piątek, 14 stycznia 2011

Oszczędzanie

Racjonalne Oszczędzanie

Jak pisałem pomysł na blog rozpoczął się od niniejszej dyskusji. Postaram się skompilować moje wypowiedzi w jedną, rozsądną całość i/lub rozwinąć zawarte myśli i pomysły w kolejnych postach.


Samochód

W dyskusji padła propozycja rezygnacji z posiadania samochodu, co rzekomo daje oszczędności rzędu kilkuset zł, uznaję to jednak za absurd. Moim zdaniem droga do oszczędności nie polega na ograniczaniu wydatków za wszelką cenę, ale na mądrym zarządzaniu nimi.

Samochód to wolność i niezależność, na wymianę argumentów za nie starczy tu miejsca, można kupić tani, używany, oszczędny, nie ubezpieczyć go AC, itp. ale rezygnacja z samochodu to jakaś paranoja. Po prostu jak widzę gdzieś poradę w stylu "rozważ rezygnację z samochodu i przesiądź się do tramwaju" to reaguje jak Teksańczyk na propozycję zakazu broni.

To jest w końcu cel władzy, zniechęcić do samochodu, zagonić wszystkich do masowego transportu, stłoczyć i pozbawić resztek niezależności i mobilności, pędzić jak bydło, ohyda.

Ok, rozumiem oczywiście jak w lecie w metropolii ktoś zamieni samochód na skuter, ew. rower, jednak nie lubię porad oszczędnościowych "rezygnuj", preferuję "zamień to na tamto i ulepsz".



Telewizja

Kolejna propozycja "oszczędnościowa" to rezygnacja z TV. Na chwilę obecną to dla mnie absurd. To może zrezygnuje też z internetu, radia? Bez przesady - lepiej się choćby w towarzystwie ogląda DVD na dużym ekranie niż na monitorze. Ile tego prądu zużyje? Natomiast można zrezygnować z drogich abonamentów + wyrejestrować odbiornik na poczcie. Jest TV z anteny, TV na kartę, itp.

Czy jestem uzależnionym telemaniakiem? Tak się składa, że żyłem ok. 5 lat bez telewizora, wystarczało mi radio, muzyka i ciekawa książka.

Obecnie wykorzystuje TV do funkcji dużego ekranu - do sporadycznego oglądania interesujących mnie filmów i czasem kanałów w stylu Discovery,  sporadycznie z jakąś osobą znajomą, z którą mam wszystkie tematy obgadane zapuszczałem DVD, kilka razy w towarzystwie robiliśmy wspólny seans nad jakimś filmowym klasykiem, choć jednak częściej była to wizyta w kinie/DKF/teatrze. Rozumiem, że dla niektórych kino domowe jest mało ambitne - ale widocznie ja nie jestem ambitny :)

Co pewien czas w środowiskach intelektualistów wraca moda na wyrzucenie TV - to taka sama moda i nagonka środowiska jak na kupowanie "więcej i lepiej" tyle że w drugą stronę. Uleganie presji (nawet podświadome) nie jest dobre.

Tematykę TV poruszę jeszcze nie raz.

Samochód, transport publiczny, rower...

Skrobnę jeszcze o aucie - mógłbym napisać tak jak z TV - też jest presja pewnego środowiska - dla zdrowia i stylu lepiej, spaceruj, wsiądź na rower...

Super - ale pierwsza poważniejsza praca i/lub zła pogoda kończy ten zachwyt - o ile cały sezon łącznie z ostrą zimą podjeżdżałem rowerkiem na trening i zakupy, to przy niektórych sprawach już się tak nie da - chyba, że masz prysznic w biurze i możliwość przebrania.

Zachwyt transportem publicznym kończy się w momencie konieczności, upchania się jak śledź i wąchania smrodów współpasażerów - a już definitywnie kończy się jak zostaniesz obrobiony czy pobity.

Taksówka to rozwiązanie doraźne, a nie stały transport.

Przez brak samochodu - nawet taniego rzęcha człowiek jest przywiązany do dużego miasta i rejonów z dobra komunikacją - a ja takim tanim rzęchem komfortowo zjeździłem np. część Sudetów, gdzie komunikacja publiczna jest szczątkowa.

Natomiast to, że kierując trzeba zrezygnować z picia? Ja piję piwo raczej często, ale nigdy nie mam problemu z rezygnacją ze złotego trunku, jeśli wiem, że mam kierować - co to za argument?

3 komentarze:

  1. Słuszne podejście jeżeli chodzi o samochody...jestem tego samego zdania.

    "Rozważ rezygnację z samochodu i przesiądź się do tramwaju" - to taka porada w stylu jak jest zimno to pomyśl nad tym żeby ubierac się cieplej. Przecież każdy kto nie wyrabia się finansowo myśli o tym, żeby zrezygnować z samochodu.

    Ja staram się ograniczać TV, gdyż to straszny zjadać czasu...wole chyba jednak dobrą książkę. Po co miec 500 kanałów, których człowiek nie ma czasu nawet przeglądac - wg. mnie najlepszym rozwiazaniem jest TV na karte(kilka tj. 15 najciekawszych kanałów w zupełności wystarczy). Co do abonamentu to chyba uczczę jego pamięć minutą ciszy...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja osobiście korzystam z TV na kartę SD (żona), oraz TV na kartę HD (ja) - obecnie obydwie oferty mam na minimum bez doładowania, TVNK HD doładowałem sobie na Święta,

    TV włączam 1-2 razy w tyg.

    żona ma w kuchni jeszcze polsat za 9,90 i w tym jakiś tam babski kanał plotkarski, z którego chyba i tak zrezygnujemy, bo i tak woli oglądać TVN Warszawa

    OdpowiedzUsuń
  3. a co do samochodu to już NIGDY nie zrezygnuję z niego, jeślibym nawet nie miał pracy i pieniędzy - to choćbym miał puszki i złom po nocach zbierać - to zarobię choćby na utrzymanie starego kaszlaka, cinquecento, fiesty... albo czegoś w tym stylu, co się zadowoli paroma litrami taniej wachy...

    OdpowiedzUsuń