Posty

Firefox czyli ognisty lisek?

Obraz
Nie mam czasu na kontynuację wątków emigranckich, może znajdzie się go więcej jutro, ale dziś muszę zabierać się za kolejny remont w pracy... tak... sobota wieczór, a przede mną więcej roboty niż ustawa przewiduje. Ale żeby nie przynudzać pokażę wam pewną ciekawostkę - większość Polaków myśli, że firefox, ikonka i maskotka znanej przeglądarki to rudy lis, co jest nieprawdą. Tak wygląda zwierzaczek zwany z angielska firefox. Prawda, że sympatyczna mordka? A tak wygląda nasz firefox w całej okazałości. Faktycznie temu zwierzaczkowi w biologicznej systematyce jest dość daleko do lisów. Jeśli chodzi o wątek komputerowy - polecane programy do zdobycia za darmo to odwiedźcie ten wątek . Możecie sobie jeszcze coś mojego przeczytać tutaj: Minimalizm czy racjonalne zarządzanie inwestycją? Coś o naszych mieszkaniach.

Realia życia w Polsce według Futrzaka.

Obraz
Już to kiedyś na blogu kiedyś pisałem - mimo wielu wpisów i dużej aktywności na blogach ja jeszcze żyję, zajmuje się innymi rzeczami poza komputerem, odpowiadam tak jak mi wygodnie i kiedy mi wygodnie. (Futrzak, odpowiedziałem na 2 kwestie z twojego komentarza, parę rzeczy ogólnych, być może napiszę coś więcej na temat główny - może teraz, może jutro, może nigdy. Spokojnie, to nie wyścig.) Aby nie było, że jesteś tu pokrzywdzona - oddaję Ci pełen głos w dzisiejszym poście.  ...  W Polsce owszem Wawa ma tak fatalna infrastrukture, ze jesli ktos nie mieszka i pracuje przy trasie metra to rzeczywiscie moze spedzac na dojazdach niesamowita ilosc czasu. ALe. To zalezy od konkretnego przypadku. Sa miasta z dobra komunikacja miejska (w Polsce np. Trojmiasto z niezastapiona SKM). Wtedy mieszkanie w miescie ma zalety. Po pierwsze, jest wiekszy rynek wynajmu. Nagle wypowiedzenie umowy przez wlasciciela nie urasta do granic katastrofy, bo mozna znalezc cos innego (w malym miaste...

Ekonomika życia w wielkim mieście.

Obraz
W poprzednich wątkach, które dotyczyły różnic między życiem na wsi/prowincji oraz w metropolii a także w kraju i na emigracji pojawiło się wiele waszych komentarzy i wątków pobocznych. Wszystkie postaram się poruszyć, za wyjątkiem kwestii politycznych, których unikanie na tym blogu zapowiedziałem poprzednio (To nie jest blog JKM'a bis). Nie każdemu muszą się podobać moje wnioski, ale jestem ostatnią osobą, która będzie pisać pod publiczkę i lać wazelinę, by sobie zyskać poklask i namnożyć czytelników, to nie ten adres. Proszę się zupełnie nie obawiać zostawiać komentarzy, za wyjątkiem komentarzy wulgarnych, albo chamskich, nawet w postaci aluzji - zatem komentarze w stylu "wszyscy inteligentni ludzie siedzą już w Londynie" czy "w kraju zostali tylko nieudacznicy" obrażają mnie osobiście oraz wielu moich czytelników, którzy wybrali życie w Kraju i nie będą tolerowane. Doświadczenia osobiste, czy znajomych inne niż przedstawiane tu wnioski - naprawdę mile widz...

Polski matrix - polskie narzekanie. Zaskakujące wnioski.

Obraz
Między pisaniem poprzedniego posta, a chwilą obecną miałem spotkanie ze znajomym. Ponieważ myślałem o naszej rozmowie w jakiś sposób nawiązałem do tematu, patrząc na reakcje znajomego - nie mówiłem o swoich argumentach - pozwoliłem się znajomemu wygadać. Zapamiętanie przeze mnie jego wnioski: - w Polsce jest źle i będzie gorze - jest kryzys i beznadzieja, sytuacja gospodarcza się pogarsza - praca w Polsce jest ciężka, zarobki słabe - jest bieda, biedni są pozostawieni sami sobie - gdyby kolega nie miał zobowiązań w kraju -  bez wahania by wyjechał - wszyscy znajomi kolegi mieszkający za granicą, chwalą emigrację i z dreszczem wspominają życie w Polsce - w Polsce nie ma perspektyw, kolega ma już dość tej beznadziei... No, moi drodzy oponenci, potwierdzałoby to Wasze argumenty - poważny człowiek na stanowisku w ważnej firmie potwierdzający...... Zaraz! Zaraz, coś tu nie pasuje... - znajomy mieszka w nowym domu w mieście, - znajomy niedawno kupił mieszkanie w devel...

Polak lubi narzekać. Lepiej bierzmy się do roboty! Pomysły na biznes.

Obraz
Podsumowując ostatnią ożywiona dyskusję chciałbym jednocześnie zachęcić was do działania, szczególnie tych z was, którzy pozostali w kraju. Koleżanka Futrzak, która ma zawsze dużo do powiedzenia na temat "emigracji vs pracy w kraju" dużo dobrego pisała, o ile pamiętam na temat dobrych warunków pracy w korporacji w USA, możliwości urządzenia się, za zarobione pieniądze i w ogóle było całkiem pozytywnie. Kol. Maczeta, z którym Futrzak "się zna" także pozytywnie wypowiadał się na temat Kalifornii. Od pewnego czasu w twórczości Futrzaka i Maczety dominuje raczej sceptyczne i zimne spojrzenie na USA, o ile nawet nie negatywne. Czy dobrze kojarzę? Futrzak chciała otworzyć polską restaurację w Kalifornii - pierogarnie? (Wyprowadźcie mnie z błędu jeśli coś pomyliłem) i rozbiła się o mur przepisów, zamordyzmu i regulacji nie do przeskoczenia. W tak złej i beznadziejnej Polsce, w moich okolicach byle dynamiczna osóbka może bez problemu otworzyć gastronomię, a jeśli k...

Emigracja kontra pozostanie w kraju.

Obraz
Ten post jest w zasadzie odpowiedzią kol. Futrzak, co do jej losów zawodowych: Miałaś pecha i Twój brat miał pecha. Piszesz jakby z innego kraju, o innym kraju chyba. Ja znam inną Polskę, w której co prawda nie jest teraz ekstra lekko (a gdzie jest? koledzy z UK raportują mi właściwie to samo), ale także nie jest trudno. Pomijając jakiś pierwszy widoczny kryzys zatrudnienia z przełomu wieków, gdzie po raz pierwszy liczba absolwentów wydumanych kierunków przekroczyła możliwości rynku - jest dobrze. Ja w owym czasie także nie próżnowałem, kiedy ten kryzys absolwencki mnie dopadł - uparłem się, pokazałem co potrafię, pracę znalazłem (u kogoś, nie za pierwszym razem), potem przeszedłem na swoje. Na tzw. etacie, mimo mojej sympatii do pracodawcy, widziałem słabe punkty firmy, których nie jestem w stanie zmienić, widziałem symptomy przyszłego upadku i bynajmniej nie traciłem czasu licząc na przyszły awans i podwyżkę (2k na rękę było). W międzyczasie kombinowałem z pracami dodatkowymi ...

Wspomnienia z prawdziwego kryzysu... czyli sos grzybowy i niezły kompot!

Obraz
W niektórych kręgach jestem znany z tego, że powtarzam uparcie: "Kryzysu nie ma!". Pamiętając jednak prawdziwy kryzys, ten z późnych lat '80-tych, kiedy autentycznie nie było czasem co do garnka włożyć, na doomerskie wypowiedzi o obecnym rzekomym kryzysie parskam śmiechem! Obecny kryzys, pomijając spekulacje finansowe rządów, dla wielu blogowiczów polega bowiem na tym, że na przykład pracy nie mają - pokończyli humanistyczne studia na dość ogólnych specjalnościach, tak jak i setki tysięcy ich rówieśników i pragną pracy w biurze, najlepiej na stanowiskach o dobrze brzmiących (i z angielska) nazwach, za bardzo nie mają koncepcji, co chcieliby robić, ale nie po to studia kończyli, aby... Gdyby zrozumieli choćby pierwszy wykład z postaw ekonomii, które na wielu kierunkach humanistycznych są, a mianowicie część o podaży i popycie to rzuciliby te studia w cholerę jeszcze tego samego dnia... Tymczasem nie w Polsce komu posprzątać, okien umyć, ugotować, dziecka przypilnować...

Komunikatory internetowe - oszczędzanie czasu.

Obraz
Wczoraj pisałem o Facebooku i społecznościówkach, dziś na ruszt rzucam GG, Skype oraz inne dziubaśnie programy, które jakże umilają dzień i jakże potrafią go zepsuć. Obecnie nie używam żadnych komunikatorów poza sprzężonym z moją pocztą tlenem, który odpalam w trybie ukrytym może raz na parę miesięcy, a może i na rok. Dlaczego? Przez długi czas pracowałem jako przedsiębiorca-freelancer (no dobra, bez skromności... także "wódz naczelny" grupy wolnych strzelców) przy komputerze - GG i Skype były utrzymywane oficjalnie jako narzędzia do kontaktu z kolegami i koleżankami z pracy oraz klientami, o ile tu dawało się utrzymać poważne relacje i dyscyplinę to oczywiście skontaktowało się ze mną dużo znajomych i dawnych znajomych. Mimo świadomości straty czasu dałem się wciągnąć, tylko na chwilę, tylko mała przerwa na kawę, tylko odpowiem, no dobra jeszcze 15 minut i już zabieram się do dokumentacji... ojej ale dobra koleżanka ma ważną sytuację życiową i kto jak kto, ale mi w...

Facebook a racjonalne oszczędzanie...

Obraz
Siedziałem niedawno u kolegi w "biurze" rozmawiamy, rozmawiamy... nic szczególnie ważnego, wizyta bardziej towarzyska i nagle jakiś ruch na komputerze, kolega zaaferowany rzuca wszystko i daje żurawia w monitor, po chwili znów... i jeszcze raz... W końcu zaciekawiony pytam - co się tam dzieje? No... siedzę na moim profilu, wiesz, warto być na czasie. (Dam głowę, że to był Facebook.) Zaglądam co takiego ważnego się dzieje, by być na czasie i widzę kolejne wpisy/komunikaty. I uwaga tu w miarę dokładnie zacytuje: Julka pisze: "Właśnie wychodzę z psem" Justyna pisze: "Idę robić zupę" Tomek wysyła komunikat: "Ale zmuła!!!" No, kurczak pieczony, ale ciekawe, ale odkrywcze, ale mądre wykorzystanie czasu : ...no dobra... ja wiem, że takie są trendy i każdy się udziela na społecznościówkach... nie zapieram się, że blog racjonalne oszczędzanie nie dostanie jakiegoś profilu społecznościowego czy mikroblogowego... ...ale ja jestem jednak...