czwartek, 14 lutego 2013

Sprawy wewnętrzne autorów blogów: Pokażcie co jesteście warci firmom i agencjom!

Dzisiejszy wpis kieruję do autorów zaprzyjaźnionych blogów, którzy zapewne tak jak ja stykają się coraz częściej z działalnością podmiotów komercyjnych oraz tzw. agencji SEO. Dzisiejszy wpis jest informacją, co myślę o firmach starających się wykorzystywać autorów blogów, często w sposób nieuczciwy.

Droga koleżanko, kolego... autorzy blogów, czasem pod naszymi postami pojawia się komentarz w stylu:

Regenerantka77721 stycznia 2013 06:04 

Bardzo długo pracowałam na etacie, ale nie dawało mi to satysfakcjonujących korzyści, założyłam własny biznes, a mianowicie skup srebrnych monet i jestem bardzo zadowolona :) Zarówno finansowo jak i mentalnie :D
 
Niebieski fragment komentarza jest aktywnym linkiem, reklamą znanej firmy!


Jeśli spodoba ci się taki komentarz, bądź jeśli tego typu komentarz zaczyna się od słów w stylu "Bardzo podoba mi się Twój blog.." i zdecydujesz się go zostawić na swoim blogu to informuję Cię, że właśnie wykorzystano Cię w dość chamski i podstępny sposób.

Zostawiając taki komentarz na swoim blogu jesteś niczym więcej, niż bezwartościowym mięsem w maszynce marketingu firmy oraz agencji SEO, która ten link na twoim blogu wstawiła.

Taki link bowiem prowadzi do strony internetowej firmy (dokąd prowadzi link 'skup srebrnych monet' w cytowanym poście pozostanie tym razem moją tajemnicą) i za ten link ktoś w dziale marketingu firmy oraz w agencji SEO, która ci na Twojego bloga ten link wstawiła pobiera konkretną kasę...

...kasę, której ty nigdy nie powąchasz!

Jest to forma wyrafinowanej kradzieży, kradzieży w białych rękawiczkach. Jest to kradzież naszej pracy jako autorów, ponieważ nasza twórczość, nawet pisana po godzinach i w ramach hobby, jak blog R-O, jest także poniekąd naszą pracą!

Ponieważ nas autorów jest dużo i blogów jest dużo jesteśmy postrzegani jak frajerzy i bezwartościowe mięso przez firmy i agencje marketingowe. Można nas wykorzystać, można wstawiać linki komercyjne na naszych blogach, zbierać traffic na swoją korzyść, od biedy można nam zaoferować gówniane bonusy, w stylu "firmowy kubek i długopis", czy kilka słów w charakterze poklepania po plecach!

Drodzy koledzy i koleżanki autorzy. Myślicie, że firma która zleciła wstawienie tego komentarza - po mojej interwencji - zaoferowała wykupienie legalnej, pełnopłatnej reklamy na blogu Racjonalne Oszczędzanie? (Mogę wystawić faktury, więc problemu nie ma!!!) Nic z tego, spadaj frajerze i bądź zadowolony, że w ogóle zwróciliśmy na ciebie uwagę! Oczywiście napisane okragłymi słówkami.

Zetknąłem się z tym problemem już nie raz. Kolejny raz dzisiaj!

Czy ja mam dostawać orgazmu na wieść, że znana instytucja finansowa chce ze mnę rozmawiać i oferuje mi możliwość napisania postu gościnnego na ich blogu firmowym? Wiecie jakie jest za to wynagrodzenie??? ŻADNE! Mam się cieszyć, że mogę w ogóle napisać dla tak szacownej instytucji.

Oczywiście Pan Marketingowiec tej instytucji dostanie za mój post i duży traffic z mojej strony pensję i premię. Dla mnie będzie z tego poklepanie po plecach i być może kubek z bankowym logo. Szanowny Panie Marketingowcu, wsadź sobie swój kubek tam gdzie słonce nie sięga... Ja chce konkretnej kasy za moja pracę!

Zwykły budowlaniec-monter, który przyszedł mi nagwintować rurę w łazience bierze 80 zł za 10 minut pracy. Ja jako autor najpopularniejszego wg Google bloga oszczędnościowego w Polsce mam robić za frajer, tyrać po godzinach, tworząc ciekawą treść i dostać za to w najlepszym razie jedynie kilka tanich komplementów!


Czy myślicie, że ja jestem naiwną dziewką na wiejskiej potańcówce? 

Spadajcie na drzewo!

Drodzy autorzy, nie dajmy się! Nie bądźmy frajerami! Pokażmy co jesteśmy warci firmom i agencjom SEO! Jeśli mamy zamiar sprzedać nasz content firmie, sprzedajmy go za korzystną cenę... musimy się cenić, inaczej te korporacyjne pijawki dalej będą nas traktować jak śmieci.

Tego typu postu jak cytowałem - musimy kasować natychmiast - bez tłumaczenia się, bez litości, bez ceregieli. Pogonić dziadów i złodziei!


P.S. #1 A jeśli mimo mojego postu jesteś gotowy sprzedać swój content i wartościowe posty za "kubek i długopis" zgłoś się do mnie, gwarantuję ci, że ja - autor Racjonalnego Oszczędzania zaoferuję Ci o wiele lepszy bonus i o wiele lepsze wynagrodzenie za Twoją pracę, niż te pasożyty z agencji SEO i firm.


P.S. #2 Jeśli to czyta jakiś reprezentant firmy i świata komercyjnego - mój mail jest w zakładce kontakt - a moje konto bankowe z chęcią zapełni się uczciwą kasą, za uczciwie wykonaną pracę autora wartościowych i popularnych blogów.

17 komentarzy:

  1. U mnie jest trochę spamu angielskojęzycznego, zawsze z linkami i wyłapywany przez filtr antyspamowy bloggera. Ta sytuacja ma miejsce, odkąd usunęłam weryfikację obrazkową. Jednak myślę, że z racji prowadzenia bloga o innej (choć szerokiej) tematyce po prostu tego typu agencje na niego nie trafiają. Myślę, że u Ciebie jest dużo wysoko pozycjonowanych postów i dużo popularnych słów kluczowych, to i problem jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Koleżanko, problem jest inny,

      problem jest, że nie chodzi już o boty reklamowe - tylko o realny kontakt z żywymi ludźmi - reprezentantami firm, którzy nie chcą dać złamanego grosza za reklamę, od biedy oferując jałmużnę jak menelowi pod marketem - sami inkasując krocie za moją (naszą, autorów!) pracę

      stąd mój ostry post pełen tych czy nie innych słów

      wiem na 100% że jeden z drugim przeczyta i zrozumie moje stanowisko

      Usuń
    2. "wiem na 100% że jeden z drugim przeczyta i zrozumie moje stanowisko"

      Nie zrozumie :), a ponadto post zniknie gdzieś z czasem w gąszczu innych, spróbuj wyciągnąć to na oddzielną zakładkę.

      "Ponieważ nas autorów jest dużo i blogów jest dużo jesteśmy postrzegani jak frajerzy i bezwartościowe mięso przez firmy i agencje marketingowe."

      To prawda, na szczęście świadomość się zmienia, niestety idzie to bardzo wolno...

      Usuń
    3. ten post pisany jest tak naprawdę na nas - autorów - tylko my możemy jasno i zdecydowanie pokazać nasze stanowisko firmom

      ja od jakiegoś czasu - w korespondencji pokazuje je jasno

      znana firma finansowa wydaje tysiące zł tylko na billboardy w swojej okolicy, kolejne tysiące idą do agencji SEO

      ja autor mam się cieszyć z kontaktu z Panem Marketingowcem niczym kundel na widok właściciela alkoholika, który nie dość, że nie nakarmi to jeszcze kopa zasadzi

      DOŚĆ!!!

      Usuń
  2. Rozumiem Twoje wzburzenie takimi zachowaniami, całkowicie się też zgadzam, że wrzucanie takich pseudo komentarzy jest zwykłym chamstwem. Zresztą, już kiedyś o tym w komentarzach na Twoim blogu pisałem.
    Niestety, masz nieco błędne wyobrażenie o stawkach firm SEO. Piszę niestety, gdyż sam jestem właścicielem jednej z nich - i to jednej z droższych.
    Obecne rynkowe stawki za zamieszczenie na sensownej stronie (takiej jak ta) wpisu gościnnego / artykułu sponsorowanego, w branży zwanego preclem, to 25 zł brutto rocznie. Artykuł oczywiście dostarcza agencja marketingowa. Koszt sensownego, tematycznego artykułu, napisanego na poziomie przeciętnego magistra to 10-15 zł brutto. Koszt tematycznego artykułu napisanego na poziomie maturzysty to 3-5 złotych (umowy o dzieło).
    Przykro mi jeśli rozczarowałem, ale branża SEO jest po pierwsze bardzo rozdrobniona a po drugie - z powodu absurdalnie wysokiej konkurencji, wyższej niż w większości innych rozwiniętych krajów - mało dochodowa. Co łatwo można sprawdzić - tylko kilka firm w SEO/SEM w Polsce ma roczne przychody powyżej miliona złotych, z czego z samego seo jakieś 30-40% przychodów.
    Nie próbuję tu tłumaczyć tych gości zamieszczających spam reklamowy, chcę tylko przeciwdziałać powstawaniu mitów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem: parę razy przejrzałem na Oferii, czy na Gumtree "oferty" dotyczące pisania tekstów na blogi, precli, czy temu podobnych: są to stawki tak marne, że nawet zdychając z głodu bym tej roboty nie przyjął, bo więcej kalorii zużyję na walenie w klawiaturę, niż zdołam za tak obelżywe, śmieszne, żałosne pieniądze - żarcia kupić. Nie mówiąc już o koniecznie niezbędnym dla natchnienia trunku...

      Pytanie tylko brzmi - skoro wynagrodzenia "autorów" (nie wierzę w twórczą oryginalność tekstu pisanego za stawkę w rodzaju "3 zł za 1000 znaków"...) są śmieszne, skoro blogerom się nie płaci (swoją drogą, kolega Remigiusz mógłby coś podziałać z filtrem antyspamowym, u mnie tego rodzaju numery "przechodzą" bardzo rzadko - częściej już muszę "odspamowywać" komentarze niesłusznie do czyśćca przez automat wysłane...) - to po jaki chuj ta branża jeszcze w ogóle istnieje..?

      Czyżby: ktoś jednak na tym zarabiał..?

      Usuń
    2. Panie Arturze, ja chciałbym jednak to co nieco sprostować i dopowiedzieć, by nie tworzyć kolejnego mitu.

      Oczywiście napisanie artykułu to właśnie takie grosze, dlatego ja ewidentnie osobom, które są chętnie napisać coś komercyjnie dla mnie (na blogi do pracy) staram się oprócz wynagrodzenia zaoferować coś więcej.

      ALE WAŻNA RZECZ - sam usiłując kupić aktywny link pozycjonerski dla swojej malej firmy stykam się z ofertami 20-30 zł MIESIĘCZNIE za specjalistyczny/tematyczny blog z PR3.

      Po starej znajomości i po koleżeńsku jest to ok 50% tej kwoty! MIESIĘCZNIE!

      DOBRZE! Ja z chęcią Przyjmę od Pana zlecenie na artykuł na poziomie magistra, bo doktoratu jeszcze nie zrobiłem, za 15 zł + po znajomości 150 zł ROCZNIE za link aktywny w tym artykule.

      Razem 165 zł poproszę, bedzie z rachunkiem. Agencja jest w stanie to sprzedać klientowi na wolnym rynku za min. 315 zł, więc zbiednieć nie zbiednieje na tej transakcji.


      No i w tym świetle byłbym niepoważny tolerując komentarze-wpisy reklamowe za darmo! Wklejane poza moimi plecami!

      Jeśli agencja chce zarobić - musi się podzielić z tym zarobkiem ze mną czy z kolegą Jackiem Kobusem.

      (Jacku, mój blog jest już zabezpieczony jak Alcatraz, stąd ataki spamerów są mniej częste, niestety zabija to społeczność i dyskusje, a mnie zmusza do weryfikacji obrazkowej, której nie cierpię!)

      Usuń
    3. @ Artur Kuschill
      Żaden rozsądny bloger nie opublikuje na stronie mającej zapewne kilkanaście tysięcy UU miesięcznie precla za 25 złotych. Do tej kwoty trzeba by dopisać jeszcze zero. Co najmniej. Pomijając już, że ja na przykład w życiu bym się nie zdecydował na publikacje na blogu mającym już jakąś tam renomę i wyrobioną społeczność tekstu pisanego przez gimnazjalistę za miskę ryżu.

      @autor
      Ja na Twoim miejscu bym się w ogóle nie przejmował żadnymi głupimi linkami. Spamerów kasuj, a zrób odrębną zakładkę, gdzie zaoferujesz pisanie art sponsorowanych, testów produktów itp.

      Usuń
    4. Rafał, a dopilnujesz mi tych kilkuset artykułów, które się nazbierały przez 2 lata i będziesz kasował spam, ew moderował komentarze?

      Rafał, chciałbyś to robić na piękne oczy i tylko dlatego, że się prywatnie lubimy, zupełnie bez wynagrodzenia z mojej strony??

      Powiedzmy sobie szczerze - administracja tego bloga jest pracą, czasem wymagającą.

      Usuń
    5. Nie zrozumieliśmy się - mi chodzi o olanie ofert typu "wykup link".

      Usuń
  3. U mnie też pojawiły się ostatnio takie 2 komentarze - nie od robotów, ale od realnych profili "Noclegi...". Najpierw komentarz "fajny wpis, znalazłem Twój blog w google." Przyjemnie, prawda? To odpisałam w komentarzu. Potem przy kolejnym wpisie zdanie "Poprzedni wpis podobał mi się bardziej". Dziękuję za ten wpis, już skasowałam te komentarze i moje odpowiedzi na nie. Zgadzam się z Tobą, że to jest wykorzystywanie. Co do działań marketingowych, skomentowałam je w Twoim kolejnym wpisie. :-) Tym wpisem robisz dobrą robotę. Pewne standardy muszą obowiązywać. Mam wrażenie, że w Polsce nadal chciałoby się mieć wiele rzeczy praktycznie za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zasadniczo nie piszę bloga w celach zarobkowych. Piszę, bo...lubię. Mam łatwość pisania i sprawia mi to przyjemność. I nie mam nic przeciwko, że jakiś człowiek, z jakiejś firmy zostawi u mnie komentarz z aktywnym linkiem - o ile działalność tej firmy mieści się w tematyce mojego bloga ( a ta jest dość szeroka:-)). Nie jestem Tuskówną i raczej mam marne szanse, żeby dzięki pisaniu bloga zacząć opływać w dostatki...
    Poza tym Twój komentarz pod moim ostatnim postem nie jest niczym innym jak tylko aktywnym linkiem niezwiązanym z tematem...
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powyższe twierdzenie nie jest niestety prawdą, NIE wkleiłem żadnego linku aktywnego na blog koleżanki - mam nadzieję że koleżanka to sprawdzi dokładniej i i skoryguje swoje stwierdzenie, które w obliczu ataku spamerów na moje blogi jest dla mnie krzywdzące

      pozdrawiam

      Usuń
    2. no i najsmutniejsze jest to, że Twoje świadome przyzwolenie dla firm wstawiających aktywne, klikalne reklamy na Twoim blogu za darmo - jest jednocześnie przyzwoleniem na wyrządzanie krzywdy innym autorom - niestety takie podejście ma wpływ na politykę firm wobec autorów

      :(

      Usuń
    3. Niniejszym na uprzejmą prośbę autora tego bloga prostuję, że istotnie wkleił u mnie link nieaktywny, jednakowoż nie było moim zamiarem krzywdzenie autora a ostatnie zdanie w moim poprzednim komentarzu miało wydźwięk li i jedynie ironiczny.
      Z życzeniami braku spamu
      Joanna

      Usuń
    4. dziękuję i także życzę wolności od spamu, który i Tobie i mi daje się we znaki najwyraźniej

      Usuń