sobota, 19 lutego 2011

Jak oszczędzać na kosmetykach - tanie golenie

Uczciwość wobec czytelników wymaga, abym swoje porady przede wszystkim przetestował na sobie. Bo co to za szewc, co bez butów chodzi? Będąc na wyjeździe, poza domem postanowiłem urządzić sobie zatem tanie golenie.


W skład zakupionego zestawu weszło 5 jednorazówek Gillette 2 bez paska nawilżającego (o eksperymencie z ostrzeniem maszynki pamiętam - starą jednorazówkę zatrzymuję do dalszych testów). Do zestawu weszła tubka najtańszego kremu do golenia Tesco Value oraz woda po goleniu Bond Waterworld. Koszt całości 12 zł.


Oczywiście, wolę moje maszynki z ruchomą główką i 3 ostrzami, gdzie komfort golenia jest większy, jednak najtańszym jednorazówkom Gillette także nie mogę niczego zarzucić. Prosta plastikowa rączka, bez fikuśnej, gumowej wkładki trzyma się dobrze. Brak paska nawilżającego nie przeszkadza w niczym - najważniejsze że tkwią tam dwa dobrze naostrzone firmowe ostrza. Jednorazówek nie wyrzucę w kąt, ale na pewno zużyję. One są gabarytowo małe - w sam raz do małego zestawu podróżnego.


Krem do golenia TESCO za 2 zł to nic specjalnego, ale spełnił swoją funkcję bez zarzutu. Mógłby być jednak trochę gęstszy - tutaj polecam niewiele droższy LIDER Classic, który wypróbowałem wcześniej i który według mnie funkcjonalnie nie ustępuje markowym kremom. TESCO był bezzapachowy, LIDER to mocny roślinny zapach.

Ostatnim elementem układanki był płyn po goleniu. Cena niska, bo około 5 zł, zapach naprawdę przyjemny - jedyną wadą tego płynu jest chyba tylko to, że nie posiada napisu Nivea, lub Adidas na butelce... cdn.

7 komentarzy:

  1. Wiem że się czepiam, ale muszę zwrócić uwagę "gęstszy" nie "gęściejszy". Jeszcze raz przepraszam że się czepiam ale po prosu mnie to razi. A wpis bardzo ciekawy, o ile się używa maszynek z żyletkami. Dla mnie i tak golarki elektryczne rządzą(dobra golarka pociągnie parę naprawdę ładnych lat).

    Pozdrawiam Kuba

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę bardzo, jeśli zauważysz jakieś błędy językowe na przyszłość to mi oczywiście powiedz. Najczęściej stykam się z j. polskim, który powiedzmy nie jest standardowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. co do elektrycznych golarek - to rzeczywiście wygoda i komfort - niestety u mnie się nie sprawdzają z różnych powodów - musi być klasycznie, na mokro

    OdpowiedzUsuń
  4. he he wielkie mi oszczędzanie :)
    śmiać mi się chce!
    Mój mąż goli się codziennie, tak ma, tak musi i już!
    Do golenia używa tanich maszynek - żółtego polsilvera. Nie wiem, głowy nie dam, ale raczej to do jednorazówek zaliczyć można. Goli się taką jedną z dwa tygodnie codziennie! ja w razie potrzeby podbieram też, pewnie córka też...
    Ostatnio krem czy piankę po goleniu kupił sobie... hm... w 1997 - 98 może, jakoś nie ma potrzeby. Wód po goleniu nigdy nie używał, w kazdym razie nie pamiętam. Używa za to kremu na zmarszczki i odzywek do włosów. Sam robi zakupy i trzyma kasę w domu, żeby nie było że go zaniedbuję :)
    Nie wiedziałam tylko, że mam tak oszczędnego chłopa!

    OdpowiedzUsuń
  5. masz bardzo oszczędnego mężczyznę, fakt

    większość facetów chce dobrych markowych maszynek, kremów, wód i balsamów po goleniu

    co do polsilvera to dla mnie po prostu za słaby jest - twardy zarost, absolutne minimum to gillette z dwiema, albo wilkinson z trzema ostrzami

    ostatecznie klasyczna maszynka na żyletki

    OdpowiedzUsuń
  6. ja przerobilem juz temat maszynek. Zamiast gilletow kupuje wilkinsony z 3 ostrzami i paskiem jak sa na promocji w rossmanie po 6 sztuk za 13 zl, czasem sie zdarza napotkac. Wytrzymuja wiecej niz gilette

    OdpowiedzUsuń
  7. znam te maszynki i czasem kupuję, rzeczywiście są dobre

    OdpowiedzUsuń