Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

Karty lojalnościowe...

Grafika
...są mi wciskane wszędzie. Kiedy odmawiam, sprzedawcy nalegają, przekonują o wartości punktów, które własnie przepadły (odwołując się do pewnego atawizmu - uwaga Pan przecież traci)!. Przykład: wczoraj robiąc zakup w jednej z sieci handlowych na drugim krańcu miasta, gdzie nieczęsto zaglądam pani kasjerka z przejęciem poinformowała mnie, że własnie przepada mi 133 punkty i ojojoj, co to będzie... na szybko wcisnęła mi pustą kartę... "jak Pan będzie chciał to ją zarejestruje a punkty zostaną....' Zamawiam hot-doga na stacji i kasjerka z grobową miną oświadcza, że byłoby 50 punktów, a jeśli wiałbym red bull'a to jeszcze +70, a tak.... tracę! Pisałem kiedyś o kartach lojalnościowych - otóż nie jestem och przeciwnikiem, ale obecna praktyka i chęć złapania każdej puli punktów, każdej drobnej zniżki czy promocji musiałaby oznaczać, że noszę drugi portfel.... wypchany samymi lojalnościówkami! Nie... z wielkim bólem "stracę" kilka punktów tu.... kilka punktów

Świeradów Zdrój... koszty wycieczki, ceny.

Grafika
Pogoda w kratkę i różne rodzinne perypetie sprawiły, że dziś wylądowaliśmy w Świeradowie Zdroju, 'lądowanie' okazało się szczęśliwe, więc dziś napisze parę słów o tym miejscu. Pierwotny plan to był nocleg w Szklarskiej Porębie, w dość komfortowym apartamencie, który wypatrzyła Kobieta (i który mamy już wypróbowany) przy dolnej stacji wyciągu, cena łączna do 200 do 250 zł za noc gwarantuje, że zawsze znajdzie się dla nas miejsce (kto normalny jest skłonny tyle zabulić za nocleg?). Doskonale wiem, że są lokalizacje tańsze, ale czasem bardziej racjonalne jest ulec presji otoczenia i zafundować bliskim trochę zbytków i luksusu (to taka moja racjonalność na 80% jak kol. z Boskiej Woli, inspirator powstania bloga R-O, mi raczył niedawno słusznie przypomnieć). Ku zaskoczeniu (i z pomocą wczorajszej burzy) Kobieta stwierdziła 1) że za taką kasę to Ona woli sobie coś kupić. 2) że nie chce się jej pakować nas na nocleg, skoro pakowanie na jednodniowy wyjazd jest 'lżejsze'.

Podział Polski

Grafika
Spodobała mi się bardzo konkluzja Olgi z poprzedniej dyskusji. Polska dzieli się na dwie części - w jednej ludzie kombinują jak tu więcej zaoszczędzić, w drogiej jak dorobić do pensji. Podział Polski na części nie jest jednak do końca geograficzny, to nie jest tak, że mamy bogaty zachód i biedny wschód... Prowadzę blog oszczędnościowy, mimo to poza materializmem i racjonalizmem, który mi niektórzy przypisują, dostrzegam inny element, który trudno mi tu określić w kilku słowach... Olga, ja dzielę Polskę inaczej... dzielę ją na część w której ludzie są życzliwi, przyjaźni mi, gdzie powiedzą "Gość w dom - Bóg w dom" oraz "Czym chata bogata..." oraz na część, gdzie spoglądają z niechęcią jak na intruza, kalkulują...przeliczają mnie na dwanaście srebrników, obgadują za plecami... Realia ekonomiczne, realiami... ale naprawdę wiele pozostaje w naszych głowach. Można żyć w bogatej części kraju/regionu, dobrze zarabiać i opływać w luksusy, ale mieć przerąbane życie..

Konto za zero? Czemu tak drogo?

Grafika
W ciągu ostatnich kilku lat nasze banki przeszły prawdziwą ewolucję. Jeszcze na początku ubiegłej dekady wręcz nie do pomyślenia było, żeby prowadzenia konta oraz przelewy były darmowe. Wraz z wprowadzeniem bankowości elektronicznej, a w związku z tym – spadkiem kosztów obsługi, zmieniły się i ceny . Prowadzenie rachunków przestało generować koszty, a w związku z tym możliwe było wprowadzenie, naturalnie w celu ściągnięcia depozytów, kont darmowych. Doszło do tego, że obecnie posiadanie darmowego rachunku jest nieopłacalne. Obecnie na posiadaniu kont można zarobić, nawet kilka tysięcy złotych rocznie. No, może „zarobić” to lekka przesada. Najpopularniejszą formą, w jakiej bank płaci swoim klientom jest bowiem zwrot części kwot wydanych na zakupy . Do niedawna dotyczyło to tylko zakupów kartą, obecnie dzięki Alior Sync możemy też odzyskać część wydatków internetowych. Inną formą płatności jest naliczanie 1% do najwyższego przychodzącego przelewu, praktykowane przez BGŻ. Tutaj jedn

Chamstwo i brawura na polskich drogach.

Grafika
Wnioski z mojej ostatniej podróży przez Polską nie napawają mnie optymizmem. Na A1 jakiś kierowca Skody o mało mnie nie zabił, przy 140km/h zarzuciło go na mój pas równolegle do mnie. Przyhamowałem i wyleciał przede mnie. Pod Toruniem inny Skodziarz próbował mnie wyprzedzić tuz przez tym jak dwupasmówka zamieniała się w jednopasmówkę, minęliśmy się o metr, może dwa. Na tym samym odcinku remontowanej ekspresówki na moja stronę na zakręcie wjechał TIR (na mój pas ruchu) ułamek sekundy, bardzo ostre hamowanie, odrobina mniej refleksu i wbiłbym się mu pod pakę. Pod Poznaniem jakiś niedorobiony idiota mnie oślepił długimi na remontowanym docinku (zwężenie dwóch pasów do jednego), gdy zgodnie z oznakowaniem zacząłem hamować... bez urazy drodzy czytelnicy z Wielkopolski, ale Poznaniacy na drogach maja opinię szczególnych chamów, co i ja niestety muszę potwierdzić od kilkunastu lat mając z nimi kontakt na drogach... jeśli ktoś na drodze cię otrąbi, oślepi długimi z tyłu... to na 75% Pozn

Jak się zrelaksować niedzielę wieczorem?

Grafika
Wspólnie z kol. Mariuszem dzisiaj sobie rozmawialiśmy jak się odstresować, oczywisty wątek dwóch piw pojawił się, a jakże - więc coś się już tam chłodzi na wieczór- ja się zastanawiam nad jakimś filmem, relaksującym i odmóżdżającym. Może mi pomożecie i coś polecicie? A poniższy film/demo oraz muzykę polecam koledze i oczywiście czytelnikom. Właśnie sobie odpaliłem i się trochę zrelaksowałem. Wysiłek fizyczny odpada, właściwie kilkanaście godzin temu zrobiłem trasę przez całą Polskę z trzema krótkimi postojami na kawę i jestem dętka. Przejechanie przez naszą Ojczyznę to zawsze hardkor i sport ekstremalny. Spyta mnie ktoś, czy mam ochotę np. skoczyć na bungee na przykład... po co... skoro mam trasę przez cały Kraj... i to dość często.

Gazeta Wyborcza - naprawdę pożyteczna i niedoceniana gazeta.

Grafika
W kręgach patriotycznych, libertariańskich, korwinowskich, osiedlowo-kibicowskich czy ekologiczno-alternatywnych przyjęło się nielubienie Gazety Wyborczej, obrażanie się na nią, itp. Poniżej wykażę wam w kilku punktach, że niesłusznie i to że Gazeta Wyborcza może być pożyteczna. 1. GW mogę mieć za zupełnie darmo, z dowolnego kącika prasowego, restauracji, czytelni albo nawet McDonald's, gdzie po całym dniu oczytana już, nieaktualna GW jest wystawiana przy półce na tacki do zabrania "na własność". (Oczywiście w różnych miejscach wypada się zapytać czy można ją zabrać do domu!). 2. To mnóstwo, ale to mnóstwo stron i dodatków, cała sterta papieru, nawet jeśli te multum dodatków tej najbardziej upasionej gazety na rynku cię nie zainteresują - to masz na przykład możliwość wykorzystania GW zamiast folii budowlanej, papieru pakowego, papieru ochronnego, wypełniacza do kartonów/przesyłek, itp. Wydaje się, że to nic, ale najtańsza folia ochronna przy remoncie to 3-4 zł, a ile

Taryfa dwustrefowa w praktyce.

Grafika
Niedawno podczas konkursu arszu proponował zmianę taryfy energetycznej i tak się złożyło, że podczas obecnego urlopu w domu u rodziny taką taryfę mają. Tzn. klasyczną taryfę dwustrefową. Ponieważ dotychczasowe rozważania z mojej strony były teoretyczne - dziś zabierzemy się za sprawę od strony praktycznej. Taryfa została zmieniona dawno temu po konsultacjach z przedstawicielem firmy energetycznej, jako korzystniejsza niż taryfa płaska. Dlaczego? Wiele rzeczy w domu jest na prąd: ciepła woda i dwie kuchenki. Nie podam wam niestety szczegółów rozliczeń z pewnych powodów, natomiast powiem jakie są subiektywne odczucia gospodyni domu. 1. Trzeba dostosować się do rytmu pracy bojlera, ale akurat nie jest to problemem - kąpiele i toaleta to głównie okolica godz. 22.00 wzwyż. 2. Trzeba dostosować pranie - pranie w dzień zmieścić pomiędzy 13.00 a 15.00. Pralka to pożeracz prądu. 3. Trzeba zmieścić przygotowanie obiadu pomiędzy 13.00 a 15.00, dłuższe pieczenie i czasochłonne potrawy w

Wylatowo, UFO, niebieskie ludziki i bliskie spotkania 3-go stopnia.

Grafika
Przyznam się wam że od jakiegoś czasu zmieniłem moją trasę, którą jeżdżę na Pomorze Gdańskie, wybieram autostradę A1 zwaną także Amber One (czy tylko mi się to kojarzy z Amber Gold?) i w ramach dodarcia do wlotu na A1 dość często przejeżdżam przez słynne Wylatowo, zwane "polską strefą 51". Potwierdzam sensacyjne doniesienia, że dość często można zaobserwować tam niebieskie ludziki, celują w ludzi tajemniczym laserem, zatrzymują, dokonują bliskiego kontaktu 3-go stopnia... ...i potem jesteś uboższy o stówę, a nawet kilka stów! Oberkomendant i wódz naczelny, którego rozkazów słuchają niebieskie ludziki upodobał sobie bowiem nic innego jak nasze pieniądze. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce oberkomendant i wódz kosmitów wybudował bowiem szereg ogromnych lądowisk dla UFO... ...lądowiska są przeogromne, mogą pomieścić po 40 tysięcy ufoków i ich potulnie pracujących i wiernych niewolników. Ale po ich budowie pozostał międzygalaktyczny dług, nasze pieniądze i nasze z

Palmiarnia w Legnicy.

Grafika
Dzisiaj w ramach dolnośląskich wojaży zahaczyłem o Legnicę i zwiedziłem miejsce zupełnie nie znane większości osób w okolicy, zupełnie niepromowane i niedocenione na Dolnym Śląsku - palmiarnię legnicką. Obiekt jak na tej wielkości miasto jest imponujący, choć stanowi jedynie część pierwotnej przedwojennej konstrukcji. Zatem, przyjechałem, zobaczyłem i zwy... znaczy się... zwiedziłem i wam polecam także. Palmiarnia mieści się przy parku miejskim niedaleko stadionu w Legnicy. Dość łatwo znaleźć ją w internecie, więc nie będę pisał o lokalizacji. Oficjalna strona obiektu: http://www.palmiarnia.legnica.eu/ . Sam park w Legnicy poczynając od okolic Kaczawy i amfiteatru po palmiarnię, Kozi Staw stanowi sympatyczne miejsce na spacer choć odnawiane powoli centrum miasta także ma co nieco do zaoferowania. Obiekty zakupowe w stylu galerii to już norma w okolicy, choć tradycyjnie wolę już legnicki teatr. Legnickie sztuki są z reguły całkiem akceptowalne i na dobrym poziomie (za wyjątkiem pr

Oszczędny dymek. Wypowiedź konkursowa.

Grafika
Ludzie palili palą i będą palić, dlatego komuś to się może wydawać śmieszne ale, puszczając dymek można oszczędzać, i to sporo. Jeśli akurat ktoś upodobał sobie ten nałóg, może legalnie kupić tytoń, a wybór z tego co widziałem jest ogromny. Od zwykłych po zapachowe, miętowe, luksusowe, podobnie jest z gilzami. Jedyne w co jeszcze trzeba zainwestować to nabijaka do papierosów i wygospodarować trochę czasu na produkcję fajek np. w trakcie palenia. Koszt tych dodatkowych akcesoriów jest niewielki - zwróci się szybko. Do zestawu warto też dokupić eleganckim etui na papierosy – towarzystwo na pewno doceni:) Po nabraniu wprawy a aż takie trudne to nie jest, małym wysiłkiem w rozliczeniu rocznym spokojnie nazbieramy na wakacje. Sam nie palę ale wiele osób korzysta z tego rozwiązania i sobie chwali. Wypowiedź (drugą już) przesłał arszu z bloga www.tombula.wordpress.com . Jeśli chodzi o palenie - miałem sam epizod palacza i skręcałem sobie z gatunkowego huzara sam papierosy. Miło wspo