czwartek, 18 września 2014

Warto od czasu do czasu zrobić porządek w portfelu!


Jesień to dobra pora na porządki, mimo że „jesienne porządki” nie brzmi tak dobrze jak „wiosenne porządki”. Schyłek lat i ostatnie promienie słońca dobrze byłoby efektywnie wykorzystać, zanim zapadniemy w zimowy marazm. Dla mnie przełom wrześni i października od lat rozpoczyna nowy rok, jakoś w Sylwestra nie czuję powiewu świeżości. A piękną, złotą, polską jesienią i owszem. Jako że blog ten traktuje o finansach, to nie będę pisać o praniu firanek, ale o porządkach w portfelu.

Na początek proponuję wyrzucić całą zawartość portmonetki na stół. Zapewne to, co w niej się znalazło, niejednego zaskoczy. Standardem jest dla mnie odnajdywanie paragonu, który kilka miesięcy był na gwałt potrzeby, czy „zgubionych”, cennych drobiazgów. Nie mówiąc już o przeterminowanych karnetach, kartach rabatowych, skasowanych biletach komunikacji miejskiej, od wieków nieużywanych kartach bankowych czy wizytówkach, do których nie jestem w stanie w swej głowie przyporządkować twarzy. Ciężko mi powiedzieć, czy to kobiety czy jednak mężczyźni mają bardziej wypchane portfele. Być może kiedyś taki obrazek budził respekt, dzisiaj coraz więcej towarzyszy mu uśmiech politowania. Pokaż mi swój portfel, a powiem Ci, kim jesteś – zdaje się być niewypowiedzianym tłem i to niezależnie od płci.

Najwyższy czas przejść do meritum. Opowiedzieć parę słów o tym, jak szybko i efektywnie zrobić porządek w portfelu.

Po pierwsze, dokładny przegląd. Być może paragony nadają się tylko do kosza, bo nic już na nich nie widać. Być może karty rabatowe są już nieaktualne. Być może używasz tylko jednej z trzech kart debetowych. Być może refleksja spisana parę miesięcy temu na serwetce dzisiaj już nic dla Ciebie nie znaczy. Zrób dokładną inwentaryzację tego, co znalazło się na stole.

Po drugie, nie miej litości. Jak porządki, to pełną parą. Jeśli nawet nie wiedziałeś, że w portfelu masz wizytówkę dr Jana Chmiela, to nie zachowuj jej, bo kiedyś może się przydać. Wyrzuć ją do kosza. Jeżeli od kilku miesięcy nie używasz karty kredytowej, zastanów się, czy z niej nie zrezygnować. Tym bardziej, jeżeli jej prowadzenie wiąże się z jakimiś opłatami. I tak dalej, i tak dalej.

Mając pod ręką smartphone, naprawdę możemy mieć w portfelu tylko to, co niezbędne. Podstawowe dokumenty (zastanów się, czy musisz nosić je wszystkie), kartę debetową i trochę gotówki. Uwierz mi się, że skórzany, minimalistyczny portfel robi bardzo dobre wrażenie, nie wspominając już o braku efektu wypchania kieszeni w męskich spodniach.

Zaczynając od porządku w portfelu, łatwo można przejść do porządków w domowych finansach. W końcu, jak to mówią, najtrudniejszy jest pierwszy krok.

sobota, 13 września 2014

Budżet państwa: wpływy z mandatów za 2013 rok; prognozy i wplywy z fotoradarów za 2014.

Po ostatnim wpisiena temat ogólnego zachowania policji w Polsce, czyli, moim skromnym zdaniem, ewidentnego nastawienia nie na bezpieczeństwo obywatela, ale na jego łupienie, zadałem sobie trochę trudu, by dotrzeć do informacji na temat tego na ile średnio władza obciąża nas takimi nieprzewidzianymi niespodziankami.

Dotarłem do informacji na temat 25% wzrostu planowanych wpływów budżetowych z tytułu mandatów i grzywien w budżecie za rok 2013. Była to suma ca. 20 miliardów zł, w porównaniu z 16 miliardami z roku poprzedzającego. 



Co to oznacza? Oznacza to, że każdy obywatel Rzeczpospolitej Polskiej, średnio, wliczając w to sędziwych dziadków jak i noworodki średnio został ukarany przez naszą czcigodną władzę w tym jej bohaterskich funkcjonariuszy, mandatami, karami, grzywnami, itp. za sumę ca. 526 zł.

Można szacować, że i w tym roku rząd pragnie ukarać każdego z nas na średnio nieco ponad 500 zł.

W roku 2014, co już nieoficjalnie wiadomo same wpływy do budżetu państwa z fotoradarów wyniosą 120 milionów zł, a jest to zaledwie jeden element układanki. Kierowcy oprócz, młodzieży.... o czym pisałem między innymi w artykule...

(...) „oszczędna” armia



...są oczywiście ulubioną grupą na celowniku władzy dbającej o „domknięcie budżetu”.