niedziela, 17 lipca 2011

Monety srebrne

Jak wspomniałem jestem sceptycznie nastawiony do blogów siejących panikę dot. pieniądza papierowego i zagorzale lobbujących za srebrem i złotem - szczególnie, jeśli w panelu bloga widnieje wszystko mówiący przycisk kierujący do sklepu internetowego ze srebrnymi monetami.

Nie kumam :>
Czegoś tu nie rozumiem - wyjaśnijcie mi, zwykłemu człowiekowi: Skoro nasz świat się wali, skoro papierowy pieniądz to bezwartościowe świstki mogące stracić wartość z dnia na dzień - to kto przy zdrowych zmysłach zamienia swoje srebrne monety na bezwartościowy papier, zamiast siedzieć na worku srebra i czekać na nieunikniony armagedon?

Powyżej jedna za srebrnych 1-uncjówek w moim skromnym posiadaniu.

Fakty
Oczywiście nie da się ukryć kryzysu finansowego a wysokie ceny metali nie są tajemnicą. Nie rzucałbym się jednak na paniczny zakup srebrnych monet i złota teraz. Myślę że ci, którzy na tym zyskali najwięcej, swoje monety kupili przed zawirowaniami finansowymi.

Okazja
Sam zakupiłem kilka monet parę lat temu. Od tego czasu zwracam jedynie uwagę na okazje, ot taka jak poniżej: Jakiś rok temu w monopolowym, który prowadziła rodzina koleś usiłował zapłacić za 200ml wódki przedwojenną 10 złotówką. Nalegał. W dużym skrócie: tą 10 złotówkę z chęcią wymieniłem po kursie 1 zł z III RP : 1 zł z II RP. Jak pisze jeden z komentujących u Maczety, ta moneta ma 75% srebra. Muszę to jeszcze zweryfikować, zwłaszcza jeśli chciałbym ją odsprzedać w przyszłości.

Myślę, że trzeba szukać właśnie takich okazji - np. dobrze jest poinformować rodzinę, o swoim zainteresowaniu metalami - i w razie czego przyjąć od nich monety lub biżuterię po cenie trochę wyższej niż w lombardzie, ale nadal korzystnej. Jakby nie patrzeć - dobro zostanie w rodzinie.

Przy mega-okazjach uważać na oszustwa, których na fali zainteresowania metalami jest coraz więcej. Może zatem dość bezpieczne są te przedwojenne 10-złotówki? Bite w czasach kiedy nikomu do głowy nie przychodziło fałszowanie srebrnych monet.

W co inwestować?
W rzeczy, które są niedoceniane przez inwestorów, ale mają solidne podstawy jeśli chodzi o wartość (szukajcie, szukajcie!). W przydatne w razie kryzysu umiejętności (ok znasz 2 języki - a czy umiesz np. naprawić elektrykę i ugotować flaki?). Warto inwestować w sprzęt i materiał, tj. narzędzia do pracy, solidny, wydajny i energooszczędny sprzęt domowy. Warto inwestować w siebie, w zdrowie własne i rodziny.

Generalnie - nie zarabia się na tym, w co gorączkowo inwestuje cała reszta drobnych inwestorów. (Chyba, że jako pośrednik.)

17 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o srebro to wpływ na cenę jest uzlaeżniony od znacznie większej liczby czynników niż złota. Srebro ma szerokie zastosowanie w przemyśle, poza tym jest niedowartościowane w stosunku do złota to apropos tego co piszesz na temat niedoceniania przez inwestorów.

    Jesli ktoś przewiduje armagedon to nie srebro będzie najlepszym zabezpieczeniem kapitału a złoto.

    Jeśli chodzi o paniczny zakup srebra to takiego nie widzę jakoś specjalnie, po przecenie spowodowanej działaniami regulacyjnymi z powodu braku fizycznego srebra jego cena raczej oscyluje wokół stałych poziomów i żadnego wielkiego boomu nie widzę. Jeśli już to powiedziałbym że warto teraz inwestowac ponieważ nastapiła przecena, a czynniki mające wpływ na cenę srebra świadczą na + w długim terminie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodzi mi bardziej o paniczne nastawienie blogowiczów - nie analizuję sytuacji na rynku w tym poście.

    Jestem sceptykiem, co nie oznacza nastawienia negatywnego, tylko pewną podejrzliwość, chęć sprawdzenia 2x czy dana inwestycja to jest to.

    Poza tym srebro sam posiadam.

    Myślę, też, że dla drobnego inwestora trzymającego oszczędności w skarpecie to jednak srebrne monety są lepsze, niż złote. Srebro jest po prostu bardziej "elastyczne" jako waluta (co też nie znaczy, że nie cieszyłbym się, gdybym dostał od kogoś w prezencie parę złotych monet :> )

    OdpowiedzUsuń
  3. fakt faktem należy dywersyfikować swoje zasoby - imo to jest najlepszy sposób, w którym minimalizujemy straty, gdyż nikt z nas nie jest Nostradamusem ;-)

    tak jak pisałeś:

    "Myślę, że trzeba szukać właśnie takich okazji - np. dobrze jest poinformować rodzinę, o swoim zainteresowaniu metalami - i w razie czego przyjąć od nich monety lub biżuterię po cenie trochę wyższej niż w lombardzie, ale nadal korzystnej. Jakby nie patrzeć - dobro zostanie w rodzinie."

    Mój dziadek zwykł mi kupować monety srebrne na różne okoliczności. Po pewnym czasie zauważyłem, że kupuje on je bodajże w Polskiej Mennicy Narodowej, czy jak tam ta firma się zwie, która go po prostu łupiła cenowo ( o czym był nieświadomy ). Na szczęście został oświecony i więcej tego błędu nie popełnił.

    Złoto, srebro, miedź, można nawet kilka beczek ropy zakopać w ogródku... ale co mamy zrobić jeżeli mieszkamy w bloku ? ;-)

    pozdr,

    OdpowiedzUsuń
  4. w bloku nie zakopiemy beczki ropy, ale mały autonomiczny obwód zasilania na bazie solarów, LEDów i ultra oszczędnych urządzeń można w ramach rozrywki zrobić

    i tylko mi nie mówcie, że coś takiego się nie przyda, bo w ciągu miesiąca zaliczyłem już dwa blackouty sieci

    złoto i srebro jak najbardziej jako inwestycja dla mieszkańca bloku (to drugie lepsze) - ale z umiarem, rozsądkiem, sceptycyzmem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Daleko nie szukając - ja gromadzę gówno. Trzeci rok wywożę całe guano spod czterokopytnych na tę część działki, gdzie po przeoraniu okazało się, że wcale nie ma gleby - wyszedł czysty piasek. I już coraz mniej miejsca tam zostało - a roślinność tam, gdzie wcześniej rosły tylko mchy i porosty - bujna. Okazuje się, że się nawet kartofle już udają - więc z głodu w dłuższej perspektywie nie zginę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pojęcie "gówniana inwestycja" nabiera nowego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Boska Wola
    Chociaż możesz spać spokojnie, że nikt Twoich rezerw nie ukradnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z reguły jak w coś inwesyuje "cała reszta drobnych inwestorów" to znak, że dobrym interesem jest działanie wprost przeciwne, bo jest uzasadnione podejrzenie, że to bańka.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Murazor
    Cała masa drobnych inwestorów ładuje kasę na lokaty i fundusze inwestycyjne. Metale, mimo że ostatnio zyskały na popularności i tak kupuje tylko niewielki odsetek Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  10. w ostatnich latach dużo osób średniozamożnych wpędziło się w kupno mieszkania pod wynajem + kredyt

    pisali o tym wszyscy - namawiali w necie

    triumfy świeciły opowieści niejakiego Kyiosakiego, o dobrym biznesie na nieruchomościach przekazywane jeden drugiemu w PDFach

    z praktyki (przypadek znajomej) wiem jak cholernie trudno jest sprzedać mieszkanie po rzekomo cenie rynkowej w całkiem atrakcyjnej lokalizacji

    niektórzy wrąbali się przez to w zadłużenie (fakt - niektórym się udało) i teraz mają zgryz

    a teraz jest taka sama nagonka na złoto, mniejsza na srebro

    nie powiem wam definitywnie - myślę, że to złe, a to dobre

    choć na pewno 10x lepsza sztabka złota niż ubezpieczenie na życie!

    ale intuicja podpowiada mi, że nie tu leży dobry kierunek potencjalnej inwestycji

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko zależy jak traktujesz inwestycje w złoto, jeśli ma to być twoje zabezpieczenie emerytury to nie koniecznie byłoby to dobre rozwiązanie. co prawda prawdziwy kryzys dopiero się zacznie, ale nie będzie trwał wiecznie. Kapitał lubi ruch.
    Jako inwestycja średnio terminowa jak najbardziej i niekoniecznie w przypadku złota inwestowałbym w fizyczny metal.

    OdpowiedzUsuń
  12. co do papierowych certyfikatów na złoto, itp. to nie jestem do końca przekonany

    z drugiej strony to jakaś furtka dla drobnego inwestora - korzystniej jest obracać certyfikatem na kilka gram złota - niż tymże złotem (marże)

    OdpowiedzUsuń
  13. Osobiście skłaniam sie ku ETFom, forex a także rachunku forex prowadzonym w złocie z jednej bardzo prostej przyczyny ekspresowe wyjście z inwestycji w przypadku większych zawirowań.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ostatnio odchodzę od finansów, papierów, giełdy raczej w posiadanie fizycznych dóbr, ew. inwestycji w biznes.

    Posiadanie realnego złota i srebra, które mogę wziąć do ręki i popodziwiać w kręgu np. rodziny, bardziej do mnie przemawia niż cyfry na ekranie :)

    Co nie znaczy, że nic nie posiadam :), co także nie znaczy, że wycofuję się na zawsze z papierów :)

    Przed kryzysem ku zdziwieniu niektórych zlikwidowałem np. ubezpieczenie na życie a zyskany pieniądz wrzuciłem w interes. Już 3 miesiące później te ubezpieczenie byłoby warte ułamek odzyskanej wartości.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja troche podobnie jak @Boska Wola - uwazam, ze w ciagu ostanich kilku miesiecy najwazniejsza bodaj moja inwestycja byl ogrodek dzialkowy, z ktorego obecnie zbieram warzywa i co tam innego uroslo (np. mieta - ususzona i schowana na zime do herbaty).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja kupuję srebro korzystając z okazji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czesc, inwestuję w srebro (lekkie nadużycie semantyczne) od ponad 1,5 roku. Już w zeszłym roku trąbili że bańka, że spadnie, że wszyscy stracą. Jak na razie jest strata porównując ceny zakupu (120-130 zł last year marzec/kwiecień - 98-95 zł dziś za uncję).
    Mimo wszystko w moim przypadku jest to jedyne wyjście żeby cokolwiek odłożyć, ponieważ po urodzeniu się córeczki cała kasa z konta znika momentalnie.
    Do tej pory z powodu dość niskich zarobków żyłem od pierwszego do pierwszego.
    W tej chwili mam odłożone jakieś 3k pln - tylko dlatego, że są w fizycznym metalu, który nie jest błyskawicznie zbywalny.
    W ten sposób (zakładając długoterminowe oszczędzanie) jestem w stanie cokolwiek odłożyć.
    A co do lokat i kont bankowych, to po akcji na Cyprze obawiam się, że lokowanie kasy w bankach to najgorsze co można zrobić, bo nigdy nie wiesz kiedy twoja kasa przepadnie a ty zostaniesz z pakietem nic nie wartych obligacji np. zbankrutowanej Grecji.

    OdpowiedzUsuń