czwartek, 20 września 2012

Facebook a racjonalne oszczędzanie...

Siedziałem niedawno u kolegi w "biurze" rozmawiamy, rozmawiamy... nic szczególnie ważnego, wizyta bardziej towarzyska i nagle jakiś ruch na komputerze, kolega zaaferowany rzuca wszystko i daje żurawia w monitor, po chwili znów... i jeszcze raz...

W końcu zaciekawiony pytam - co się tam dzieje? No... siedzę na moim profilu, wiesz, warto być na czasie. (Dam głowę, że to był Facebook.)



Zaglądam co takiego ważnego się dzieje, by być na czasie i widzę kolejne wpisy/komunikaty. I uwaga tu w miarę dokładnie zacytuje:

Julka pisze: "Właśnie wychodzę z psem"

Justyna pisze: "Idę robić zupę"

Tomek wysyła komunikat: "Ale zmuła!!!"

No, kurczak pieczony, ale ciekawe, ale odkrywcze, ale mądre wykorzystanie czasu : ...no dobra... ja wiem, że takie są trendy i każdy się udziela na społecznościówkach... nie zapieram się, że blog racjonalne oszczędzanie nie dostanie jakiegoś profilu społecznościowego czy mikroblogowego...

...ale ja jestem jednak starej daty, odpowiada mi bardziej forma komunikacji w stylu e-mail (a także post na blogu, który jest do niego w sumie podobny). 

Zobaczymy.

10 komentarzy:

  1. Mam profil na FB od czasów, kiedy mało kto o tym portalu w Polsce wiedział (od 2008 r). Traktuję go od początku jako album ze zdjęciami do wglądu dla znajomych i miejsce, gdzie linkuję swoje aktywności. To, co się teraz stało z FB jest dla mnie chore. Po wejściu na profil widzę takie same bzdety, jak opisujesz i nie mieści mi się w głowie, że ludzie tak spędzają czas.
    Ale facebook jest doskonałym miejscem do reklamy, również z powodu tego, że niemal wszyscy w nim siedzą. Zamiast marudzić i obrażać się na portal, który mi obecnie kompletnie nie odpowiada, zamierzam wykorzystać go do własnych celów reklamowych. Teraz nie mam na to czasu, ale zimą zamierzam stworzyć "fan page" mojego gospodarstwa. Wychodzę z założenia, że zamiast utyskiwać, lepiej się dostosować :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. moim zdaniem FB jest swietnym miejscem gdzie znajdziemy interesujace nas informacje na obserwowane tematy. sam mam porobione dzialy subskrybcji ze swiata sportu, ekonomii czy zdrowej żywności ( te 3 dla przykładu ) i dzieki temu nie musze latac po stronach, szukac... wszystko w jednym miejscu podane jak na tacy, a ze dodatkowo czasem pojawi sie obrazek czy wpis od znajomego ? czemu nie... to idealny ddoatek dla osob, ktore maja znajomych rozsianych po europie czy swiecie - zdecydowanie ulatwia kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem co to FB, nie znamy się z tym panem:), ale się dorzucę w konwencji tegoż tworu, czyli od czapy, no i dupa z DiabloIII rzucili zaporową cenę!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie czuję FB, tak samo jak nie czułem NK, ale oczywiście dla celów firmowych (a może i blogowych) FB zapewne wykorzystam

    OdpowiedzUsuń
  5. FB jest dla mnie zwyczajnie wygodny. Wchodzę i wiem kto siedzi przed kompem, czyli żyje. Mam najświeższe informacje, foty. Komunikację bez problemu. Doskonale zastępuje tlf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie nie wiem po co miałbym publikować swoje foty w necie?

      z trudem dałem się namówić na publikację swojej facjaty w necie na KZ, po co? muszę udowadniać że to co piszę to fakt tymi fotami? mam zrobić foty swojego biura, aby udowodnić, że pracuję tam, a nie dziaduję pod mostem?

      kiedyś na jakimś portalu, na dopytywanie się/sceptycyzm znajomych - przechwalanie się, kto jak się ustawił - zrobiłem fotki z firmy

      to się znajomi chyba obrazili, bo za ładne wyszły

      jakbym dziadował na bezrobociu i kasie pożyczanej od rodziców to pewnie wtedy moje foty byłyby ładne, nie wiem kurcze :P

      dla mnie trochę chore - te dziwne relacje netowe

      Usuń
  6. Jak ktoś tam wypisuje kompletne bzdury, to wywalam subskrybowanie jego profilu. Podobnie jak Riannon założyłam konto w zamierzchłych czasach - potrzebowałam akurat skontaktować się z kimś zza granicy, do kogo nie miałam maila. Kilka razy odniosłam jakieś drobne korzyści z użytkowania np. wspólny dojazd w jakieś miejsce, kontakt z osobami, które notorycznie gubią telefony (lub psują swoje książki teleadresowe). Subskrybuję to, co mnie interesuje.
    Nie będę hipokrytką - wchodzę tam nawet dość często (i to zabiera mi niestety czas). Z drugiej strony potrafię być kilka dni (tygodni?) offline i zupełnie za tym nie tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam w jakimś artykule na temat fenomenu FB, że ludzie potrafią bez skrępowania przerwać np spotkanie biznesowe, żeby nakarmić jakieś kury na fejsie (?). Szkoda mi czasu na FB, podobnie jak kiedyś na NK. Wystarczy, że prowadzę blog, to i tak sporo czasu w necie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, blog naprawdę wystarcza, na blogu też ja czuję się jakoś swobodniej niż wchodząc na jakiś portal czy nawet logując się na komunikatorze jako aktywny

      ja obecnie nie mam nawet GG/Skype, a tlen zintegrowany z pocztą włączam awaryjnie/doraźnie raz na X miesięcy i to w trybie ukrytym

      mail, blog... to wszystko

      a ten blog "Klamoty" fajny, mimo że jestem facetem, a tam ciuchy, mi się podoba, fotki z Zamościa fajne, byłem kiedyś - przypomniałem sobie

      Usuń
    2. drukarkę ja bym zostawił, ja mam w domu małą ładną i zgrabną drukarkę canona z najmniejszymi wkładami (=nieekonomiczny druk) za którą zapłaciłem z przeceny 60 zł z tuszami(!)

      w razie czego sam umiem zregenerować za grosze

      czasem lepiej być niezależnym od drukarki w pracy - mariusz kup sobie jakiś najtanszy zestaw choćby do regeneracji czarnego wkładu, albo jeśli masz laser znajdź dostawcę takiego wkładu (tu służę pomocą na priv i mogę podać mojego dostawcę)

      Usuń