poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Grecja: Zagadka bankructwa. Zdjęcia #2

Miałem uciec od ciężkich tematów, ale w czasie urlopu poznałem fajnego człowieka ze Słowenii i wypiliśmy razem parę piw - jednym z oczywistych tematów rozmów był tzw. grecki kryzys, finanse, polityka. Wiadomo jak to jest jeśli spotka się dwóch ludzi o podobnych zainteresowaniach... rozgadałem się na dobre ;-)

Dobrze, zatem napiszę kilka słów o paru swoich przemyśleniach oraz o kryzysie.


Grecja jest pięknym krajem, pełnym zaradnych i bardzo pracowitych (jak na możliwości pracy w 40-stopniowych upałach) ludzi.
 

Oczywiście, widząc Greków odbywających sjestę, czy pijących kawę w kawiarni, mamy fałszywe wrażenie lenistwa - jednak ulice ożywają wieczorem, a biznesy są otwarte i do 24.00.


Oczywiście w uprzywilejowanej pozycji znajdują się regiony turystyczne, szczególnie w sezonie i trzeba przyznać, że Grecy dobrze wykorzystują swoje atuty.



Grecja jest krajem europejskiego kręgu kulturowego, co jest plusem dla mnie, tam mogę czuć się swobodnie. To jest plus dla wielu turystów w ostatnim czasie...



Co chcę powiedzieć? Grecja to kraj, który ma zagwarantowany stały dopływ pieniędzy z turystyki, ogromny, prężny strumień, który stale zasila gospodarkę znów nie tak ludnego kraju.



Dlaczego zatem obserwujemy "zmierzch" Grecji jako dumnego i niezależnego państwa? Gdzie się zatem podziewa ten cały kapitał? Dlaczego Grecja ma długi? Dlaczego media informują nas o "przejedzeniu" przez Greków miliardowych pożyczek i unijnych dotacji?


 1. Politycy.

Grecja na straszliwego pecha do polityków. Wiele lat rządów różnych kast politycznych skutecznie wydrenowało kraj z pieniędzy. Mamy to samu w Polsce, choć zgrywamy mądrali przy Grekach i udajemy zieloną wyspę Europy.



2. Katastrofalne skutki międzynarodowej lichwy.

Dobry zwyczaj - nie pożyczaj! Pożyczki trzeba spłacać, odsetki trzeba spłacać. Na przykładzie Grecji dowiedzieliśmy się, czym grozi nadmierne pożyczanie - zwiększanie deficytu budżetowego - ale przecież wszyscy już to wiemy.

Przypuszczam, że sytuacja, kiedy i my będziemy mogli wypłacić z bankomatu max. 60 zł dziennie może się zdarzyć w Polsce. Jeśli chodzi o rosnące zadłużenie idziemy w tym samym kierunku co Grecja.



3. Produkcja.

W miejscowości gdzie mieszkałem tuż za murem hotelu pasły się krowy, mimo to w lokalnym sklepiku kupowałem mleko, jogurty i przetwory mleczne... z Polski. Tak, to nie żart. Jako Polak cieszę się, że nasze firmy zarabiają w Grecji - gdybym był mieszkańcem Grecji - przeklinałbym to. Jeśli kraj dobra spożywcze, przemysłowe, konsumpcyjne kupuje za granicą - ubożeje. Transfer pieniądza dokonuje się za granicę!

Wyprowadzenie produkcji poza kraj bardzo zubaża naród - to samo dzieje się u nas (choć właściwie - już się stało, bo po polskim, narodowym przemyśle sprzed 25 lat nie pozostało już prawie nic... no może kilka kopalni, KGHM) - ten los być może czeka także nas.

Poprzednie dwa punkty nie są dla nikogo zaskoczeniem, wiemy to z mediów, jednak media nie zwracają w ogóle uwagi na punkt nr 3 - produkcję i ogromny transfer pieniędzy za granicę. 

To jest prawdziwy sekret kryzysu i przestroga dla Polski.

Poprzednie wpisy:

Grecja: Zaradny naród – ciekawy kraj. Zdjęcia #1

Grecja: Problem z bankomatami i kartami?

Grecja: Nie ma strachu, nie ma paniki!

 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Grecja: Zaradny naród - ciekawy kraj. Zdjęcia #1


Odpoczywam właśnie po podróży powrotnej z Grecji i mam chwilę na podzielenie się z Wami moimi przemyśleniami i kilkoma fotkami... oczywiście w kontekście "oszczędnościowym"... Jeżdżę tam na wakacje już któryś rok z rzędu i zauważam pewne stałe prawidłowości, niezależnie od regionu.


Podoba mi się u Greków to. że nie szczypią się ta ambicjonalnie jak Polacy z autami, czy motocyklami. U nas maszyna taka jest elementem prestiżu - tam - po prostu rzeczą użytkową. Nie zdziw się jeśli taki motorek jak na zdjęciu będzie służył komuś z rodziny właściciela hotelu do szybkiego podjechania do apartamentowców 300 m dalej, a pojazdy widoczne dalej głównie turystom.


Maszynę "do pracy" eksploatuje się po prostu maksymalnie. U nas samochód jest obiektem chuchania i dmuchania każdego Pana domu. Wizytówką firmy, tam się to nie liczy - i to mi się podoba ;-)


Może niereprezentacyjne zdjęcie jakiegoś zaplecza, ale tu chodziło mi o instalacje solarną - one są obecnie wszędzie, na każdy, budynku i trudno się dziwić - słońce grzeje za darmo. W ostatnich latach zauważam także coraz więcej fotowoltaiki oraz turbiny wiatrowe - szczególnie w górach.


To o czym kiedyś mówiłem i co mi się podoba. Na dole rodzinny biznes, na górze mieszkanie właściciele i/lub pokoje na wynajem. Okazje i dobrą lokalizację wykorzystuje się maksymalnie.


Przydrożny, prowizoryczny sklepik "u rolnika". Kupowałem tam wino własnej roboty, owoce z gospodarstwa, oliwę i oliwki.


Część "towaru" rośnie na miejscu, prawda, że pomysłowe ;-)


Ławki w pobliżu jednego ze sklepów na reprezentacyjnej promenadzie miasteczka. Wygodne i pomysłowe. U nas takie rozwiązanie by nie przeszło - jesteśmy za dumni ;-)


Jeśli o dumę chodzi - to grecką dumę ze swojego narodu widać na każdym kroku ;-) Jednak to duma w innym znaczeniu - nie wynikająca z "podnoszenia sobie ego" jak u nas ;-) Ale dosyć tych dywagacji. W następnym wpisie wróćmy do oszczędności... choć może poobalam trochę "greckie mity" i totalne bzdury o Grecji i greckim kryzysie, którymi karmią nas ochoczo media...


Jak pisałem - byłem, odpocząłem, polecam, chleba w sklepie nie zabrakło, jak straszyli mnie znajomi w Polsce, nikt nie ganiał z karabinami po plaży, Grecy zachowują się w obliczu ekonomicznej agresji na ich kraj bardzo rzeczowo i odpowiedzialnie wiedząc, że turystyka jest ważną gałęzią ich gospodarki. Turysta może czuć się tam dobrze i bezpiecznie.


Poprzednie wpisy:

Grecja: Problem z bankomatami i kartami?