niedziela, 5 czerwca 2011

Jak oszczędzać... nerwy! Post dla moich Drogich Czytelniczek.

Mówi się, że czas to pieniądz - skoro tak - warto go oszczędzać. Według mnie czas stracony na denerwowaniu się to czas stracony podwójnie - więc dziś będzie co nieco o oszczędzaniu nerwów. Kilka dni temu popełniłem post tylko dla mężczyzn, więc dziś dla równowagi post dla Drogich Pań.


Stres i wojna w domu.
Mamy weekend, więc stresy w pracy odchodzą - natomiast zaczynają się stresy w domu. Przykładowa sytuacja jest typowa: Dajmy na to Kobieta podchodzi do swojego Chłopa i stwierdza kategorycznie:
- Ale u nas w domu jest brudno...
Chłop spogląda leniwie, wyrwany ze swojego świata i stwierdza:
- Aaa tak, rzeczywiście... kochanie...
Po czym udaje się do lodówki, wydobywa zeń swoje święte, rytualne i należne mu piwo, pociąga długi łyk i wywala się z nogami do góry przed telewizorem.
Kobietę dopada furia i przy pierwszej lepszej okazji zaczyna się wojna domowa:
- Ty mnie nie kochasz już... ty mnie nie szanujesz... ignorujesz mnie... nic nie robisz dla mnie tylko chlejesz przed TV.
On odpowiada
- Ale o co ci k**a chodzi? Zupełnie nie wiem o co ci k**a chodzi!?
Ona na to:
- Ile razy mam prosić abyś sprzątnął w domu! Mówię jak do słupa! Zupełnie mnie ignorujesz!!!.
On ryczy z wściekłości, jak rozjuszony lew:
- Przecież, k**a m*ć, ani razu mnie nie prosiłaś abym posprzątał!

Ona ze łzami w oczach:
- Chyba jesteś głuchy! A może jesteś tylko głuchy na moje słowa, ciekawe czy na słowa tej cycatej Danki z sekretariatu też jesteś głuchy....! Taaaa! Myslisz, że nie widziałam jak się na nią patrzysz?!!!

Chłop wyrwany brutalnie ze swojego świata zaczyna na oczywisty nonsens i bzdurę - w jego podświadomości - agresywny i nieuzasadniony atak - reagować agresją.... i zaczyna się domowe piekło. Kto co powiedział, kto co zrobił, kto kogo nie kocha. Typowe w wielu polskich domach.

Co się właściwie stało?
Kobieta po prostu zapomniała, albo nie nauczono ją w domu (tutaj ważne rola mądrej, doświadczonej matki/teściowej) jak się postępuje z Chłopem!

Nasz "gatunek człowieka" ma swoje nieubłagane zasady. Mężczyzna to "narzędzie" proste i niezwykle logiczne, jak np. ostry toporek. Droga Kobieto! Czy przypadkiem nie oczekujesz finezji i analityki emocjonalnej od toporka? (Ostrym toporkiem przy niewłaściwym użyciu można sobie zrobić krzywdę.)

Inaczej mówiąc - my Chłopy jesteśmy jak komputery - wpisujesz dane - nasz "biologiczny program" to przetwarza i zwraca prawidłowo przetworzone dane. Nic więcej, nic mniej.

Ok, jasne, ale o co tak naprawdę chodzi?
Kobieta z podanego przykładu stwierdziła:
"Ale u nas w domu jest brudno..."
Chłop rozejrzał się, zobaczył, że się zgadza, po czym potwierdził zgodność z faktu z rzeczywistością. Dane wprowadzone - dane przeanalizowane - zadanie wykonane. Chłop jest zatem wolny i może iść oglądać mecz.

Kobieta równie dobrze (w podświadomym, męskim myśleniu) mogła stwierdzić: "Dziś jest bardzo gorąco" albo "Woda gotuje się w 100 stopniach Celsiusza". Nasze męskie oprogramowanie widzi to zagadnienie właśnie w ten sposób.

Kobieta, zgodnie z logiką matematyczną, jednak rzeczywiście NIE poprosiła swojego partnera o posprzątanie. Być może jej intencja była taka, być może chciała to zrobić - jednak tego faktycznie NIE zrobiła. I w tym cały ból.

Po co sobie robić nerwy na uczeniu pingwina latać?
Nasza bohaterka powinna była sformułować polecenie precyzyjnie, sytuacja powinna wyglądać tak:

- Kochanie! Jutro przychodzi moja mama! Bardzo Cię proszę abyś dziś sprzątnął. Chciałabym abyś odkurzył i wytrzepał dywany. Najlepiej zaraz. Aha, na masce samochodu jest wielka ptasia kupa, chyba nie odwieziesz tak mamy, czy mógłbyś potem pojechać na myjnię?

On na to odpowie automatycznie, coś w tym stylu:
- Eeee? A tak kochanie... już odkurzam i zaraz wytrzepie dywany... ale wiesz, kotku, zanim pojadę na tą myjnię zrób mi jeszcze mocną kawę... bo jestem jakiś śnięty dziś...

Aha, i oczywiście nie wolno zapomnieć po fakcie, stwierdzić jak dobrze wysprzątany jest dom oraz że samochód lśni jak nowy. Chłop będzie w siódmym niebie!

Drogie czytelniczki - postępowanie z nami - Chłopami - naprawdę jest bardzo proste i logiczne!

15 komentarzy:

  1. Dokładnie, zgadzam się- 'AKURAT'!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może napiszemy to słowo po raz czwarty :) ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Samo zycie - ja mojej wybrance powiedzialem prawie slowo w slowo to co napisales, ale zrobilem to jakis rok temu :)
    Moja byla miala wlasnie problem z przyswojeniem jezyka Marsjan, a juz do pasji doprowadzaly mnie stwierdzenia z uzyciem 'trzeba'. Np. 'trzeba wyniesc smieci'. Tak wiec drogie panie - zmiencie przekaz, a wydobedziecie nieznane do tej pory zdolnosci ze swoich chlopow.
    Pozdro,
    Tom

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie :)

    Słowo "trzeba" to przyczyna wielu konfliktów.

    Oczywiście na spokojnie i w pełnej koncentracji doświadczony mężczyzna wie o co chodzi zapewne kobiecie :)

    Ale te wszystkie sytuacje kiedy mamy multum rzeczy na głowie, jesteśmy zmęczeni, mocno czymś zajęci, skoncentrowani...

    Wtedy słowo "trzeba" traktujemy całkowicie automatycznie i podświadomie - jak stwierdzenie faktu (czym ono logicznie rzeczywiście jest) - z którego nie wynika jeszcze zupełnie nic.

    Popieram słowa Toma, a więc drogie koleżanki:

    nie mówcie "Trzeba wynieść śmieci"

    mówcie "Idź i wynieś śmieci"

    precyzyjny przekaz - mniej nerwów - lepiej w związku

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja postępuję z Chłopem, jak z moim psem :-) Za dobre zachowanie-nagroda. Tak, jak piszesz, są to stworzenia proste. Nawet nie mówię "idź i zrób coś", bo to nie grzeczne. Mówię tak:
    -Kochanie, jak posprzątasz w pokoju/wykosisz trochę w sadzie/odkurzysz/wywalisz śmieci, etc... to sobie razem usiądziemy przy smacznej kolacji/piwku/winku i będzie pięknie. Jako, że jest łasy na słodycze, w przypadku wyjątkowo nieprzyjemnej rzeczy do zrobienia, nawet jak jest zmęczony, mówię:
    -Jak zrobisz to i to, to zrobię Ci racuchy/naleśnika (cokolwiek, co Chłop lubi).
    To jest tajemnicza instrukcja obsługi Chłopa z powodzeniem przepraktykowana :-)
    Acha, ważne jest też to, żeby chłop, wykonując nakazaną uprzejmie czynność, nie widział baby rozwalonej przed telewizorem, czy malującej pazury, ale też krzątającą się i wykonującą jakąś domową pracę, nawet taką pozorowaną, czy najlżejszą, albo choćby pichcącą fajne żarcie dla nich obojga.
    Polecam. Odkąd wprowadziłam tę metodę, życie moje stało się prostsze i oboje jesteśmy szczęśliwsi.

    OdpowiedzUsuń
  6. no widzisz :) zgadzamy się :)

    myślę, że warto te magiczne (na nasze relacje damsko-męskie) sposoby przekazywać szerszej rzeszy Pań

    będzie więcej zgody w narodzie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, kiedy Panom przyjdzie do głowy chwalić i dawać nagrody za "dobre sprawowanie" swoim Paniom... Włos się jeży, kiedy widzę takie porady.

    OdpowiedzUsuń
  8. @W Kreciej Norze:
    Nagrodą dla pań jest w tym wypadku święty spokój, brak awantur i zrobiona robota (nie pań rękami) w normalnej atmosferze. Jeśli ktoś chce rozwiązywać problemy na sposób patologiczny, nie można mu tego zabronić.
    Tak naprawdę owa nagroda jest obustronna, polega bowiem na spędzeniu wolnego czasu, po sprawiedliwie podzielonych i wykonanych obowiązkach, z kochaną osobą, na której owym paniom zależy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja powiem tak - są kobiety, które załapują o co chodzi w relacjach damsko-meskich, i są szczęśliwe i zgodne na ogół.

    Są też Panie "z misją" wychowania faceta, zmiany natury faceta - te wiecznie są w konfliktach, wiecznie nerwowe, wiecznie pokłócone, itp...

    Kobieta typu drugiego, była żoną mojego dobrego znajomego - no właśnie: była.

    Nasza niedawna rozmowa szła jakoś tak:

    Ja: - No ale przecież widziałaś jaki Tomek jest, wiedziałaś jak to będzie, wiedziałaś jaki ma zawód i co się z tym wiąże.
    Ona: - Tak, ale ja myślałam że on się dla mnie w końcu zmieni. 10 lat walki i nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niewyobrażalne jest dla mnie, że dorosły człowiek nie umie i nie chce się sam obsłużyć. Jeśli nie umie, to znaczy że jest w pewnym sensie upośledzony społecznie - nic nie wnosi a korzysta ;) Dlatego "włos mi się jeży".

    Przekupywanie kogoś wg opisanego wzorca to jak dawanie nagrody psu, że pobrudził naszą ukochaną niegdyś bialutką kanapę. Moje poglądy dla wielu ludzi to herezja :DD

    Grunt to znaleźć kogoś, kto nam odpowiada w codziennym życiu (ma zbliżone poglądy) a nie zżymać się że nie chce nas słuchać i próbować kupować nagrodą "dobre zachowanie", liczyć że ta druga osoba się zmieni... Jak uważa, że kobieta powinna głównie wykonywać domowe prace, to nie liczmy że nagle życiowe poglądy mu się "odmienią". I niestety przytoczona historia, to historia opowieści o własnej głupocie i naiwności... 10 lat? Długi, długi czas frustracji..

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozwolisz, że przy najbliższym spotkaniu nie opowiem byłej Tomka o twojej opinii na jej temat - głupocie i naiwności.

    To było 10 lat - także dobrych chwil i uczucia, i co mam winić przyjaciół, że się mimo różnic kiedyś pokochali?

    Wiesz, ja ostatnio natknąłem się na bardzo fajny system linuksowy - wydaje się idealny dla potrzeb mojej firmy - niestety posiadał pewien istotny mankament, brak pewnej funkcji, dla mnie istotnej - wynikało to z patentów i prawodawstwa we Francji, skąd wziąłem system. Nie da się tego zmienić normalnie.

    Czy wyrzuciłem system, skądże, zależało mi i znalazłem work-around do tego problemu - nie zmieniłem natury systemu, nie uda mi się wpłynąć na Francuskie ustawy software'owe - nie ma zmiłuj. Ale mimo to cieszę się teraz sprawnie działającym komputerem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chlopa nie można zmienić! Ale zawsze można go zamienić! KaYa:)

    OdpowiedzUsuń