Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Emerytur NIE będzie. Najlepsze inwestycje na emeryturę.

Grafika
Osobom śledzącym ostatnie wydarzenia na pewno przeszło przez myśl, że emerytur nie będzie. Ja osobiście sledze temat od bardzo dawna i owszem, jestem zdania, że emerytur na pewno nie będzie. Nie będzie w takim aspekcie jak dotychczas. Nie będzie dla radykalnej większości z nas. System oczywiście się nie zawali w klasyczny, spektakularny sposób jak to przepowiadają co niektórzy doomersi, będzie jednak powoli się degenerował, aż do symbolicznych cząstkowych emerytur dla powiedzmy 1/4 emerytów, przeciętnych, ale akceptowalnych emerytur dla wybranej grupy piesków i pupilków rządu, powiedzmy do 1/6 emerytów - reszta z nas zostanie z gołym tyłkiem, ewentualnie jakimś minimalnym socjalem, który wystarczy na chleb i mleko. Co zatem robić? Oszczędzać, inwestować? Hmm... pamiętajmy że cyferki na kontach i wartość naszych akcji, obligacji, itp. może w przyszłości spaść do zera, lub co najwyżej do pięknych kolekcjonerskich ozdób, które wiszą u mnie w firmie na ścianach. Nie ufałbym zatem pa

Kupujemy kobietom kwiaty... oszczędnie!!!

Dzisiejszy post będzie trochę psychologiczno-manipulacyjny, przeznaczony właściwie dla facetów.... ...ciąg dalszy tutaj: http://korzystne-zakupy.blogspot.com/2013/04/kupujemy-kobietom-kwiaty-oszczednie.html

Własny biznes. Firma rodzinna. Czy to aby dobry pomysł?

Grafika
...Tak, na pewno, o ile masz dość dużą odporność psychiczną, wytrzymałość i grubą skórę, a konflikty spływają po tobie jak woda po kaczce. Niestety, duża część negatywnych zjawisk towarzyszących spółkom, opisanych wczoraj, może przenieść się na grunt firmy rodzinnej. Prowadzenie firmy np. z żoną - to prosty sposób aby popsuć sobie rodzinne niedzielne obiady, wspólne wyjścia do restauracji, albo wspólny wieczór. Kiedy się coś psuje w firmie - w nieuchronny sposób przenosi się to na grunt domowy - w efekcie masz pracę 24h/7dni w tygodniu. Czy aby na pewno tego chcesz? Oczywiście nie mówię, że KAŻDA firma rodzinna, lub spółka skończy się źle - proszę mnie dobrze zrozumieć. Istnieje jednak spore niebezpieczeństwo problemów i konfliktów. Według mnie po prostu znacznie lepiej odseparować przyjaźń, rodzinę i czas wolny od prowadzonego biznesu lub pracy.

Kot Wielkiego Mistrza oraz Admin R-O

Grafika
W pewnej dalekowschodniej sekcie wielkiego i poważanego Mistrza pojawił się pewnego dnia psotny kociak, którego stary Mistrz sobie upodobał. Kot był na tyle żywiołowy i tak dokazywał, że na czas Rytuału, nie tłumacząc się nikomu, Mistrz zaczął przywiązywać go do drzewa. Rytuał trwał dzień w dzień, kot był dzień w dzień przywiązywany do drzewa. Pewnego dnia Mistrz umarł, i nastał nowy Guru. Kot Mistrza w końcu zestarzał się, spasł niemiłosiernie i rozleniwił, ale nowy Guru chcąc zachować ciągłość zwyczaju dalej przywiązywał kota do drzewa na czas Rytuału. Mijały lata, w końcu kot zdechł. W sekcie dumano co począć, w końcu... kupiono nowego kota... Mijały lata... dziesięciolecia... a uroczyście wybieranego, świętego świątynnego kota zawsze wiązano do drzewa na czas Rytuału... Cóż, ja zawsze miałem taką ciekawską naturę i zasadę, że w końcu trzeba zadać to niewygodne pytanie: Dlaczego, do cholery, przywiązujemy tego biednego kota do drzewa???! Co nie raz pociągało za sobą różne ci

Temat kontrowersyjny - spożycie królika i mięs nietypowych.

Grafika
Nie planowałem podejmowania tutaj tematów kontrowersyjnych, ale nie chcę dawać trollom satysfakcji i wolę zdecydowanie stawić czoła tematowi. Wiem, że niektórzy z was są wegetarianami, miłośnikami puchatych zwierzątek i ja to uszanuję, ale ja wegetarianinem nie jestem, co więcej za sprawą wychowania i prowincjonalnego pochodzenia mam dość szerokie horyzonty kulinarne. Jeśli jesteście bardzo wrażliwi, albo was brzydzi spożywanie mięsa - proszę darujcie sobie czytanie dalej i dalszą dyskusję - nie psujcie sobie dnia kontrowersyjnym postem i ewentualną kłótnią. Jeśli was to ani ziębi, ani grzeje - zapraszam dalej do kulturalnej rozmowy. Wychowałem się po części na blokowisku, po części na przedmieściu o nieco wiejskim charakterze, w rodzinie pochodzącej po części ze wsi. Każdą wolna chwilę, weekendy, ferie, święta i wakacje spędzałem u dziadków na przedmieściu, gdzie wychodząc z domu częściej wdepnąłem w kurze gówno niż nie wdepnąłem. Wiem jak pachnie świnia, krowa i koń - nie na

Czas na rower elektryczny lub skuter elektryczny.

Grafika
Poprzedni post o EV nie był optymistyczny, samochód elektryczny to wciąż zabawka dla bogatych, albo wyzwanie dla średnio-zamożnych majsterkowiczów. Tymczasem w kwestii rowerów i skuterów elektrycznych sytuacja wygląda już zdecydowanie lepiej. Rower elektryczny a skuter elektryczny? Różnica funkcjonalna między elektrycznym rowerem a motorowerem-skuterem jest płynna, choć w skrajnym przypadku oczywista - ten pierwszy będzie posiadał pedały, ten drugi nie. Są pojazdy które na pierwszy rzut oka trudno jednoznacznie zakwalifikować do rowerów lub skuterów. Mniejsza o to. Ustawodawca postarał się, abyśmy nie mieli takich dylematów. Ciąg dalszy wpisu znajdziecie na nowym blogu: http://oszczedzanie.info.pl/blog/oszczedny-transport-rower-elektryczny-lub-skuter-elektryczny/

Oszczędzanie pieniędzy na studiach - organizacje studenckie - złodzieje czasu i pieniędzy.

Grafika
Jakiś czas temu napisałem na prośbę czytelników post pt. Oszczędzanie Pieniędzy na Studiach i zgodnie z obietnicą powracam do tematu. Jednym z kluczowych wniosków w poście była myśl: ...fakt jest taki, że znacznie łatwiej pieniądze zarobić niż oszczędzić - z i tak już ubogiego budżetu studenta. Należy więc postarać się znaleźć pracę. Aby mieć pracę - trzeba mieć czas. Aby mieć czas - trzeba go wygospodarować... Dziś na celownik biorę organizacje studenckie - kuszący, aczkolwiek najczęściej ogromny złodziej czasu i pieniędzy, gdzie nasza energia do działania najczęściej "idzie w kanał" przy bzdurnych projektach, mimo iż będąc zaangażowanym członkiem takich organizacji jesteś ostatnią osobą na Ziemi, która przyjęłaby taki fakt do wiadomości. Dobrze to wiem, jako że przewinąłem się przez przynajmniej dwie organizacje studenckie. Dziś z perspektywy lat widzę, że to był w dużej mierze czas zmarnowany, moim dużym plusem jednak jest to, że na początku drugiego roku studió

Spacer w lesie... i mój pogląd na zmianę czasu.

Grafika
Wczoraj pojechałem na pobliskie lotnisko sportowe - miejsce pikników, gdzie można także poobserwować startujące i lądujące samoloty oraz zaliczyłem z rodziną długi spacer przez las nieopodal. Nic więcej nie trzeba - rewelacyjna pogoda, ciepło, ale nie gorąco. Spędzanie niedzieli przed TV i z piwem w ręce mi się nie uśmiechało - z resztą nic przeciwko piwku wieczorem po takiej eskapadzie nie mam, z tym że zafundowałem sobie pierwszy w tym roku piwny post. Ostatnio przez pleniące się w okolicy choróbska, które i mnie dopadły, musiałem zluzować z treningami, a wilczy apetyt pozostał, do tego grzane piwo i inne atrakcje (rzeczywiście, wspaniała ulga w chorobie). Jednak efekt uboczny jest - brzuch jak się patrzy, który trzeba będzie zrzucić, a mój ulubiony napój temu nie sprzyja. Jedna rzecz mi humor tylko popsuła - zmiana czasu - to jest kretyństwo do kwadratu, które nie służy niczemu, poza "tresurą" społeczeństwa. Ot, aby rządzący pokazali że mogą, a "bydło" ma

Organy Wielisławskie... i tanie podróżowanie

Grafika
Oto kolejny mały wpis z cyklu pt "tanie podróżowanie" - generalnie od bardzo dawna moja myśl jest taka - nawet jeśli zdarzy się sytuacja, że człowiek nie ma za dużo grosza do dyspozycji (a może szczególnie właśnie wtedy) zawsze znajdą się pieniądze na pójście do pubu, butelkę czegoś mocniejszego, albo podobne atrakcje (czasem niestety bezdennie bzdurne). Czy nie lepiej zamiast siedzieć przed TV lub komputerem i narzekać - wydać te zaskórniaki na jakąś podróż "bliższą", nawet jednodniową, która jednak da nam energię do działania i doskonałą odskocznię od problemów dnia codziennego? Na zdjęciu malownicze okolice Złotoryi. Wspomniane tu Organy Wielisławskie to bardzo ciekawa formacja skalna przy drodze na Jelenią Górę, z dogodnym miejscem na piknik oraz ciekawe wędrówki po wzgórzach i dolinach w okolicy. Offtop : Na blogu komputerowym jest nowy wpis o Puppy Linux , przeznaczony jednakże tylko dla osób zaznajomionych z Linuksem choćby w stopniu średniozaawans

Przeglądam archiwum - Zapora Pilchowicka

Grafika
Zapora: Widok z zapory: Jezioro Pilchowickie: Dolina kilka km za zaporą:

Wyprowadzka na wieś - Sławojka - czyli szok dla mieszczucha

Grafika
Mimo dużej dawki prowincjonalności jestem zdecydowanie mieszczuchem i często myślę jak mieszczuch i powiem wam jedno - jednym z najbardziej ekstremalnych przeżyć dla mieszczucha, z wykształconym miejskim zmysłem powonienia, jest korzystanie ze sławojki. My w mieście jesteśmy przyzwyczajeni do toalet czystych, schludnych, ciepłych i nawet konieczność załatwienia się w przybytku publicznym, np. na dworcu PKP jest dla nas przeżyciem wysoce ekstremalnym. Ja oczywiście wiem, że na wsi, w domach ludzie mają coraz częściej czysto, schludnie i ciepło, ale generalnie nie jest to żelazną regułą poza cywilizacją i jakoś często w różnych okolicznościach zdarzyło mi korzystać ze sławojki. Nawet dla mnie, człowieka dość obeznanego z dziczą jest to przeżycie full extreme. Dlaczego sławojki na głębokiej prowincji muszą być zawsze tak hardkorowe? Ponieważ po głowie chodzi mi kupno terenu poza miastem, ew. letniska, raczej prawdopodobne jest, że ów przybytek będę musiał postawić i z niego korz

Lot na Ibizę i poranny szum w głowie.

Grafika
W jednej z internetowych rozmów pojawił się wątek Ibizy - odgrzebałem kilka fotek zrobionych komórką parę lat temu. I oto efekty. Nie sądziłem, że mam te fotki w archiwum, a tu niespodzianka (można powiększyć klikając) Najpierw Alpy, gdzie sobie przypomniałem, że mam włączoną komórkę: Potem chmury: Marsylia: Ibiza: Powoli lądujemy: Tuż przed lądowaniem: I już na płycie lotniska: Wrażenia z lotu trzeba było dopełnić hiszpańskim piwem, a gdy wstałem rano coś mi szumiało - nieee... jednak nie w mojej głowie: Trzy kroki i już się jakoś orzeźwiłem:

Twarda woda i jeden z możliwych problemów.

Grafika
Region, w którym mieszkam słynie z tzw. bardzo twardej wody, możliwych problemów, które ona powoduje jest wiele - ja dzisiaj krótko wspomnę o jednym. O osadzaniu się kamienia w zbiorniku toalety. Dziwne, banalne - powiecie - jednak ja sam i aż dwie osoby z mojego otoczenia dostały po tyłku przez kamień w toalecie. Mnie to kosztowało ok. 40 zł extra, znajomych odpowiednio 200 i 450 zł (o w mordę!). Przez spłuczkę przepływa woda, i jeśli kamień osadzi się na pływaku - po prostu go blokuje. Efekt - woda w toalecie płynie non stop - a jeśli wyjedziesz na dłużej i zapomnisz zakręcić zaworów? Ja ten problem od czasu wpadki załatwiam wlaniem na noc od czasu do czasu butelki octu do spłuczki. Kamień się rozpuszcza - "spłuczka" chodzi swobodnie. Inwestycja za ok 2 zł - potencjalne oszczędności - jak wyżej. A czy wy macie jakieś własne drobne sposoby i domowe patenty ułatwiające życie? Offtop regionalny: Ze specjalną dedykacją dla kol. herkusa-monte, swojskie klimaty mojej mło

Higiena osobista faceta.

Grafika
Od początku istnienia bloga doradzam pewien sceptycyzm i umiarkowanie w kwestii tzw. drogich markowych kosmetyków, ponieważ uważam, że w wielu przypadkach to po prostu dojenie naiwnego klienta przez korporacje i płacenie za reklamę (większość budżetu firm kosmetycznych). Ale to w żadnym wypadku nie znaczy, że popieram zaniedbania w higienie osobistej! Napiszę oczywiście o mężczyznach, bo jestem chłop i w sprawy higieny czytelniczek zapuszczać się nie śmiem. Do zilustrowania postu obrazkiem faceta pod prysznicem jakoś nie mogłem się przekonać. Brutalna prawda jest taka, że w naszym ukochanym kraju z reguły "chłopy śmierdzą"! Mimo, że kobiecego zmysłu pewnie powonienia nie mam - nawet ja to czuję! Czuję to w PKP, PKS, komunikacji miejskiej (m. innymi dlatego nienawidzę komunikacji zbiorowej!), czuję to w sklepach, a nawet i na ulicy. "Chłop typowy" śmierdzi albo przetrawionym alkoholem, albo spocenizną, albo papierochami - albo wszystkim na raz - i to jest pasku

Rzeczy, których brakuje mi za granicą.

Grafika
Chwilę myślałem o rzeczach, których brak zaczyna mi doskwierać za granicą i jest to głównie jedzenie, oczywiście nie dotyczy to powiedzmy pierwszego tygodnia poza krajem, ale jeśli człowiek już się nasyci lokalnymi smakami zaczyna tęsknic za swojskim jadłem. - Kiszony ogórek - rzecz genialna w swojej prostocie, smaku, dobrze ukiszony ogórek to oznaka finezji i wyższej cywilizacji. - Śledzik bałtycki solony w oleju po wiejsku - podany z ziemniakami w mundurkach. - Ryby - lokalne ryby z okolicznych dolnośląskich hodowli, głównie pstrągi i karpie przyrządzone po mojemu - ryby za granicą, jak i reszta jedzenia jest albo za mocno nasycona octem, albo przesolona. - Piwo, o tym mógłbym pisać długo, piwo za granicą bywa dobre, ale na Południu jest takie sobie, przyzwyczaiłem się już do kilku lepszych polskich marek: Noteckie, Lwówek, Namysłów, itp. - Polski chleb - nawet ten zwykły, dopiero co wypieczony tani chleb z lokalnej piekarni. Nie mówiąc już o lepszych wariantach... ...up

Organizacja zakupów. Supermarkety i małe sklepiki.

Grafika
Psychologia, powiadam wam, psychologia! Sam tę psychologię przerabiam w interesach! Każdy to wie, każdy się z tego śmieje, a jednak dla wielu ludzi cena 19,76 jest RADYKALNIE różna od ceny 20 zł. Czy jednak dla przedsiębiorcy to jest problem? Na ogół nie - tam gdzie się da - można obniżyć jednostkę przeliczeniową, wolumen, dodać dodatkowe warunki usług. Niestety sami klienci wymuszają takie praktyki. Klienci po prostu chcą hipnotycznej ceny 19,76 i się na nią jednoczesnie nabierają! Autohipnoza? Do dyskusji cenowej pt. "Supermarkety i małe sklepiki" mało kto dodaje czas dojazdu i koszty paliwa oraz czas spędzony np. na staniu w kolejce w supermarkecie. Czas to pieniądz. Czy po przeliczeniu tego faktu paczka zielonej herbaty, której akurat potrzebujesz, będzie tańsza w sklepiku czy w markecie? Znajomy mechanik oszacował dajmy na to, że samo odpalenie samochodu z silnikiem Diesla, biorąc pod uwagę amortyzację auta - zużycie silnika, oleju, paliwa, itp. to z uwagi na wysoki

Lepszy jeden Tesco czy 30 małych sklepików?

Obiecałem wam, że zaprzestanę górnolotnych tematów i przestanę na jakiś czas spierać się ideologicznie z blogowymi kolegami, tym bardziej, że pewne rzeczy światopoglądowe zostały już wyjaśnione - pozostała mi jedna teza kolegi do obalenia - a mianowicie kwestia małych sklepików. Nie, nie! Oczywiście słowa zamierzam dotrzymać i na razie dość ideologii i polityki. Nic nie będzie o kwestiach prawnych, nic nie będzie o wydrenowaniu lokalnej gospodarki, nic nie będzie o bilansie zatrudnienia po inwazji supermarketów, nie i tyle. Popatrzę od strony konsumenta, klienta sklepów, który się polityką i ekonomią nie interesuje, ale musi po prostu kupić połeć mięsa czy butelkę piwa. Otóż Tesco NIE JEST tani! Tesco (w centrum mojego miasta) był tani na początku, przez pierwsze dwa lata, może odrobinę dłużej - tyle trzeba było, aby w moim mieście wyrżnąć dziesiątki małych rodzinnych sklepików. Potem sytuacja wróciła do normy, bo przecież duża korporacja może jakiś czas jechać na zerowej marzy,

Oszczędny zakup - regał z drewna orzechowego, olejowany.

Grafika
Właśnie jestem po zakupie dwóch regałów z orzecha, olejowanych. Regał jak na zdjęciu kupiłem za 60 zł, drugi o jedno piętro wyższy za 75 zł w Kauflandzie. Niestety z sklepie na J., którego nazwę nie wiadomo jak właściwie wymówić, takie rzeczy są 2-3 razy droższe... ...a własciwie nie opłaca się tam kupować nic, poza promocjami, i to nie wszystkimi. Drożyzna (Riannon, zanim tam pojedziecie i narobicie kilometrów lepiej zadzonić czy np. dywan bambusowy jest aktualnie w promocji - bo was regularna cena mentalnie zabije). Regał jak na zdjęciu - za 60 zł zastąpił popularny regał rattanowy z szufladami z J., który się Kobiecie znudził, poza tym przestał pasować do wystroju pokoju - sprzedałem go w necie za 75 zł (kupiony kilka lat wcześniej za 125 zł). Zastanawiam się, czy wystawić jeszcze na sprzedaż fotel rattanowy, nie pasuje mi do wystroju - choć jest wygodny. Tak więc widzicie, co się u mnie dzieje w sensie zakupowo-oszczednościowym. Jeśli macie jakieś wlaśnie dokonane oszczędne

Praca i honor

Grafika
Wczoraj umyłem i odkurzyłem swój samochód. Sam. Już po, na parkingu przy ostatnich porządkach zaczepił mnie znajomy. Gadka szmatka, nie ma co się rozczulać, ale generalnie lekka pogarda i uśmieszek - generalnie klimat w stylu: kto, ale kto - ty sam porządkujesz auto? sam?! przecież za kilkadziesiąt zł w salonie BongoBongo masz już odkurzanie ręczne przez "chłopków" i to z mikro-nadmuchem. Niech się robole męczą. No cóż, jest pewna grupa osób, która z założenia nosi "białe rękawiczki", fizyczną pracą się nie skalają. Dotyczy to zarówno pewnej grupy osób dorosłych, z długoletnim stażem pracy, jak i w szczególności "świeżaków" na rynku pracy po różnorakich "Wyższych Szkołach Pierdolingu i Narzekania". Ci pierwsi będą markować swój wysoki status do utraty tchu - mimo braku środków i kolapsu finansów - niektórzy z nich nie wytrzymają psychicznie i w kryzysie skończą źle, albo i bardzo źle. W pewnym sensie bawi mnie jak taki wielki Pan przynosi do

Korupcja w Polsce. Dlaczego u nas jest ona zła?

Już dwa razy byłem na urlopie w okolicach Wenecji: Portogruaro, Bibione, itp., mimo iż jest to region północny, to jak cala Italia słynie on z korupcji i kolesiostwa. Taki to już włoski charakter - korupcyjny. Nic nie poradzimy. Jednak właśnie tam zaobserwowałem ciekawą rzecz. W centrach miast i miasteczek, nawet takiego bezpłciowego, postmodernistycznego tworu jak Bibione nie ma supermarketów, co najwyżej na obrzeżach znajdziemy jeden czy drugi minimarket w stylu małej, starej biedronki z polskiego sennego miasteczka, tyle że ok. 50-70% mniejszy. Jako Polak w Italii musiałem znaleźć takie miejsca dla lokalnej ludności jako że ceny robione pod niemieckich turystów były nie dla mnie. Supermarkety były, coś w stylu polskiego "małego Tesco", ale trzeba było wbić się na autostradę (płatną!) zrobić min. 20-30 km, poświęcić na wszystko sporo cennego czasu... ...jednak nawet skorumpowany włoski urzędnik nie jest na tyle idiotą, aby dzialać "przeciw swoim" i wydać zez

Piwoszu! W tym poście poznasz trzy pojęcia, które zmienią twoje życie!

Grafika
Post ten kieruję do miłosników złotego trunku, o historii starszej i szlachetniejszej niż niesłusznie wychwalane wino... kieruję go do was "na serio". Po prostu jeśli drogi kolego/droga koleżanko lubisz piwo czas aby poznać trzy sekretne pojęcia, które odmienią twoje życie piwosza. Polskie prawo może nie jest idealne, ale w kwestii żywności panują w nim dość rygorystyczne zasady. Otóż możesz, jako producent sprzedać kiełbasę składającą się z białka sojowego, barwnika, aromatu, konserwantu i 30% mięsa odkrawanego mechanicznie, możesz ją sprzedać legalnie, ale MUSISZ na etykietce podać komponenty! W przeciwnym razie bedą wysokie grzywny a nawet więzienie. Ja ETYKIETY CZYTAM... i to samo proponuję wam! Otóż teraz pijąc piwo marki Ciechan (wczoraj Namysłów 28 dni) mogę sobie z tego rygorystycznego prawa skorzystać. Obracam butelkę i czytam te trzy, obiecane w tytule, magiczne pojęcia: 1. WODA 2. CHMIEL 3. SŁÓD JĘCZMIENNY Dzięki temu, że jasne i klarowne

Lepszy szef-kobieta czy szef-mężczyzna?

Grafika
Wczoraj rozmawiałem z pracownikami i kadrą jednego ze zaznajomionych zakładów. Dwójka pracowników zaczęła opowiadać o dyrektorach działów - tak się składa, że jednym z nich jest miła Pani po 40-stce, nazwijmy ją roboczo Danusia a drugim nieco starszy, mniej miły koleś typu "Panie Kerownikuuu", czyli Zbigniew. Zasadniczo Pani Danusia jest nielubiana i uchodzi za osobę konfliktową, natomiast Pan Zbigniew to tzw. dobry szef. Wydaje się to dziwne bo Danusia stara się być uprzejma i na poziomie, kiedy Zbigniew to po prostu pospolity cham. Jednak wszystko staje się jasne, kiedy dopytałem się o styl zarządzania i wydawania decyzji: U pospolitego chama Zbigniewa idzie to tak, dosłownie coś w tym stylu: "Słuchaj ku**a ty jełopie je***ny! Jak mi ku**a natychmiast otworu nie nawiercisz, to ci ku**a pojadę po premii, że ci lenistwo i fochy d**ą wyjdą! Już mi tu k**a z maszyną jedziesz! JUŻ KU**A! JUUUUŻ!!!" Styl Pani Danusi to coś w tym stylu: "Panie Mietku? Prosz

Polityka lokalna i o tym jak się z niej wycofałem.

Grafika
Rozwinę dzisiaj pewną myśl z Boskiej Woli, jako że tam nikt tematu nie podjął. Otóż my tu na blogosferze dyskutujemy, kłócimy się czasem, obrażamy, co jest regułą na blogu przy każdym trudnym temacie... dlaczego? Bo MY mamy poglądy! Zauważam, że ten blog przyciąga pewien profil czytelników, inteligentnych, mających "swoją wizję" i własne poglądy polityczne. Otóż nie wiem, czy jest to wam wiadome, ale w "terenie", w samorządzie... podziały na PIS czy PO, czy SLD, itp. zupełnie NIE są odzwierciedleniem idei i przekonań politycznych! Nie są odzwierciedleniem niczego w sferze moralności i poglądów! Czym są zatem? Są wyrazem podziału na sitwy rodzinno-towarzyskie i strefy wpływów - tak więc dzieci i rodzina znanego PSLowca są automatycznie, dożywotnio 'chłopami', mimo że na oczy w życiu konia czy traktora nie widziały - przeciwna, nielubiana rodzina lokalnych biznesmenów jest PIS - sitwa administracyjna to SLD, sitwa rodzinna, która obsadziła lokalną gastro

Być jak Jean-Claude Van Damme

Grafika
Ten mały post to suplement do posta o negatywnych bodźcach - szczególnie jeśli chodzi o faszerowanie tego dzieciom. Młode szczyle NAPRAWDĘ łykają rzeczy, które zobaczą w TV. Umysł dziecka funcjonuje inaczej niż umysł dorosłego Poniżej oryginalna scena - popatrzcie na sekundę 5:33 filmu. Poniżej szczyl, który zapragnął być jak Van Damme: Nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie komentarze dot. bodźców i dostarczyć od ręki "dowodów" o które prosicie - więc proszę, aby nie było, że was ignoruje - oto odp. w formie posta :>

Oszczędny zakup - dywan bambusowy

Grafika
Dziś zaserwuję wam coś konstruktywnego i oszczędnościowego - dywan z bambusa. Już dawno temu, podczas remontu mieszkania, zamieniłem tradycyjne dywany + starą wykładzinę na dobrej jakości wykładzinę przemysłową (o przedłużonej trwałości), nawet jednak ta przemysłowa się stopniowo rysuje i przestaje wyglądać 'jak nowa'. Zamiast do upiększenia podłogi kupować tradycyjne dywany - kupuję dywany bambusowe. Jak dla mnie same zalety: przyjemny organiczny materiał, miły w dotyku, bardzo łatwy w utrzymaniu czystości, stosunkowo niedrogi. Ostatnio dywan 1,60x2,00 kupiłem za 75 zł, dwa lata temu niewiele mniejszy dywan (1,80x1,40) kupowałem za ok. 50 zł. To są oczywiście ceny na promocjach, nawet z nieco większym dywanem dobrze kupując można się zmieścić poniżej 100 zł. Naturalny materiał starzeje się ładnie. Pod stołem kuchennym, gdzie użytkowanie jest szczególnie ciężkie (szuranie krzesłami, okruchy, bardzo częste czyszczenie, itp.) zdecydowałem się na wymianę dywa

Nie oglądać telewizji... nie czytać blogów...

Grafika
Sieczka Kontynuuję wczorajszy wątek telewizyjny:Kłamanie na Śniadanie i różne telewizje poranne, zwłaszcza z udziałem celebrytów czy polityków, to mieszanina product placement (lokowania produktów) i różnego lansu. Ukryty przekaz: "Kup, kup, kup - idź tu i tam - zrób to i tamto - jak nie jesteś gorsza/y i bezwartościowa/y". I to wszystko właściwie można powiedzieć o reszcie telewizyjnej sieczki. Wojciech Cejrowski Tak - można się czasem czegoś ciekawego dowiedzieć z niedzielnej ramówki TV, np. z programu Cejrowskiego, choć jego protekcjonalna osobowość i podejście do ludzi już z lekka wkurza. Zabawienie się z Wielkiego Białego Ojca z głową do góry z czasów kolonializmu jest czasem zabawne, ale w nadmiarze robi się nudne. Mimo tych drobnych wad programu - czasem oglądam. Świadomość i psychologia Ale o ile człowiek ogląda to wszystko świadomie, jest świadomy niesamowitego prania mózgu i psychomanipulacji sączonej non stop, może coś skorzystać, dowiedzieć się czego

Kłamanie na śniadanie oraz męskie wyalienowanie.

Grafika
Niedziela, heh, ja dobrze wiem jak niektórzy spędzają niedzielę... jestem dobrym obserwatorem... rozpoczyna ją program w stylu Kłamanie na Śniadanie, gdzie możemy się na przykład dowiedzieć jakiego dezodorantu do stóp używa znana Pani Psycholog - córka znanego polityka, następnie ogląda się program w stylu Kulinarna Gala Nergala, gdzie uczymy się jak przyrządzić gulasz z kota na 660 i 6 sposobów. Po obiadku kilka polskich remake'ów oper mydlanych produkcji niemieckiej (jak mówią niektórzy historycy - Niemcy ponoć lubią robić mydło). Wieczorem program w stylu Taniec Wywijaniec gdzie jedni celebryci (na parkiecie) udają, że umieją tańczyć a inni podstarzali celebryci (w jury) udają, że nie są alkoholikami. Na koniec wieczoru Kuba Wojewódzki, ku żalowi telewidzów, po raz kolejny nie zrobi coming out'u, ale za to opowie o zaletach wazeliny o smaku truskawkowym... Ehhh... po co ja to piszę? Zapytacie! Post miał być wcześniej, w ramach odpowiedzi dla balasta, debiutanta na blogos

Trenuj chłopie...trenuj śmiało! Odpowiadam czytelnikom.

Grafika
Dalej oficjalnie mnie "nie ma", korzystając z tego, że na dłuższą chwilę się dostałem do neta odpowiadam na ważniejsze pytania: Spam: Co było w skrzynce spam - odzyskałem - nie wiem czy to te komentarze o które chodziło - na przyszłość długie i dopracowane komentarze lepiej zapisać sobie w notatniku albo jakimś LibreOffice - niestety jak widać wcina - jest to ewidentna wina systemu Google, ale nic się z tym nie da zrobić. (Richmond, sorry za te ciągłe problemy.) Ja tu NIE CENZURUJĘ odmiennego zdania - cenzuruję jedynie bluzgi, nieautoryzowane reklamy i linkowania oraz niektóre osobiste przytyki. NIE MA (prawie) możliwości, aby czyjś komentarz wyleciał za poglądy (chyba, że w ramach usuwania całego dorobku szczególnie upierdliwego trolla). JA NIE OBRAŻAM SIĘ NA BLOGOSFERZE ZA POGLĄDY! Niech to będzie jasne raz na zawsze. Szkoda, że inni nie postępują w ten sposób - blogowanie stałoby się jeszcze przyjemniejsze. Co do treningów... ...balast! Trenuj, chłopie...trenu

Halogenowe żarówki energooszczędne

Jak pisałem poprzednio , świetlówka kompaktowa nie zawsze jest optymalnym energoszczędnym rozwiązaniem dla domu. Ostatnio na rynku pojawiły się markowe żarówki energooszczędne w technologii Halogen Energy Saver oraz jak zwykle masa tańszych chińskich odpowiedników - tym razem z powodu analogicznej i dość prostej technologii niewiele gorszych niż produkt markowy. Żarówka halogenowa wygląda niemal identycznie jak tradycyjna, gwinty są identyczne, jedyna różnica to halogenowy rdzeń, wyglądający niemal tak samo jak standardowy mały halogenik na 230V. Energooszczędność Tym razem producenci podają stopnień oszczędności raczej zbliżony do realnego. Jest to w zależności od modelu 20-30%. Potwierdzają to liczne komentarze i testy w internecie. Oczywiście należy pamiętać, że światło halogenowe jest delikatnie inne niż światło klasycznej żarówki, ale wciąż zdecydowanie przyjemniejsze niż świetlówkowe. Ciepłe, przyjemne światło dające dobre samopoczucie. Zdrowie Tym razem mamy światło niemal ide

Świetlówki kompaktowe / żarówki energooszczędne

Dziś "na tapecie" często poruszana w sieci kwestia żarówek energoszczędnych a w szczególności świetlówek kompaktowych. Są one reklamowane i wpychane nam wszędzie jako rewelacyjne i oszczędne oświetlenie, promowane przez ekologów a wreszcie de facto wymuszane przez regulacje UE zakazujące sprzedaży żarówek o wyższej mocy. Wertując strony w necie a także samemu testując już długi czas różne źródła światła mogę śmiało przedstawić sprawę kompaktów pod kątem oszczędności. Niestety nie mam dobrych wieści w tym temacie. Lekka ściema na starcie Deklarowana oszczędność energii 80% jest przesadzona. Wiem to z własnych obserwacji, postaram się też w miarę wolnego czasu odnaleźć źródła i odpowiednie pomiary, najprościej jednak w miarę możliwości sprawdzić to samemu - wizualnie. Niestety, świetlówka kompaktowa o deklarowanej, porównywalnej mocy do tradycyjnej żarówki najczęściej nie świeci jak to obiecuje producent. Psychologia, marketing, obietnice czasem poparte znaną marką - niestety