środa, 10 kwietnia 2013

Autor bloga bierze się za siebie :) Patent oszczędnościowy w praktyce. Napój "izotoniczny" własniej roboty.

Wczoraj mocno walczyłem z ochotą pójścia na piwo czy inną imprezę. W górniczym mieście da się imprezować 8 dni w tygodniu i 25h na dobę, o ile ktoś ma siłę... zawsze jest gdzie i do kogo pójść.

Ale koleżanka iw-nowa na widok plażowych fotek, chcąc nie chcąc, poruszyła moje sumienie treningowe...

Idzie wiosna (ponoć)... czas się wziąć za pupy, brzuchy, bicepsy...
do roboty moi drodzy... marsz na siłownię, jogging, rower!

Po pracy, mimo iż czasu niewiele i jedyne co się mi chciało to strzelić wspomniane piwo wylądowałem na siłowni na rowerze stacjonarnym.


I przy okazji sfotografowałem omawiany kiedyś patent oszczędnościowy...


...w butelce po napoju izotonicznym jest oczywiście mikstura mojej roboty, tym razem woda mineralna z dodatkiem schłodzonej kawy zbożowej (maltodekstryny, mikroelementy, itp.)

Czasem na szybko, w locie między biurem i treningiem kupię jakiś gotowy napój, jednak znacznie częściej wielokrotnie wykorzystuje butelki ze smoczkiem do swoich mikstur, i po paru użyciach wyrzucam. (Utrzymanie w idealnej czystości klasycznych bidonów jest u mnie nierealne).

P.S. Przypominam:

Nowy konkurs na blogu!



3 komentarze:

  1. Najlepiej spala się kalorie oddychając w czasie snu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że ja sobie te zdjęcia zgrabniutkich kobiet oglądam coraz częściej, bo potem od razu mam speeda do ćwiczeń! :)
    Napojów nie robię, mnie wystarcza woda, czasem trochę witamin :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś lepiej mnie poweruje woda z domieszką czegoś, słyszałem, że tak przygotowany napój lepiej nawadnia organizm

      oczywiście wodę i tak piję, ale dość często jakiś wynalazek

      ps.
      własnie jestem po kolejnym treningu, oby weszło w nawyk :)

      Usuń