piątek, 2 grudnia 2016

Ryzykowne chwilówki - wyjście z pętli zadłużenia


Coraz więcej Polaków żyje od pierwszego do pierwszego. Nieraz niestety nie wystarcza do pierwszego i co wtedy się dzieje? Trzeba podjąć decyzję o wzięciu jakiejś pożyczki - najczęściej pada decyzja o wzięciu popularnej chwilówki. Niby to rozwiązanie jest tanie, często pierwsza chwilówka ma niskie oprocentowanie i kusi łatwą dostępnością. Zachęceni pierwszą chwilówką, gdzie wszystko odbyło się bezproblemowo, bierzemy kolejna i kolejną... wszystko lekko, łatwo i przyjemnie, formalności nie są skomplikowane, obsługa jest miła, dostajemy kawkę i wszystko jest OK.
 
Niestety z miesiąca na miesiąc okazuje się, że jest coraz gorzej. Roczna stopa oprocentowania jest coraz to wyższa, nagle okazuje się, że w umowie małym druczkiem jest zapisana cała masa niby nie do końca ukrytych ukrytych, ale jednak lekko „zamaskowanych” opłat, takich jak – ubezpieczenie, opłaty wstępne, przygotowawcze. Z niewinnej pożyczki zaczyna robić się coraz większy problem, bo przecież, jeśli nie dawaliśmy rady z miesiąca na miesiąc ogarnąć swoich finansów, to tym bardziej możemy nie dawać rady ogarnąć wysoko oprocentowanych chwilówek, a oprocentowanie może sięgnąć nawet kilkuset procent rocznie.
Próbując jakoś zaradzić i tak już nie najlepszej sytuacji, bierzemy kolejne pożyczki, niestety to ma „krótkie nogi” i w każdym kolejnym miesiącu jest coraz gorzej. Sytuacja zaczyna nas przerastać, na sam widok comiesięcznych rachunków dostajemy wysokiego ciśnienia, a finanse są już w tzw. „spirali zadłużenia”. To jest sytuacja niemal bez wyjścia. Istnieją jednak pewne instrumenty finansowe, które pomogą nam wyjść ze „spirali zadłużenia”, a z czasem całkowicie się od niego uwolnić.

Takim instrumentem jest konsolidacja wielu pożyczek i chwilówek w jeden kredyt bankowy.


Zyskujemy pewnego rodzaju odciążenie naszej psychiki, lepiej spłaca się jeden kredyt i wykonujemy tylko jeden przelew. Łatwiej jest myśleć o jednym długu, aniżeli o pięciu. Kolejna zaletą jednego kredytu bankowego jest niższe oprocentowane. Nasze finanse i tak są już na kiepskim poziomie, więc to bardzo ważna sprawa. Oprocentowanie na poziomie 10 proc. jest o wiele bardziej akceptowalne, niż nierzadko kilkaset procent, jak to ma miejsce w przypadku chwilówek. Kolejną sprawą jest to, że przy kredycie bankowym okres spłaty może być znacznie dłuższy, nawet do 10 lat, a chwilówki najczęściej są przeznaczone na okres od kilkunastu dni do max. kilku miesięcy.
Jeżeli nie mamy umowy o pracę, to na dzień dzisiejszy nie jest to problem. Banki dostosowały swoje oferty do współczesnych realiów i jeżeli mamy umowę zlecenie, lub inną umowę cywilnoprawną, albo jeszcze inne źródła dochodu, to nie ma przeciwwskazań do tego, aby otrzymać kredyt bankowy.



Chciał(a)byś skonsolidować zadłużenie w jeden wygodny kredyt? Dobrym rozwiązaniem jest oferta serwisu kredyt123.pl. Można tam sprawdzić wysokość raty,wypełnić wniosek on-line a także poprosić specjalistów konsultantów o kontakt telefoniczny w sprawie ustalenia szczegółów.

środa, 23 listopada 2016

Rozwód - sytuacja awaryjna! Część #2

Zapraszam dziś na drugą część wpisu gościnnego Andrzeja na temat trudnych relacji damsko-męskich oraz kłopotów związanych z ewentualnym rozwodem.

Zagrożena po ślubie
Jak już jesteśmy po ślubie dużym zagrożeniem są teściowie/teściowa. Niektórzy po prostu bezczelnie wtrącają się w nasze życie prywatne, jakby mogli to pewnie by sobie kamerę nad naszym łóżkiem przykręcili. Teściowie potrafią porządnie nas skłócić, do tego na wszystkim znają się najlepiej oraz wiedzą o nas więcej niż my o sobie sami. Jak się przed tym bronić? Najlepiej wyprowadzić się minimum na drugi koniec miasta, a idealna odległość to ponad 100 Km. Nie będą nas aż tak często odwiedzać to i ryzyko konfliktu maleje. Jeżeli nie możemy się wyprowadzić, ważne, aby nasz dom czy mieszkanie miało oddzielne wejście i było oddzielone od mieszkania rodziców w sposób mechaniczny - ścianą lub przynajmniej jakąś płytą gipsową z dobrą izolacją akustyczną, oddzielna łazienka, jadalnia, oddzielne miejsce parkingowe lub garaż. Jeżeli nie jesteśmy wstanie zapewnić takich warunków - ślub bierzemy na własne ryzyko i rozwód jest znacznie bardziej prawdopodobny. Nawet takie oddzielenia mechaniczne nie gwarantują że zabezpieczymy się przed upierdliwością i wścibskością, ale ograniczymy niekorzystne skutki.

Nuda i rutyna to największy killer nawet udanych związków, małżeństw. Tutaj już najwięcej zależy od nas – facetów - to my musimy być liderem i przewodnikiem. Kobiety nienawidzą podejmowania decyzji i to jest nasza rola abyśmy je podejmowali. Nie możemy się wpakować w schemat praca-dom, a wieczorem telewizor, piwo i tak w kółko, bo szybko się wypalimy. W czasie wolnym trzeba zabierać kobietę na jakieś wyjazdy mogą być jednodniowe, mogą to być całe weekendy, nie muszą to być wyjazdy drogie, mogą być budżetowe. Jakieś wyjście do teatru , nawet do kina raz na jakiś czas. Jakaś wspólna aktywność, rowery, bieganie, obojętnie, żeby tylko nie siedzieć w domu w wolnym czasie i nie patrzeć sobie w oczy całymi godzinami, bo nawet jakbyśmy mieli najlepszą modelkę, to i tak nam z czasem spowszednieje - taka już natura człowieka.


Ostatni jakże drażliwy temat to finanse. Każdy ma inne wymagania, ale patrzmy realnie. Nawet jak dwie osoby pracują za najniższą krajową to w zasadzie nie ma mowy o jakimś minimalnym godnym samodzielnym funkcjonowaniu - wynajęciu mieszkania, spłaty kredytu, kupienia jakiegoś normalnego samochodu „minimalnego-jezdnego”, nie mówiąc już o jakiś wyjazdach, czy wyjściach. Dziecko w takim układzie to też nie jest dobry pomysł i nawet 500 plus tu nie pomoże. Funkcjonowanie w takim układzie może wywoływać masę frustracji i docelowo rozwód. Przykra prawda jest taka, że jak chcemy mieć żonę, to musimy mieć ustabilizowane finanse. Trudno podawać konkretne kwoty, bo w zależności od regionu kraju potrzebne będą inne kwoty, żeby żyć na godnym poziomie, ale dla mojego regionu, podam kwotę 2500 zł netto na jedną osobę. Łącznie 5 tys. żeby można było minimalnie i godnie funkcjonować. Jeżeli te wymagania nie są spełnione, ryzyko rozwodu będzie duże. Oczywiście da się przeżyć za mniej, ale będzie to przypominało raczej wegetację. 

OK. Teraz stajemy przed sytuacją rozwodową.

Co jak już wszelkie możliwości negocjacji zostały wyczerpane żadna mediacja, ani nic innego nie są wstanie pomóc i rozwód jest nieunikniony?

Rozdzielność majątkowa. Czy warto taką posiadać, to już każdy indywidualnie musi podejść do tego tematu, ale mi się wydaje, że warto jeżeli np. my jesteśmy właścicielem mieszkania, bo np. dostaliśmy po rodzicach, dziadkach, niepotrzebne skreślić, prowadzimy jakąś firmę, itp. Ja bym brał rozdzielność majątkową - to jest też sygnał dla kobiety, że owszem „szanuję cię”, ale jak coś pójdzie nie tak z twojej winy to nie dam się zrobić w konia, bo niestety, najbardziej poszkodowani podczas rozwodów są na pierwszym miejscu dzieci jeżeli są a na drugim miejscu facet.


Przykład ku przestrodze: Pewien daleki kuzyn z Górnego Śląska wkopał się w coś takiego. Ten gość to prosty chłopak bez jakiegoś formalnego lub nieformalnego wykształcenia, ale to może spotkać i dr. fizyki elementarnej. Wszystko zaczęło się klasycznie. Gość koło 30-stki poznał kobietę, później ślub, dwójka dzieci, wszystko normalnie - zwyczajnie na gościa zostały wzięte kredyty. Kobiecie specjalnie pracować się nie chciało, niby pracy nie było, ale jak ktoś 4 lata nie może niczego znaleźć, nawet pracy „za ladą”, to już zalatuje lekkim lenistwem. 


Jakoś tam funkcjonowali, minęło 10 lat i nagle kobiecie się odwidziało - sprawa rozwodowa. Na ile on był winien? Trudno jednoznacznie powiedzieć, pewnie też swoje cegiełki dołożył. Kobieta ja kto zwykle bywa odgrywała niezłe sceny i sąd orzekł winę faceta. Efekt jest taki, że dżentelmen musiał ponieść koszta sądowe, a małe nie były, do tego naliczone zostały alimenty na dwójkę dzieci, też niemałe jak na jego możliwości, kredyty były na niego - więc musi spłacać, a w zasadzie nie spłaca, bo nie ma z czego, więc dług rośnie. 

I teraz najgorsze - mieszkanie dostał po rodzicach, a rozdzielności majątkowej nie było, więc to trzeba sprzedać i po połowie podzielić. Z tego co wiem, to komornik już mu zajął mieszkanie. I czeka eksmisja, lokal zastępczy, z normalnego faceta stał się już prawie menelem, psychika mu siadła, ze stresu zaczął nadużywać alkoholu. Za to kobieta wylądowała jak kot na czterech łapach a nawet lepiej Wróciła do mamusi alimenty pobiera, 500 plus i jeszcze jakiś zasiłek z MOPS pobiera, bo jest samotną matką i w zasadzie nie opłaca jej się iść do pracy. Właścicielem żadnych nieruchomości nie była, ale rozdzielności majątkowej też nie było, więc po ewentualnej sprzedaży mieszkania dostanie połowę pieniędzy. Wyjdzie na plus. Z tego co mi wiadomo, już ma innego gościa i na nowo sobie życie układa.

Następne środki zaradcze. Jeżeli czujemy że kobieta nas zdradza, nie róbmy scen. Udajmy, że nic nie wiemy a w międzyczasie zbierajmy jakiś materiał dowodowy, wyślijmy kolegę, żeby zrobił kilka zdjęć, przechwyćmy maile. W razie potrzeby wynajmijmy prywatnego detektywa, jak będziemy mieli materiał dowodowy, dopiero wtedy wnioskujmy o rozwód. Jeżeli już nie mieszkamy z żoną, a sprawa rozwodowa jest w toku, podczas rozmów czy jakiś negocjacji dobrze by było, żeby towarzyszyła nam osoba trzecia. Zdążały się sytuacje, że ktoś został pomówiony o pobicie, chociaż tego nie zrobił. W konfrontacji 1 na 1 z kobietą w sądzie nie mamy szans. Choćby jeden świadek zwiększy radykalnie nasze szanse a i kobieta będzie świadoma, że będzie musiała się zmierzyć w sądzie z dwiema osobami i jeżeli ma olej w głowie to sobie odpuści aktorstwo. 


Jeżeli sprawy już od dłuższego czasu się nie układają i rozwód jest tylko kwestią czasu zabezpieczmy nasze konta. Kobieta nie może być upoważniona do naszego konta. Piny, hasła muszą być znane tylko nam. To samo tyczy się gotówki, trzymajmy ją w miejscach, do których dostęp mamy tylko my. Kobiety potrafią być wredne, za to bardzo dobrze udają płacz przed sądami lub rodzicami to ich narzędzie obronne mające wywołać poczucie winy u faceta oraz u całego otoczenia.

O ile to możliwe próbujmy negocjować, najlepiej w towarzystwie osoby trzeciej, spokojnie i bez emocji ustalmy co i ile się komu należy, w jakie dni będziemy widywali się z dziećmi. Negocjacje mogą być trudne, a często wręcz niemożliwe, ale zawsze warto próbować. Warto zawsze skorzystać z profesjonalnej pomocy mediatorów, prawników czy radców prawnych (np. Rozwód Lubin)

Złotego środka tutaj nie ma. Możemy jedynie zminimalizować skutki potencjalnego rozwodu. Skutki finansowe oraz psychiczne trudne do oszacowania. Najlepsze co możemy zrobić to wybrać właściwą kobietę oraz samemu się pilnować żeby nie doszło do nudy rutyny a w końcu wypalenia i rozwodu. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Andrzej Leszno WLP

Jeśli masz jakieś wnioski lub pytania zapraszamy do (kulturalnych) komentarzy. Może też znasz jakiś przykład z życia? Podziel się nim z innymi Czytelnikami.

sobota, 19 listopada 2016

Rozwód - sytuacja awaryjna! (wpis gościnny)


Liczba rozwodów stale w Polsce rośnie. Różne dane pokazuję nieco różne wyniki, ale stan na dzisiaj to ok. 40 proc. Tak, tyle par w ciągu pierwszych kilku lat decyduje się na rozwód. Jeszcze stosunkowo nie tak dawno rozwody nie były aż tak częste. W latach 90 rozwodów było zdecydowanie mniej. Co zatem się z ludźmi stało, że w tej chwili współczynnik ten jest aż tak wysoki?

Powodów na pewno jest wiele: tempo życia, nierealistyczne wymagania co do partnera, stres oraz jeden z ważniejszych moim zdaniem powodów - nuda i rutyna. Rozwód jest z jednym z największych stresów jaki może nas dopaść w życiu i co ciekawe faceci są prawie zawsze bardziej poszkodowani. Sądy prawie zawsze orzekają winę faceta lub nie orzekają winy wcale. Pociąga to solidne konsekwencje finansowe - najczęściej dla faceta. Dodatkowo w społeczeństwie jest utarte, że to najczęściej facet jest winny, choć prawda wygląda tak, że kobiety równie często lubią zdradzać, kombinować, manipulować jak mężczyźni, a kto wie czy nie częściej.

W tym artykule skupię się na dwóch aspektach - jak uniknąć rozwodu oraz jak wyjść obronną ręką jak już rozwodu nie da się uniknąć. (Od Admina: druga część artykułu będzie już w kolejnym wpisie)

Wybór odpowiedniego partnera: nie wszystkie kobiety nadają się do stałego związku, a ludzie najczęściej wchodzą w związek z osobami z przypadku poznanymi najczęściej w okresie szkolno -studenckim. Większość par poznała się właśnie w tym czasie, lub w pracy, choć to już w dużej mierze zależy jakiego typu jest to praca. Nie wszędzie jest dużo dostępnych kobiet. Jeżeli dziewczyna w związku po okresie roku lub 2 jest upierdliwa, strzela fochy, próbuje zaszczepić w nas poczucie winy, jacy to my jesteśmy niedobrzy a jaka ona jest wspaniała, to trzeba odbyć poważną rozmowę z dziewczyną.

Jeżeli nie zmieni swojego zachowania to niema sensu dalej w to brnąć. To jak lot przez Atlantyk samolotem z niesprawnym napędem i układem paliwowym - może się skończyć katastrofą. Jeżeli zachowanie kobiety poprawiło się na miesiąc, a później jest dalej to samo, kończymy związek i szukamy innej dziewczyny.
Oczywiście będziemy mieli szopki niczym z serialu, który powinien się nazywać D jak Dekiel, będzie płacz, oczernianie wśród znajomych, rodziny, ale nie ma się co przejmować - to tylko kobiece aktorstwo. Kobiety to wyśmienite aktorki. Umiejętności społeczne mają na zdecydowanie wyższym poziomie niż my faceci - ma to podłoże genetyczne - facet biegał w czasach prehistorycznych z włócznią za mamutem, a kobiety siedziały w jaskiniach i plotkowały. Także jeżeli dziewczyna nie rokuje dobrze, to należy ją zostawić bez skrupułów, zanim wpakujemy się w jakieś bagno .


W dalszej kolejności znaleźliśmy dziewczynę która dobrze rokuje. Wszystko układa się dobrze - czy powinniśmy od razu brać ślub? Nie, zdecydowanie nie. Trzeba ją sprawdzić. W jaki sposób? Najpierw spotykamy się przez 3 miesiące, jeżeli jest wszystko ok, można trochę zaufać, po okresie pół roku do roku można zacząć traktować ją nieco poważniej, oczywiście pod warunkiem że dobrze się zachowuje.
Po roku można w ogóle rozważać coś takiego jak mieszkanie razem. Po zamieszkaniu razem najczęściej wychodzi to jacy jesteśmy. Naprawdę nie ma już tyle przestrzeni, nie wszystko da się ukryć, drobne konflikty są nieuniknione i nie powinniśmy się nimi przejmować, ale jak dziewczyna robi się coraz gorsza, coraz więcej fochów strzela nie wiadomo o co, to musi nam się zapalić czerwony alarm. Czas na mieszkanie razem przed ślubem, to czas na sprawdzenie, czy aby na pewno to jest ta osoba. Jeżeli po 2 latach jest coraz gorzej i czujemy, że ta osoba to nie jest ktoś obok kogo chcemy się budzić codziennie rano przez 40 i więcej lat, to kończymy temat, w przeciwnym razie rozwód więcej niż bardzo prawdopodobny. (w razie W polecam rozwód lubin)

Zbyt wczesny wiek do ślubu lub poważnych związków? Niema co wchodzić w temat zbyt wcześnie. Kobiety do 24-26 roku życia są mocno niestabilne i jest duże prawdopodobieństwo że młodsza kobieta nie wie czego chce i po ślubie szybko jej się odmieni. Bezpieczny wiek dla kobiety oraz optymalny biologicznie to 25 lat. Dla faceta nieco więcej. Uważam, że idealny wiek dla faceta to 28 do maksymalnie 32 lata. W tym wieku nie jesteśmy już szczeniakami i powinniśmy zachowywać się nieco bardziej poważnie. Jednak nie można przegiąć w drugą stronę - już po 30- stce zarówno my faceci jak i kobiety stajemy się wygodni, leniwi, zaczyna nam się podobać tak jak jest i rośnie ryzyko że zostaniemy ”starym bykiem”, lub starą panną - choć teraz używa się słowa anglojęzycznego singiel, ale to jest to samo to tylko nazewnictwo. W środowiskach wiejskich nadal śluby bierze się wcześniej, jak i współczynnik rozwodów jest niższy, ale powoli gonią miasto w tym temacie.

C.D.N.

Andrzej Leszno WLP

A Ty co myślisz na przedstawiony temat? Napisz w komentarzach!