poniedziałek, 22 lipca 2013

Czy wydanie sporych pieniędzy na urlop jest marnotrawstwem?

Siedzę sobie właśnie przy hotelowym basenie i obijam się, cykady skrzeczą jak głupie, dopadło mnie lekkie przetrenowanie, bo ostatnimi dniami pływałem w morzu jak szalony, aż się żona dziwi czemu tyle pływam, bo wszyscy inni idą się tylko zamoczyć i potem opalanie. No cóż, byłem kiedyś wicemistrzem mojego miasta w stylu klasycznym, powygrywało się trochę zawodów mniejszego formatu, więc...


Tytułowe pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Parę lat temu zaliczyłem trochę więcej podróży i w szeroko pojętej rodzinie pojawił się wniosek - to jeżdżenie to marnotrawstwo, za te pieniądze miałbyś już pół działki budowlanej pod miastem, albo nawet całą nieco dalej. No i mógłbyś już na nią jeździć, dbać, kosić trawę, płot stawiać...

Co Ty na to?

Ponieważ naturalnym jest uzasadnianie swojego wyboru i swojej racji napiszę po prostu jakie korzyści widzę w urlopie za granicą.

- regeneracja psychofizyczna i "podładowanie baterii", odreagowanie po całym roku pracy i swoich spraw

- zmiana perspektywy, przemyślenie polskich spraw z dystansu, znalezienie rozwiązań niektórych problemów dzięki innemu spojrzeniu (przedsiębiorca tak naprawdę jest w pracy 25h na dobę 8 dni w tygodniu)

- obserwacja innej rzeczywistości, jak te same rzeczy funkcjonują w innym środowisku, podłapanie nowych pomysłów, które mogą przełożyć się na finanse

- poznanie innej kultury, innych ludzi, porozmawianie z nimi (skonfrontowanie znajomości języka w praktyce)

Jakieś inne pomysły?

Tymczasem co do szczegółów moich finansów to zapraszam tutaj:

Wakacje w Polsce czy wakacje za granicą – porównanie cen. Polskie morze jest drogie!


15 komentarzy:

  1. Ja mam pomysł... ale nie napiszę bo mi nie puścisz kryptoreklamy ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisz śmiało co Ci po głowie chodzi, w końcu się i tak u mnie reklamujesz, jedna reklama więcej nie zaszkodzi :)

      Usuń
    2. Pomysł który juz jest w trakcie realizacji, a mianowicie ekologiczne wczasy na Podlasiu, bardzo sie to modne zrobilo ostatnimi czasy na swiecie. Na razie nic wiecej nie powiem, albowiem szczegoly sa owiane tajemnica ;)

      Usuń
    3. będziemy czekać z niecierpliwością :D

      Usuń
    4. To mogę tylko zdradzić, że dla zainteresowanych nauką angielskiego będzie taka opcja plus native speaker całkowicie oryginalny i prawdziwy z Wielkiej Brytanii :)
      O reszcie później ;)

      Usuń
  2. W imieniu Romana z oszczedzanie.info.pl

    Na tak postawione pytanie mogę jedynie odpowiedzieć, że nie, ze nie jest to marnotrawstwo.

    Gdybym jedna został zapytany czy szeroko rozumiana turystyka to marnotrawstwo czasu i zasobów zdecydowanie i nie pierwszy zresztą raz powiadziałbym zdecydowanie, że tak...

    Przedstawione przez Ciebie korzyści, jakkolwiek prawdziwe (poza jedną; o czym za chwilę) są do osiągnięcia i taniej, i szybciej i przyjemniej (to ostatnie jest wszelako bardzo subiektywne).

    - regeneracja psychofizyczna i "podładowanie baterii", odreagowanie po całym roku pracy i swoich spraw

    A czy w domu lub najbliższym otoczeniu nie można tego osiągnąć? Jeśli nie, to dlaczego? Jeśli tak, to jaki jest sens korzystać z "droższego narzędzia" jeśli "tańsze" da ten sam efekt?

    - zmiana perspektywy, przemyślenie polskich spraw z dystansu, znalezienie rozwiązań niektórych problemów dzięki innemu spojrzeniu (przedsiębiorca tak naprawdę jest w pracy 25h na dobę 8 dni w tygodniu)

    Z własnego (znowy subiektywnego) doświadczenia wiem, że wystarczy wyłączyć telewizor, telefon komórkowy, internet... machnąć ręką na prasę i być moze na radio i... po tygodniu jest już zdecydowanie inna perspektywa :)) Mam tak w Borach Tucholskich; domek letni znajomego jest na takim "wygwizdowie", że nie dość iż prądu tam nie ma, to i zasiegu telefonów komórkowych... No, ale i we własnym domu też potrafie cos takiego osiągnąć :)

    - obserwacja innej rzeczywistości, jak te same rzeczy funkcjonują w innym środowisku, podłapanie nowych pomysłów, które mogą przełożyć się na finanse

    Tutaj, tak naprawdę, trudno mi sie odnieść. Praktycznie z wypraw "w świat" nie przywiozłem żadnych unikalnych umiejętności, żadnej specyficznej wiedzy lub pomysłów (no, moze poza umiejętnością szybkiego i oszczędnego spakowania sie na długą podróż).

    - poznanie innej kultury, innych ludzi, porozmawianie z nimi (skonfrontowanie znajomości języka w praktyce)

    I to własnie ten argument, który moim zdaniem jest nieprawdziwy...
    Mieszkałem na Falklandach prawie 13 miesięcy i przyznam, że bałbym się mówić, że poznałem tamtą kulturę. Być moze tylko lekko jej doświadczyłem... W innych miejscach bywałem zdecydowanie krócej choc też, jak na polskie standardy, długo...
    Nie jestem przkonany - może to tylko moje ograniczenie - czy 2-4 tygodniowy urlop pozwoli na coś więcej zwłaszcza jeśli nie zna sie miejscowego jezyka. Owszem, możemy przez ten czas trochę poznać "miejscową kulturę w wersji dla turystów", ale czy o to chodzi?

    To nie jest tak, że z żoną i dziećmi nie wychodzimy za "płot otaczający naszą wieś" ;) Tylko, że teraz uważnie wybieramy powód wyjazdu. I jeśli nie jest on dostatecznie silny, po prostu nie jedziemy... W ubiegłym roku spędziliśmy 1,5 miesiąca u znajomego na wschodzie Turcji. Mieszkaliśmy w jego wsi, pracowaliśmy razem, uczestniczyliśmy (na tyle na ile byliśmy dopuszczeni) w życiu lokalnej społeczności... Było fajnie tylko... zawsze byliśmy i bedziemy tam obcy...

    Pozdrawiam,
    Roman

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, są różne poziomy poznania jakiejś kultury - na ogół to tylko liźnięcie, ale i to może przynieść pozytyw

      umiejętność, wiedza i pomysły? uwierz mi, ale dla osoby takiej jak ja, która pracuje na własną rękę podłapanie choć cienia pomysłu, inspiracji do czegoś jest nieocenione

      powiem Ci, że dzięki obserwacjom wpadłem na jeden nowy i całkiem poważny pomysł na biznes, a także przemślałem sobie i ugruntowałem jeden z poprzednich zamysłów - potencjalne zyski, jeśli kiedyś wprowadzę to w życie - znacznie przewyzszające koszt nie jednego urlopu

      Usuń
  3. Jesli podroze to marnotrawstwo pieniedzy, to ja ich marnuje na wiadra i dobrze mi z tym :-) Tyle, ze ja to glownie wypady weekendowe oraz kilka razy w roku na tydzien lub dluzej. Jak nie pracuje, to wakacje bywaja dluzsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypady weekendowe potrafią także być fajnym przeżyciem i skutecznym podładowaniem akumulatorów

      najgorsze to klapnąć w sobotę/niedziele przed TV i przepuścić ten cenny czas przez palce

      Usuń
    2. Ja to chyba jestem uzalezniona od wypadow weekendowych. Jak nie jade gdzies, to czegos mi brakuje. Oczywiscie wypada od czasu do czasu wyspac sie w domu i odpoczac, ale nie potrafie tak dluzej niz 1-2 weekendy.

      Odnosnie komentarza ponizej, to ja nie gardze ani namiotem, ani luksusami. Wszystko w zaleznosci od sytuacji i miejsca. Ostatnie dwa weekendy spedzilam w Walii pod namiotem.

      Usuń
  4. Zdecydowanie podróże, jak to się mówi "kształcą" (choć złośliwa plotka mówi, że nie wszystkich... w odniesieniu do pewnej wylansowanej ekstremalnej dziennikarki...). Wystarczy pojechać z otwartą głową i znajomością języka, nie zamykać się w turystycznych enklawach, obserwować jak działa ten inny świat. Ja to uwielbiam, może dlatego że z wykształcenia jestem geografem, a może właśnie z powodu umiłowania odkrywania świata poszłam na geografię. ;) W każdym razie podróże przynoszą mnóstwo przemyśleń i inspiracji. Ja osobiście - lubię podróżować prawie najtaniej, jak się da, choć nie zawsze w tanie miejsca. Nie gardzę namiotem ani autostopem, za to mogę posiedzieć na miejscu dłużej, śmiejąc się z malkontentów, którym zawsze wszystko za drogo, za daleko i za trudno. Pozdrowienia. ;) PS. Nie gardzę podróżami po Polsce, uwielbiam Podlasie i nasze Karpaty. Jednak od czasu do czasu mam potrzebę wyrwać się gdzieś dalej. Szerszej perspektywy nie da oglądanie świata w TV ani internecie, pewnych rzeczy trzeba doświadczyć na własnej skórze i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest duża różnica między medialnym lansem a autentycznym przeżyciem podróżnika

      z całością komentarza się zgadzam

      pozdrawiam
      Remigiusz

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajny komentarz, z tym szczegółem, że za reklamę na tym blogu należy zapłacić, cytuję wersje ocenzurowaną:

      "Nie ma co oszczędzać na wakacjach. Lepiej pomyśleć o oszczędnościach w domu. Ja zainwestowałam w kocioł gazowy, oszczędzam na ogrzewaniu i mogę pozwolić sobie na cudowne wakacje :D"

      Usuń