wtorek, 28 czerwca 2011

Tanie kosmetyki raz jeszcze. Oszczędne środki czystości.

Po liście popularności postów oraz toczących się dyskusjach na temat moich wpisów w różnych dziwnych miejscach widzę, że temat kosmetyków zaczął żyć swoim własnym życiem. Dodam zatem kilka kolejnych spostrzeżeń dot. dylematu: tanie kosmetyki vs drogie, markowe kosmetyki.


Mózg wyżarty reklamami w TV
Pierwsza sprawa, którą wytknę niektórym krytykantom, to nieumiejętność wyciągania wniosków oraz myślenie w kategorii czarne-białe:

1. Skoro admin bloga Racjonale Oszczędzanie jest sceptykiem dot. drogich i markowych perfum to na pewno jest zdecydowanym przeciwnikiem.
2. Skoro jest przeciwnikiem to dlatego, że go nie stać i po prostu zazdrości innym dobudowując do tego ideologię.
3. Skoro jest przeciwnikiem i go nie stać to na pewno chodzi brudny, niechlujny i niezadbany. No i pewnie jeszcze w brudnych ciuchach, i ma w domu bajzel.

Czy mam odnieść się do tych punktów, czy jesteście na tyle inteligentni, aby zauważyć ich śmieszność i myślenie głębokie niczym Zalew Wiślany?

No, ok, może dorzucę coś "do pieca", aby podnieść temperaturę dyskusji :)

Fashion victims wśród znajomych
Imion nie podam, parę dobrych lat minęło, więc nikt nie skojarzy o których znajomych jest mowa. A zatem mogę swobodnie pisać, z czym się spotkałem odnośnie kosmetyków na przestrzeni lat.

- mój dobry kolega, jeszcze z czasów z LO, cały miesiąc jadł TYLKO ryż z najtańszym sosem z torebek - zbierał na flakonik Fahrenheita na którego był totalny szał (A może to był Banderas?)

- moja bardzo dobra koleżanka ze studiów przez cały semestr, wyłączając wizyty w domu jadła JEDYNIE chleb z masłem + konfitura + herbata - przyznała się do tego po tym jak postawiłem jej w klubie oryginalnego Guinessa (wow! rzuciłem się!), hmm, chyba to były jednak dwa Guinessy, bo się nieźle rozgadała - celem wyrzeczeń było kupno markowego, modnego zapachu za kilkaset zł

- sublokatorka mojej dziewczyny, dorabiała w supermarkecie na kasie, całą kasę "inwestowała" w kosmetyki i perfumy, im droższe tym lepsze, parę markowych ciuchów na krzyż oraz wypad do klubu w sobotę wieczorem - dziwiliśmy się z czego ona ma siłę funkcjonować i żyć, bo nie jadła prawie nic (twierdziła, że trzeba oszczędzać)

- znacznie później - koleżanka z pracy, ale tylko jakieś 1/4 etatu, czyli praktycznie jak na warunki finansowe dużego miasta bezrobotna przeznaczała całą ekstra kasę, łącznie z tym co zaoszczędził jej mąż, na swoją pasję - kolekcjonowanie markowych kosmetyków - zero wyjść w fajne miejsca, zero wyjazdów z Ojczyzny, a nawet poza miasto - tylko siedzenie na bloku czy zima czy lato - lokalny klub/pub i te kosmetyki, zakupy, kosmetyki, ciuchy, perfumy...

Ma się rozumieć, obserwowanie choćby tych kilku przypadków (a było analogicznych w kwestii ciuchy/perfumy/gadżety jednak więcej) ostudziło mój entuzjazm do pojęcia "marka" - "markowe perfumy" - "markowe ciuchy"....


Oszczędne środki czystości
A tutaj nic pisać nie będę - ponieważ ktoś już mnie wyręczył:

(...) dobrałem sobie środki do czyszczenia domu: sodę oczyszczoną, szare mydło, cytrynę, ocet i wodę. Wydają się być zdrowsze dla ludzi i środowiska w porównaniu z wieloma innymi produktami na rynku.

Umywalka, wanna: można szorować szarym mydłem z sodą oczyszczoną(...)

Szyby: 2 łyżeczki octu na litr ciepłej wody (...)

Sedes: nasypać ¼ szklanki sody oczyszczonej do miski klozetowej i skropić octem, zostawić na ½ godziny, po czym przetrzeć i zmyć (...)


Resztę tych sprytnych i oszczędnościowych pomysłów znajdziecie w tym ARTYKULE.

17 komentarzy:

  1. Prawda leży po środku. Osobiście wypróbowałam dla eksperymentu kilka marek środków do czyszczenia i kosmetyków. Wnioski: nie kupuję tanich proszków do prania, bo mam źle uprane po nich rzeczy. Nie kupuję tanich środków do czyszczenia toalety, bo nie jestem zadowolona z ich działania. Nie jestem typem, który wierzy reklamom, lub ulega modzie na markę. Jestem osobą, która liczy się z pieniędzmi i stara się oszczędzić, gdzie tylko można, ale:
    Jeśli kosmetyk lub środek do czyszczenia są złej jakości (a te tańsze z reguły są) to nie będę go używać i już.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, według mnie dyskusja dotyczy raczej różnicy między kosmetykami dobrej jakości, powiedzmy po max. kilkadziesiąt zł a tymi ultra-snobistycznymi po kilkaset.

    Choć często zdarza mi się użyć kosmetyków naprawdę tanich i o dobrej jakości - o czym piszę bez wstydu na blogu.

    Uważam także, że rewelacyjnym kosmetykiem o dobrej jakości jest np. oliwa z oliwek extra virgin, i dla damy i dla jej faceta :) używam sam

    Jeden z czytelników polecił stosowanie zwykłej Whiskey jako odkażającej wody po goleniu - i to ma dla mnie sens :) a w dodatku jest w stylu macho, no nie? :)

    Sam mam "na sobie" kupiony ostatnio dezodorant - antyperspirant w kulce, takie mleczko mineralne, o ładnym, dyskretnym i świeżym zapachu - lekki mentol i lekka mięta - zapłaciłem za niego 4 zł. Działa rewelacyjnie. Składniki te same jak odpowiednik reklamowany w TV. Jeśli zawiąże Ci oczy nie odróżnisz.

    i tak dalej...

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobra, ale co za różnica w zasadzie, czy ktoś oszczędza dla drogich perfum czy na remont rudery?
    Jedni marzą o perfumach, inni o odpicowanych chatach.

    Jako entuzjaści tych drugich, nie rozumiemy kompletnie entuzjastów tych pierwszych...i zapewne odwrotnie.

    Są też tacy, którzy marzą o wielu zerach po jakiejś przyjemnej cyfrze z przodu na swoim koncie.

    Każda z gier jest warta świeczki dla tych, którzy ją wybrali by dobrnąć do celu - chleb z przecierem pomidorowym w celu zdobycia pachnideł i oszczędzanie na wszystkim w celu zdobycia domu.

    A poza tym - chemia z Niemiec:) To znaczy drogi proszek. Czyli proszek najtańszy, bo wydajny i dobry.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, ja rozumiem ideę i sama ją stosuję. Jeśli coś jest tanie i dobrze spełnia swoją funkcję, nie ma sensu kupować czegoś drogiego. Niestety, rynek zawalony jest tanim barachłem i na to na prawdę szkoda wydawać pieniądze. Poza tym- wiem to z autopsji, tańszych środków czystości trzeba użyć sporo razy więcej, aby uzyskać zadowalający efekt. Niestety, ale takie wynalazki i wydumki, jak proszki typu Dosia, czy Rex, czy tam Fox, nie są ani wydajne, ani dobre, gdyż po prostu nie piorą ubrań, ile by się proszku w pralkę nie sypało. Jeśli coś jest tanie i dobre- kupuję, jeśli jest tanie, ale nie działa, kupuję droższe znanej marki. Kieruję się tylko i wyłącznie własnymi doświadczeniami, nie reklamami, czy opinią sąsiadki. Towar ma spełniać moje kryteria.
    Mam zasadę- nie kupuję kosmetyków droższych niż 50 zł. Nie dotyczy to naprawdę dobrych, sprawdzonych kosmetyków i akcesoriów dla psów :-) Każdy ma jakieś "zboczenie" :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuje sie pod komentarzem Riannon rekami nogami.
    Kazdy z nas ma prawo wyboru, i jesli faktycznie ktos oszczedza aby zakupic np. swoje wymarzone perfumy, to nie widze w tym nic zlego.
    Natomiast jesli ktos inny kupuje inne tansze, to tez jest jego sprawa i jego wybor.
    I nie chodzi tu o to, ze jeden czlowiek jest leszy czy gorszy.
    Nie wiem czy Wiesz, ale dawno, dawno temu (Ty tych czasow pewnie nie pamietasz)jesli chodzi o wybor damskich perfum ( Polska byla na koncu swiata) i krolowaly tylko dwa zapachy, ktore przyparwialy o mdlosci.
    Wiec wiele kobiet nie uzywalo zadnych i teraz to sobie odbijaja szalejac w sklepach perfumeryjnych.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ZiŁ

    ależ ja nawet podawałem kiedyś jak w rozsądny sposób stworzyć sobie fundusz właśnie na markowe perfumy (jeśli ktoś ma na tym punkcie hyzia)

    o tutaj:
    http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/04/efektywne-oszczedzanie-zakadamy.html

    nie sam markowy kosmetyk jest tym co nie lubię, ale komercyjna manipulacja granicząca z sekciarstwem, powszechne maniactwo w moim otoczeniu, przekonanie, że "przecież wszyscy lubią markowe perfumy, a jeśli ty nie to coś z tobą nie teges.."

    nie chodzi mi o kosmetyk, ale o nakręconą atmosferę dookoła, negatywną i przez którą wiele ludzi robi sobie krzywdę (tłumacząc to pasją, itp.)

    i nie bagatelizujcie tego - bo słabsi psychicznie ludzie nie dają rady wszechobecnemu bombardowaniu KUP! KUP! KUP! i mają przez to problemy

    i to jak producenci robią nas naiwnych w jajo przy kosmetykach (będzie kolejny post)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Ataner, popieram prawo wyboru:

    co więcej, ja nie lubię skąpstwa (lubię racjonalne oszczędzanie):

    wiecie! kilka razy żona dostała ode mnie opiernicz - bo pożałowała sobie jakiegoś perfumu, co był okazyjnie - kupiła tylko jeden, a bardzo chciałaby drugi ale...

    parę razy wyciągnąłem kesz powiedziałem aby wróciła i kupiła - kilka razy sam jej kupiłem

    Pamiętam ostatnio w jednym sklepie w Ibizie, odsyłałem ją 3 razy do środka bo chciałaby, ale może lepiej nie... (w sumie co ciekawe te kosmetyki w firmowej perfumerii były 60% taniej niż w kraju)

    ale też nie lubię przesady - poza tym mam nos jak pies - dlatego nie raz prosiłem ją aby w moim towarzystwie nie perfumowała się za dużo - bo mnie mdli

    tyle, że nas na to stać

    ale mimo to nienawidzę maniactwa, manipulacji przez reklamy TV, gejowskich fashion designerów, komerchy i dla mnie to było chore - co się działo w związku z tym, choćby ze znajomymi opisanymi w poście - szkliste oczy bo markowy kosmetyk na wystawie - chore - żarcie ryżu aby kupić fiolkę pachnidła???

    Inni znajomi: Nie pojechanie z dzieckiem na urlop na długi weekend - bo się własnie wydało 600 zł na perfumy! Pop***ne!

    OdpowiedzUsuń
  8. :))))))) Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci.
    Ja rowniez nie znosze skapstwa, a racjonalne oszczedzanie jest mi czasami bardzo dalekie. Chetnie czytam Twoj blog, piszesz bardzo interesujaco, chociaz czasami z niektorymi Twoimi opiniami jest mi nie po drodze:)
    Ja gdybym miala wybor, flakon perfum, czy wyjazd na urlop kilkudniwy, wbralabym oczywiscie wyjazd bez dwoch zdan.
    Reklama ponc jest dzwignia handlu, na mnie nie dziala, a wrecz przeciwnie - dziala jak plachta na byka. Moze jestem niedzisiejsza, ale jesli chce cos kupic to wybieram sama dany towar i nie potrzebuje wilkich reklam typu " kup mnie, kup mnie"

    OdpowiedzUsuń
  9. a no właśnie, widzę, że dużo ludzi w otoczeniu kupuje to co jest modne, czyli najczęściej to posiada wielkie reklamy krzyczące: "kup mnie, kup mnie"

    a nie to co sami chcieliby, gdyby nie ta reklama, nagonka i presja otoczenia

    oczywiście niech sobie reklama będzie, ale to nie znaczy że możemy wyłączyć myślenie, bo reklama mówi jak myśleć

    a własnie, powiem wam coś zabawnego:

    Swoją drogą w moim "depozycie" znalazł się flakon perfum, który został przez kogoś w rodzinie kupiony przez durną modę i reklamę - ale po kilku użyciach odłożony na półkę na zawsze - droga pomyłka - mocny, trwały zapach - jak to oryginały - z dominującą max. słodką nutą wanilii

    przypadkiem po lekturach blogów podróżniczych znalazłem dla niego użytek

    jak idę do lasu - spryskuję się nim na max. - śmierdzę jak jakaś ciastkarnio-cukiernia - ale komary się do mnie nie zbliżają - one nienawidzą wanilii

    OdpowiedzUsuń
  10. W moim przypadku reklama "po co przepłacać, skoro nie widać różnicy" wyjątkowo się sprawdza. Po doświadczeniach z proszkami typu vizir i ariel przesiadłem się na te z niskiej półki (najczęściej czekam na promocje w Makro, żeby Dosia, Bryza itp. kosztowały < 40 zł za 10 kg). Tańsze proszki sprawdzają się. Jeśli coś białego się nie dopiera, to daję do wybielacza.
    ps. A, przepraszam, droższe proszki miały "ważną" zaletę - miały intensywniejszy zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A u mnie w domu pierze się absolutnie wszystko, nawet firanki, itp., w proszku Bobas z supermarketu Kaufland. Nie wiem czy to jakaś wielka marka czy nie. Proszek ma minimum chemii, zapachów, dziwnych dodatków - po prostu pierze - max. czystego detergentu. I ma niby jakieś lepsze atesty dermatologiczne. I nie wychodzi aż tak drogo - choć tu bardziej patrzymy aby był Eko. Coś koło podanego zakresu. Poniżej 10 zł za 2,5 kg.

    OdpowiedzUsuń
  12. Please, tylko nie ocet. Bardziej skuteczny (silniejszy kwas), łatwiejszy w aplikacji (proszek, można odmierzyć i rozpuścić), równie tani/tańszy, a zarazem NIEŚMIERDZĄCY (wręcz ładnie pachnący) i nie wymagający 24h wietrzenia jest kwas cytrynowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Poza tym dobrych perfum nie kupisz za dychę. Trzeba mieć zapachową ślepotę, żeby nie wyczuć "delikatnej" różnicy między Chanel no 5 (czy np doskonałymi, tradycyjnymi kompozycjami Lancome - Tresor czy Poeme, a nawet fajnymi nowinkami typu DKNY Be Delicious czy genialnym dla mnie, też "nowoczesnym" Miss Dior Cherie) a no-name'owymi podróbkami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście, że dobrych perfum nie kupisz za dychę. Ale już ciekawy i przyjemny dezodorant w sprayu można znaleźć w tych okolicach cenowych.

    Z octem także się nie do końca zgadzam i w komentarzach np. do czyszczenia czajnika polecałem kwas cytrynowy - ale to już decyzja i słowa kolegi z blogu o minimalizmie.

    Chociaż toaletę lepiej zdezynfekuje ocet niż cytryna - zgadza się?

    OdpowiedzUsuń
  15. Na Galileo widzialem jak okna przecierali przecieta w pol cebula, ktora wypuszczajac soki zmywala brud. Pozniej przecierano szybe czarna herbata, ktora zawiera jakis skladnik, ktory spotykamy w srodkach czyszczacych, dzieki czemu nie ma smug. Sprawdze przy najblizszej okazji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie trzeba kupować tanich kosmetyków - wystarczy te co zwykle uzywać w racjonalny sposób. Nie pobierać więcej niż potrzebujemy.

    http://grosikdogrosza.blogspot.com/2012/02/toaletowa-rozrzutnosc.html

    OdpowiedzUsuń
  17. witam, jeśli chcesz podawać linki - proszę bardzo - ale wymagam wzajemności :)

    OdpowiedzUsuń