środa, 11 kwietnia 2012

Gdzie kupić tanie paliwo? Dobra kalkulacja w oszczędzaniu.

Ten wpis nie odpowie na pytanie, gdzie kupić tanie paliwo przy granicy wschodniej lub północnej. Nie napiszę także, gdzie i jak można od tirowców kupić tzw. oszczędności.

Te rzeczy są chyba oczywiste, poza tym polecanie tego na blogu byłoby jednak naruszeniem prawa. Zatem nie napiszę, że można te oszczędności załatwić od tirowca, lub na "bazie" i nie napisze też o możliwości załatwienia czegoś przy granicy lub u jakiegoś lokalnego "szejka"... i oczywiście tego oficjalnie nie polecam.

Będę natomiast kontynuował wątek z poprzednich dni i wyjaśnię dalej dlaczego mimo preferowania stacji Tesco czasem tankuję w drogich stacjach sieciowych.

Pojechałem, zobaczyłem, kupiłem...


Otóż pewnego razu usłyszałem, że na "wylocie na Zielonkę" jest nowa stacja gdzie można kupić paliwo nawet kilkanaście groszy taniej na litrze niż na osiedlu. Specjalnie w tym celu pojechałem, zobaczyłem, kupiłem ok. 20-25 litrów, przekonałem się, że na taniej stacji (choć bodajże z logami "paliwo z PKN Orlen" na dystrybutorach) można kupić paliwo, które nie zniszczyło silnika!

Potem usiadłem i przekalkulowałem: Pojechanie na drugi kraniec miasta w dwie strony to niemal dokładnie 10km. Przeliczając na zużycie paliwa w cyklu miejskim (zatrzymywanie się i ruszanie ze świateł kilka razy) to 3-4 zł. I teraz pytanie - ile zaoszczędziłem lejąc nawet 25 litrów paliwa tańszego dajmy na to o 15 groszy niż na pobliskiej stacji.

Kalkulatory w ruch moi drodzy czytelnicy i sprawdźcie :)


Wynik który otrzymacie jest odpowiedzią, dlaczego czasem warto zatankować, a raczej dotankować na stacji w sąsiedztwie, bo nasze oszczędne paliwo może po przeliczeniu okazać się paliwem drogim.

5 komentarzy:

  1. Dokładnie, jest to też główny argument przeciw jeżdzeniu jak matoł do supermarketów po byle co.
    Czasem koszt dojazdu (a paliwo mamy diablo drogie) wielokrotnie przewyższa oszczędność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostrzegam przed zakupami paliwa ze Wschodu. Może tam paliwo jest ok., ale niestety nasi "dealerzy" kombinują z nim. Znam kogoś kto się przejechał na dieslu z Białorusi kupionym pod Siedlcami. Co prawdo silnik przetrwał próbę bez szwanku (zgasł i nie chciał zapalić), ale paliwo było do wyrzucenia. Fart że zgasł pod jakimś warsztatem i nie trzeba było holować.
    P.S. Ja leję na Shellu, bo jest blisko. Autko pali mi 5,5l ON/100km, a dużo nie jeżdżę, więc nie muszę bardzo oszczędzać. Wolę mieć święty spokój, niż kilka złotych więcej w portfelu. Jakbym spalał kilkanaście litrów na 100km pewnie miałbym inne podejście.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jak w poście poprzednim, w komentarzach napisane: mam diesla z common railem i bajerami - nie tylko wszelkie kombinacje wykluczone, co starannie przechowuję paragony z kilku tankowań "przed" - staram się przy tym trzymać jednej stacji (akurat Tesco mam bardzo blisko)

    jest po prostu odpowiedzialność dystrybutora za paliwo i w razie czego idziesz do sądu i wygrywasz

    co do stacji "na wylocie" opisanej w poście - nie jeżdżę tam - jest jeszcze taniej niż w Tesco, ale odległość "zje" oszczędności

    generalnie w poście chcę podkreślić o co chodzi (mi) w racjonalnym oszczędzaniu

    czasem najdroższe paliwo w Shellu na osiedlu okazuje się rzeczywiście najtańsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie (mi), a (mnie) ;) ale to tylko się czepiam :)

      2 akapit postu rewelacyjny... :] A co do oszczęności, to masz tutaj rację. Warto się zastanowić czy i co się opłaca. Po prostu pomysleć, przeliczyć i zastosować.
      Pozdrawia :) AgaT

      Usuń
    2. wiesz, w moich okolicach nie mówi się "mnie", tak jak nie mówi się "idziemy na pole"

      :)

      Usuń