisu w analogicznym autku spalinowym ile dusza zapragnie. W przypadku mini jeździdełka na lato typu Melex różnica to już tylko kilkanaście tys. zł, ale z drugiej strony ile kosztuje zakup i remont/przerobienie jakiegoś malucha albo innego starego autka w tym stylu. Śmieszne grosze do zgromadzenia przez nastolatka dorabiającego w lecie. Sąsiad ojca za kilkanaście tys. z kilku trabantów zbudował jeden pojazd pełen chromu, skór, bajerów, sprzętu audio, itp. - a można by o wiele taniej. Za dużo na rynku jest tanich i używanych samochodów spalinowych, nawet j

Wiosna idzie: siłownia, fitness, nordic walking, rower...

Grafika
Ocieplenie się oraz słoneczko niezmiennie jak co roku powoduje mobilizację sportowców-sezonowców. Zapełniają się siłownie, na deptaki i trakty masowo wylegają joggersi, kijkowcy i rowersi. Wszystko to w złudnej nadziei, że przed wyjściem na plażę za miesiąc, dwa będzie widać jakiś radykalny efekt. Zabranie się za sport i przypływ silnej motywacji jest poprzedzone manią zakupów. Sezonowcy obkupują się w firmowe sportowe ciuchy i sprzęt - im drożej tym lepiej, im bardziej markowo, ekskluzywnie i hi-tech'owo tym większe wrażenie zrobi taki amator na znajomej osobie spotkanej na deptaku. A że piwny brzuchol pozostanie, eee tam, kto by się przejmował pierdołami. A to że portfel pusty, a co gorsza dług na karku (raty za nowy full-wypas sprzęt), eee tam, będzie się spłacać i trząść tyłkiem w przyszłości, po co się teraz martwić. Do roboty! Jak się domyślacie mam dla was zupełnie inną propozycję. Zabrać się do pracy fizycznej! Prawdziwej, realnej, dającej w kość pracy. Gwarantuję, że