Kiedy się wzbogacił, nie chce już rozmawiać z dawnymi kolegami

W tamtym tygodniu byłem w pubie z jednym z dawnych znajomych. Kolega nie specjalnie jest ustawiony, szkół nie pokończył, kariera mu nie wyszła, nie wiedzie mu się finansowo (ale też nie ma jakiegoś dramatu). Ja natomiast mam pracę, nie abym się chciał przechwalać, ale jednak znacznie lepiej mi się powodzi finansowo.

Nie widzę jednak problemu odezwać się, spotkać się, zamienić parę słów, wymienić kontaktami, pójść razem do pubu. Luzik, zawsze fajne tematy mieliśmy, pośmiać się, pożartować.

Miałem jednak kiedyś innego kolegę, który był dość dobrym kumplem, ale zawodowo poszedł nieco inną drogą, udało mu się i szybko zarobił duże pieniądze. Super, ale...

Nie zdziwicie się, jeśli powiem, że kumpel stopniowo stracił zainteresowanie utrzymywaniem kontaktu ze mną i znalazł sobie "nowe towarzystwo". Nie... nic się nie stało, po prostu ja nie przystawałem już z moim poziomem portfela, ówczesnym levelem zawodowym, itp.  Nie jestem natrętny i jeśli ktoś nie chce, na kontakt nie naciskam - więc kontakt się urwał.

W sumie w kilku konfiguracjach, mniej lub bardziej podobnie pokończyły mi się jakieś inne znajomości.

Czasem też obserwuję w otoczeniu (np. jacyś dalsi wujkowie, itp.) podobne zjawiska. Kiedyś Kowalscy z Nowakami to byli super znajomi, zaprzyjaźnione rodziny, ale Kowalskim znacznie lepiej interes wyszedł i teraz się do poziomu Nowaków nie zniżają.

Tacy nowobogaccy już przecież się nie pojawią w towarzystwie zwykłych ludzi... No nie?

Takie życie. Taka Polska.

P.S. A jak to wygląda w Twoim życiu? Napisz w komentarzach!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polsat cyfrowy - multiroom - problemy i pozorna oszczędność?

Oszczędna dieta - oszczędne żywienie - 200 zł na osobę na miesiąc. Jak przeżyć tanio?

Czy można "kopać" kryptowaluty telefonem?