wtorek, 17 kwietnia 2012

Emerytury - moja opinia o ubezpieczeniach na życie

Ubezpieczenie na życie, założone dawno temu z myślą o emeryturze, o zabezpieczeniu przyszłości moim bliskim, zlikwidowałem. Dlaczego? Teoretycznie to bardzo ciekawy produkt finansowy - w praktyce najczęściej niezła kiszka. Na szczęście udało mi się wybrać moje środki na 2-3 miesiące przed ostrym krachem na giełdzie i odzyskałem zdecydowaną większość środków które wpłaciłem. Kilka miesięcy później odzyskałbym jakieś grosze.

Powód 1. Musiałem niezależnie od mojej sytuacji finansowej odkładać miesięcznie sto kilkadziesiąt zł - które szły na rzekome inwestycje - w rzeczywistości przez pierwsze dwa lata prawie wyłącznie na prowizję ubezpieczyciela.

To był taki przymus, który narzuciłem sobie sam, wierząc jako młody "inwestor" w uczciwość systemu, a który po paru latach przestał mi odpowiadać. Zdarzyła się sytuacja, że około pół roku byłem bez gotówki i bez wpływów, a ubezpieczenie i tak musiałem opłacać. Pieniędzmi, które tam szły jako drobny przedsiębiorca nie mogłem obracać. Nie mogłem szybko wybrać nawet części uzbieranej sumy w razie nagłej potrzeby. Likwidacja ubezpieczenie trwała kilka miesięcy, podczas których zmuszony byłem dalej opłacać składki.

To było trochę poniżające - robić za petenta, prosić i załatwiać, aby odzyskać WŁASNE pieniądze!

Elastyczność tej inwestycji jest fatalna, po prostu dno.


Powód 2. Dochodziły mnie coraz częściej pogłoski, że firmy ubezpieczeniowe oszukują jeśli zaistnieje konieczność zapłaty ubezpieczenia (odszkodowania). Dajmy na to - zginąłeś w wypadku samochodowym - firmy ubezpieczeniowe potrafią udowadniać, że tak naprawdę prowadząc umarłeś nagle na zawał serca, a wypadek był konsekwencją wcześniejszego zgonu. Twoja rodzina nie dość, że nie ma zadośćuczynienia i stabilizacji finansowej po twojej śmierci, to jeszcze dochodzi stres rozpraw sądowych.

Nie wierzyłem w te pogłoski, do chwili kiedy nie zetknąłem się z tym w bliskim otoczeniu - firma chciała zwrotu wcześniej zapłaconego odszkodowania, bo jej prawnicy/lekarze dopatrzyli się nieścisłości. Rzekomy nagły zgon osoby ubezpieczonej miał nastąpić w skutek powikłań wypadku sprzed kilkunastu lat - okresu przed zawarciem ubezpieczenia. O w mordę!!!!

W mojej rodzinie zdarzyły się oszustwa firm ubezpieczeniowych w przypadkach zdarzeń komunikacyjnych - od dłuższego czasu ABSOLUTNIE nie ufam firmom ubezpieczeniowym i minimalizuję swoje, wpłacane ubezpieczenia (np. komunikacyjne).


Powód 3. Sensowność tej inwestycji na emeryturę jest znikoma, możliwość odzyskania swoich pieniędzy niewielka - jeśli potrzebujesz przymusu, dyscypliny i bata nad głową, aby odkładać co miesiąc kilkaset zł na emeryturę - lepiej kup jakąś ziemię i po prostu spłacaj kredyt. Po spłacie zawsze zostanie ci ziemia, po wpłacaniu przez lata na ubezpieczenie może ci zostać przysłowiowa figa z makiem (i najczęściej zostaje).

5 komentarzy:

  1. Z kolei mam kolegę, który wykupił polisę z funduszem i okres inwestycji wynosił 15 lat. Po 5 latach sytuacja zmusiła go do wycofania środków i z 18 tysięcy złotych oddali mu tylko 12 tysięcy. Niestey, kontrakt przewidywał, że jeżeli wycofa środki po 5 latach to jest kara w wysokości 32% od kapitału. Na początku nie mogłem w to uwierzyć, ale jak mi przesłał umowę, to rzeczywiście zauważyłem, że istnieje taki zapis. Inna sprawa to astronomiczne opłaty za zarządzanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety taka jest rzeczywistość. Mój tato też latami wpłacał do jednej z firm i po tych kilku latach chciał się wycofać. Nie dość, że wycofanie się trwało niesamowicie długo i nerwów się natracił strasznie, to jeszcze dostał jakąś marną część z wpłacanych tam pieniędzy. Grrr szkoda mówić, ale czasem człowiek musi się na własnym doświadczeniu uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu trzeba czytać co się podpisuje a nie ufać sprzedawcom, którzy zrobią wiele, żeby dostać prowizję za sprzedany produkt. A ta za polisy jest spora, kiedyś o tym pisałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak masz ochotę - podlinkuj

      Usuń
    2. ja czytałem co podpisuję, byłem świadomy haczyków i ograniczeń, byłem świadomy dużej prowizji, chciałem sobie narzucić taką długoterminową dyscyplinującą umowę z myślą o przyszłości

      byłem jednym z tych nielicznych, którzy sami zadzwonili do agenta i poprosili o spotkanie

      natomiast w praktyce mi to przestało odpowiadać - zapragnąłem większej wolności inwestowania

      kolejny punkt - czyli nadużycia ubezpieczycieli - to rzecz, która przed eksplozją "internetu w każdym domu" - a takie to były czasy, kiedy zaczynałem - była mi zupełnie nieznana

      jak pisałem - ufałem systemowi

      Usuń