niedziela, 10 września 2017

Greckie lenistwo?

Dość często spędzam urlop w Grecji i za każdym razem obserwuję ten kraj, ludzi, staram się rozmawiać z Grekami na różne tematy. Oczywiście to jest wszystko z perspektywy turysty, jednak nawet przy tym nieco wyidealizowanym przekazie można wiele rzeczy wyczytać między wierszami. Z resztą ludzie także czasem maja dość i przy turyście potrafią powiedzieć co myślą, np. o kanclerz Merkel, kryzysie, itp.

Nie to jest jednak dzisiejszym tematem, ale częsty pogląd ludzi, którzy Grecję znają powierzchownie, albo ze słyszenia...

....mianowicie: "Grecy są niesamowicie leniwi!"


Cóż, powiem Wam, że to w pewnej mierze wizerunek fałszywy, wynikający z przełożenia naszych polskich realiów na realia południowe.

Podczas moich dwóch ostatnich urlopów musiałem trochę popracować. Może się to wydawać Wam absurdem, jednak prowadzę własną działalność i podczas dwutygodniowych urlopów trzeba mieć czasem rękę na pulsie. Cóż 1-2 "sesje" przy laptopie w ciągu pobytu mnie nie zabiją, a ważne, że rodzina odpoczywa.



Nie da się pracować tak jak w Polsce przy tych temperaturach (i klima pomaga tu tylko połowicznie), wilgotności powietrza, słońcu... Praca siłą rzeczy jest wolniejsza, zdecydowanie bardziej na luzie, częściej przeplatana wyjściem na zewnątrz, wypiciem jednej kawy, potem kolejnej. Pośpiech podczas lata na południu Europy po prostu nie wychodzi, próba nadążenia za naszym polskim tempem kończy się męczarnią.... a przecież nie o to chodzi. Pracując w takich warunkach trzeba znaleźć swoje tempo - i chyba, nie będzie dla Was zaskoczeniem, że jest to tempo greckie ;-)

Tak samo postępują Grecy, których obserwuje. Nie śpieszą się, bo to się mija z sensem i logiką, przedłużają pracę do całkiem późnych godzin, miksują życie prywatne z pracą, szczególnie w firmach rodzinnych i turystyce, robią sobie częste przerwy na kawę, która jest konieczna, by się zmobilizować w tych warunkach...

Mimo wszystko sprawy idą jakoś do przodu, gdzieniegdzie lepiej, gdzieniegdzie gorzej, ale to co trzeba jest załatwione. Jest to po prostu inne tempo niż w przypadku pracy na akord w fabryce "niemieckiego inwestora"...

Nie mów nigdy, że Grecy są leniwi - lepiej sam spróbuj pracy w takich realiach ;-)


piątek, 7 lipca 2017

Innowacja na blogu

Jestem bardzo oporny jeśli chodzi o blogowe innowacje - z pewną premedytacją - szczególnie we wprowadzaniu nowych, "genialnych" inaczej rozwiązań staram się być 2-3 kroki za innymi blogerami... i dobrze mi z tym...

...ale o co chodzi.

Teraz jest moda na wszelkie wyskakujące powiadomienia. Wchodzę do kogoś na bloga i wyskakuje mi zasłaniające ekran powiadomienie "Zapisz się na mojego newslettera" albo "Koniecznie polub mój blog na FB"...


Inna sprawa - to mega powiadomienia w stylu "Masz AdBlocka, wyłącz go, bo nawet przez miesiąc nie uzbieram na to jedno piwo mocne z bułką i konserwą piknikową" (ludzie... trzymajcie mnie...).

...ja nie wnikam czy to jest wszystko rzeczywiście skuteczne, czy nie, ale mnie osobiście to wku.... wkurza. Przeszkadza mi w czytaniu, zajmuję mój czas, zniechęca do wizyt na danym blogu.

Moja reakcja w 75% to natychmiastowe wyjście ze strony, która zasłania i treść wkurzającymi planszami. W 25% obejście wkurzających powiadomień różnymi metodami (zerkam tylko na to co muszę i wychodzę - takie "spamowanie" mojej przeglądarki nie wyzwala mojej sympatii do danego blogera tak urozmaicającego swój blog).

Tak, to jest teraz modne, jednak jak pisałem - za modą podążam swoim tempem. Powoli i sceptycznie.


Nie znaczy jednak, że stoję zupełnie w miejscu i nic nie zmieniam. Social media to teraz podstawa, stąd na moim głównym blogu Oszczedzanie.info.pl nowy pływający plugin poleceń społecznościowych.



Wypróbowuję go już kilka dni i nie wydaje się ani uciążliwy, ani denerwujący, nie zasłania treści, nie irytuje - w przeciwieństwie do wtyczek na wielu okolicznych blogach.

Dla mnie jest OK, a co Ty o tym myślisz?


czwartek, 4 maja 2017

Osiedla developerskie

Prawdopodobnie w bliskiej przyszłości będę szukał nowego mieszkania i zastanawiam się nad jego lokalizacją. W pobliżu kusi tzw. osiedle developerskie. Jest ładnie, estetycznie, czysto. Bloki są ładne, otoczenie zadbane, infrastruktura miejska relatywnie "świeża". Z tej strony patrząc - przyjemnie...

...jest jednak jeden szczegół, jedna różnica pomiędzy zabudową blokowiska z epoki PRL po drugiej stronie ulicy i nie mówię tu o oczywistym czynniku - cenie. Mowa o gęstości zabudowy.



Deweloperka jest bardziej zwarta, przestrzenie między blokami znacznie mniejsze i bynajmniej nie jest problemem, aby ze swojego okna zaglądać sąsiadom do mieszkania naprzeciwko. Nie ma tego w moim starym bloku, bloki są ustawione w krąg, sąsiedni budynek jest ze 100 m dalej, pomiędzy nami podwórko, jakieś drzewa. Oczywiście, znajdą się miejsca, gdzie jest się z kimś okno-w-okno, tylko to raczej stanowi wyjątek od reguły, na nowoczesnych osiedlach deweloperskich to norma.

Czy ten czynnik będzie jakimś kryterium wyboru nowego lokum? Raczej tak, choć nie jedynym....


...a Ty co o ty myślisz?