Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

Apel do rowerzystów! Kamizelki odblaskowe.

Grafika
Dziś jadąc do domu w radiu słyszałem kolejny bilans ofiar Święta Zmarłych na drogach, zdaje się, że już przebiliśmy 30 osób zabitych (a ile poważnie lub trwale okaleczonych?). Przy okazji chciałbym dziś prosić rowerzystów o jedną rzecz - w interesie waszym i moim. Ubierzcie kamizelkę. To radykalnie zmienia sytuację bezpieczeństwa na drodze. Dość niedawno jechałem drogą Zielona Góra - Wrocław, na kilku odcinkach ta ważna i ruchliwa arteria nie ma nawet pobocza. W piękny jesienny i słoneczny dzień widoczność jest bardzo dobra... ale... Widziałem na odcinku przez las (brak pobocza) parkę niedzielnych rowerzystów i to dość późno ich zauważyłem jak na takie warunki!!! Obydwoje byli ubrani w ciemnoszare, rowerowe legginsy, ciemne kaski oraz bluzy lub polary w kolorach maskujących i/lub zgniłej zieleni. Rowery - górale - bez odblasków. Kamuflarz idealny. Jechali główną szosą - odcinkiem leśnym. Mimo słonecznego dnia byli "idealnie niewidoczni" w tych warunkach. Dół się zlew

Oszczędzanie nerwów w życiu. Wzmacnanie charakteru i naszej "podstawy psychicznej".

Grafika
Wczoraj zrobiłem coś, czego nie robiłem dawno. Byłem dość zmęczony i przesiedziałem późny wieczór przed TV. Siadłem na kanapie i zacząłem się relaksować... czyżby? hmm... pod koniec wieczoru czułem się raczej negatywnie pobudzony. Fakt, trochę odzwyczaiłem się od tracenia czasu przed TV, ale czy to był powód? Zdałem sobie sprawę po fakcie, że to co oglądałem wpłynęło na mój odzwyczajony od "największego złodzieja czasu" umysł. W pierwszym filmie na TVP dosłownie co kilka minut była scena zabijania człowieka, bójki, krew, gwałt, szybko zmieniające się sceny - drugi firm na TVN, w który się biernie wlepiałem to jeszcze większa sieczka, krew, posoka, rozrywanie flaków, pieprzenie się w brudnym kiblu z obesranymi ścianami zakończone morderstwem . Podczas wieczoru byłem świadkiem zainscenizowanego, bądź co bądź, zarżnięcia ze setki ludzi . Umysł wie, że to inscenizacja - ale czy podświadomość i zwierzęca część naszego instynktu jest w stanie to odróżnić? Dwa posty temu pisałe

Filozofia treningowa vs racjonalne oszczędzanie. Inwestowanie.

Grafika
Ostatnio minimum dwie/trzy osoby mi zasugerowały, że moje pisanie wszędzie o treningach robi się nudne, itp. więc spróbuję dziś znaleźć w tym coś ciekawego dla osób które tak uważają. Głębokiego i filozoficznego. Na poważnie. Otóż od moich trenerów oraz z literatury wiem, że chłopaki, którzy zabierają się za sporty siłowe, sporty walki, itp. mają generalną tendencję, aby ćwiczyć TYLKO tzw. "zestaw dyskotekowy" inaczej mówiąc tylko to co widać przez większą część roku, na imprezach, na ulicy i to czym można zaimponować kolegom - jest to głównie klata i biceps, czasem w wariancie ambitnym także brzuch i plecy. Bez silnej podstawy (nóg) ten sportowiec szybko skończy "na glebie" - zamiast w objęciach swojej dziewczyny, czekającej na dole. Filozofia treningowa mówi tu: STOP chłopie, postępujesz źle! Jeśli chcesz zrobić dobrą "górę" musisz najpierw zabrać się za podstawę, solidną bazę = nogi. Trening mało widocznych nóg jest dla ludzi z reguły nieprzyjem

Odnawianie starych skórzanych butów.

Grafika
"Wyrzuć to dziadostwo! To już nie ten fason! Chyba mógłbyś sobie kupić nowe, modnie wyglądające buty!" - taki tekst usłyszałem od członków rodziny odnośnie moich butów - wyciągniętych z szafy na jesień. Po co jednak mam je wyrzucać? Mam nietypowy rozmiar, coś koło 45,5, więc trudno mi znaleźć wygodne skórzane buty, stracę dużo czasu, a zanim nowe buty się rozchodzą, będę musiał się nieźle pomęczyć. Dla jakiej idei? Po co? Dla mody? No a skąd moda? Bo w tym sezonie jakiś homo-projektant wymyślił buty z bardziej spiłowanym czubkiem niż rok temu? (Czubek spiłowany - bo jego kochaś kopnął go z buta i go mocno tyłek dwa dni bolał.) Nie ma głupich. Takie wygodne buty odnawiam. 1. Dokładne czyszczenie zewnątrz i wewnątrz. Dosuszenie ich jeśli podczas czyszczenia użyłem wody. 2. Zapastowanie klasyczną pastą do butów (nie za drogą, bo tu zdarzają się cuda - jak. np. za duża zawartość połyskującego wosku, mikro-dodatki, itp. - nie, nie, ja chcę zwykłą pastę jak za komuny). N

Minimalizm licencjonowany. Do przyjaciół minimalistów.

Grafika
Szczególnie na blogach anglojęzycznych spotykam się z dogmatem, że minimalista powinien posiadać mniej niż 100 rzeczy - ci, którzy spełnią te kryterium są w blogosferze uznawani za prawdziwych-100%-wspaniałych minimalistów. Reszta to tzw. aspirujący. O większej sekciarskiej bzdurze nie słyszałem! Nie ma to NIC wspólnego z minimalizmem - chyba, że chodzi o napędzanie pewnemu cwaniakowi sprzedaży pewnej książki. W przypadku tak ogólnej filozofii idiotyzmem jest ograniczanie się jakimikolwiek liczbami i narzucanie sobie czegokolwiek. Samo to podejście jest absolutnie nieminimalistyczne i jak dla mnie pozerskie. To jest dodatkowe ograniczenie - albo i kolejne materialistyczne pragnienie - których chyba u minimalisty powinno być jak najmniej? No nie? Minimaliści którzy mnie czytacie, spuśćcie magiczną liczbę 100 tam gdzie jej miejsce, niech popłynie rurami kanalizacyjnymi i Wisłą tam gdzie powinna - do malowniczej krainy Bullshit Mountains. O minimalizmie według mnie decyduje ogóln

Telefon komórkowy - pomocny gadżet, czy kaganiec i smycz?

Grafika
Jakiś czas temu na blogu Droga Minimalisty kolega napisał o używaniu starych telefonów, co oczywiście poparłem, bo skoro działa dobrze to po co coś zmieniać? Czy jest to jakaś ekskluzywna rzecz, którą NAPRAWDĘ można komuś zaimponować? Cegłą przy pupie to imponowałem, jak jeszcze nikt komórek nie nosił - a teraz??? Nuda Panie, nuda... Natomiast jest jedna rzecz do której doszedłem po latach użytkowania komórki: Telefon jest dla mnie a nie odwrotnie. Tzn. jeśli sobie dzwoni - niech dzwoni. Jeśli odebranie nie jest dla mnie wygodne - nie odbieram - oddzwonię później. Staram się nie lecieć z jęzorem i nie gonić do aparatu, który na ogół gdzieś w domu / w pracy leży, zwłaszcza, że ludzie na ogół odczekują tylko 2-3 sygnały i się rozłączają (bo się boją poczty głosowej). Komórki na ogół nie odbieram przed jakimś umownym magicznym terminem, który wyznaczam sobie na gdzieś pomiędzy 10.00-11.00 oraz po 21.00-22.00 wieczorem. Jestem wprawnym rozmówcą i umiem załatwić większość spraw przez

Siemię lniane - na trening, na siłownię. Tani, mocny i naturalny dopał.

Grafika
Niedawno zauważyłem, że znajomy 'profesjonalista' z siłowni wcina siemię lniane. Pogrzebałem trochę tu i tam i okazuje się, że to specyfik z klasycznej polskiej medycyny naturalnej, który jest często stosowany przez sportowców. Ponieważ często piszę i rozmawiamy w komentarzach o zdrowiu i formie (co jak co - dbanie o te rzeczy to oszczędność i inwestycja) zacytuję tutaj kilka informacji z wiki. "Siemię lniane jest spożywane najczęściej po namoczeniu całych ziaren lub rozgniecionych. Może to być również wywar lub mączka jako dodatek do wielu potraw. (...) W układzie pokarmowym działa łagodząco przy bardzo wielu objawach, czasami nawet przeciwstawnych. Stosowane jest przy biegunkach lub zaparciach, a także zapobiegawczo dla zapewnienia prawidłowej perystaltyki jelit. Szczególnie cenione przy wszelkich nieżytach i nadkwasotach, a nawet wrzodach. Spożywane także w celu dostarczania organizmowi wielu cennych substancji, jak mikroelementy oraz cholina, znajdująca się w

Miejski survival - zabezpieczenie zapasów wody.

Grafika
Tematy dotyczące miejskiego survivalu mimo zapowiedzi ostatnio nie gościły na moim blogu, ale skoro w gronie zaznajomionych domowy survival jest czymś często i dogłębnie obgadywanym, nie czuję jakiejś presji na te tematy. Natomiast dziś mimo wszystko chciałbym napisać o kwestii kluczowej w domowym survivalu. Człowiek może długo wytrzymać bez jedzenia - natomiast szybko padnie bez wody - wydaje mi się zatem ważne, aby posiadać odpowiedni zapas wody pitnej! Po co? Przykładów nie muszę szukać daleko. Moje miasto, z przyległościami nieco poniżej 100 tys. mieszkańców posiada tylko 1 słownie JEDNO sprawne ujęcie wody. Nie wolno mi w tym artykule napisać jakie to miasto - bo podpadłbym prawdopodobnie pod jakiś paragraf za udostępnianie informacji tajnej (tak! tak! te przepisy dalej obowiązują!). Moje miasto jakiś czas temu zaliczyło wielogodzinną awarię wodociągów z powodów technicznych. Prawdziwym powodem był fałszywy alarm o zatruciu ujęcia, interwencja antyterrorystów, zabezpieczan

Przygotowanie samochodu przed przymrozkami

Grafika
Gdzieniegdzie w kraju pojawiają się już pierwsze przymrozki - ja mieszkam co prawda w polskim biegunie ciepła, ale wolę przygotować samochód już teraz: - Co prawda jeszcze tego nie zrobiłem, ale wkrótce założę zimowe opony, postaram się to zrobić zanim punkty wulkanizacyjne zaczną przeżywać oblężenie i wtedy strata czasu gwarantowana - jeszcze lepiej mieć komplet zapasowych felg z oponami zimowymi i samemu dokonać wymiany - oszczędność czasu (w kolejce w zakładzie) i pieniędzy. Ja ostatnio mało jeżdżę, więc opony zimowe założone wcześniej nie zużyją się zanadto. - Paliwo, olej napędowy, depresator. Od 15 października, lub coś koło tego, w hurtowniach petrochemicznych powinna być jesienna mieszanka ropy - w pierwszej dostawie po tym terminie na mocno uczęszczanych stacjach powinna być już jesienna ropa, która wytrzyma pierwsze przymrozki. Dotrwanie do późnej jesieni na letnim oleju napędowym to proszenie się o kłopoty, a przynajmniej niepotrzebne dożynanie diesla. W ostateczności mo

Wegetarianizm - dalsze przemyślenia.

Grafika
Jakiś czas temu obiecałem napisać o pozytywnych stronach wegetarianizmu (bo naprawdę je widzę!), ale zanim popełnię post chwalący ten fenomen podzielę się jeszcze kilkoma swoimi przemyśleniami. UWAGA! To nie jest próba narzucania swojego zdania, czy skłócenia kogokolwiek - a jedynie osobiste wnioski. Jeśli ktoś miałby ochotę robić flamewar w komentarzach, proszę udać się na filiżankę naparu z melisy. 1. Etyka. Jestem po pierwsze mięsożercą, ale także nie podoba mi się przemysłowe podejście do hodowli zwierząt - najbardziej podoba mi się model, kiedy taki zwierzaczek, dajmy na to kurczak, żyje sobie na zagrodzie, w wolnym wybiegu, w komfortowych warunkach - a nie stłoczony na fermie jak w niemieckim obozie koncentracyjnym. Nie dość, że ekologiczny - tradycyjny model hodowli jest lepszy i bardziej ludzki - to jeszcze mięsko z takiego szczęśliwego kurczaczka smaczniejsze. 2. Ekonomia. Takie paskudne germańskie podejście do hodowli i eksperymenty z żywnością to wynik presji ry

Oszczędne podróżowanie - zima na Majorce.

Grafika
Ciąg dalszy... Pałacyk w centrum Palmy. Na dziedzińcu oczko wodne i łabędź - chyba jakiś afrykański... Powoli kończy się stare i zaczyna zwykłe nowoczesne miasto... ...architektura nie zaskakuje... o jakiś zamek i góra... nie ma wyjścia... ...trzeba wejść i zrobić fotkę z góry... Zimowanie na Majorce jest oszczędne w porównaniu do sezonu - niestety nie zrobisz lansu na plaży, jak to Riannon żartowała, bo nie ma przed kim (a lans w kraju przed znajomymi to musi być przecież dobry hotel w Alpach i narty). Jest natomiast przyjemnie pusto i można skupić się na eksploracji wyspy, a nie na świrowaniu. Temperatura tak dla mnie na chodzenie w cienkim sweterku i polarze - chociaż jadąc w góry trzeba ubrać się cieplej... jak coś chcecie wiedzieć, albo ma być ciąg dalszy - pytajcie w komentarzach.

Oszczędne podróżowanie.

Grafika
Ostatnio ktoś mi tu mocno narzekał, że nie ma moich autorskich zdjęć, a jedynie 'darmówki' z CC. Istotnie, nie mam ostatnio ochoty na cykanie fotek, ale może coś poszukam w archiwach. Na fotce zdjęcie z wakacji na Majorce (po kliknięciu się powiększy). Playa de Palma. Zima. Spokojnie, oszczędnie, minimalistycznie, mało Niemców... coś koło południa. A to już z ukochanej Ojczyzny, zamek w Bolkowie. Uwaaaaga! Strzał! Aż mi się wnętrzności zatrzęsły. Wypaśna zabawa i prawie za free... tyle co benzyny poszło.

Pożyteczne rośliny w domu.

Grafika
Tak sobie rozmyślam o roślinach doniczkowych przy okazji generalnych porządków w domu i pracy. Po co to zielsko się trzyma w domu? Przecież duża cześć tych roślin to szkodliwe dziadostwo, rozsadnik grzybów pleśniowych i szkodliwych toksyn. Co z tego, że ładne? Ładne to niech sobie w parku rośnie, a nie moim kosztem. Niech nawet taka roślina "pracuje" na swoje utrzymanie. Taki ogródek ziołowy jak na zdjęciu właśnie sobie w kuchni urządzam. Kobieta jest "za". Mam myśl, aby stopniowo zastępować rośliny doniczkowe - nawet tą resztkę, której jeszcze nie polikwidowałem/porozdawałem tylko roślinami pożytecznymi oraz ziołami. Z sukulentów na pewno przydatny będzie aloes, na pewno da się wykorzystać niektóre odmiany kaktusów (na sałatkę/do drinków). W różnych kategoriach ozdobnych też na pewno znajdą się rośliny pożyteczne - np. skrzydłokwiat, który wygląda ciekawie, a dodatkowo filtruje powietrze w domu, w najbliższym czasie zobaczę jak trzymają mi się w kuchni różne z

Czym się pobudzić w jesienne dni? Kawa, herbata, mate, ziółka...

Grafika
Dni są coraz bardziej jak tani papier do celów wiadomych: szare i za krótkie. Większość znanych mi osób ma mniejsze lub większe problemy z ruszeniem i aktywnym działaniem. Nie ma co - trzeba się doładować. Pytanie czym? Tradycyjnym ziołowym dopalaczem jest żeń-szeń w różnych postaciach - działa jednak raczej na ogólną poprawę naszych zasobów energetycznych (szczególnie u facetów) a nie na chwilowe pobudzenie - europejskim odpowiednikiem żeń-szenia jest tribulus, natomiast bardzo dobrym polskim i tanim ekwiwalentem jest kozieradka - do kupienia w sklepach zielarskich - kozieradka ma rekordową zawartość saponin - czyli substancji sprawiających, że ziółka w stylu źeń-szenia dają power. Kawa, herbata, yerba mate - czyli kofeina... hmmm.. jaki koń jest każdy widzi... czyli działanie kofeiny nie jest nikomu z nas obce. Według mnie jednak najlepsza i najstabilniejsza kofeina jest w mocnej odmianie yerba mate wypitej z bulwy. Nieźle dopala, szybko i na długo, może nawet lepiej niż zdelega

Jabłko z supermarketu

Grafika
Pamiętacie post o Francuzie i dzikich jabłkach - kiedy go napisałem zerwałem trzy sztuki tych dziczek z podwórka, wielkości mniej więcej połowy normalnego jabłka z supermarketu i położyłem w kuchni. Tego samego dnia Kobieta kupiła sobie dwa duże, ładne i wypasione jabłka z supermarketu - jedno zjadła - jedno zostało w koszyku razem z dziczkami na dłużej. Po niecałym tygodniu patrzę - jabłko marketowe od spodu nadgnite i już zaczęła wdawać się pleśń - dzikie jabłka - stan idealny. Tak sobie myślę filozoficznie - mimo tej całej chemii, oprysków, itp. - wycackanie jabłko jest mniej odporne, niż podobne mu dzikie jabłka. PS. W przedostatnim poście o ociepleniu wewnętrznym zrobił się fajny 'offtop' o budowie małego domku na zgłoszenie 5x5 m - warto zaglądnąć :)

Minimalizm w mieszkaniu. Jesienne porządki.

Grafika
Na razie nie ma nowych postów, ponieważ aktywnie wdrażam w życie niektóre sprawy, o których piszę. Pisałem już o tym, że jeśli chodzi o mieszkanie - staję się powoli coraz większym zwolennikiem minimalizmu. Nie chodzi o to, by ograniczać sobie wygodę - ale by powoli pozbywać się rzeczy, które naprawdę do niczego nie służą, chyba, że do zabierania cennego miejsca i gromadzenia kurzu. W ostatnich dniach szczególnie aktywnie zabieram się za wszelkie stare papiery oraz niektóre pamiątki i bibeloty (część oddam chętnym znajomym). Jeszcze chwilę odpocznę po wieczornym treningu i wykorzystując pozytywną energię zaczynam walczyć z papierami i ogólnym zagraceniem (choć i tak już jest całkiem dobrze).

Samodzielna termomodernizacja mieszkania w bloku lub kamienicy

Grafika
Ostatnie lata obfitują w powszechną termomodernizację starych bloków i kamienic, jednak jest wiele wyjątków od reguły. Nie wszystkie obiekty mogą być poddane termomodernizacji zewnętrznej, zwłaszcza te zabytkowe, gdzie konserwator zabytków może skutecznie blokować decyzję inwestora. Polecam zatem ocieplić mieszkanie od wewnątrz. Ocieplamy ścianę Największe straty ciepła w mieszkaniu są najczęściej przez ścianę zewnętrzną. Warto zatem ją docieplić. Należy dokładnie oczyścić ścianę i wymurować ją od środka specjalnymi cienkimi bloczkami (pamiętam film instruktażowy bodajże udostępniony przez firmę Ytong wyjaśniający cały proces). Następnie tynkujemy ścianę (wystarczy odpowiednia gładź szpachlowa) oraz malujemy. U mnie w mieszkaniu 5cm dobrego gazobetonu (jakiś ówczesny odpowiednik Ytonga) wymurowane od wewnątrz jeszcze za komuny zdziałało cuda. A są już lepsze, cieńsze i dyskretniejsze technologie. Są specjalne tynki ocieplające, są specjalne maty ocieplające z materiałów ekologic

Biżuteria u faceta. Złoty łańcuch jako inwestycja? Kieta kontra ubezpieczenia na życie?

Grafika
Kolega z Boskiej Woli ponownie zainspirował mnie do napisania postu twierdząc, że tak naprawdę o to nam wszystkim chodzi w dyskusji o zegarkach, że lubimy biżuterię i tyle. Ja się nie zgadzam, bo zerkanie na komórkę dla mnie wygodne nie jest, ale ponieważ u jego ziomków z Kociewia zauważyłem wyraźną tendencję do noszenia biżuterii przez mężczyzn - to będzie parę słów o tym zjawisku. Kolczyki - NIE Generalnie ja nie akceptuję zbytnio noszenia przez facetów kolczyków, przekłuwania brwi, policzków, nosa i języka. Kiedyś co prawda była moda na kolczyk wśród anarchistów, potem na grube kółka w uszach u młodych handlowców, potem się zrobiła moda na piercing i tatuaż wśród rockmanów i niektórych metali - z tym że zwykle jednocześnie przekłute elementy ciała były częścią subkultury homo. Ja nie bardzo zauważam niuanse mody i stylu, więc osobiście wolałbym nie ryzykować wyglądania jak homo. Przekłute ciało - szczególne części twarzy - mogą być dla nas niebezpieczne np. w bójce - a powiedzm

Ja już się dogrzewam.

Grafika
Całkiem niedawno pisałem wam o ogrzewaniu elektrycznym w postach: http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/09/ogrzewanie-elektryczne.html oraz http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/09/ogrzewanie-elektryczne-jaki-typ.html ...i już w tej chwili dogrzewam się, zarówno w pracy, jak i w domu, gdzie CO jeszcze nie zostało uruchomione. Wilgoć i nieprzyjemny ziąb zaczęły już być zauważalne. Zaledwie jeden 500W grzejnik elektryczny - olejowy wyraźnie łamie tą wilgoć i ziąb w mieszkaniu w bloku o pow. 54m2 gdzie wszystkie pokoje są otwarte. Wilgocią zajmują się też dwa osuszacze chemiczne - jeden w łazience, oraz drugi w kuchni. Z miłą chęcią zamieniłbym ten grzejnik na system kominkowy (ale w tej chwili jest to jeszcze nierealne) nawet jeśli teraz zamiast przyjemnego pisania posta przy elektrycznym grzejniku, musiałbym pójść na podwórko po drewno i podkładać do ognia. A jak jest teraz u was z temperaturą i ogrzewaniem? PS. Proszę dalej o pomysły do poprzednie

Oszczędny zegarek. Pytanie do czytelników.

Grafika
Dziękuję za wasze wypowiedzi dotyczące komputerów, te opinie przydadzą mi się bardzo zarówno do potrzeb bloga komputerowego oraz oszczędnościowego, a być może do zakupu własnego. Kilku z was poruszyło sprawy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi, co na pewno prędzej czy później zaowocuje nowymi postami. Zdziwiło mnie, że tak wielu z was jest zaznajomionych z Linuksem, który jeszcze niedawno był systemem bardzo niszowym, a teraz nie jest wielkim zaskoczeniem znaleźć go na wielu domowych maszynach, a o linuksowych smartfonach (Android) to już nie wspomnę. Nowa linia Casio Edifice. Widać wpływ mody, funkcjonalność na drugim planie. Mam kolejny dylemat, a mianowicie zakup oszczędnego zegarka - szkiełko mojego obecnego jest już pęknięte i wkrótce pójdzie drobny mak, pomijając to, że jest coraz bardziej poobijany. Casio Edifice miał być zegarkiem biurowym - biznesowym, który ma się sprawdzać także w sporcie. Jednak wyprawy w góry i ćwiczenie w nim na siłowni, itp. dobiły go doszczętnie

Oszczędzanie i zdrowie jako motywacja do treningu.

Grafika
Mój znajomy zawodowiec z siłowni powiedział mi, że z wiekiem zmienia się motywacja u młodego faceta ćwiczącego na siłowni (ale i uprawiającego inne sporty). Motywacja kobieca jest z reguły niezmienna - ta to zawsze chce przede wszystkim wyglądać atrakcyjnie. Polska siła, z którą liczy się świat, czyli Hardkorowy Koksu oraz Pudzian :) Do dwudziestki i okolic każdy chce ćwiczyć na Pudziana (groźna góra mięśni) albo na ABS'a (absolutny brak szyi). Ludzie są skłonni do wszystkiego, aby być wielcy. Słyszałem o kolesiach jedzących paszę dla świń, podwędzoną ojcu z gospodarki, aby nabrać masy - na siłowni w mniejszym mieście u szwagra zastrzyk z teścia (=testosteron) to norma. Mało kto się przejmuje konsekwencjami. Po dwudziestce się lekko układa w psychice (niektórym) i większą rolę od nastoletniego zaimponowania kolegom w grupie odgrywa chęć przypodobania się dziewczynom. Trening staje się więc bardziej "na rzeźbę" - dziewczyny nie lubią sterydowych świniaków. Ale też si

Mini "wybory" na blogu - proszę o określenie waszych preferencji.

Grafika
Każdego z nas prędzej, czy później czeka dokonanie wyboru - w niedzielę będziemy mogli sobie ulżyć jeśli chodzi o preferencje polityczne. Jeśli jednak macie chwilę - proszę was o napisanie kilku słów na temat kwestii która nurtuje mnie obecnie. Przyda mi się to dla potrzeb drugiego bloga - komputerowego - na którym sobie ostatnio analizuję nietypowe wybory dot. systemów i softu. Dylemat jest taki - macie tysiąc kilkaset zł max. do wydania i chcecie kupić komputer. Co wybieracie? Laptop, netbook, nettop (czyli miniaturowy cichy, biurkowy PC), klasyczna puszka - czyli desktop? Jaki monitor do tego? Sprzęt używany? Nowy? A może zamiast PC lepiej Macintosh z drugiej ręki? A może tylko konsola do gier z funkcjonującą przeglądarką WWW? Co? Jak i dlaczego?

Praca i biznes: Kontakty i jeszcze raz kontakty!

Grafika
Mój dawny znajomy narzekał kiedyś, że nie może poznać żadnej dziewczyny. Pytam go - no a gdzie szukasz? W sumie nigdzie - mówi - pracuję w domu (grafik komputerowy, psychicznie w jakimś matriksie), trenuję sam w lasku (jogging) - nie ma okazji spotkać. Kolega chciał poznać dziewczynę, bardzo mu to doskwierało, ale nie szukał. Poradziłem mu zapisanie się na jakieś sekcje sportowe - zamiast samotnego biegania w lesie, poradziłem mu wyrwanie się do klubów studenckich, na domówki do znajomych itp. Oczywiście posłuchał i wkrótce poznał interesującą go dziewczynę. I to jest autentyczna historia. (Z tą dziewczyną nic nie wyszło finalnie, ale bariera została przełamana.) Poprzedni post o pracy generalnie sprowadza się do jednego - nie sieć na d*** u mamusi - chwytaj jakąkolwiek pracę - nawet na kasie jako sprzedawca - jeśli jesteś u prywaciarza łap kontakty (jak mąż Tofalarii) - jeśli jesteś na naprawdę marnej posadzie w sieciówce/korporacji (jak kiedyś ja w ubezpieczeniach) - pchaj się n

Nie po to kończyła studia, by w supermarkecie siedzieć...

Grafika
Co? No tak. Radzą sobie. On pracuje w zakładzie... ona? ...nie... ano nie... czeka aż coś się trafi.... może się trafi.... no... jest oferta?.... nieeee! Nie po to kończyła studia, by w supermarkecie siedzieć! To jest cytat świeżuteńki jak ciepły jeszcze chleb, po który właśnie wyskoczyłem do pobliskiej piekarni. Tekst, a jakże, usłyszany właśnie pod tą piekarnią. Przypominają mi się tutaj własne posty (głównie: maj-czerwiec) o przedsiębiorczości i pracy, oraz próbie znalezienia pracowników, przypomina mi się przedwczorajsza rozmowa na blogu Firma Mikro (na liście blogów) zerkam także na post o Francuzie i dzikich jabłkach (jak ktoś ma ochotę proszę to sobie przewertować). Wniosek jest taki, młodym ludziom w Polsce się ostatnio w d*** poprzewracało. Z mojej perspektywy - człowieka, który z części dzieciństwa jeszcze pamięta siermiężną komunę, i takie smaczki jak np. stanie w kolejce 1,5 h aby kupić mały kawałek boczku i salcesonu... ehh... Wróćmy do przypadku tej panienki z cyt

Wegetarianizm... taki sobie ...izm

Grafika
Już nie raz przymierzałem się do napisania o wegetarianizmie. Do wegetarianizmu mam dość specyficzny stosunek - w jednym aspekcie pozytywny, w innym negatywny - chciałbym to tak ująć i przedstawić, aby przekazać czytelnikom własne zdanie, ale jednocześnie ich nie obrażać. Pozytywny stosunek do wegetarianizmu mam jako rodzaju sztuki kulinarnej, po prostu uwielbiam wegetariańskie potrawy, pozytywny mam jako do wyboru dietetycznego podyktowanego osobistymi preferencjami kulinarnymi - mam wrażenie, że tak przedstawia to np. kolega z bloga Droga Minimalisty (link na liście blogów). Negatywny stosunek mam do wegetarianizmu jako do wojującej ideologii, często powiązanej z czerwonym anarchizmem (tym komunizującym) albo z różnymi poglądami religijnymi (sekty religijne). Tutaj trudno o jakąkolwiek logiczną dyskusję, a na sprzeczności logiczne które wykazuję - dyskutanci reagują albo agresją, albo obrażeniem się na amen. Nie rozumiem np. następującej argumentacji (piszę 100% poważnie): B

Francuz, śliwki i jabłka z osiedla

Grafika
Rok temu pracowałem z Francuzem, o czym czasem wspominam na blogu, miałem zatem okazję dużo pogadać na temat kulinariów, zwyczajów, jego wizji Polski, itp. Czasem coś jeszcze skrobnę na ten temat, ale dziś jedna sprawa. Idziemy z Francuzem przez okolicę i on patrzy na drzewa owocowe - pyta czyje to. Mówię, że niczyje, osiedlowe - w mojej okolicy za komuny często ludzie sadzili pod blokami grusze, śliwy i jabłonie, wzdłuż drogi na działki też narosło drzewek owocowych - samosiejek z wyrzuconych pestek i ogryzków - wszystko nieco podziczało - a teraz późnym latem i jesienią wszystko po prostu spada na ziemie i gnije. Jak to spada i gnije? Dziwi się Francuz. Mówię, że nikt u nas lekko zdziczałych jabłek czy gruszek jeść nie będzie bo mniejsze i niekształtne - śliwki i inne mirabelki to się zbierało za dzieciaka, za komuny, ale teraz dzieciaki mają chipsy i batony... pewnie nawet nie wiedzą, że te owoce są jadalne :> To mogę sobie po prostu zerwać? - pyta zdziwiony - odpowiadam:

Konserwy - kupować czy nie?

Grafika
O podjęcie tematu konserw poprosił jakiś czas temu jeden czytelnik - dla osób które trafiły tu z blogów survivalowych pożytek, a nawet konieczność kupowania konserw jest oczywista - dla czytelników, dla których ten temat jest nowy postaram się napisać jakie są korzyści oraz jak konserwy kupować. Pozytywy: - aspekt survivalowy - konserwy można przechowywać wiele lat (choć lepiej krócej niż 1 rok), dlaczego warto przygotować się na ewentualną sytuację kryzysową - brak żywności w sklepach - to temat na długą dyskusję. - aspekt jakościowy - jeśli umiemy kupić dobrą konserwę - napiszę dalej w drugim poście jak dobrać produkt wysokiej jakości - mamy często przetwór mięsny lepszy jakościowo niż wiele kupowanych luzem wędlin (bez etykietek). - aspekt czasu i oszczędności - posiłek z konserwy jest od razu dostępny do spożycia - odpada pracochłonne gotowanie mięsa - czas to pieniądz, czasem duży pieniądz. - aspekt czasu i efektu niespodzianki - nagle zwalają się niezapowiedziani gośc

Markowa kawa w wariancie oszczędnym.

Grafika
Dziś przed pracą robię zakupy w warzywniaku na przyjazd gości - na liście zamówień - dobra, markowa kawa sypana - podkreślam - dobra, markowa i droga ( to co własnie na blogu często krytykuję ). Niestety, w małym osiedlowym sklepiku, w którym robiłem zakupy jest tylko kawa sypana niedrogiej marki X. Mówię jaka sytuacja ekspedientce i ...ooo kurczę! niech to! będę musiał iść do supermarketu, tracić czas, stać w sobotniej kolejce i kupić kawę sypaną markową. Kobieta odpowiada, że ta tańsza kawa X jest bardzo dobra ( istotnie jest! bo kupiłem małą paczkę dla siebie do wypróbowania! ). Mówię, że nic z tego, gości z dalszej rodziny mam och.. ach... wybrednych - w d*** się poprzewracało - musi być drogo i markowo na stole. Sprzedawczyni, z która już się jakiś czas znamy, śmieje się, rozgląda się, czy w sklepiku nie ma jeszcze innych ludzi i mówi lekko ściszonym głosem.... wie Pan co - Pan się nie przejmuje i zrobi jak ja - ja tą tanią kawę kupuję sama i przesypuję do słoika po zielonym