wtorek, 20 października 2020

"Renowacja" lamp samochodowych sposobem z Internetu

Wczoraj pisałem o zakupieniu halogenów o zwiększonej jasności świecenia, wciąż zgodnych z obowiązującymi przepisami, ale jednocześnie dających mi o pewien procent lepsze pole widzenia podczas jazdy samochodem. 

Halogeny o zwiększonej jasności w samochodzie

Jednak to nie wszystko, reflektory w niemłodym już aucie są nie tylko zabrudzone po trasie, ale i są na nich osady z lat eksploatacji. W necie od dawna krąży sposób na wypolerowanie lamp pastą i szczoteczką do zębów, byłem sceptyczny, ale spróbowałem, efekt mnie zadowala. Koszt, środki? Kilka "kresek" pasty do zębów, zużyta szczoteczka, która i tak miała być wyrzucona, woda, 150 ml denaturatu.



Przed i po kuracji. Czyszczenie i polerowanie zdecydowanie usunęło osady. Lampa jest bardziej "biała".


A u jeszcze zdjęcie porównujące, lampa po Twojej lewej jest po kuracji, lampa po Twojej prawej przed. Aparat telefonu tego nie oddaje, ale ja widzę różnicę, nawet jeśli to zwiększy bezpieczeństwo i widoczność o parę procent - warto. To tylko trochę samodzielnej pracy na zewnątrz przy całkiem przyjemnej pogodzie dzisiaj.

Także jeśli zastanawiasz się nad czymś takim? Powiem wprost - zrób to!

Ale to jeszcze nic. Kolega z grupy Preppersów - Paweł - pokazał mi swoją pracę, tym razem jednak przy użyciu środka zakupionego w sklepie.


Oceńcie sami czy warto porządnie wyczyścić i wypolerować lampy! Czekam na Twój komentarz!

Wykorzystaj konstruktywnie wolny czas #2 - jesienne przetwory, grzyby

Ponad dwa lata temu usunąłem z mojego domu odbiornik TV oraz pakiet TV cyfrowej. Co ciekawe przy ofercie internetowej operator oferował mi "darmowy" pakiet TV. Odmówiłem. Po pierwsze jakbym miał ten pakiet, pewnie bym wydał znów pieniądze na nowy telewizor (a po co?) oraz spędzał więcej czasu przed ekranem. Spokojnie, czasem pooglądam TV, kiedy jestem w gościach, czy na wyjeździe w hotelu - to mi wystarczy w zupełności... natomiast w wolnym czasie wolę robić cokolwiek konstruktywnego - dziś znów kolej na spacer w terenie oraz jesienne przetwory... zatem idziemy na grzyby...






Na zdjęciu trzęsak pomarańczowożółty - grzyb, który jest dostępny w lasach przez cały okres jesienny oraz zimowy. Nie będę się rozpisywał na temat właściwości zdrowotnych, ja wykorzystuję go jako dodatek do zup i sosów (w postaci świeżej oraz suszonej) oraz na nalewkę. Kolejne zbory tego grzybka mam zamiar umieścić w zalewie octowej.

Oszczędzam mój czas, nie marnuję go przed TV, oszczędzam pieniądze - leśne przetwory w gruncie rzeczy niewiele kosztują (co najwyżej przyprawy, dodatki), oszczędzam wydatki na lekarza i leki - ruch w terenie to zdrowie i poprawa odporności.

Pozdrawiam!

Wykorzystaj konstruktywnie wolny czas - przetwory domowe, herbaty

Od dawna staram się konstruktywnie wykorzystać wolny czas. Kiedyś było inaczej, potrafiłem leżeć i bezproduktywnie trawić czas przed włączonym TV. OK, poleniuchować też czasem można, a nawet trzeba, jednak wolę by nie stawało się to regułą.

Niektóre jesienne weekendy wykorzystałem na wędrówki po terenie, a kiedy pogoda nie dopisywała starałem się zrobić jakieś przetwory domowe, często wykorzystując dzikie owoce. Zobacz przykład.

Suszony głóg oraz dzika róża jako dodatek do herbat. Od lat piję "herbaty zimowe" z własnymi dodatkami i nie choruję, bądź choroby te przebiegają szybko i lekko. Tobie też to polecam - pozdrawiam!





P.S. Suszone pestki ze świeżej dyni zostały docenione jako przekąska przez moich gości ;-)

Polecam:

Kotlety z warzyw rosołowych - kuchnia na kryzys


Halogeny o zwiększonej jasności w samochodzie

Zamontowałem właśnie w samochodzie halogeny o zwiększonej jasności. Dlaczego? Mam już dość nieoświetlonych rowerzystów - tzw. batmanów - mam także dość pieszych bez odblasków na wsiach pod miastem. Ewentualny wypadek z takim petentem, to zawsze kłopoty, nie mówiąc o bezpieczeństwie własnym. Nie wiedzieć dlaczego - batmani są tolerowani przez policję. Nic z tym jednak nie zrobimy - trzeba działać.

Za namową kolegi zamontowałem halogeny o zwiększonej jasności. Zawsze dadzą one dodatkowe kilka metrów zasięgu reflektorów. To może zdecydować w krytycznej sytuacji. Wada - znacznie wyższa cena i znacznie zmniejszona trwałość. Dziś nie oszczędzę. Cóż - zwiększone bezpieczeństwo kosztuje... Jednak może da to oszczędności w szerszej perspektywie? Kto wie?

Koszt. Żarówki 70 zł. Wymiana u mechanika 30 zł.

Dalszy plan: polerowanie lamp w celu poprawy bezpieczeństwa.

Zdjęcia:



Zobacz kolejny krok "odnowy" reflektorów:

https://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2020/10/renowacja-lamp-samochodowych-sposobem-z.html

piątek, 20 grudnia 2019

Butelki zwrotne - jak wreszcie oddać je bez problemu

Jestem osobą nastawioną dość pro-ekologicznie do różnych tematów. Oczywiście, rozsądnie pojmowana ekologia idzie w parze z racjonalnym oszczędzaniem, co widać na przykładzie butelek zwrotnych po piwie. 

Oczywiście nie namawiam tu nikogo do konsumpcji piwa, zwłaszcza nadmiernej, jednak prawdą jest to, że złocisty napój jest na dobre częścią naszej tradycji. Polacy lubią piwo, towarzyszy ono wszelkim imprezom, biesiadom i pewnie w najbliższym okresie świąteczno-noworocznym i karnawałowym zagości ono na naszych stołach. 


Wracając do tematu butelek. Jeśli porównany ceny najpopularniejszych marek piwa w puszce oraz w butelce zwrotnej to poza jakimiś szczególnymi promocjami są one zazwyczaj wyższe. Zwykle widzę, że jest to nawet kilkadziesiąt groszy różnicy. Zdecydowanie bardziej opłaca się kupić te kilka sztuk na imprezę w wersji "butelkowanej", poza tym, jeśli mam być szczery, jakoś ze względów "koneserskich" znacznie bardziej przypada mi do gustu spożywanie piwa ze szklanych butelek. Pewnie jestem tradycjonalistą, a jak Wy? ;-)

Po konsumpcji piwa pozostaje jednak problem: Co zrobić z butelkami po piwie? Oczywiście w okolicy znajduje się z reguły jakiś kontener na surowce wtórne, tylko szkoda jednak wrzucić butelki "na recykling", skoro kaucja np. w moim najbliższym sklepie wynosi 50 groszy. Wiecie, co uważam na ten temat, "ziarnko do ziarnka...", drobne oszczędności skumulowane w długim czasie potrafią przerodzić się w duże sumy... ale do rzeczy. Butelki najlepiej jest oddać do sklepu, gdzie się je kupiło za okazaniem paragonu i byłoby OK, gdyby właśnie nie problem z paragonami. Kto ma głowę do ich kolekcjonowania w czasie przygotowania do przyjęcia gości? Co wreszcie z butelkami, które goście przynieśli ze sobą i zostawili po przyjęciu?


Dlatego właśnie chciałbym Wam polecić akcję, która bardzo mi się podoba, mianowicie "Daj butelce drugie Życie" oraz jej stronę internetową https://zwrocbutelke.pl/ - już śpieszę wyjaśnić o co chodzi. Zerknijcie na grafikę powyżej i na marki piwa objęte akcją. Wszystko jasne? Jasne, chłodne i przyjemne ;-) Możemy tutaj rozwiązać problem braku paragonów, ponieważ w sklepach biorących udział w akcji nie potrzeba paragonu do oddania zalegających butelek. Sugerowana cena zwrotu to 35 gr. Dla mnie jest to cena OK za oddanie butelki poza miejscem zakupu. Pracowałem kiedyś w pubie, miałem też kontakt z handlem i doskonale wiem ile zachodu kosztuje właściciela i pracowników wymiana i transport butelek. 

Oczywiście nie każdy sklep bierze udział w tej akcji, natomiast z pomocą przychodzi tutaj lokalizator, gdzie przez stronę internetową możemy sprawdzić najbliższy punkt, gdzie możesz zrobić zwrot butelek bez paragonu. Wchodzisz a stronę, po czym wybierasz swoje województwo, miasto i widzisz dokładną lokalizację sklepu. Bardzo praktyczne.


Na wstępie wspomniałem Wam, że lubię klimaty ekologiczne, zatem na koniec wspomnę o tym aspekcie używania wymiennych butelek. Butelka zwrotna może być w obiegu przez okres nawet do 5 lat i pokonać drogę z browaru do konsumenta nawet 25 razy. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby zrozumieć jaka to różnica w zużyciu zasobów naturalnych w porównaniu do puszki, czy nawet butelki szklanej bezzwrotnej. Ekologia jest modna? Owszem. Kiedy biegam chociażby po podmiejskich (zaśmieconych) lasach widzę, że jeszcze dużo w tej materii jest do zrobienia. Dokonując świadomych wyborów konsumenckich każdy z nas może przyczynić się do lepszego stanu środowiska, a w tym przypadku także do racjonalnego oszczędzania.

Zatem wybierzmy butelki zwrotne. Ja jestem na tak!

piątek, 29 listopada 2019

Dlaczego wolę nie używać automatycznych kiosków do zamówień w fast-foodach

Tak, korzystam z fast-foodów. Staram się jednak by to nie było regularne, a jeśli już to dbam o to, by jedzenie było mniej niezdrowe, np. urozmaicając dania sałatkami. Nie to jest jednak tematem wpisu. Dziś chodzi mi o kioski do automatycznych zamówień. Wolę z nich nie korzystać i w dalszych punktach powiem dlaczego.


Pierwszy powód to mniejsza szybkość zamówienia, jeśli chcę coś niestandardowo. O wiele szybciej powiedzieć o sprawie sprzedawcy, niż przeklikiwać się przez dziesiątki opcji. Nie dziękuję.


Szybciej jest zapłacić zbliżeniowo, albo gotówką, oczywiście nie dotyczy to przypadku, kiedy przy zwykłej kasie są kolejki, ale nie to jest głównym problemem...


Kioski do automatycznych zamówień są wg mnie na ogół zasyfione, mówiąc delikatnie, zatłuszczone paluchami dziesiątek klientów. Być może ktoś z obsługi fast-foodów o to dba, jednak jakoś nigdy nie zauważyłem osoby z obsługi przecierającej je jakąś ścierką ze środkiem dezynfekującym. Nie mam ochoty dotykać ekranu po kimś, kto wcześniej dłubał palcem w nosie, czy drapał się po... powiedzmy po uchu.

W sezonie grypowym takie kioski to rozsadnik wirusów i bakterii. Dotykamy tego palcami, potem w fast-foodach nasze jedzenie jemy tymi samymi palcami? Czy już wiesz do czego zmierzam?

Wg mnie nie warto korzystać z tych punktów, a jeśli już to potem przemywać ręce jakimś płynem czy żelem odkażającym, który tak czy inaczej warto kupić na czas podróży...

Co Ty o ty myślisz? Skomentuj!

P.S. A tak w ogóle to najlepsze jest domowe jedzenie!

Śledź z cebulką w oleju

sobota, 19 października 2019

Lampa ratunkowa - dobra inwestycja

Hej ekipa, dzisiaj drobny zakup do auta zrobiony z Andrzejem z grupy preppersów. Tego typu zakupy uważam za dobrą inwestycję we własne bezpieczeństwo. Nie tylko zakup gaśnic, ale także wszelkich urządzeń ratowniczych, awaryjnych, itp.

Zastanówmy się! Wielu z nas potrafi wykupić różne ubezpieczenia, majątkowe, na życie albo NNW, jednak czy nie lepiej jest zainwestować w realne sprzęty, które mogą ochronić nasze życie, mienie czy zdrowie?



Na obrazku latarka ratunkowa - czyli, przecinak do pasów, zbijak do szyb alarmowych, tryb latarki (taki sobie) oraz tryb migającej lampy sygnalizacyjnej (bardzo fajny), stopka magnetyczna do karoserii. Koszt 19 zł w supermarkecie razem z bateriami dobrej klasy. 

Kilka uwag praktycznych:

  • Zbijak do szyb - w razie konieczności wybicia szyby trzeba tłuc w narożnikach, nie w centrum. Wybicie szyb i dotarcie do poszkodowanych nie jest łatwe.

Alternatywnie - nóż ratunkowy z przecinakiem do pasów i zbijakiem do szyb

  • Ostrze do cięcia pasów - to także jest trudne w praktyce, nie jest łatwo przeciąć pasy nawet ostrym nożem, trzeba zachować spokój. Poczytać więcej na ten temat.
  • Dzisiaj pokazane urządzenie i sygnalizacja - to jest jedynie jakiś składowy element i nie wyczerpuje tematu. Jeździsz w trasy, prowadzisz auto, zainteresuj się szerzej tematem - to jest wiele elementów składowych. Zabezpieczenie awarii, miejsca wypadku, posiadanie kamizelek odblaskowych w liczbie kilku, apteczka (najlepiej nie jedna), środki łączności, powiadomienie służb, CB radio, procedury takie jak omawiany ostatnio w mediach korytarz życia...

Zachęcam do zaznajomienia się z tematem. Pozdrawiam!

niedziela, 13 października 2019

Zainwestuj w... gaśnicę do domu!

Tak, zainwestuj w gaśnicę! To bardzo dobry zakup! Zobacz ile rzeczy zupełnie niepotrzebnych kupujemy do domu i wydajemy na to ciężko zarobione pieniądze, gadżety, rzeźby, statuetki, obrazki, ceramiczne ozdoby, które nam się szybko znudzą... na to zjawisko usłyszałem kiedyś bardzo fajne określenie "durnostojki".

Czy raz na jakiś czas nie można by kupić czegoś naprawdę sensownego? Kolega Andrzej zaproponował mi kupno gaśnicy. To dosyć przydatny zakup jeśli rozważymy kwestię bezpieczeństwa w domu, można powiedzieć - to jest takie nisko-kosztowe ubezpieczenie na życie.


Na zdjęciu jest gaśnica pianowa 9 l, kosztowała 208 zł oraz mniejsza proszkowa 110 zł 4 kg. Nie będę dziś robił wykładu na temat kategorii gaśnic, ponieważ dopiero wchodzę w temat. Kolega poleca mi jednak zakup - gaśnica gastronomiczna kat. A, B, F do kuchni oraz dodatkowo pianową A, B... o tym pewnie jeszcze porozmawiamy.

Dlaczego chcę gaśnice do kuchni? Prawie wszystkie (mini)pożary w moim życiu zaczęły się właśnie w kuchni przy używaniu kuchenki gazowej. Kolejny to zapalenie się elementów wyposażenia pokoju od świecy.

W ogóle pożary czy nawet mniejsze zapalenie się elementów wyposażenia to niebezpieczeństwo, z którego nie zdajemy sobie sprawy, które wydaje się nam abstrakcyjne, jednak zwykły telefon zostawiony na noc na ładowarce potrafi się sporadycznie zapalić - jeśli zajmą się jakieś elementy PCV w domu, wykładzina, plastiki czy nawet ramy plastikowych okien - opary nas mogą szybko zabić. Są bardzo toksyczne. To także temat do kolejnej dyskusji. 

Posiadanie gaśnic daje w ogóle jakąkolwiek szansę to opanować, zanim ogień zacznie szaleć na całego, oczywiście do kompletu przydałyby się jeszcze czujniki dymu.

OK, na dziś na tyle. Pozdrawiam!

P.S. Swoją drogą, moim kolejnym zakupem będzie dobrze wyposażona, wisząca apteczka.

Polecam:

Strategiczny zapas gotówki w bilonie 1, 2 i 5 zł



sobota, 12 października 2019

Dolina Jezierzycy - Uroczysko Wrzosy







Hej! Dzisiaj kolejna "oszczędnościowa" wycieczka dolnośląska. Oszczędnościowa, ponieważ w dość kameralne miejsce, pozbawione tłumów oraz "atrakcji" wyciskających portfel. Ty też nie siedź w domu w taką pogodę ;-) Rusz się ;-)

Polecam też:

Zamek Grodziec









Park Krajobrazowy Dolina Jezierzycy, Rezerwat "Uroczysko Wrzosy" (Grzyby zebrane oczywiście poza obszarem rezerwatu, a śmieci zabrane ze sobą do domu.)

A Ty co mi polecisz do zwiedzenia? Pisz! ;-)