Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2012

Peak Oil oraz możliwy SHTF.

Grafika
Skorzystam sobie dzisiaj z luksusu posiadania własnego bloga i skopiuję swoje komentarze z jednej z peakoilowych dyskusji (aby na wszelki wypadek mieć je wygodnie w komplecie w jednym miejscu). W towarzystwie okołoagepowym jakoś średnio ostatnio się znajduję, niektórym czasem moje komentarze średnio pasują, co w sumie mnie nie dziwi, bo ani nie jestem jakimś nobliwym profesjonalistą, który by tam jakoś pasował, ani dobrym kolegą który rzuca och... ach... przy byle pierdółce gorliwie przytakując, a w ogóle to ja jestem z prowincji i gdzie mi tam kulturą i obyciem do kolegów (i koleżanek)... młodych (pięknych) wykształconych z wielkich miast :) No... ale starczy tych nudnych analiz i przejdźmy do rzeczy: Otóż niektórzy wierzą, a przynajmniej biorą jako ewentualność, że jeśli nie zaradzi się czegoś konkretnego na Peak Oil to będzie SHTF (czyli po naszemu wielkie społeczno-ekonomiczne bam-bam z dozą Mad Maxa i Teksańskiej Masakry...). Jeden z wielce szanownych Autorów dawnego agepo.

Organizacja to kapitał. Inwestycja w organizery.

Grafika
Dziś mam luźniejszy wieczór, relaksuje się, popijam piwko i gdzieniegdzie męczę ludzi swoimi sceptycznymi komentarzami (naprawdę, kurcze pieczone, nie wierzę w te doomerskie scenariusze peak-oilowe!!!). Ale nie ma że boli, organizacja i jakaś praca musi iść naprzód nawet dziś. Nawarstwienie się bajzlu w pracy i w domu uważam za krytyczną zaległość, która obniża moją efektywność i przynosi straty! Inwestycja w plastikowe organizery na narzędzia, drobnostki, drobne części elektroniczne, itp. nie jest radykalnie wysoką inwestycją. A ile jesteśmy skłonni czasem włożyć w interesujące nas mało wydajne finansowo lokaty, albo "struktury"? Większość tych plastików kupiłem w cenie mniejszej lub równej 10 zł. Np. plastikowe kontenerki strongbox (na pierwszej fotce), kupiłem dziś ze zniżką -66% od pierwotnej ceny marketowej (likwidacja ekspozycji w Kauflandzie). Jak wiecie mam problemy z zatrudnieniem sprzątaczek, prawdopodobnie na sezon ciepły w ogóle zrezygnuje ze sprzątania z

Rozmowa kwalifikacyjna, czyli spotkanie z cycatą barmanką.

Grafika
Opowiem wam krótko o jednej z moich rozmów kwalifikacyjnych wiele lat temu... telefon... dzień dobry... firma taka a taka... przejrzeliśmy Pańskie CV w bazie kandydatów izby biznesu w XYZ... (w owych czasach takie bazy to była wciąż duża nowość)... jesteśmy pod wrażeniem Pańskiego profesjonalizmu... wchodzimy na polski rynek...budujemy pionierski zespół...proponujemy spotkanie... Po umówieniu detali i terminu przybyłem na miejsce. Ładny biurowiec, ludzie w garniturach, grupa młodych kandydatów... przychodzą przyszli szefowie... drodzy Państwo wiem w jakim celu się tu zebraliście, otóż mam dla was niespodziankę, zaszczyciła nas Pani Genowefa Boskowolska... twórczyni siostrzanej placówki firmy w rejonie warszawskim...która już prężnie działa i... Spotkanie ciekawe, Pani Manager opowiadała rzeczowo, pewnie i z entuzjazmem. W niedoszłym młodym zespole rosła ekscytacja, oczka kandydatów zaszkliły się wizją przeskakujących dolarów ... i wtedy mnie olśniło... OOOO... KURCZE PIECZONE!!! Od

Psycholog - zawód przyszłości?

Grafika
Ten krótki wpis jest bezpośrednio związany z dwoma poprzednimi dotyczącymi pracy. Tak się składa, że choćby przez to, że mam w rodzinie osoby młodsze dość dobrze wiem jakie preferencje zawodowe mają młodzi absolwenci liceów. Bardzo często jest to psycholog, pedagog, socjolog albo dowolny inny *gog czy *log. Czy to jest zawód na przyszłość? Kto tu winien? W komentarzach do wpisu o dziewczynie szukającej pracy pojawiła się kwestia - pracodawca szuka "łosia" o nie wiadomo jakich kwalifikacjach za minimalną stawkę na start. Młody człowiek myśli: Jak to JA, absolwent Uniwersytetu X i Y mam wykonywać pracę poniżej moich kwalifikacji? Inni to rozumiem, ale JA! Kwalifikacje, 2 języki, prestiż...? Coś tu jest nie tak, miało być inaczej, na pewno winny jest PIS i Kaczory, mohery... i prywaciarze, cwaniaki i wyzyskiwacze... Ale ja poczekam, jeszcze 20 lat i Donald zrobi tu drugą Irlandię... I czekają dalej. Czekają... Pracodawca - cwaniak i wyzyskiwacz. Prywaciarz - szuja Posta

Trzy reguły supermarketowe - czyli oszczędne zakupy po mojemu.

Grafika
1. Nie idę na zakupy głodny . Zauważyłem, że idąc do marketu na głodniaka zamieniam się w łasego zwierzaka i podejmuję nieracjonalne decyzje, zazwyczaj kupując góry jedzenia. Niepotrzebnie. 2. Nie robię mega-zakupów skoro mieszkam w mieście i dość blisko mam sklepy i supermarkety, myślę że nabierając zwyczaju wielkiego kosza obładowanego na full także przestaję podejmować racjonalne decyzje zakupowe podświadomie starając się obładować ten kosz - a nie kupić racjonalnie i oszczędnie. Nie robię jednak zakupów malutkich, ale na pewno nie jadę (częściej: nie idę) tylko po bochenek chleba, mleko i torebkę warzyw. Mój czas też kosztuje. Staram się w miarę możliwości kupić coś na zapas, aby później nie musieć co chwilę latać do sklepów. 3. Staram się patrzeć na okazje (fakt, faktem niektóre produkty wystawiane w promocjach, szczególnie w mniejszych supermarketach są w bardzo korzystnej cenie!) ale patrzę także na drugi czynnik - jak szybko i z jakim skutkiem mogę zwrócić zakup nietrafion

Trzy oszczędne zakupy dnia dzisiejszego.

Grafika
Jako człowiek dość zajęty w tygodniu najczęściej mam wolne w niedziele i wtedy mogę pozwolić sobie na drobne zakupy, ma się rozumieć oszczędne. Oto moje dzisiejsze zakupy: 1. Kawa Inka w uzupełniającym opakowaniu . W Polo zauważyłem dwie Inki 200g w dużej puszce za ca. 6.70 - oraz torebkę uzupełniającą 150g w cenie ca. 3.60. Nie trzeba kalkulatora i geniuszu matematycznego, aby obliczyć to na szybko. Opakowanie zastępcze opłaca się! 2. Dezodorant-antyperspirant w kulce za ca. 3.60 z Lidla. Marka własna, ze srebrną pokrywką. Dość przyjemny, świeży zapach - te dezodoranty to głównie minerał+mentol+zapach więc nie ma znaczenia marka. Taki dezodorant jest znacznie oszczędniejszy i starczy na dłużej niż klasyczny. To radykalna różnica w cenie. 3. Żarówka halogenowa 28W ... której NIE kupiłem! Na jednym z punktów oświetleniowych miałem bowiem takową o mocy odpowiadającej 40W żarówki klasycznej. Spaliła się. Skoro mam czas wypadałoby podjechać do marketu budowlanego i dokupić... ale w

Zwolnienie z pracy... i wnioski po fakcie.

Grafika
Jeśli się dobrze zastanowię w życiu wyleciałem z pracy trzy razy (nie licząc mniej więcej podobnej liczby przypadków, kiedy zwolniłem się sam). Pierwszy raz to właściwie nie pełnoprawna robota, a coś w rodzaju praktyki studenckiej. Wszystko szło pięknie i może by z tego wyszło coś ciekawszego, gdyby nie dwójka kolegów, z którymi dobrze żyłem i piwo po godzinach piłem zaczęło mi robić koło pióra. Dlaczego? Formalnie byłem na nieco wyższej pozycji, chyba się wyróżniałem. Zazdrość i źle pojęta konkurencja? Chyba tak. W każdym razie źle to zniosłem. Drugi raz: przyzwoicie płatna praca w małej firmie. Nie dałem rady. Taka prawda. Przeliczyłem się ze swoimi możliwościami i umiejętnościami. Wyleciałem, ale dostałem na odchodne kopertę, z resztą nawet bez tej koperty nie miałbym pretensji do pracodawcy. W sumie kiedy ostatni raz wyszedłem z tej pracy poczułem ulgę. Trzeci raz: przyzwoicie płatna praca w rewelacyjnej firmie, rewelacyjne stosunki z szefostwem, fajne możliwości, dobra pozyc

Jeep Grand Cherokee...auto na kryzys? Kobiety za kierownicą!

Grafika
W swojej okolicy od około roku obserwuję ciekawe zjawisko. Wszyscy płaczą i narzekają na wysokie ceny paliw oraz kryzys, tymczasem na ulicach zaczyna królować Jeep Grand Cherokee, zdecydowanie najpopularniejsza terenówka, a także przeróżne samochody Jeepopodobne. Mam dobry punkt obserwacyjny, przed pracą mam dwa spore parkingi - jeden obsługujący rejon biznesowo-handlowy i... przedszkole... drugi supermarket, który w okolicy uchodzi za "market dla biedoty". Mówię wam, jeszcze nigdy nie było w mojej okolicy tylu terenówek! (Pod przedszkolem także!) Niech mi jakiś znawca kryzysu wytłumaczy to zjawisko? Czyżby to był książkowy efekt Veblena przeniesiony na nasze polskie podwórko? A może po prostu cały kryzys to medialna ściema? Ciekawym jest profil użytkowników Jeepów... to bardzo często kobiety! (Hmm... to często typ drobnej blondynki, albo typ małej czarnej A.I. - czyli drobniutkiej farbowanej brunetki... oba typy najczęściej występują w obcisłych dżinsach, lub innej

Kryzys w krajach południa... czyli dlaczego go tam nie ma!

Grafika
Wczoraj rozmawiałem z klientem, który bywa w krajach południa jeszcze częściej niż ja, oraz nie ogranicza się do turystyki i zwiedzania, ale próbuje nawiązywać żywe kontakty z lokalnymi mieszkańcami, wbić się nieco w życie poza miastami, zawędrować na wieś np. w celu kupienia oliwy lub czegoś mocniejszego bezpośrednio od mieszkańców wiosek, którzy produkują to od pokoleń, klapnięcia w jakiejś lokalnej knajpce, tawernie, itp. gdzie niekoniecznie mają wstęp głośno szwargocące niemieckie wycieczki, lub wiecznie zachlani Anglicy, pogadania z ludźmi... oto pogląd na kryzys mojego południo-znawcy. Przede wszystkim ci ludzie w pięknych krajach Południa uważają, że kryzys to nie jest ich kryzys. Kryzys to ma państwo. Kryzys to maja ONI nie MY tutaj na wsi lub w miasteczku. (Ludzie prowincji w krajach południowej Europy średnio identyfikują się z instytucją państwa, gdzieniegdzie nawet uważają tą instytucję za wrogą.) Ludzie południa mimo wolnego trybu życia i bijącego nam w oczy lenistwa

Tanie podróżowanie - Grodziec - zamek z bajki

Grafika
Akropol w Rodos Po wczorajszym wpisie (post odświeżony - publikacja: styczeń 2011) krytykującym Egipt i Tunezję przypomniała mi się moja wycieczka na rodyjski Akropol. Częściowo na ten akropol wspiąłem się, częściowo podjechałem rozklekotanym lokalnym greckim autobusem bez klimatyzacji. O ile samo miasto Rodos jest perłą średniowiecznej architektury, to po mojej krótkiej, aczkolwiek wyczerpującej podróży w upale czterdziestostopniowym ukazały mi się.... jakieś odrapane trzy i pół kolumny na krzyż... ...zarys fundamentu, oraz trochę porozrzucanych kamieni. I ja sobie mam wyobrażać jak to niby było w czasach świetności. Żenada, śmiech, porażka. Najciekawszym znaleziskiem historycznym na Akropolu było zakamuflowane w krzakach betonowe stanowisko obrony przeciwlotniczej z czasów II Wojny Światowej, ale czy to w Polsce nie ma ciekawych bunkrów? Cudze chwalicie - swego nie znacie Śmigając autostradą A4 w kierunku niemieckiej granicy, zdecydowanie warto zarezerwować parę godzin ekstr

Zarobki w Polsce... i nie tylko.

Grafika
Biedny kolega. Jakiś czas temu rozmawiam z dawnym kolegą ze studiów. - Jak leci kolego? - Pytam. - No wiesz, nieciekawie, ogólnie słabo... - Interesy??? - No nic mi nie mów, masakra, jeszcze trzy miesiące jak od początku roku i plajtuję, koniec. - Kolega odpowiada ze strapioną miną. - Hmm... no to współczuję, u mnie średnio, ale tak aż źle nie jest... - Rozmowa jakoś się ciągnie dalej. Po jakimś czasie, kilka miesięcy, nie wiem dokładnie, mam do kolegi interes. Zapowiadam się z przyjazdem do Poznania. Kolega odpowiada. - Ale wiesz... już nie mieszkam na JJJJJ. - Gdzie teraz? - No, bliżej centrum, na nowym osiedlu na WWWWW. Zajeżdżam, a tu wypasione nowe mieszkanie na osiedlu deweloperskim, co ja mówię - właściwie dwa mieszkania połączone w jedno! - No wiesz, bo developer dała taką zniżkę że nie szlo odmówić, z resztą przyda się, bo jak teściowa przyjedzie, albo goście.... Polska... nasza ojczyzna... kraj pięknych kobiet i zielona wyspa Europy. Syndrom polski I tak t

Nie myśl o pieniądzach i rzeczach materialnych!

Do napisania posta skłonił mnie jeden z anonimów zarzucający mi patrzenie na "wszystko" przez paradygmat korzyści i kasy. Przyznaję, anonim trafił w dobry punkt - nie jest to oczywiście moją żelazną regułą, ale do jakiegoś stopnia istotnie tak jest. Co jak co, ale przed czytelnikami wolę pokazać prawdę o swoich poglądach... Aktualizacja: tego typu filozoficzne posty zasadniczo przeniosłem na blog o filozofii pt. Realny Minimalizm - zapraszam tam serdecznie!

Dziewczyna ładna - pracy szuka

Grafika
Znajoma szwagra nie miała pracy, szukała jej już ponad pół roku albo i dłużej, bez efektu. Dziewczyna młoda, ładna, kumata, bez widocznych przeciwwskazań do zatrudnienia np. w roli sprzedawczyni, itp. Rodzina jednak już powoli miała dość jej bezrobocia i związanego z tym deficytu finansowego. Brat dziewczyny załatwił jej w końcu wejście na rozmowę kwalifikacyjną w jednym z salonów komórkowych - miasto małe, posad aż tyle nie ma, więc i ta praca byłaby atrakcyjna - na pewno o niebo atrakcyjniejsza niż siedzenie na garnuszku u mamusi. Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się, wszystko w porządku, stanowisko prawie pewne (znajomi znajomych, itp.) i pada ostatnie pytanie: "Za jakie wynagrodzenie chciałaby Pani tu do nas przyjść?" Dziewczyna odpowiada, że absolutne minimum 1200 zł na rękę, i to w okresie początkowym. Pracy nie dostała, z tego co wiem dalej siedzi u mamusi na garnuszku. Bardzo narzeka.

Handel w internecie - sposób na podreperowanie domowego budżetu. Jak to robić? Od czego zacząć?

Grafika
Autorem dzisiejszej wypowiedzi jest Anonim z bloga Boska Wola, który zajmuje się kupnem i sprzedażą starych rzeczy. Kilkukrotnie na blogu podejmowałem już kwestię odsprzedaży starych lub nieużywanych rzeczy, w celu podreperowania budżetu domowego i oczyszczenia przestrzeni mieszkalnej - nasz kolega natomiast uczynił z tego mały biznes, który szczerze mówiąc bardzo mi się podoba. Pierwsza część wypowiedzi dotyczy pracy w akwizycji - jednak skoro umiemy sprzedawać, czy nie lepiej sprzedawać własny towar w bardziej klasycznym układzie - bez nagabywania klienta? ...Trzeba liczyć na siebie, ludzie powinni się zastanowić coraz poważniej nad tym żeby samemu tworzyć sobie miejsca pracy. A w wypadku osób które potrafią sami działać na własną rękę. To radzę szczerze trzymać się jak najdalej od wszelkich sekt biznesowych to jest firm które bazują na tzw. sprzedaży bezpośredniej z wykorzystaniem akwizytorów (...) ja jako dorosły człowiek bym w tego rodzaju pracy nie wytrzymał nawet sześciu

Legalizacja zielska... palenie głupa, czyli Paligłup.... oraz 7 prawd Admina R-O!

Grafika
Sprowokowany nieco wpisami u Arszu i Tombuli oraz tradycyjnie już na Boskiej Woli podejmuję w sumie temat polityczny, oczywiście zakładam, że jak zwykle spowoduje to odpływ czytelników i subskrybentów obrażonych na poglądy... ale cóż... jak się ma niewyparzoną buzię... jak ja... to się traci... :> Otóż zaserwuję wam w tym poście "7 prawd Admina R-O" odnośnie zielska i obecnej polityki: 1. Jestem zwolennikiem legalizacji 'zielonego'. 2. Jestem jednocześnie zagorzałym przeciwnikiem palenia tego gó**a. 3. Legalizacja głoszona przez przeróżnych Paligłupów to pozorna legalizacja. 4. Ta pozorna legalizacja RZECZYWIŚCIE dojdzie do skutku...i wtedy co niektóre środowiska będą wyć z entuzjazmu! 5. Bunt na modłę Paligłupów... (choć podejrzewam już także, że bunt na modłę Korwinistów) to jedna wielka ściema i jak to mawiał mój dawny kolega, walenie małpy w bambus. 6. Sekret walki lewicowców z tytoniem, przy jednoczesnym popieraniu legalizacji zielska jest prosty.

Praca na własny rachunek, wolny strzelec, własna firma - i analitycy finansowi naokoło nas.

Grafika
Nasza rodzina i bliscy w końcu niechętnie zaakceptowali, albo i nawet przyzwyczaili się do naszego nowego trybu pracy. Czasem nastąpiło to dopiero po naszej częściowej kapitulacji - czyli opuszczeniu home office, gdzie jednak nie mogliśmy się skupić na pracy on-line i wynajęciu przez nas biura w obiekcie biurowym. W moim przypadku dopiero ucieczka do zewnętrznego biura rozwiązała problem - rodzina i znajomi już nie zawracają głowy - "bo przecież on teraz nie siedzi w domu - tylko w końcu poszedł do pracy" . Teraz przynajmniej ten jeden puzel w ich wizji świata jest na swoim miejscu układanki. W międzyczasie jednak szybko w otoczeniu pojawili się samozwańczy analitycy finansowi , lepiej niż ja wiedzący jaki jest stan moich finansów firmowych i domowych. Bardzo szybko jeden z drugim skalkulowali - Aaaa, oni robią tyle i tyle projektów, aaa klientów to przychodzi tylu i tyle, jak każdy zostawia minimum X no to dziennie mają Y a miesięcznie to Z. No to już wiadomo dlaczego on

Praca w domu. Życzliwa rodzina - zmora freelancera..

Grafika
W poprzednim poście o pracy jako wolny strzelec z bazą w domowych pieleszach napisałem o zgryźliwych tekstach najbliższych pod adresem naszej nowej pracy i naszego trybu życia. Cóż, może te teksty to taki trening wytrzymałości psychicznej - ona się naprawdę przyda w pracy na własny rozrachunek. Problemem są raczej naprawdę długotrwałe pełzające konflikty, niechęć i zrażanie sobie kolejnych bliskich (etatowców) wywoływane poprzez ich zetknięcie się z naszym nowym trybem życia. Nasi bliscy i przyjaciele w poważnych rozmowach w końcu przyznają nam racje, akceptują fakt, że pracujemy i żyjemy inaczej, że nie wolno nam przeszkadzać w pracy, przychodzić z zaskoczenia, itp. Tyle że oczywiście ta akceptacja i zrozumienie albo trwa max. kilka dni, albo nie dotyczy ich samych , albo jedno i drugie. Oto kolejne reakcje rozumiejącej matki, ojca, wujka, cioci, kuzynki, siostry, przyjaciół: - Ja wiem, że pracujesz ale to przecież ja - nikt obcy. - Daj spokój, przecież jesteś w domu, zajmę

Drewno, słoma, glina... 330 lat i dalej stoi!

Grafika
Niedawno miałem okazję oglądać kościół, w którym znajoma osoba chce wziąć ślub - kościół jakich wiele na Dolnym Śląsku... jednak nie jego historia wzbudziła we mnie zainteresowanie, co jego konstrukcja: Drewno, trociny, słoma, glina, zaprawa murarska... 330 lat minęło i stoi dalej... Chyba muszę się zainteresować bardziej konstrukcjami z gliny, są jak widać trwalsze niż by się mogło wydawać. W bliżej nieokreślonej przyszłości mam ambicję postawić sobie domek letni... czasami przeglądam dostępne technologie i alternatywy. Kto wie na co człowiek wpadnie podczas "poszukiwań"?

Praca przez Internet, praca w domu, home office - problemy - początek zabawy

Grafika
Coś mi się wydaję, że wziąłem się za mega temat, na którego zamknięcie nie wystarczy jeden post. Zacząłem od przeprowadzki na wieś i pracy zdalnej (po ucieczce "do raju" mało który mieszczuch komfortowo wyżyje z rolnictwa czy agroturystyki). Jednakże podobne zjawisko występuje przy osobach przeprowadzających się do mniejszego miasta lub po prostu rezygnujących z tradycyjnej wielkomiejsko-korporacyjnej pracy na rzecz niezależnej pracy w domu i co za tym często idzie przejściu na własny rozrachunek - samozatrudnienie - małą firmę, home office... Nasze wymarzone home office, nasz raj na ziemi i czasem piekło rodzinne. Uwaga: Całość posta przeniosłem na nowy blog poświęcony wyłącznie tematyce prowadzenia małej firmy - zapraszam: Praca w Domu

Dlaczego darmowe "treści" z internetu NIE są dla nas dobre!

Grafika
Z poprzedniego wpisu niektórzy z was mogli wywnioskować, że nie wzywam do protestów przeciwko ACTA ponieważ jestem pewien większego sprytu i lokalnych zwycięstw przeróżnych piratów. Poniekąd jest to prawda, ale generalnie nie jestem przekonany co do tego że przeróżna medialna darmocha z sieci jest dla nas dobra. Wprost przeciwnie, jestem przekonany, że częściowy zamordyzm w necie i ograniczenie przez polityków/korporacje medialne piractwa może nam wszystkim wyjść na dobre. (Choć tych ograniczeń NIE popieram!) Lubię analogie, a najbardziej analogie ze swojej własnej praktyki więc coś wam opowiem: Jeden z moich znajomych z dawnych czasów - nazwijmy go Jacek (prawdziwego imienia i danych "identyfikujących" nie podam z zasady) był wzorem racjonalności i oszczędności, czasem ta mądrość, gospodarność i oszczędność aż bolała, ale w gruncie rzeczy "fajny chłopak był..." Kiedyś pojechaliśmy razem na coś w rodzaju delegacji służbowej, mniejsza o szczegóły, powiem tylko,

Przeprowadzka na wieś - następne przemyślenia.

Grafika
Z ostatniego posta (tutaj) , jak i waszych komentarzy na dawniejszych wpisach na blogu wyłania się coraz ciekawszy obraz przeprowadzki na wieś. Także zapraszam do dalszego komentowania, a tymczasem kilka kolejnych przemyśleń. Transport i komunikacja To jest problem. Na wsi na której często pomieszkiwałem był przystanek PKS i co najmniej kilka autobusów dziennie w obie strony. W miarę łatwy dojazd do miasteczka. Dało się nawet wcześnie rano wyjechać do dużego miasta 100km dalej i wrócić wieczorem. Jednak jak na warunki wiejskie to był luksus . Bywałem na wakacjach w miejscach, gdzie co prawda słyszano taki skrót jak PKS, ale lokowano to mentalnie gdzieś w okolicach USA, FBI oraz UFO. Kiedy dorobiłem się samochodu - problem komunikacji zniknął (ale co jeśli nagle popsuje się samochód!?). Te sprawy należy przed wyprowadzką na wieś dobrze przemyśleć. Psychologia i mentalność Koleżanka w komentarzach pisze: "...nie wywyższam się, nie okazuję pogardy dla miejscowych, jestem miła,

Jak oszczędzać nerwy # 2. Post dla moich Drogich Czytelniczek.

Grafika
Poprzedni post o oszczędzaniu nerwów w relacjach damsko-męskich wzbudził wasze zainteresowanie. Dlatego postanowiłem dodać do dyskusji kilka słów więcej. Pogadamy o zakupach. Misja specjalna Kobieta wysłała faceta po zakupy - prosiła aby kupił trzy produkty: chleb, mleko, masło śmietankowe. Facet poszedł i kupił dokładnie: chleb, mleko, masło śmietankowe. I w tym momencie zaczyna się konflikt. Leci często jakoś tak: Kobieta: - O, dobrze, że już jesteś, kupiłeś mi moje chipsy? Mężczyzna: - Jakie chipsy? To miałem kupić jakieś chipsy? K: - Ooo jejku, jak z jakimś chłopkiem-roztropkiem, przecież wiesz, że lubię ze słodką papryką! M: - No to jaki problem powiedzieć? K: - To jest chyba oczywiste - mógłbyś w końcu przestać myśleć tylko o sobie a raz pomyśleć o mnie, wiesz dobrze że lubię chipsy, jakieś słodycze tez kiedyś mógłbyś mi kupić. M: - Przestań ciągle chrzanić, że myślę tylko o sobie! Kto ci o tym nagadał? Ta idiotka Beata! K: - Co ty masz ciągle do Beaty! Jak zwykle je

Mentalność pracownika na etacie kontra myślenie przedsiębiorcy.

Grafika
W poprzednim artykule i w komentarzach czytelników zostały już zauważone pewne różnice w mentalności tych dwóch grup zawodowych. Dzisiaj chciałbym dodać kolejne spostrzeżenia. Oczywiście nie twierdzę, że każdy etatowiec wykazuje się poniższymi cechami, a każdy prywaciarz to rozważny analityk biznesu. To tylko ogólne uśrednione cechy. Jeśli jesteście etatowcami - nie obrażajcie się na ten artykuł (ja także byłem etatowcem, są nimi członkowie mojej rodziny) - tylko wyciągnijcie wnioski dla własnej korzyści finansowej. Mój zakład pracy będzie funkcjonował, a moja praca jest pewna - to nic, że hala to tylko żelazna kratownica, blacha i maszyny - które w razie czego korporacja może łatwo rozmontować i wywieźć na Ukrainę. Nie ma powodu do zmartwień. - Nieumiejętność wnikliwej kalkulacji, Etatowcy częściej dają się nabierać na niekorzystne umowy typu: pakiet za złotówkę, 6 miesięcy za darmo, itp. Niezbyt często wybiegają myślami do przodu dalej niż na miesiąc lub dwa - jeśli chodzi o

"Nie bierz d**y z tej samej grupy." - oszczędzanie nerwów w relacjach z kobietami.

Grafika
Na wstępie czytelnikom oburzonym tytułem wyjaśniam - osobiście unikam wyrażania się o kobiecie per "d**a" - nawet prywatnie, w męskim gronie, przy kuflu czegoś złocistego i aromatycznego, gdzie takie słowa padają - co prawda polityczną poprawność mam w "głębokim poważaniu", ale akurat są ciekawsze określenia na dziewczynę, która się człowiekowi podoba, więc czemu z nich nie skorzystać? Tak czy inaczej znane studenckie przysłowie, które za moich czasów na uczelni starsze roczniki klepały jak mantrę brzmi właśnie: "Nie bierz d**y z tej samej grupy." i na tym się skupimy. Najprostszym tłumaczeniem tego przysłowia, z którym się spotkałem, jest to, że związki rówieśnicze są przerąbane i przynoszą kupę kłopotów, frustracji i nerwów, a wzięcie sobie dziewczyny z tej samej uczelni, z tego samego/analogicznego kierunku, a w szczególności z tej samej grupy to pomysł w gruncie rzeczy szczególnie głupi. Z perspektywy czasu i obserwacji wielu związków widzę, że

Lepsza organizacja pracy

Grafika
Jak pisałem wczoraj ostatnio zajmuje się poprawą organizacji pracy i samoorganizacji jako takiej. Sprawa jest prosta - lepsza organizacja to oszczędność czasu = oszczędność pieniędzy. To jednak nie wszystko - lepsza organizacja to także mniej nerwów, możliwość skupienia się na zadaniu w efekcie więcej pieniędzy. Teoretycznie wielu rzeczy o organizacji uczyłem się na kursach, z książek, itp. i zawsze próbuję i próbowałem wdrażać usprawnienia w życie (z różnym skutkiem). Dziś zacząłem w biurze porządkować szuflady zawalone gadżetami, drobną elektroniką, częściami, artykułami biurowymi. Teoretycznie wszystko jest oczywiste i wiadomo gdzie co jest, jednak kiedy trzeba coś znaleźć różnie to bywa. Do organizacji szuflad zamierzam użyć plastikowych segregatorów na drobne narzędzia - kupiłem kilka segregatorów-organizerów zaledwie za kilka zł za szt. Zaletą tego sposobu organizacji jest to, że wszystko doskonale od razu widzę przez przeźroczyste plastikowe wieko pojemnika. Jestem wzro

Oszczędzanie paliwa i lepsza samoorganizacja

Grafika
Ostatnio coraz bardziej patrzę na moją organizację pracy i czasu wolnego, co prawda duża aktywność na blogu może powodować wrażeniem, że czas ten marnuję, ale i w tym jest logika - to jest dla mnie czynność relaksująca - oderwanie się od rutyny i regeneruje mnie bardziej niż bezmyślne wlepianie się w TV gdzie dominują drastyczne i problemowe wiadomości - rzeczy, z którymi człowiek nie jest nic w stanie zrobić, poza frustracją. Ok - zaczynamy: Jestem posiadaczem samochodu z silnikiem diesla, co jak już pisałem, wymaga zwiększonej aktywności i dbania o auto zimą. Krytycy idei posiadania samochodu oczywiście dorzucą tu swoje 3 grosze, że tracę czas, ale ja tego tak nie postrzegam - zajmowanie się autem to dla mnie raczej przyjemny obowiązek, facet musi mieć jakieś hobby i zajęcie w czasie wolnym - inaczej zdziczeje i skapcieje... ale to nie ten temat: chetnych do dyskusji o sensowności posiadania auta zapraszam tutaj: 10 argumentów za posiadaniem samochodu. Tak czy inaczej diesla dob

Diesel zimą. Kilka sposobów na ruszenie auta. Depresator, benzyna, grzanie silnika... i co poradzić na wytrącenie parafiny.

Grafika
Znów do postu natchnieniem są perypetie kolegi z Boskiej Woli, któremu wypasiona fura odmówiła posłuszeństwa - cudze nieszczęście co prawda nie pociesza, ale ja też dokładnie rok temu zaliczyłem podobną sytuację. Mnie załatwiła woda w filtrze paliwa - i ogólnie zawalony filtr paliwa, którego nie wymieniłem przed sezonem zimowym (zapomniałem!). Na ogół jednak problemem jest wytrącenie się parafiny - parafina jest frakcją w oleju napędowym, która krzepnie w miarę szybko. Podstawowym sposobem aby zapobiec wytrąceniu się parafiny w paliwie jest dolanie do paliwa depresatora - obniża on temperaturę krzepnięcia parafiny. Starzy dieslowcy na bak ON dolewają litr benzyny w tym samym celu, jednak w nowszych maszynach ja bym tego nie zrobił - one są zbyt delikatne na taką kombinatorykę. Co poradzić na wytrącenie się parafiny? Wstawić auto do ogrzewanego garażu i pozwolić parafinie na powrót się stopić - jednak niektórzy polewają filtr paliwa wrzącą/gorącą wodą z czajnika i jakoś im się udaj

Oszczędna dieta - oszczędne żywienie - 200 zł na osobę na miesiąc. Jak przeżyć tanio?

Grafika
Dziś napisałem maila do znajomej, aby usystematyzować jej komentarze o oszczędnym żywieniu - porozmawialiśmy sobie i oto rezultat - moim zdaniem podane sposoby zasługują na wyeksponowanie w osobnym poście - jedziemy zatem... Ale najpierw zapraszam Cię do wizyty i subskrypcji blogowego kanału YouTube - Oszczędzanie! https://www.youtube.com/channel/UCdFbdLkZhdQgi9jUWaZCmVw   Kliknij koniecznie!  W marcu (2011) udało mi się wydać na jedzenie 400 zł, czyli 200 zł na głowę przez cały miesiąc. Nie głodowaliśmy, jak z resztą widać było na moim blogu :-) Żyje ktoś w tym kraju za 200 zł??? Podstawą jest kupowanie prostych produktów (mąka, cukier, mleko, jaja, ser żółty, twaróg, mięso (nie wędliny), etc...) i robienia z nich w domu smakołyków. Najwięcej pieniędzy ucieka, gdy kupujemy produkty przetworzone, konserwy, czipsy, napoje gotowe i inne tego typu sprawy. Sama uwielbiam czipsy, ale zastąpiłam je czipsami z marchwi i buraka, które robię sama. Owszem, trzeba zakasać rękawy i dużo r

Co jest nie tak z McDonald's? Hamburger i kość w gardle.

Grafika
Kol. Boska Wola ostatnio pozytywnie wypowiedział się w McDonald's ja jak zwykle dodam od siebie parę słów krytyki (link do jego bloga jest na stałe w mojej linkowni, przy okazji zapraszam także do przeglądnięcia innych zaprzyjaźnionych blogów). Co jest dla mnie nie tak z McDonald's? Zacznijmy od tego, że raczej unikam tej sieci jadłodajni kierując się w miejsca gdzie mogę zjeść bardziej po polsku i tradycyjnie, bardzo starannie wybierając miejsca i menu. Więcej o tym na jednym z najpopularniejszych postów na tym blogu: racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/08/jedzenie-w-restauracjach-czego-nie.html Co jest jednak nie tak? Hmm... przede wszystkim dlaczego do jasnej żytniej nie mogę zjeść tamże żadnego logicznego pieczywa ? Mam wrażenie, że na jakiekolwiek pieczywo z McDonald's mogę usiąść lub przygnieść kolanem i tak uzyskany cienki arkusz wsunąć do portfela obok buziek dawnych królów. Kupując bułkę w maku de facto kupuję powietrze. Do hamburgerów i ich produktó

Jak zrobić grzaniec z wina, grzaniec z rumem lub gorzką żołądkową. Przepisy ekspresowe.

Grafika
Z uwagi na temperatury na zewnątrz, wypada abym pomyślał o moich czytelnikach: Chciałbym podzielić się z wami moimi przepisami na błyskawiczny grzaniec, choć właściwie jest to herbata z prądem, to finalnie w smaku przypomina grzaniec. 1. Grzaniec winny na bazie herbaty: Zaparzam około 2/3 do 3/4 kubka czarnej herbaty - słabej lub średnio mocnej. Daje jej max. 3 minuty na zaparzenie się. Jeśli dojdzie wlewam wino o temperaturze pokojowej, do pełnej szklanki. Czasem dosypuję łyżeczkę cukru lub dwie, w zależności od stopnia słodkości lub kwasowości wina. Odrobina przyprawy lub mieszanki korzennej oraz goździków doda smaku grzańcowi winno-herbacianemu, ale uwaga - nie przesadzamy z przyprawami - grzaniec ten ma w sobie już odpowiednią winną goryczkę. Nie warto przedobrzyć. 2. Grzaniec rumowy/żołądkowy na bazie herbaty (przepis oszczędny): Zaparzam tu powyżej 3/4 kubka herbaty - czekam jak poprzednio. Ilość dodanego alkoholu jest niewielka, a nawet symboliczna - wystarczy mała setka