czwartek, 23 października 2014

Żwir zamiast trawnika.

Niedawno zwróciłem uwagę na inwestycję sąsiada, który najwyraźniej zrezygnował z trawnika naokoło obiektu uslugowo-handlowego. W sumie coś w tym jest, trawa wymaga nieustannej pielęgnacji, koszenia, grabienia. Czy nie lepiej wydac trochę więcej, ale docelowo oszczędzić czas? Prezentuję kilka fotek z rozwiązania sąsiada. Ocencie sami jak to wygląda.





W sumie założenie ładnego trawnika także kosztuje, natomiast tu mamy efekt szybko, czysto i schludnie. Podoba mi się to. Sąsiad zapowiedział, że wkrótce nasadzi na tym żwirku (pod nim jest przepuszczalna dla wody geowłóknina) trochę iglaków. Efekt będzie jeszcze lepszy.

Co Wy na to?

niedziela, 19 października 2014

Składam oświadczenie do Orange Polska o zaprzestanie uporczywego nękania, co nie odbywa się bez przeszkód.

Jako bloger od lat jestem skazany na poszturchiwanie z Orange, taką ciuciubabkę z ludźmi z BOK oraz z ich marketingiem. Byłem zasadniczo przekonany, po którejś z odpowiedzi działu marketingu Orange na moim blogu konsumenckim, że problem mamy za sobą i jakiś czas temu niefortunnie przedłużyłem umowę.

Co co chodzi? O męczenie czterech liter? O to, pomijając straszliwe męczydupstwo, że czuję się cały czas oszukiwany przez sprzedawców Orange Polska Tak, takie mam odczucia i nie tylko ja. Typowy telefon, że z uwagi na staż (jestem w tej sieci od początku, a mój pierwszy numer zaczynał się od 501....)... wygrałem, jest dla mnie nagroda....




No właśnie - sprzedawca Orange dzwoni do mnie i zanudza tym samym tekstem... nawijką w stylu wygrał Pan... albo... z uwagi na staż w sieci mamy dla Pana prezent. Okazuje się jednak, że to nie prezent, ani nie wyróżnienie za staż w sieci, tylko próba sprzedania kolejnego telefonu i oczywiście nakłonienia mnie do przedłużenia abonamentu... i to w cenie na ogół gorszej niż w salonie, czy w internecie!!!

Jednym słowem kicha...

Nie to jednakże jest powodem zasadniczym mojej frustracji, tylko to, że w tej sieci, mimo wielu zgłoszeń w BOK, mimo zastrzegania, że nie chce tych telefonów u telekonsultantów... dzwonią, męczą, przeszkadzają.

Zablokujesz numer? Zadzwonią z innego... i tak na okrętkę..

Jakiś czas temu w BOK, przez telefon, powiedzieli mi, że znów mam pójść do salonu i złożyć pismo (mimo, że już przynajmniej 2x pisemnie zastrzegałem, że nie wyrażam zgody.... itp.) Jestem w salonie – tam mówią, że oni nie mogą nic zastrzec, mam sobie dzwonić na BOK. Mówię, że przychodzę do salonu z polecenia konsultanta na BOK. Pani każe mi odejść i jechać 50 km do Głogowa do biura Orange... Upieram się i nie odchodzę. Pani myśli... myśli... w końcu daje mi kartkę A4, długopis i każe napisać pismo...

Piszę zatem.

19.10.2014, Lubin, do Orange Polska...

Proszę o zaprzestanie nękania mnie w uporczywy sposób telefonami od telekonsultantów próbujących mi non stop coś sprzedać.

Nie wyrażam zgody na korzystanie z moich danych w celach marketingowych.

Nie wyrażam zgody na nagrywanie rozmów ze mną przez telemarketerów, waszych akwizytorów, itp.

Nie wyrażam zgody na dzwonienie do mnie przez jakichkolwiek pracowników i sprzedawców współpracujących z Orange Polska.

Remigiusz Witczak, moje dane...

Na koniec muszę się upomnieć o kopię i potwierdzenie nadania pisma. Kiedy każę podstęplować i podpisać też kopię Pani lekko się konsternuję i nie za bardzo jest chętna – tłumaczę, że według Kodeksu Cywilnego kopia podpisu nie jest podpisem i powołuję się na Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta...


Co będzie dalej? Zobaczymy. Mam na razie obietnicę, że w ciągu miesiąca moje podanie trafi do systemu... też refleks... nie ma co...