niedziela, 25 grudnia 2016

Profesjonalista, freelancer... Praca w domu?

Praca w domu? Wygoda rezygnacji z dojazdów, korków, zatłoczonych tramwajów... zapach pysznej kawy przygotowanej przez kochającą żonę i podanej do Twojego biurka? Prawda to czy fikcja? ;-) 

To moja kolejna audycja o specyfice pracy w domu. Podam kilka przykładów z życia oraz wskazówki jak osiągnąć w tej sytuacji najwyższą efektywność.


Posłuchaj jeśli choć kiedyś przemknęła Ci myśl o takiej pracy, lub rzucenie etatu i "pójście na swoje".

Koniecznie napisz mi co o tym myślisz w komentarzach poniżej!


P.S. Czy znasz już:

Zarabianie Pieniędzy


To blog o pracy, biznesie i pieniądzach, gdzie znajdziesz więcej podobnych audycji. Zapraszam!

piątek, 2 grudnia 2016

Ryzykowne chwilówki - wyjście z pętli zadłużenia


Coraz więcej Polaków żyje od pierwszego do pierwszego. Nieraz niestety nie wystarcza do pierwszego i co wtedy się dzieje? Trzeba podjąć decyzję o wzięciu jakiejś pożyczki - najczęściej pada decyzja o wzięciu popularnej chwilówki. Niby to rozwiązanie jest tanie, często pierwsza chwilówka ma niskie oprocentowanie i kusi łatwą dostępnością. Zachęceni pierwszą chwilówką, gdzie wszystko odbyło się bezproblemowo, bierzemy kolejna i kolejną... wszystko lekko, łatwo i przyjemnie, formalności nie są skomplikowane, obsługa jest miła, dostajemy kawkę i wszystko jest OK.
 
Niestety z miesiąca na miesiąc okazuje się, że jest coraz gorzej. Roczna stopa oprocentowania jest coraz to wyższa, nagle okazuje się, że w umowie małym druczkiem jest zapisana cała masa niby nie do końca ukrytych ukrytych, ale jednak lekko „zamaskowanych” opłat, takich jak – ubezpieczenie, opłaty wstępne, przygotowawcze. Z niewinnej pożyczki zaczyna robić się coraz większy problem, bo przecież, jeśli nie dawaliśmy rady z miesiąca na miesiąc ogarnąć swoich finansów, to tym bardziej możemy nie dawać rady ogarnąć wysoko oprocentowanych chwilówek, a oprocentowanie może sięgnąć nawet kilkuset procent rocznie.
Próbując jakoś zaradzić i tak już nie najlepszej sytuacji, bierzemy kolejne pożyczki, niestety to ma „krótkie nogi” i w każdym kolejnym miesiącu jest coraz gorzej. Sytuacja zaczyna nas przerastać, na sam widok comiesięcznych rachunków dostajemy wysokiego ciśnienia, a finanse są już w tzw. „spirali zadłużenia”. To jest sytuacja niemal bez wyjścia. Istnieją jednak pewne instrumenty finansowe, które pomogą nam wyjść ze „spirali zadłużenia”, a z czasem całkowicie się od niego uwolnić.

Takim instrumentem jest konsolidacja wielu pożyczek i chwilówek w jeden kredyt bankowy.


Zyskujemy pewnego rodzaju odciążenie naszej psychiki, lepiej spłaca się jeden kredyt i wykonujemy tylko jeden przelew. Łatwiej jest myśleć o jednym długu, aniżeli o pięciu. Kolejna zaletą jednego kredytu bankowego jest niższe oprocentowane. Nasze finanse i tak są już na kiepskim poziomie, więc to bardzo ważna sprawa. Oprocentowanie na poziomie 10 proc. jest o wiele bardziej akceptowalne, niż nierzadko kilkaset procent, jak to ma miejsce w przypadku chwilówek. Kolejną sprawą jest to, że przy kredycie bankowym okres spłaty może być znacznie dłuższy, nawet do 10 lat, a chwilówki najczęściej są przeznaczone na okres od kilkunastu dni do max. kilku miesięcy.
Jeżeli nie mamy umowy o pracę, to na dzień dzisiejszy nie jest to problem. Banki dostosowały swoje oferty do współczesnych realiów i jeżeli mamy umowę zlecenie, lub inną umowę cywilnoprawną, albo jeszcze inne źródła dochodu, to nie ma przeciwwskazań do tego, aby otrzymać kredyt bankowy.



Chciał(a)byś skonsolidować zadłużenie w jeden wygodny kredyt? Dobrym rozwiązaniem jest oferta serwisu kredyt123.pl. Można tam sprawdzić wysokość raty,wypełnić wniosek on-line a także poprosić specjalistów konsultantów o kontakt telefoniczny w sprawie ustalenia szczegółów.

środa, 23 listopada 2016

Rozwód - sytuacja awaryjna! Część #2

Zapraszam dziś na drugą część wpisu gościnnego Andrzeja na temat trudnych relacji damsko-męskich oraz kłopotów związanych z ewentualnym rozwodem.

Zagrożena po ślubie
Jak już jesteśmy po ślubie dużym zagrożeniem są teściowie/teściowa. Niektórzy po prostu bezczelnie wtrącają się w nasze życie prywatne, jakby mogli to pewnie by sobie kamerę nad naszym łóżkiem przykręcili. Teściowie potrafią porządnie nas skłócić, do tego na wszystkim znają się najlepiej oraz wiedzą o nas więcej niż my o sobie sami. Jak się przed tym bronić? Najlepiej wyprowadzić się minimum na drugi koniec miasta, a idealna odległość to ponad 100 Km. Nie będą nas aż tak często odwiedzać to i ryzyko konfliktu maleje. Jeżeli nie możemy się wyprowadzić, ważne, aby nasz dom czy mieszkanie miało oddzielne wejście i było oddzielone od mieszkania rodziców w sposób mechaniczny - ścianą lub przynajmniej jakąś płytą gipsową z dobrą izolacją akustyczną, oddzielna łazienka, jadalnia, oddzielne miejsce parkingowe lub garaż. Jeżeli nie jesteśmy wstanie zapewnić takich warunków - ślub bierzemy na własne ryzyko i rozwód jest znacznie bardziej prawdopodobny. Nawet takie oddzielenia mechaniczne nie gwarantują że zabezpieczymy się przed upierdliwością i wścibskością, ale ograniczymy niekorzystne skutki.

Nuda i rutyna to największy killer nawet udanych związków, małżeństw. Tutaj już najwięcej zależy od nas – facetów - to my musimy być liderem i przewodnikiem. Kobiety nienawidzą podejmowania decyzji i to jest nasza rola abyśmy je podejmowali. Nie możemy się wpakować w schemat praca-dom, a wieczorem telewizor, piwo i tak w kółko, bo szybko się wypalimy. W czasie wolnym trzeba zabierać kobietę na jakieś wyjazdy mogą być jednodniowe, mogą to być całe weekendy, nie muszą to być wyjazdy drogie, mogą być budżetowe. Jakieś wyjście do teatru , nawet do kina raz na jakiś czas. Jakaś wspólna aktywność, rowery, bieganie, obojętnie, żeby tylko nie siedzieć w domu w wolnym czasie i nie patrzeć sobie w oczy całymi godzinami, bo nawet jakbyśmy mieli najlepszą modelkę, to i tak nam z czasem spowszednieje - taka już natura człowieka.


Ostatni jakże drażliwy temat to finanse. Każdy ma inne wymagania, ale patrzmy realnie. Nawet jak dwie osoby pracują za najniższą krajową to w zasadzie nie ma mowy o jakimś minimalnym godnym samodzielnym funkcjonowaniu - wynajęciu mieszkania, spłaty kredytu, kupienia jakiegoś normalnego samochodu „minimalnego-jezdnego”, nie mówiąc już o jakiś wyjazdach, czy wyjściach. Dziecko w takim układzie to też nie jest dobry pomysł i nawet 500 plus tu nie pomoże. Funkcjonowanie w takim układzie może wywoływać masę frustracji i docelowo rozwód. Przykra prawda jest taka, że jak chcemy mieć żonę, to musimy mieć ustabilizowane finanse. Trudno podawać konkretne kwoty, bo w zależności od regionu kraju potrzebne będą inne kwoty, żeby żyć na godnym poziomie, ale dla mojego regionu, podam kwotę 2500 zł netto na jedną osobę. Łącznie 5 tys. żeby można było minimalnie i godnie funkcjonować. Jeżeli te wymagania nie są spełnione, ryzyko rozwodu będzie duże. Oczywiście da się przeżyć za mniej, ale będzie to przypominało raczej wegetację. 

OK. Teraz stajemy przed sytuacją rozwodową.

Co jak już wszelkie możliwości negocjacji zostały wyczerpane żadna mediacja, ani nic innego nie są wstanie pomóc i rozwód jest nieunikniony?

Rozdzielność majątkowa. Czy warto taką posiadać, to już każdy indywidualnie musi podejść do tego tematu, ale mi się wydaje, że warto jeżeli np. my jesteśmy właścicielem mieszkania, bo np. dostaliśmy po rodzicach, dziadkach, niepotrzebne skreślić, prowadzimy jakąś firmę, itp. Ja bym brał rozdzielność majątkową - to jest też sygnał dla kobiety, że owszem „szanuję cię”, ale jak coś pójdzie nie tak z twojej winy to nie dam się zrobić w konia, bo niestety, najbardziej poszkodowani podczas rozwodów są na pierwszym miejscu dzieci jeżeli są a na drugim miejscu facet.


Przykład ku przestrodze: Pewien daleki kuzyn z Górnego Śląska wkopał się w coś takiego. Ten gość to prosty chłopak bez jakiegoś formalnego lub nieformalnego wykształcenia, ale to może spotkać i dr. fizyki elementarnej. Wszystko zaczęło się klasycznie. Gość koło 30-stki poznał kobietę, później ślub, dwójka dzieci, wszystko normalnie - zwyczajnie na gościa zostały wzięte kredyty. Kobiecie specjalnie pracować się nie chciało, niby pracy nie było, ale jak ktoś 4 lata nie może niczego znaleźć, nawet pracy „za ladą”, to już zalatuje lekkim lenistwem. 


Jakoś tam funkcjonowali, minęło 10 lat i nagle kobiecie się odwidziało - sprawa rozwodowa. Na ile on był winien? Trudno jednoznacznie powiedzieć, pewnie też swoje cegiełki dołożył. Kobieta ja kto zwykle bywa odgrywała niezłe sceny i sąd orzekł winę faceta. Efekt jest taki, że dżentelmen musiał ponieść koszta sądowe, a małe nie były, do tego naliczone zostały alimenty na dwójkę dzieci, też niemałe jak na jego możliwości, kredyty były na niego - więc musi spłacać, a w zasadzie nie spłaca, bo nie ma z czego, więc dług rośnie. 

I teraz najgorsze - mieszkanie dostał po rodzicach, a rozdzielności majątkowej nie było, więc to trzeba sprzedać i po połowie podzielić. Z tego co wiem, to komornik już mu zajął mieszkanie. I czeka eksmisja, lokal zastępczy, z normalnego faceta stał się już prawie menelem, psychika mu siadła, ze stresu zaczął nadużywać alkoholu. Za to kobieta wylądowała jak kot na czterech łapach a nawet lepiej Wróciła do mamusi alimenty pobiera, 500 plus i jeszcze jakiś zasiłek z MOPS pobiera, bo jest samotną matką i w zasadzie nie opłaca jej się iść do pracy. Właścicielem żadnych nieruchomości nie była, ale rozdzielności majątkowej też nie było, więc po ewentualnej sprzedaży mieszkania dostanie połowę pieniędzy. Wyjdzie na plus. Z tego co mi wiadomo, już ma innego gościa i na nowo sobie życie układa.

Następne środki zaradcze. Jeżeli czujemy że kobieta nas zdradza, nie róbmy scen. Udajmy, że nic nie wiemy a w międzyczasie zbierajmy jakiś materiał dowodowy, wyślijmy kolegę, żeby zrobił kilka zdjęć, przechwyćmy maile. W razie potrzeby wynajmijmy prywatnego detektywa, jak będziemy mieli materiał dowodowy, dopiero wtedy wnioskujmy o rozwód. Jeżeli już nie mieszkamy z żoną, a sprawa rozwodowa jest w toku, podczas rozmów czy jakiś negocjacji dobrze by było, żeby towarzyszyła nam osoba trzecia. Zdążały się sytuacje, że ktoś został pomówiony o pobicie, chociaż tego nie zrobił. W konfrontacji 1 na 1 z kobietą w sądzie nie mamy szans. Choćby jeden świadek zwiększy radykalnie nasze szanse a i kobieta będzie świadoma, że będzie musiała się zmierzyć w sądzie z dwiema osobami i jeżeli ma olej w głowie to sobie odpuści aktorstwo. 


Jeżeli sprawy już od dłuższego czasu się nie układają i rozwód jest tylko kwestią czasu zabezpieczmy nasze konta. Kobieta nie może być upoważniona do naszego konta. Piny, hasła muszą być znane tylko nam. To samo tyczy się gotówki, trzymajmy ją w miejscach, do których dostęp mamy tylko my. Kobiety potrafią być wredne, za to bardzo dobrze udają płacz przed sądami lub rodzicami to ich narzędzie obronne mające wywołać poczucie winy u faceta oraz u całego otoczenia.

O ile to możliwe próbujmy negocjować, najlepiej w towarzystwie osoby trzeciej, spokojnie i bez emocji ustalmy co i ile się komu należy, w jakie dni będziemy widywali się z dziećmi. Negocjacje mogą być trudne, a często wręcz niemożliwe, ale zawsze warto próbować. Warto zawsze skorzystać z profesjonalnej pomocy mediatorów, prawników czy radców prawnych (np. Rozwód Lubin)

Złotego środka tutaj nie ma. Możemy jedynie zminimalizować skutki potencjalnego rozwodu. Skutki finansowe oraz psychiczne trudne do oszacowania. Najlepsze co możemy zrobić to wybrać właściwą kobietę oraz samemu się pilnować żeby nie doszło do nudy rutyny a w końcu wypalenia i rozwodu. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Andrzej Leszno WLP

Jeśli masz jakieś wnioski lub pytania zapraszamy do (kulturalnych) komentarzy. Może też znasz jakiś przykład z życia? Podziel się nim z innymi Czytelnikami.

sobota, 19 listopada 2016

Rozwód - sytuacja awaryjna! (wpis gościnny)


Liczba rozwodów stale w Polsce rośnie. Różne dane pokazuję nieco różne wyniki, ale stan na dzisiaj to ok. 40 proc. Tak, tyle par w ciągu pierwszych kilku lat decyduje się na rozwód. Jeszcze stosunkowo nie tak dawno rozwody nie były aż tak częste. W latach 90 rozwodów było zdecydowanie mniej. Co zatem się z ludźmi stało, że w tej chwili współczynnik ten jest aż tak wysoki?

Powodów na pewno jest wiele: tempo życia, nierealistyczne wymagania co do partnera, stres oraz jeden z ważniejszych moim zdaniem powodów - nuda i rutyna. Rozwód jest z jednym z największych stresów jaki może nas dopaść w życiu i co ciekawe faceci są prawie zawsze bardziej poszkodowani. Sądy prawie zawsze orzekają winę faceta lub nie orzekają winy wcale. Pociąga to solidne konsekwencje finansowe - najczęściej dla faceta. Dodatkowo w społeczeństwie jest utarte, że to najczęściej facet jest winny, choć prawda wygląda tak, że kobiety równie często lubią zdradzać, kombinować, manipulować jak mężczyźni, a kto wie czy nie częściej.

W tym artykule skupię się na dwóch aspektach - jak uniknąć rozwodu oraz jak wyjść obronną ręką jak już rozwodu nie da się uniknąć. (Od Admina: druga część artykułu będzie już w kolejnym wpisie)

Wybór odpowiedniego partnera: nie wszystkie kobiety nadają się do stałego związku, a ludzie najczęściej wchodzą w związek z osobami z przypadku poznanymi najczęściej w okresie szkolno -studenckim. Większość par poznała się właśnie w tym czasie, lub w pracy, choć to już w dużej mierze zależy jakiego typu jest to praca. Nie wszędzie jest dużo dostępnych kobiet. Jeżeli dziewczyna w związku po okresie roku lub 2 jest upierdliwa, strzela fochy, próbuje zaszczepić w nas poczucie winy, jacy to my jesteśmy niedobrzy a jaka ona jest wspaniała, to trzeba odbyć poważną rozmowę z dziewczyną.

Jeżeli nie zmieni swojego zachowania to niema sensu dalej w to brnąć. To jak lot przez Atlantyk samolotem z niesprawnym napędem i układem paliwowym - może się skończyć katastrofą. Jeżeli zachowanie kobiety poprawiło się na miesiąc, a później jest dalej to samo, kończymy związek i szukamy innej dziewczyny.
Oczywiście będziemy mieli szopki niczym z serialu, który powinien się nazywać D jak Dekiel, będzie płacz, oczernianie wśród znajomych, rodziny, ale nie ma się co przejmować - to tylko kobiece aktorstwo. Kobiety to wyśmienite aktorki. Umiejętności społeczne mają na zdecydowanie wyższym poziomie niż my faceci - ma to podłoże genetyczne - facet biegał w czasach prehistorycznych z włócznią za mamutem, a kobiety siedziały w jaskiniach i plotkowały. Także jeżeli dziewczyna nie rokuje dobrze, to należy ją zostawić bez skrupułów, zanim wpakujemy się w jakieś bagno .


W dalszej kolejności znaleźliśmy dziewczynę która dobrze rokuje. Wszystko układa się dobrze - czy powinniśmy od razu brać ślub? Nie, zdecydowanie nie. Trzeba ją sprawdzić. W jaki sposób? Najpierw spotykamy się przez 3 miesiące, jeżeli jest wszystko ok, można trochę zaufać, po okresie pół roku do roku można zacząć traktować ją nieco poważniej, oczywiście pod warunkiem że dobrze się zachowuje.
Po roku można w ogóle rozważać coś takiego jak mieszkanie razem. Po zamieszkaniu razem najczęściej wychodzi to jacy jesteśmy. Naprawdę nie ma już tyle przestrzeni, nie wszystko da się ukryć, drobne konflikty są nieuniknione i nie powinniśmy się nimi przejmować, ale jak dziewczyna robi się coraz gorsza, coraz więcej fochów strzela nie wiadomo o co, to musi nam się zapalić czerwony alarm. Czas na mieszkanie razem przed ślubem, to czas na sprawdzenie, czy aby na pewno to jest ta osoba. Jeżeli po 2 latach jest coraz gorzej i czujemy, że ta osoba to nie jest ktoś obok kogo chcemy się budzić codziennie rano przez 40 i więcej lat, to kończymy temat, w przeciwnym razie rozwód więcej niż bardzo prawdopodobny. (w razie W polecam rozwód lubin)

Zbyt wczesny wiek do ślubu lub poważnych związków? Niema co wchodzić w temat zbyt wcześnie. Kobiety do 24-26 roku życia są mocno niestabilne i jest duże prawdopodobieństwo że młodsza kobieta nie wie czego chce i po ślubie szybko jej się odmieni. Bezpieczny wiek dla kobiety oraz optymalny biologicznie to 25 lat. Dla faceta nieco więcej. Uważam, że idealny wiek dla faceta to 28 do maksymalnie 32 lata. W tym wieku nie jesteśmy już szczeniakami i powinniśmy zachowywać się nieco bardziej poważnie. Jednak nie można przegiąć w drugą stronę - już po 30- stce zarówno my faceci jak i kobiety stajemy się wygodni, leniwi, zaczyna nam się podobać tak jak jest i rośnie ryzyko że zostaniemy ”starym bykiem”, lub starą panną - choć teraz używa się słowa anglojęzycznego singiel, ale to jest to samo to tylko nazewnictwo. W środowiskach wiejskich nadal śluby bierze się wcześniej, jak i współczynnik rozwodów jest niższy, ale powoli gonią miasto w tym temacie.

C.D.N.

Andrzej Leszno WLP

A Ty co myślisz na przedstawiony temat? Napisz w komentarzach!

czwartek, 10 listopada 2016

Flaga na Święto Niepodległości! Koszt zestawu

Kilka chwil temu przechodziłem moim osiedlem, rzekomo bardzo kibicowskim oraz patriotycznym i rozglądnąłem się po balkonach. Smutny widok... zerknijcie sami...


Jutro Dzień Niepodległości, ludzie w marketach robią kilometrowe kolejki, kupują zapasy jedzenia i alkoholi, jakby jutro miał być jakiś armagedon. Ale żadnej polskiej flagi nie widać. Ot... gdzieniegdzie na urzędach i szkołach, ale już na pewno nie na "niemieckim supermarkecie".


Myślę sobie, że czas wreszcie postąpić inaczej niż 99% populacji i zawiesić flagę. Jaki jest koszt takiego zestawu? Czyżby jakiś astronomiczny, skoro prawie nikt tego nie robi?


Drzewiec 10 zł, trzymak 25 zł, flaga 20 zł, śruby i akcesoria 5 zł. Koledzy Drodzy, czytający ten wpis, czy to aż tak dużo? Od 60 zł chyba nie zbiedniejemy, zwłaszcza, że jutro "długi weekend" i większość ludzi wyda wielokrotnie większe kwoty na piwo, przekąski i siedzenie w pubie.


Zabieram się do roboty i oto mój balkon wygląda wreszcie jak trzeba... i w tym momencie mam propozycję dla Ciebie. Jeśli nie masz flagi, następnym razem, przed świętem narodowym, podejdź do sklepu budowlanego z dzieckiem, wybierzcie flagę i zamontujcie ją!

Coś przyjemnego i pożytecznego! Namów do tego znajomych!  Do dzieła!

niedziela, 6 listopada 2016

Zakaz odkurzaczy mocniejszych niż 900W od 2017 r. w UE

Niedawno decydenci Unii Europejskiej zabronili kupowania przez nas odkurzaczy o mocy większej niż 1600W. Zasadniczo, prócz kilku mocniejszych wyjątków, które jednakże od 2017 roku znikną z półek (np. odkurzacze wodne), nie kupimy w pierwszej lepszej sieci handlowej odkurzacza mocniejszego niż 1600W.

Dlaczego? Wszystko ponoć w trosce o środowisko naturalne. Mocniejsze odkurzacze rzekomo szkodzą przyrodzie, słabsze mniej... czy tylko ja uważam tę logikę za absurdalną?


Absurdów jednak nie koniec. Większość konsumentów przyzwyczaiła się do nieprzyjemnego faktu, że sprzątają dłużej niż kiedyś i niestety gorzej, ponieważ zmianą układu silnika, konstrukcji dysz, itp. niestety nie da się do końca zniwelować słabszej mocy urządzeń, ale unijni decydenci przygotowali kolejną niespodziankę!

Od roku 2017 najwyższą dostępną w UE mocą odkurzacza będzie oszołamiające i wyrywające w kosmos 900W.  

Jeśli myślisz, że tym się da równie wydajnie i szybko odkurzyć mieszkanie jak moim odkurzaczem o mocy 2400W kupionym jeszcze przed unijnym zakazem to zapewne bez wahania uwierzysz też w zaskakujący fakt, że tak naprawdę autor tego posta jest długowłosą księżniczką Świętosławą, przeniesioną w XXI wiek przez machinę czasu z Terminatora...


Uśmiechnąłeś/aś się na moje porównanie? To teraz zapewne mina ci nieco zrzednie. Na obrazku powyżej widać naszą wspólną europejską przyszłość. Jest to przyszłość ze szmatą i mopem.

Witaj w nowym, lepszym świecie, bez zatruwających środowisko naturalne przeokropnych odkurzaczy ;-)

poniedziałek, 24 października 2016

Regularne oszczędzanie… w złocie


Złoto jest od niepamiętnych czasów nośnikiem wartości, niepodważalnym, ponadczasowym. W trudnych czasach, takich jak kryzysy polityczne, czy zawirowania ekonomiczne część zarówno dużych, jak i średnich inwestorów zwraca się ku złocie, tam lokując swoje oszczędności.
W ostatnim wpisie mocno podkreślałem rolę regularnego, systematycznego oszczędzania, które może przynieść nam spore korzyści dzięki efektowi kumulacji. Dzięki “efektowi skarbonki” stosunkowo małe kwoty odkładane regularnie mogą urosnąć do całkiem zadowalających rozmiarów.


Jak jednak oszczędzać? W czym oszczędzać? W złotówkach, w walutach obcych… a może właśnie w złocie?


W poprzednim wpisie poleciłem realne, fizyczne złoto. Czy złoto jest jednak łatwo dostępne dla małego inwestora? I tak, i nie… Jako to bowiem problem kupić choćby jednogramową mikrosztabkę? Niewielki. Tylko czy jest to sensowna forma inwestycji?

By odpowiedzieć na to pytanie musimy wziąć pod uwagę koszy mennicy - koszt bicia (produkcji) takiej sztabki, koszty dystrybucyjne, koszty dostawy oraz marża handlowa podmiotu sprzedającego sztabki. O ile w przypadku pojedynczego zakupu spowodowanego chęcią np. zrobienia bliskiej osobie ekskluzywnego prezentu okolicznościowego, ma to sens. W przypadku chęci regularnego oszczędzania małych kwot w złocie “zjedzą nas” po prostu koszty. Ten problem rozwiązał Goldsaver.
 



Goldsaver jest sklepem internetowym, w którym kupujesz i zbierasz na swoim koncie fizyczne złoto. Można kupić nawet  ułamek grama zł za relatywnie drobną sumę. Zakupy są fakturowane, twoje konto zasilane a gramy Au na nim mają realne pokrycie w zawartości skarbca sklepu.

W chwili, kiedy uzbierasz jedną uncję złota, co odpowiada realnej, ekonomicznej i zwyczajowo Oczywiście, tutaj kupujesz złoto kiedy tylko masz ochotę, a uzbierane złoto możesz odsprzedać kiedy chcesz, po aktualnej cenie kruszcu. Ja jednak zachęcam do uczynienia z zakupów złota sposobu na regularne oszczędzanie. Większość z nas posiada przecież dostępne przez internet konta bankowe i można sobie ustawić raz na miesiąc jakieś minimalne zlecenie stałe zasilające nasze konto w Goldsaver, wystarczy wybrać dowolną datę i dowolną kwotę, a następnie ustawić w swoim banku zlecenie stałe na podany przez Goldsaver rachunek. Do tego można sobie kupować kolejne gramy złota za osiągnięte, ponadplanowe oszczędności.



Motywacja do oszczędzania

Wróćmy jeszcze na sam koniec do elementu, który tak podkreślam, to jest do motywacji. Przy wykorzystaniu klasycznych kont bankowych mamy do czynienia z pewnego rodzaju “motywacyjną” abstrakcją. Wiemy, że tam gdzieś są odłożone pieniądze na bliżej nieokreśloną przyszłość, ale często brakuje nam dobrego motywatora - jasno określonego celu samego w sobie. Tutaj jest to docelowo fizyczna, realna sztabka pięknego, szlachetnego kruszcu - coś bardziej namacalnego, konkretnego niż wyciąg bankowy z naszego konta oszczędnościowego. Coś co wreszcie może nas pozytywnie zmotywować do regularnego oszczędzania.

serveimage.jpg 
Zdecydowanie warto o tym pomyśleć!

poniedziałek, 17 października 2016

Oszczędna zabawa - stworki z kasztanów i plasteliny

Jestem, jak widzicie, specjalistą od oszczędzania w każdej dziedzinie ;-) Finanse, domowe patenty na oszczędzanie, oszczędne gotowania a teraz, jakby było mało, pokażę Wam sposób na oszczędną zabawę z dzieckiem.

Oczywiście najprościej dać dziecku tablet i mieć chwilę dla siebie (eehhh, tak, tak, czasem też tak sam zrobię w tej codziennej gonitwie), ale jednak staram się zapewnić dziecku jakieś aktywności poza małym świecącym ekranem, 5x w tygodniu zajęcia pozalekcyjne, w tym 3 sportowe...

...dziś kolej na oszczędną (bo i tyle kosztuje, co chwila Twojego wolnego czasu) zabawę kasztanami. Mamy w końcu jesień i trzeba korzystać z tej pięknej pory roku...

Jeśli jesteś rodzicem, dziadkiem czy wujkiem, wykorzystaj mój dzisiejszy pomysł, bo na pewno jeszcze tego wariantu ludzików nie robiłeś/aś. Zgadza się?




Jakieś inne pomysły na zabawę bez smartfona, tabletu, konsoli czy komputera?

Pisz w komentarzach!

poniedziałek, 10 października 2016

Brykiet kominkowy z papieru #1

Skąd się wziął pomysł na papierowy brykiet kominkowy? O ile pamiętam z moich rozmów z Czytelnikiem - Romanem.

Tak czy inaczej kiedy pojawiła się potrzeba doszczętnego, fizycznego zniszczenia dokumentów firmowych, zawierających choćby dane personalne i podpisy, przypomniałem sobie o sposobie, zdradzonym mi przez Kolegę.


Lekko podarte dokumenty włożyłem do wiadra z wodą, dodałem odrobinę mydła w płynie i odstawiłem na kilka godzin. Zamieszałem rękami.


Z powstałej papierowej pulpy ulepiłem kule, które uformowałem i wycisnąłem.


W podawanych w internecie przepisach ludzie korzystają z brykieciarki, ja postanowiłem zaufać sile własnych rąk i uformować w miarę zbite papierowe brykiety - kule.


Kule suszą się już na zapleczu.


Brykiety będą po obeschnięciu testowane w tym oto kominku, powiększcie zdjęcie... zauważacie coś ciekawego?

Eksperyment okaże się zadowalający, czy skończy się klapą? Jak będą spalać się moje własnej roboty brykiety? Poczekamy do kolejnego etapu...

Jeśli masz jakieś zdanie na temat pokazanego pomysłu - pisz w komentarzach!

Polecam:

Drewno kominkowe. Oszczędne ogrzewanie


Wypad do Szklarskiej Poręby... podsumowanie kosztów

Jednodniowy wypad do Szklarskiej Poręby, o którym już wspominałem, doczekał się w końcu osobistego wpisu z kilkoma fotkami, na których oglądnięcie zapraszam... proszę kliknąć i powiększyć.


Wypad w góry na niedzielę jest dla mojej rodziny jakąś alternatywą wobec spędzania wolnego czasu przed TV. Czy nie lepsza jest taka aktywna i pełna wrażeń niedziela niż siedzenie w fotelu z piwem w ręce?


Oczywiście wszystko kosztuje... dużo, czy mało? To już jest kwestia osobistych finansów i preferencji.

 
Oceń to samodzielnie i napisz co myślisz.



Skupmy się na moich kosztach:

Wyciąg dla 2 osób dorosłych + dziecko, ca. 100 zł
Bilety do Parku Narodowego, ca. 25 zł
Paliwo w 2 strony, ca. 60 zł
Kawa i ciasto w restauracji, ca. 20 zł
Kawa na stacji benzynowej, 7 zł
(Wyżywienie własne, prowiant i kanapki przyrządzone rano w domu).

Suma: 212 zł

Czy to dla Ciebie racjonalny wydatek, jak na 3 osobową, jednodniową wycieczkę? Napisz w komentarzu!


sobota, 8 października 2016

Świecąca ścieżka rowerowa

Jako dawny aktywista organizacji rowerowych bardzo entuzjastycznie podchodzę do wielu (nie do wszystkich proponowanych) rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo ruchu rowerowego.

Z kolei jako kierowca samochodu - najbardziej nie lubię tzw. "batmanów", czyli osób jeżdżących rowerem po zmroku bez żadnych świateł, odblasków, niczego... nawet stosunkowo niedawno o mały włos...

Wiecie co mam na myśli i jeśli macie podobne wrażenia - napiszcie!

Świecąca ścieżka rowerowa może rozwiązać nie tylko problem "batmanów"!



Zapraszam do oglądnięcia!

P.S. Coś dla fanów znanego agregatora blogów finansowych: 

Śniadanie blogera

 

czwartek, 29 września 2016

Efekt skarbonki

Często wspominam, zarówno w gronie moich Czytelników i Czytelniczek, jak i w gronie znajomych zainteresowanych finansami o tzw. efekcie skarbonki. Na czym ten efekt polega? Na pozytywnym efekcie kumulacji drobnych, regularnie odkładanych sum. Kiedy to “drobne oszczędzanie” stanie się naszym stałym nawykiem, będziemy pozytywnie zaskoczeni pewnego dnia, kiedy “otworzymy skarbonkę” i okaże się, że suma, która się tam nazbierała, jest całkiem pokaźna i z nawiązką wystarcza na realizację oszczędnościowego celu, który sobie kiedyś wyznaczyliśmy.

Świnka skarbonka

Najprostszym pomysłem na wypróbowanie efektu skarbonki w praktyce jest… kupno świnki skarbonki i rozpoczęcie oszczędzania. W sklepach z drobnostkami możemy znaleźć najróżniejsze i najbardziej pomysłowe “modele” skarbonek. Może to być zatem fajny prezent dla członka naszej rodziny, który w dodatku może zainicjować zwyczaj regularnego oszczędzania w naszym domu. Sam mam kilka ciekawych skarbonek, gdzie wrzucam drobniaki pozostałe po zakupach, najbardziej lubię skarbonkę - samolot. Polecam jak najbardziej wykonanie ciekawej skarbonki samemu. Nietypowy pojemnik po kawie kupionej w czasie zagranicznego urlopu czy ciekawy słoik ze skandynawskiej sieci handlowej po wywierceniu otworu na monety może nam znakomicie służyć do oszczędzania.

Drobne sumy codziennie

Na początek możemy wrzucać do naszej skarbonki drobne sumy planowo zaoszczędzone w czasie codziennej rutyny. Może to pozytywnie wpłynie na nasze decyzje konsumenckie?

Podam przykład z życia. Kiedyś prawie zawsze, po drodze do biura zajeżdżałem na pobliską stację benzynową, aby napić się kawy robionej ze świeżo mielonych ziaren. Napój przepyszny, ale za każdym razem 7 zł znikało z mojego portfela, poza tym powiedzmy sobie szczerze, miejsce ani nastrojowe, ani na tyle spokojne, by się jakoś szczególnie zrelaksować. 7 zł x powiedzmy 15 wizyt na stacji to 105 zł miesięcznie na kawową przyjemność. Za kilkadziesiąt zł kupiłem sobie młynek do kawy z promocji oraz dwa rodzaje aromatycznych ziaren. Koszta wody, prądu, oraz zużytych ziaren kawy nie przekroczą tu 5 zł, oszczędzam zatem 100 zł miesięcznie…. 1200 zł rocznie na zmianie jednego nawyku?

1200 to dużo, czy mało? To kwestia Twojej indywidualnej oceny, jednakże każdy z nas ma szereg takich nawyków, które można zmienić. Pokazana tu suma może być znacznie wyższa niż 1200 zł.

Cel oszczędzania

Obranie oszczędnościowego celu znacznie zwiększa motywacje do oszczędzania. Może to być jak najbardziej jakaś przyjemność, coś ekstra, na co z trudnością znaleźlibyśmy rozsądne uzasadnienie w dość napiętym budżecie domowym. Bilety na koncert znanej grupy a może drogie, markowe kosmetyki? Dla młodych czytelników oszczędzających w śwince-skarbonce celem może być na przykład wymarzony smartfon lub komputer.
Dla poważniejszych inwestorów celem może być… no właśnie… mam tu ciekawe propozycje… przejdźmy czym prędzej do następnego akapitu.



Oszczędzanie v. 2.0

Przekonaliśmy się do “efektu skarbonki”... nauczyliśmy się już oszczędzać drobne sumy i odkryliśmy pozytywne efekty dla naszego osobistego budżetu. Czas zapoznać się z bardziej zaawansowanymi narzędziami do oszczędzania i być może zwiększyć sumę naszych oszczędności.

Pierwszym, najbardziej oczywistym “nowoczesnym” narzędziem oszczędnościowym będzie osobiste konto bankowe z dostępem przez internet. Praktycznie każdy bank umożliwia założenie dodatkowego, darmowego subkonta, które niekoniecznie musi być połączone z kartą płatniczą, tylko być właśnie taką wirtualną skarbonką. Wiele takich kont jest wręcz zaprojektowane jako wirtualne skarbonki i prócz dodatkowych funkcjonalności, także lepiej oprocentowane. Teraz odkładanie drobnych sum na nasze przyszłe cele może być jeszcze prostsze.

Jeśli konto oszczędnościowe to dla nas za mało mamy do dyspozycji mnóstwo programów regularnego oszczędzania, z których mi najbardziej podoba się Goldsaver, czyli oszczędzanie w złocie. W Goldsaver jest to fizyczne złoto, które finalnie dostajemy do ręki, co wyraźnie odróżnia go od różnego typu funduszy oraz innych instrumentów kapitałowych. Jestem dużym zwolennikiem inwestycji w kruszce, zwłaszcza w sztabki złota, tak jak i rządy najważniejszych państw na świecie (chociaż, jakby to zgrabnie ująć w słowa, ich zasoby oszczędności w złocie są zdecydowanie wyższe).

Schemat oszczędzania w złocie jest prosty, możemy sobie tutaj kupować dowolne “porcje złota”, które są deponowane w skarbcu firmy, deponowane do czasu... po osiągnięciu wartości naszego złota równoważnej 1 uncji, fizyczna, realna sztabka złota jest wysyłana do nas, my musimy się tylko zatroszczyć o bezpieczne miejsce do przechowywania złota, ale to już temat na zupełnie inny wpis.

Podsumowanie

Pozytywny efekt regularnego oszczędzania i odkładania drobnych sum naprawdę działa, przekonałem się o tym wielokrotnie we własnym domu. Dzięki efektowi skarbonki mogłem sobie nie raz pozwolić na nowy komputer, wyposażenie mieszkania, czy nawet turystyczny wypad w ciekawe miejsce, bez konieczności zadłużania się. Odkładam moje pieniądze zarówno w klasycznych skarbonkach, a w przypadku nieco większych sum wykorzystuję do tego bardziej zaawansowane “wirtualne skarbonki”. Tobie też radzę spróbować, choćby na początek z własnoręcznie wykonaną skarbonką.

Pozdrawiam, Remigiusz

czwartek, 18 sierpnia 2016

3 x TAK, czyli dlaczego warto korzystać z kalkulatorów ubezpieczeń?


Kalkulatory ubezpieczeń istnieją na polskim rynku już od jakiegoś czasu. Na początku uznano, że to wprawdzie ciekawy pomysł, ale sama idea jest mocno niepewna. Klienci przede wszystkim obawiali się, że podana przez kalkulator cena nie jest ostateczna, że w grę wchodzić mogą jeszcze dodatkowe opłaty, a sama opcja wybranego ubezpieczenia może nie pokrywać wszelkich zdarzeń, od których chciano się zabezpieczyć. Na szczęście okazało się, że te obawy były całkiem bezpodstawne.

Jak działa porównywarka ofert ubezpieczeniowych?

Współcześnie transakcje online cieszą się coraz większym zaufaniem. Jeżeli zainteresowany jesteś ofertą konkretnego towarzystwa ubezpieczeniowego, kalkulator jego oferty odnajdziesz na danej stronie internetowej. Jednak jeżeli nie jesteś przekonany do jednego ubezpieczyciela lub po prostu szukasz najtańszej i najlepiej dostosowanej do Twoich potrzeb oferty, skorzystaj z porównywarki. Wówczas będziesz co prawda zmuszony do wypełnienia kilku okienek, ale wszystko to odbywa się w jednym formularzu, a otrzymany przez ciebie wynik jest bardziej przekrojowy. Na takiej zasadzie działa na przykład porównywarka OC Najtaniej u Agenta. Dzięki niej zyskasz przegląd ofert kilkunastu firm. Biorąc pod uwagę przysługujące Ci zniżki z uwagi na staż jako kierowca i bezwypadkową jazdę, porównywarka wskaże, które spośród naprawdę wielu propozycji obecnych na rynku, będą dla ciebie najkorzystniejsze. Żeby z niej skorzystać, potrzebujesz jedynie komputera z dostępem do Internetu, a cała procedura jest bezpłatna. Pamiętaj jednak, by skrupulatnie wypełnić pola. Wówczas zyskasz wiarygodną odpowiedź na swoje zapytanie. Wspomniany wyżej kalkulator ubezpieczenia samochodu - Najtaniej u Agenta to 55 ofert ubezpieczenia OC i AC. Wszystkie są aktualizowane na bieżąco, więc nie musisz obawiać się, że informacje są przedawnione, a Twój rachunek za ubezpieczenie będzie opiewał na inną kwotę. 

Szybko, łatwo i… tanio

Wypełnienie formularza porównywarki odbywa się anonimowo. Skorzystaj z tego i przechodź procedurę kilka razy, by jak najlepiej dopasować wszystkie parametry do swojej sytuacji. Dane, które musisz wypełnić, by móc skorzystać z oferty ubezpieczenia Odpowiedzialności Cywilnej z nawet 75% rabatem, to jedynie informacje zawarte w dowodzie rejestracyjnym Twojego pojazdu. Kilka prostych okienek da Ci odpowiedź na Twoje pytania odnośnie wyboru najkorzystniejszej dla Ciebie opcji ubezpieczenia samochodu. Pomyśl również o tym, że dzięki porównywarkom ofert ubezpieczenia OC cała procedura zawarcia polisy zajmie Ci tylko kilka minut. Nie musisz osobiście chodzić do oddziałów firm ubezpieczeniowych, nie musisz umawiać się z Agentami na odpowiadające wam obojgu godziny spotkania. Zaoszczędzony czas poświęcisz rodzinie i przyjemnościom.

Zakup polisy ubezpieczeniowej przez Internet to gwarancja otrzymania najbardziej korzystnych cen. To proste, konkurencja na rynku jest na tyle duża, że poszczególne towarzystwa muszą ze sobą konkurować o klienta. Dlatego zanim pochopnie podpiszesz umowę na kolejny rok, sprawdź ceny w porównywarce. Możesz na tym tylko zyskać! Oszczędność, szybkość i wygoda – to 3 x TAK przemawiające za korzystaniem z tego rodzaju narzędzia.

piątek, 5 sierpnia 2016

Niebezpieczy Facebook!

Nieprzemyślana aktywność na FB może być dla profesjonalisty strzelaniem sobie w stopę i jeśli po wysłuchaniu mojej audycji stwierdzisz, że trzeba coś z tym wreszcie zrobić, to poradzimy Ci dzisiaj jak okiełznać Twoje konto FB i uczynić je “wizerunkowo i zawodowo” bezpieczniejszym…




Dzisiaj polecam 2 audycje YT. Jedna jest mojego autorstwa, zamieszczona na moim nowym kanale YT, druga nagrana przez Kolegę Krystiana, autora kanału Poczytnik na YT:





Masz jakieś swoje przemyślenia? Podziel się nimi ze mną w komentarzach!

sobota, 16 lipca 2016

Lato, rozrywkowy tryb życia i nasze wydatki...

Jest lato, mimo kilku deszczowych dni, jest całkiem przyjemnie. Wielu z nas ma wakacje i więcej czasu wolnego.

Nie ma jak to ciepły, letni wieczór spędzony na Starym Rynku w dobrym towarzystwie. Kawa wypita w przytulnej kawiarni niedaleko pracy smakuje jak w Paryżu, a sushi bar obok serwuje wyborne egzotyczne żarełko, które lubi cała ekipa. Jednak częste wychodzenie do pubu, kawiarni i restauracji kosztuje. Pieniądze wypływają z portfela niemal niezauważalnie, lecz szybko i skutecznie.



Czy na pewno po to pracowałeś/aś ciężko przez cały rok? (Jeśli tak - to w porządku - Twój wybór. Jeśli nie - pomyśl o pieniądzach.)

Warto przypomnieć sobie, że butelka "chmielowego trunku" będzie 2-3x tańsza w sklepie obok, a koszt fikuśnej kawy z czekoladą i bitą śmietaną przyrządzonej samodzielnie to max. 1 zł, a nie ponad 10 zł.

Nie namawiam do zupełnej rezygnacji z wyjść "na miasto", ale co ze starymi, dobrymi spotkaniami z przyjaciółmi na działce, czy na ognisku nad okolicznym jeziorem. Ugotować też czasem można samemu, co będzie o wiele bardziej oszczędne niż jedzenie w restauracji. Nawet fikuśną kawę da się przygotować w warunkach działkowych/piknikowych (i będzie smakowała 2x lepiej - bo co własne - to własne).


Warto trochę "zdywersyfikować" taki drogi, imprezowy styl życia. Co Ty na to?

Zamiast tracić czas w pubach, może warto spróbować trochę lokalnej turystyki?

Zapraszam na kilka wpisów:

Rokitki


Lubin – baseny miejskie – RCS


Jednodniowa wycieczka – Gdańsk, Śródmieście, Długi Targ…


Plaża Brzeźno – Gdańsk. Recenzja.


piątek, 8 lipca 2016

Leszno... miasto rowerów...

Dzisiaj zawitałem do Leszna. Miałem dużo spraw, jednak znalazła się także chwila na spacer po centrum miasta. Ciekawe jest to, że mimo, że w Lesznie byłem setki razy, to dopiero dziś zaglądnąłem do centrum.

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, a czego nie ma w takiej skali w moim mieście, to niesamowita wprost obfitość rowerzystów i rowerów, jak dla mnie to jest normalnie maksymalnie rowerowe miasto.

Zobaczcie sami.

Na zdjęcia można kliknąć i powiększyć.








Co jak co, zagęszczenie rowerów i rowerzystów, obfitość stojaków na rowery oraz atmosfera centrum, tego nie tak wielkiego znów miasta, są niesamowite

Pozdrawiam Czytelników z Leszna i okolic!!! ;-)